|
|
<
|
Marzec 2010 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|
Zakładki:
ADRES szamanka30@gazeta.pl
Czytam
Lektury 2010
Podczytuję
Przeczytałam 2009
Przeczytałam (od 29.04.2008)
Przeglądam
Wyzwanie czytelnicze
|
sobota, 20 marca 2010
Wyścig z czasem

Wyd. Czarne, seria Ze strachem , tyt.org.Sondagsmannen, tł.M.Rey-Radlińska, str.348, Warszawa2009
Mężczyzna , który przychodził w niedzielę-T.Kanger
Kryminał kolejnego Szweda przeczytałam z dużym zainteresowaniem . Elina Wiik jest komisarzem szwedzkiej policji, jedyna kobietą wydziale w Vesteras . Ambitna , inteligentna , chociaż ostanie miesiące były dla niej trudne. Stosunki w pracy układają się policjantce rożnie. Wielu kolegów ma do niej żal ,że bierze tylko ciekawe, trudne sprawy , a bardziej prozaiczne zostawia im; poza tym jej intelektualna nieobecność kilku miesięcy jest też skrzętnie odnotowana i skomentowana. Są zdania się Elina trochę się wywyższa , uważa za lepszą. Z poprzednim szefem Karlundem była w bardzo dobrych stosunkach. Wierzył w nią , miała większą swobodę. Przeszedł jednak na emeryturę , a z aktualnym zwierzchnikiem Egonem Jonssonem nie jest tak łatwo. Tkwią miedzy nimi niemiłe zadry z przeszłości , a nie ułatwia sprawy traktowanie tego w kategoriach bardzo ambicjonalnych przez obie strony. Karlund wspomina Elinie o dawnej sprawie , której nie rozwiązał , A za klika tygodni ulegnie przedawnieniu. 25 lat temu zamordowano młodą kobietę Ylvę Malmberg . Ciało znaleziono kilka miesięcy później na górskim szlaku do Norwegii. Nie było świadków , podejrzanych ani motywu. Pani komisarz rzuca się na tę sprawę po części dla dawnego szefa, a po części , by udowodnić, że ona znajdzie mordercę. Nie waha się nawet okrężną drogą zyskać poparcia Sztokholmu. Wierzy, że znajdzie sprawcę . Nie tylko dzięki umiejętnościom i doświadczeniu , ale przede wszystkim z racji bycia kobietą. Jest przekonana ,że potrafi zrozumieć młoda kobietę, inaczej spojrzeć na zgromadzony materiał dowodowy. Zaczyna poznawać Ylvę , jej życie, wybory. Czytelnik dzięki temu cofa się w czasie i towarzyszy młodej dziewczynie w czasach pobytu w komunie , wyjazdu do Azji z dłuższym pobytem w Indiach , ogląda Szwecję lat 70-tych. Elina rozmawia z wieloma osobami , niegdyś znającymi Ylvę, ale nie może na razie natrafić na żaden ślad. To ją tylko motywuje do dalszego zgłębiania sprawy.
Świetnym zabiegiem Kangera jest wprowadzenie drugiego wątku. Kari Solbakken , przebywająca w Wietnamie , po nieprzyjemnym zdarzeniu , ucieka z powrotem do Szwecji. Coś tam ma na sumieniu , o czym są przekonane psy na lotnisku. Kari wie, że może mieć kłopoty. Zawiera znajomość z nieco dziwnym sąsiadem Robertem , który również wolałby zejść policji z oczu. Kari nie zna swej przeszłości , niezbyt ją to interesowało, no i nie ma kogo zapytać. . Robert przekonuje ją , by wybrali się do Norwegii , na Lofoty i odnaleźli ślady Kari i jej rodziny. Ich poszukiwania przyjmowane są niechętnie , z dystansem. Nawet osoby z rodziny ledwo ich tolerują. To zaostrza ciekawość. Czy jednak jest bezpieczne? W Vesteras Elina przeprowadza rozmowy z mężczyznami z życia Ylvy .Kobieta ukazuje różne twarze , ale raczej była bierna, wdzięczna za zainteresowanie. To nie ona dokonywała wyboru . Łatwo było zdobyć jej zaufanie. Dzienniki dziewczyny są tylko częściową pomocą, ponieważ używała inicjałów, więc nie do wszystkich jej partnerów policja dotarła lub mieli żelazne alibi. Tajemniczy „N” jest nadal nieznany , ale policjantka zamierza go zidentyfikować i zdążyć przed datą przedawnienia. Przeczuwa, że jest mordercą .Należy go odnaleźć i zdobyć dowody. Trzeba przyznać Elinie ,że nie rezygnuje , jest uparta , dociekliwa i ma wiele empatii dla ofiary. Można tylko zadać pytanie , kto wygra – Elina czy morderca. Kanger wolno zmierza do złączenia obu wątków. Spokojne początkowo tempo nabiera przyspieszenia , napięcie narasta. I ten istotny element , dzięki któremu czuje się coraz większą presję- CZAS. Dobry kryminał z zaskakującym zakończeniem. Dzięki Kangerowi czytelnik ogląda Szwecję różnych czasów , różniącą się od siebie , ale zabiera też do małomównych , skrytych Norwegów na dalekie wyspy. Dzięki tej wyprawie serwuje czytelnikowi opis krajobrazów , scenki rodzajowe , co dopełnia obrazu Skandynawii. Kangerowi doskonale udało się połączenie kryminału i tła obyczajowego. Tylko przeczytać.
niedziela, 07 marca 2010
Wobec samotności

Wyd. Literackie MUZA SA, tyt.org. Sorry, tł. A.Andrzejewska , str. 238, Warszawa 2010
Sorry, przepraszam - G.Jones
Powieść przeczytałam niemal jednym tchem , a nie jest to łatwa lektura. Ksiązka G. Jones jest przejmująca , wstrząsająca i zmuszająca do przemyśleń. Pisarka mówi o samotności i cierpieniu , ale też poświęceniu i wybaczaniu. I o przyjaźni , tak ważnej w życiu.
Stella i Nicholas to ludzie , którzy nigdy nie powinni się pobrać. Zawarli związek małżeński z opacznych przyczyn . Każde z nich uważało ,że robi niejako przyjemność drugiemu, gdy przypadkowo się poznali i zaczęli umawiać, a ślub był tego logiczną konsekwencją. Nicholas był człowiekiem naznaczonym przez wojnę , frustratem . Ranny , zwolniony ze służby , nie może się z tym pogodzić , czuje się źle. Tak jakby utracił część wartości jako mężczyzna. Z jednej strony chce zapomnieć o okropnościach , jakich był świadkiem , a drugiej –paradoksalnie – robi wszystko, by pamiętać. W głębi serca uważa chyba , że jego życie było wówczas ważne, wartościowsze. Swoje duchowe blizny kryje przed innymi , ale szuka czegoś , co by zrekompensowało niepowodzenie wojenne. Planuje opuścić kraj , odkryć „tajemnice tego , co lubił nazywać „pierwotnym człowiekiem”. Stella od 20 lat była damą do towarzystwa. Kobieta żyje Szekspirem , jest dla niej remedium.W jego dziełach wg niej znajduje się odpowiedź na wszystkie pytania i zagadki życia, cytaty z jego dzieł mogły odnosić się do każdej życiowej sytuacji.
Taka oto para wybrała się do Australii . Była to decyzja Nicholasa , który postanowił prowadzić badania wśród Aborygenów. Od początku uważał ich za gorszych, o inteligencji dziecka, których należy cywilizować. Nie zadał sobie trudu , by naprawdę ich poznać. Czuł tylko pogardę. Stellę ten dziwny kraj przerażał. „Zaczęła wówczas odczuwać intensywną wściekłość , która nie opuściła jej już do końca życia…”. Czuła rozpacz , ale nie miała wyboru. Ciąża ją zaskoczyła , nie chciała dziecka , podobnie mąż „ zawstydzało ich to oboje , choć nie byli pewni dlaczego . Po co ten dodatkowy byt, skoro tak mało mieli sobie nawzajem do dania? Po co powoływać do życia nową istotę, skoro oboje byli tak zamknięci w sobie?” Oboje przywykli do swojej samotności ,światów ,które stworzyli.
Perdita od momentu narodzin nie zaznała rodzicielskiej troski, matczynej czułości . Stella okazała obojętność, a Nicholas zupełny brak zainteresowania. Sąsiadka z farmy , pani Trevor, przyszła z pomocą , organizując dla dziecka mamkę . Stella czuła się coraz gorzej. Potrzebny był szpital psychiatryczny. Uderza samotność dziewczynki i ta całkowita obojętność ojca, by nie powiedzieć niechęć. Perdity nikt nie przytulał , nie pocałował, nie bawił się , nie troszczył o nią. Mała czuje ,że czegoś ważnego w jej życiu brakuje. I dostaje to w końcu ,ale od prostych czarnych kobiet „Byłam podawana, jak inne dzieci , od jednego ciała do drugiego , wtulałam się w kołyskę szerokich łon i czułam , jak długie palce iskają mi włosy w poszukiwaniu wszy , głaszczą mnie i żartobliwie łaskoczą. Ci ludzie karmili mnie i troszczyli się o mnie tak , jak nie byli tego w stanie robić moi rodzice.” Aborygeni opowiadają jej o świecie duchów , o totemach , o naturze. Perdita zaczęła żyć w dwu światach – wyobrażonym i realnym. Świat fantazji pozwala jej przetrwać, skoro nie znajduje niczego wokół siebie. Zaprzyjaźnia się z Billym , głuchoniemym chłopcem , którego ułomność nie wiedzieć czemu utwierdza ludzi w przekonaniu , iż jest upośledzony umysłowo. Billy po prostu widzi inaczej świat i na swój sposób go opisuje .
Sytuacja w domu Keene`a pogarsza się , co skłania Nicholasa do wzięcia służącej. Tym sposobem w życiu Perdity pojawia Mary. „ …wzięła ją za rękę i stanęła blisko , od razu serdeczna , gotowa wiernie towarzyszyć. Był to ciepły, swobodny uścisk .Perdita poczuła, jak ich palce się splatają. To była ta chwila , właśnie ta chwila, w której Perdita pokochała Mary”. Wzięto ją z sierocińca . Aborygenka została pozbawiona matki , gdyż rząd w całej swej bezduszności (a swym mniemaniu mądrości) wydał zarządzenie, by odbierać czarnym dzieci o jasnej karnacji. „ Gdy pewnego razu jej rodzina udała się do rządowego punktu po mąkę i tytoń, jakiś urzędnik , widząc jej jasną skórę , zabrał ją od matki i zawiózł do Balgo Mission. Wciąż płakała. Mówiła ,że wiatr przynosi jej słowa matki , która też płacze , jej smutny szept rozprzestrzenia się jak duch wiatru, szukając jej po całym kraju.” Takie dzieci chciano „ucywilizować”. Nikogo nie obchodziło , co czuje dziewczynka czy jej matka , były przecież dzikuskami. Powinny pewnie podziękować za tę łaskę. Mary nigdy nie zapomniała o matce, o klanie . Zawsze łowiła wieści o niej.
Mary stała się siostrą , opiekunką , przewodniczką. Osobą w życiu Perdity niezbędną. Łączył je bardzo silny związek. Czasem dziewczynka nawet zazdrościła Mary, że może pójść do swoich w koryto rzeki. Na razie z Billym stworzyli małą wspólnotę. Perdita rozpaczliwie chciała gdzieś przynależeć. Ogromnym przeżyciem dla niej było polowanie z klanem Mary i informacja „że ona , Perdita, została częścią wspólnoty ; ponieważ Mary miała wyznaczoną rolę córki w relacji z Mandjabari, Perditę przyjęto jako siostrę(…) była zaskoczona i zachwycona. Dowiedziała się nagle, ze została ujęta w szerszym schemacie , gdzie zawsze ktoś będzie o niej wiedział i się o nią troszczył; ucieszyła się też z formalnego uznania swej miłości do Mary, swojej siostry.” Poczuła się z tą świadomością nader dobrze. Był wreszcie ktoś , komu na niej zależało. Niestety nie było im pisane szczęście czy chociaż spokój. Po traumatycznym przeżyciu , jakim była śmierć ojca , zaczęła się jąkać. Raptem słowa stały się jej wrogiem. „ Dzieci czasem cierpią z powodu samotności , takiej , o której dorośli nie maja bladego pojęcia: znają surowe odosobnienie, życie w cichej rozpaczy. Teraz , gdy jej dzieciństwo było zniszczone, do tego język nieudolny, a mowa pokraczna, Perdita wkroczyła na posępne terytorium prawdziwego osamotnienia.” Dziewczynka zamyka się w sobie coraz bardziej , staje się skryta , chowa w sobie jak ślimak w skorupie . Dodatkowym stresem jest pójście do szkoły. Nie dość, że jej dotychczasowa , co najmniej dziwna edukacja (prócz Szekspira) obnaża ogromne braki, to jeszcze dziewczynka nie zyskuje w gronie rówieśników nikogo życzliwego. Jest tą inną. Po długiej i żmudnej walce , w której dzieła Szekspira miały swój udział, Perdita znów panuje nad słowami.
I to właśnie słowa i książki są tak istotne w całym życiu dziewczynki. Nazywanie wszystkiego , określanie , nawet odmierzanie zdarzeń daje jej poczucie pewności , punkt odniesienia w chaotycznym , niestabilnym życiu, na jakie ją skazano. Książki potrafią być ucieczką , azylem. Stosy , które gromadził Nicholas najpierw uratowały jego i Stellę , bo „Obłęd różnego rodzaju znajduje pokrzepienie wśród książek..” a potem ich córkę „w czytaniu było wyzwolenie, schronienie, odjazd w błękitną dal emocjonalnych przeżyć, niezrozumiałych i nieprawdopodobnych , cudownie wolnych.” W życiu Perdity niewiele było bliskich osób , jak też szczęśliwych chwil, dlatego są tak ważne .
Gail Jones świetnie prowadzi akcję powieści. Bez pośpiechu , wolno przedstawia bohaterów, ich problemy i światy, jakie sobie stworzyli. Prowadzi ich , zgodnie z charakterami i naturą, do decyzji i jej skutków, sposobu przyjmowania przeciwności losu. Nad powieścią unosi jak delikatna chmura niepewność w kwestii śmierci Nicholasa , co prowadzi do innych rozważań. Niedomówienia i tajemnica przewijają się w całej opowieści, dodajac element niepewności. Istotne jest też wprowadzenie dwu narratorów , gros historii opowiedziana jest przez 3-osobowego obiektywnego i wszechwiedzącego , ale czasem w tę relację gładko wchodzi opowieść dorosłej Perdity, wspominającej dzieciństwo. Jones świetnie operuje językiem. Jej bohaterowie to postaci bardzo zindywidualizowane, o wyrazistych rysach osobowościowych. Dzięki temu książkę, poruszającą trudne tematy, czyta się tak dobrze. Należy zapoznać się z wyjaśnieniem pisarki , dotyczącym słowa ”sorry” . W Australii ma dużo szersze znaczenie , a znając je, na powieść można spojrzeć jeszcze inaczej - szerzej i głębiej. To powieść wciągająca , przejmująca i zapadająca w pamięć, historia, którą” można opowiedzieć tylko szeptem”.
Polecam gorąco.
wtorek, 02 marca 2010
Pod znakiem choroby

Wyd.Prószyński i S-ka, tyt.org.Mysister`s keeper, tł.M.Juszkiewicz, str.528, Warszawa 2009
Bez mojej zgody -J.Picoult
To chyba najczęściej czytana i recenzowana powieść J. Picoult. Ma wśród wielu czytelników opinię najlepszej jej powieści. W końcu i ja ją przeczytałam . Mam już za sobą lekturę kilku książek tej pisarki , ale tej byłam wyjątkowo ciekawa.
Do czego zdolna jest matka , by ratować swe dziecko? Do wszystkiego. Świadomość ,że dziecko cierpi , nie wiadomo, czy będzie zdrowe początkowo paraliżuje, przejmuje strachem , obawą przed przyszłością. Matka jednak nie poddaje się. Po pytaniach typu ‘czy to nasza wina”, „co mogliśmy zrobić”, „czy można było temu zapobiec”, nadchodzi czas na walkę. Wykorzystuje każdą możliwość, by przywrócić zdrowie dziecku. Każda matka znów pragnie zobaczyć uśmiech , radość, energię, chęć zabawy, czy nawet psoty najukochańszej istoty. Dla takiej chwili można zawrzeć pakt z diabłem. Matka daje życie i ona gotowa jest na wszystko, by je ratować.
Nie inaczej jest w rodzinie Fitzgeraldów. Przez 2 lata młodzi małżonkowie cieszyli się z pięknej , udanej córeczki Kate . A potem nadchodzi straszna wiadomość – dziewczynka jest chora na wyjątkowo rzadką odmianę białaczki. Nieuleczalna choroba jest wyrokiem śmierci. Oczywiście można pobrać szpik, ale brat Kate Jesse nie może być dawcą. Kobieta ma dziwne sny o kolejnym dziecku. Wierzy, że nie bez przyczyny. Sara chwyta się tej możliwości jak tonący brzytwy. Na świat przychodzi Anna. ”Ja natomiast przyszłam na świat w konkretnym celu.(…) Urodziłam się , ponieważ lekarz specjalista zadbał o to, żeby jajeczko mojej matki i nasienie mojego ojca połączyły się w określony sposób , dając w rezultacie szczególną kombinację bezcennego materiału genetycznego.” Anna ma być cudem , który uratuje Kate. I przez 13 lat nim jest. Od momentu narodzin była dawczynią , najpierw krwi pępowinowej , ale wbrew nadziejom lekarzy to nie wystarczyło . Anna wiele razy oddawała krew, szpik , wszystko, co było potrzebne. Dziewczynka zawsze musiała być gotowa , by udać się z Kate do szpitala. Nie wyrażała sprzeciwu. Najpierw była zbyt mała, potem robiła to , czego od niej oczekiwano. Nie bez znaczenia jest też jej przywiązanie do siostry. Co najsmutniejsze dla mnie to świadomość ,że zdrowa, energiczna dziewczynka nigdy nie miała zwykłego dzieciństwa , z zabawami, pakowaniem się w kłopoty, pochwałami lub karami rodziców, sekretami, przyjaźniami. Zamiast tego lądowała w szpitalu . Zdrowa- czuła się ciężko chora. Szpitale i terminologię medyczną znała doskonale. Czego nie miała? Wspomniałam już o zwykłym dzieciństwie. Anna przede wszystkim nie miała swojego życia . Ciągła gotowość do stawienia się w szpitalu , nieobecności w szkole przerywają znajomości lub nie pozwalają na ich nawiązanie. Zainteresowanie piłką , treningi , w końcu zaproszenie na ważny obóz treningowy też należy przerwać ,a z zaproszenia zrezygnować, bo miesięczna nieobecność Anny mogłaby zagrozić Kate, gdyby jej stan niespodziewanie się pogorszył. Jedyna przyjaciółką dziewczynki jest siostra . Kate też nie ma przyjaciół, znajomych. Jej życie upływa miedzy szpitalem i domem. Przyjaźń miedzy siostrami rodzi się trochę z braku innych opcji. Nie znaczy to, że nie kochają się, ale w zwykłej sytuacji miałyby swoje koleżanki szczególnie przy 3 latach różnicy. Jasse , brat dziewcząt, jest nieszczęśliwy . Może gdzieś tam kołacze się myśl , że nie mógł być dawcą , ale dla mnie przede wszystkim chłopiec czuje się zagubiony , odrzucony i niekochany przez rodziców. Pewnie tak nie jest, ale Jasse ma takie właśnie poczucie. Określa siebie jako niewidzialnego.Popada nawet w kłopoty. Jest w nim ogromna determinacja , by ktoś go zauważył. Cały świat Fitzgeraldów kręci się wokół Kate . Sara , jej matka , jest wyczulona na najmniejsza zmianę nastroju córki. W każdej chwili , w środku nocy pojedzie dzieckiem do szpitala , nawet jeśli byłby to fałszywy alarm. Zakłada ,że każdy myśli tak samo. Ma bardzo dominującą osobowość , trudno jej się przeciwstawić. Mąż też woli robić, co ona postanowi. Decyzja Anny o wynajęciu prawnika , by wystąpił w sądzie przeciw rodzicom jest szokiem. Dziewczynka chce , by to ona mogła decydować o swym ciele , o przeszczepach. Sprzeciw Anny spowodowany jest oczekiwaniem Sary , iż odda siostrze nerkę. Można się oburzać, że decyzja Anny to wyrok śmierci dla Kate . Uważam jednak ,że dla młodszej siostry najistotniejsze jest, by to ona podjęła decyzję. Pragnie być postrzegana jako istota samodzielna ,a nie dodatek do Kate. Chce odzyskać siebie.
Rodzina Fitzgeraldów pozornie wygląda na zżytą, ale czy 13 lat życia pod dyktando choroby pozwala za zachowanie normalnych ,zdrowych relacji ? Nie sadzę. Każdy w tej rodzinie ma problemy, które lepiej lub gorzej ukrywa, przemilcza. To wszystko dla Kate. Jak można przypuszczać, iż małżeńskie relacje są takie same , jak przed walką z chorobą córki.? Chcę wierzyć, ze kochają wszystkie swoje dzieci jednakowo , ale czy one o tym wiedzą? Raczej czuja się w gorszej pozycji . Nie mają poczucia rodzinnego ciepła, miłości rodzicielskiej, co szczególnie odczuwa Jasse. Kate też nikt nie zazdrości. Jest ofiarą choroby. Zależna od innych , spragniona zwykłych radości nastolatek. Niepewna jutra.
Doskonałym zabiegiem pisarki jest ogląd sytuacji z różnych punktów widzenia. Każdy z bohaterów wypowiada się, przedstawia swoje racje . Czytelnik może go zrozumieć lub przynajmniej starać się o to. Prócz rodziny głos zabiera prawnik Anny i jej kuratorka. Ponadto Picoult zastosowała kilka planów czasowych, co też pozwala na lepsze rozumienie bohaterów.
Powieść porusza tematyką . Trudno opowiedzieć się po jednej ze stron. Nie ma tu czerni i bieli , są szarości. Jedno mi tylko przeszkadza- zakończenie, zbyt …amerykańskie. Jednak książkę warto przeczytać dla poruszonego tematu, wzruszeń i ekscytacji, jakich dostarcza.
niedziela, 14 lutego 2010
Opowieść Chinki

Wyd. Literackie MUZA SA, tyt.org.East wind, west wind, tł.M.Jędrzejewska, str.176, Warszawa 2007
Powieść „Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu” jest debiutem pisarskim P. Buck(1930). I to niezwykle udanym. Czerpiąc ze swej wiedzy i doświadczenia autorka przedstawiła wycinek historii pewnej rodziny jeszcze z czasów Chin przedrewolucyjnych. To opowieść o rodzinie , której przyjdzie zmierzyć się z nowymi poglądami i postępowaniem młodych, owym „wiatrem z zachodu”. Narratorką i bohaterką jest Kwei- lan , młoda Chinka starannie wychowana i przygotowana do roli żony. Wywodzi się z zamożnej, arystokratycznej rodziny, toteż o jej przyszłości zadecydowano , zanim się narodziła. Zgodnie z chińskim zwyczajem rodzice zaręczyli ją z synem z odpowiedniej rodziny. Słowo rodzin było święte , obowiązywało młodych, którzy nie starali się nawet o zmianę decyzji. Tak było od wieków. W podobny sposób zadecydowano o losie brata Kwei-lan .Rodzice wierzyli ,że jest to ich obowiązek. Zapewniali swym dzieciom dobre małżeństwa , jak niegdyś ich rodzice .
Kwei –lan była pewna, że mąż będzie z niej zadowolony. Przeżywa wstrząs po zaślubinach. Małżonek kształcił się na zachodnich uczelniach, jest lekarzem. Decyduje ,iż nie będą mieszkali na dziedzińcach jego rodzinnego domu. Kwei-lan , której powinnością jest posłuszeństwo mężowi, nie ma wyjścia. Wprowadzają się do mieszkania urządzonego w stylu zachodnim , które przeraża subtelną dziewczynę. „Cóż za szkaradny zachodni dom!Zastanawiałam się , czy kiedykolwiek poczuję,że to mój dom..”.
Załamuje ją świadomość, że mąż nie zwraca na nią uwagi. „Rozmyślałam nad różnymi sposobami zadowalania męża, których nauczyła mnie matka.(…)on nie pragnie niczego , co mogłabym mu dać”. To , z czego była dumna , dla niego nie istnieje – trefienie włosów, malowanie twarzy- lub jest zbędne. Szokiem dla młodej kobiety jest propozycja męża, by rozwiązać stopy. Kwei-lan była ogromnie dumna, iż jej stopy są maleńkie, a jej pan wyjaśnia, jakie to niekorzystne dla zdrowia, nawet rysuje jej wygląd stóp , by ją przekonać. Kwei-lan niepokoi jeszcze jedno. Jej małżeństwo nie zostało skonsumowane. Czuje ból odrzucenia, strach przed odesłaniem do rodziny, bo ją by obwiniano , ale przede wszystkim nie rozumie męża. On zaś nie potrafi zainteresować się kobietą, która została nauczona, jak zadowalać męża, ale nie ma własnego zdania, marzeń , pragnień, bo nie powinna ich mieć. Cały wysiłek kobiety powinien być skierowany na szczęście i zadowolenie mężczyzny.
Kwei-lan wie, że musi podjąć decyzję , w czym pomaga jej zainteresowanie męża inną kobietą , nie erotyczne, ale intelektualne. „…postanowiłam oddać się w jego ręce . Wyrzekłam się przeszłości”. Ważkim krokiem , dla niej niemal jak trzęsienie ziemi , była zgoda na rozwiązanie stóp. „Ileś się nacierpiała!-rzekł cicho czułym głosem – jakież okropne dzieciństwo , a wszystko to na nic! Na słowa te do moich oczu napłynęły łzy. Zakwestionował sens całego poświecenia…” Jednak dziewczyna poczuła się z czasem lepiej ,zaczęła z przyjemnością słuchać opowieści męża , który lubił dzielić się wiedzą. Wyjaśniał jej wszystko, a ona coraz chętniej go słuchała ,z czasem nawet pytała. Podziwiała go, choć nie wszystko rozumiała. Czuła się też dużo spokojniejsza i szczęśliwsza, bo „gdzie mąż przebywał, tam był i mój dom- więcej nie myślałam o dziedzińcach matki.” Powoli dziewczyna się zmienia . Zyskuje w swym małżeństwie wiele, choć często jej subtelność i nieśmiałość ją paraliżują.
Jednak jej rodziców czeka jeszcze większy szok. Ich syn początkowo studiujący w Pekinie , a potem w USA , odmawia poślubienia przeznaczonej mu dziewczyny , a następnie informuje o swym małżeństwie z Amerykanką . Tego nikt się nie spodziewał. Młody mężczyzna odrzucił całkowicie wielowiekową tradycję. Chciał sam stanowić o swym losie. Z żarliwością neofity nie myślał o nikim prócz siebie, głęboko przekonany o swych racjach. Wraca do Chin na wyraźne żądanie matki. Nic jednak nie zdoła go przekonać do zmiany decyzji, zresztą przyjeżdża z żoną. Miedzy rodziną, konkretnie matką a synem powstaje przepaść. Chłopak myśli o swym szczęściu i swobodzie , choć żona pragnie porozumienia z rodziną męża. Zdaje sobie sprawę , jak ważne dla Chińczyków są takie więzi . Czeka ich trudna próba , a jej wyniku nie zna nikt. Kwei-lan ze swą delikatnością , spokojem ciężko przyjmuje zaistniałą sytuacją. W sumie wbrew sobie zostaje wplątana w konflikt matki i syna. Żal jej cudzoziemki , nie powinna sobie jednak pozwolić na jawne okazywanie sympatii. Oczywiście nie można trwać w nieskończoność w takiej patowej sytuacji. Jak zawsze w życiu nadejdzie czas jej rozwiązania. Jak doszło sdo takiej sytuacji? Młodzi mężczyźni zobaczyli inny świat, poznali inne wartości bardziej cenione na Zachodzie. No i zobaczyli inne kobiety . Mogły się uczyć , wyrażać swoje opinie, były stosunkowo niezależne. Stawały się partnerkami do rozmowy i w małżeństwie. Mężczyzna nie był od kołyski związany z konkretną dziewczyną, którą poznawał w dniu ślubu. Wzajemne poznanie , fascynacja , miłość to było to, czego brakowało im w chińskim związku. Młodzi zapragnęli zmienić swoje życie , choć bardziej radykalny okazał się brat Kwei-lan , bo jej mąż wolał zmienić sposób bycia i postrzegania chińskiej dziewczyny .Starsze pokolenie broniło uświęconych wartości , wielowiekowej tradycji i obyczaju. Dzięki ich przestrzeganiu rodzina była silna . Nie widzieli w starym porządku żadnych wad . Młodzi zbyt gwałtownie chcieli odrzucać niemal wszystko. Nikt nie chciał ustąpić , ale było wiadomo ,że nieuchronnie zbliżał się czas zmian. To trudny moment dla każdego. Czy związki Kwei-lan i jej brata przetrwają, mimo różnych trudności , zależy od nich , od siły ich uczucia. Najlepszą radę dostała Kwei-lan od pani Liu „Ucz się od cudzoziemców korzystnych rozwiązań i odrzucaj niewłaściwe.”
Na przykładzie tej rodziny P.Buck przedstawia przemiany , jakie zaczęło przechodzić społeczeństwo chińskie w tamtym okresie. Ponadto pisarka świetnie przedstawiła tło obyczajowe oraz wiele zwyczajów chińskich rodzin. Jej bohaterowie są bardzo wyraziści w swych przekonaniach , reakcjach , przeżyciach, wahaniach czy determinacji. Znakomity debiut! I można być tylko zadowolonym, iż napisała jeszcze wiele książek , dzięki czemu przybliżyła czytelnikom Chiny i ich mieszkańców.
poniedziałek, 08 lutego 2010
Do odpowiedzi proszę......
Kalio poprosiła mnie o odpowiedź na pytania , książek tyczące. Dzięki:) Trochę czasu mi to zabrało, bo wydawać by sie mogło na pierwsze czytanie,że bez problemów, ale ....
1. Kim jest Twój ukochany bohater literacki? A kogo darzysz największą niechęcią?
Coś tak czułam ,że z tymi bohaterami literackimi będę miała kłopot. Gdy byłam nastolatką , uwielbiałam Tomka Wilmowskiego ,bohatera serii powieści A. Szklarskiego. Niemal rówieśnik, a tu podróżuje, przeżywa różne przygody, często niebezpieczne , do tego jest dzielny, ceni honor i prawdę. W przyjaźni wierny. Zawsze można było na nim polegać. Wzór chłopaka! Lubiłam też Anię z Zielonego Wzgórza za ogrom wyobraźni i wiele optymizmu.
A teraz zaczynają się schody. Nie mam jednego ukochanego bohatera literackiego. To chyba niemożliwe przy czytaniu tak dużej ilości książek. Jednak czasy wczesnej młodości pozostawiły we mnie pewien wzór – to musi być człowiek porządny, wierny i lojalny, prawy, mający szacunek dla innych, bardzo dobrze jeśli honor i kraj są dla niego ważne. Myślę , że Bogumił Niechcic jest takim bohaterem- ma za sobą przeszłość powstańczą, ceni pracę, jest zawsze wierny swym ideałom, można na nim polegać. Sympatię budzi we mnie również pułkownik Wołodyjowski. Cenię sobie postępowanie bohaterów „Opowieści o 47 roninach” J.Allyna. Wszyscy legitymują się podobnymi cechami. Bohater , dla którego mam szacunek to Ling Tan, bohater powieści ‘Smocze ziarno”. I jeszcze kilku by się znalazło.
Nie lubię wszystkich bohaterów- nie będzie imiennie – którzy postępowali nieuczciwie, często podle w imię wiary lub polityki. Nie potrafię spokojnie czytać powieści , gdy, uzasadniają swe karygodne postępowanie , łącznie z niewyobrażalnym okrucieństwem i mordami, iż „ Bóg tak chce”, „Dla chwały bożej” lub „My wam niesiemy cywilizację”, a pragną tylko ziemi i złota. Nie lubię Raskolnikowa , nie lubię Becky Sharp z „Targowiska próżności” .
2. Które ze światów pokazanych w książce zrobiły na Tobie największe wrażenie i dlaczego?
Zastanawiałam się nad tym pytaniem trochę dłużej , niż sądziłam. Nie ciekawią mnie światy wymyślone w powieściach fantasy . Moje myśli oscylowały wokół teraźniejszości i przeszłości , tej dalszej. Jednak wybieram światy minione. Czasem żałuję, że nie ma czegoś takiego jak wehikuł czasu, bym mogła się przemieścić na trochę w interesujące mnie okresy historyczne. Zawsze ciekawiło mnie , jak niegdyś ludzie żyli, czemu podejmowano takie , a nie inne decyzje w kwestiach politycznych (ci królowie ze swymi różnymi zobowiązaniami) , co decydowało o wygranej lub przegranej bitwie, co miało wpływ na sojusze z sąsiadami. Interesują mnie też poszczególne postacie historyczne. Żałuje ogromnie, że – jak dla mnie- za mało jest powieści historycznych , a już szczególnie tyczących historii Polski. Czyżby pisarze nieco się obawiali np. średniowiecznych dziejów naszego kraju? Czytałam trochę młodzieżówki, ale gdzie te dla dorosłych. Na razie posucha, ale czekam.
3. Jaka książka najbardziej Cię przeraziła ? A jak wzruszyła ? Która najbardziej rozśmieszyła ?z jakich powodów?
Najłatwiej odpowiedzieć na ostatnie. Nie będę oryginalna. Nieodmiennie śmieszy mnie książka Chmielewskiej „Wszystko czerwone” oraz kilka innych jej autorstwa, tych starszych .
Przeraziła mnie nie książka, ale ukazane w niej postępowanie człowieka. Na pewno będą to powieści F. Dostojewskiego , który jak nikt potrafi obnażyć ciemną stronę człowieka , całe zło tkwiące w ludzkiej duszy. Najbardziej przemawiają do mnie „Biesy”. To również czytane dawniej książki o II wojnie , np. opowiadania Borowskiego . Z czytanych nie tak dawno „ja, Tituba, czarownica z Salem „M. Conde, „Smocze ziarno” P.Buck, „Ines, pani mej duszy” I. Allende o konkwiście Chile ( recenzja w przygotowaniu, muszę ochłonąć, by napisać). I pewnie przypomni mi się jeszcze kilka innych, ale tak zwykle bywa, gdy odpowiada się na pytania.
Najtrudniej z tą , która wzrusza, bo ja raczej szybko ulegam temu uczuciu. Często sobie nawet popłaczę nad losem bohatera. I tutaj raczej nie podam tytułu. Cieszę się raczej, że podchodzę emocjonalnie do losów bohaterów.
A teraz moje pytania.
1. Czy jest powieść, do której wracasz?
2. Czy pamiętasz książkę , od której zaczęła się Twoja miłość do literatury, ewentualnie do określonego gatunku literackiego?
3. Jeśli nie możesz dostać książki, na której Ci zależy, szukasz do skutku czy rezygnujesz?
4. Jakiego typu książek jest wg Ciebie za mało na rynku?
5.Co decyduje o wyborze powieści- opinia przyjaciół, reklama, blogi ?a może jeszcze coś innego?
O odpowiedź poproszę pięknie Annie, cleverę oraz lilithin
środa, 03 lutego 2010
Piekło Gutenberga

Instytut Wydawniczy PAX, tyt.org. Das Gutenbergkomplott, str. 352, Warszawa 2010
Piekło Gutenberga - Ch.Born
"Piekło Gutenberga" to pierwsza pozycja w nowej serii IW Pax "powieść z kapturem" nawiązującej do najlepszych tradycji powieści sensacyjno-historycznej, dostarczającej czytelnikom nie tylko emocji i rozrywki, ale i rzetelnej wiedzy o dziejach chrześcijaństwa i Europy.
Moguncja, rok 1454. Syn bogatego kupca, Jan Gutenberg, udoskonala swój wynalazek, który odmieni oblicze świata: za pomocą ruchomych czcionek drukuje Biblię, co pozwoli rozpowszechnić znajomość Pisma Świętego wśród ludu. W mieście dochodzi do dwóch zabójstw. Jaki związek mają one z wynalazkiem Gutenberga? Czy młodemu sędziemu, Thomasowi Bergerowi, uda się znaleźć łączący je motyw i wykryć mordercę? Trzymająca w napięciu, barwna powieść oparta na realiach codziennego życia piętnastowiecznego miasta i wprowadzająca w początki historii druku. CHRISTOPH BORN studiował w Moguncji literaturoznawstwo, germanistykę i historię. Napisał pracę doktorską na temat wczesnych druków Biblii, od Gutenberga do Lutra. (ze strony wydawnictwa)
Książka Borna otwiera cykl „Powieści z kapturem” . Powieść miała swa premierę 15 stycznia. Niestety nie dane mi było poznanie całej powieści. Przeczytałam prolog oraz 3 rozdziały, choć tak do końca nie jestem pewna , czy III był cały. Mogę tylko opisać wrażenia , jakie odniosłam po lekturze ułamka książki. A żal mi , bo bardzo lubię powieści historyczne. W prologu czytelnik poznaje Rzym. Papieskie miasto , będące aktualnie wielkim palcem budowy. To papież Mikołaj V zachęca do jego odnowy, nie żałuje pieniędzy. Również dzięki niemu do łask wraca sztuka antyczna, zaczyna się też czytanie i poznawanie starożytnych mistrzów. Jest rok 1453 . Świat się zaczyna zmieniać. Nie wszystkim jednak te zmiany przypadają do gustu. Papież choruje , wiec kardynałowie zaczynają myśleć o następcy na tronie Piotrowym . Nie wszyscy też chcą posłusznie czekać na konklawe, zadając się na los. Wśród hierarchów toczy się walka. Czytelnik dowiaduje się o istnieniu dwu stronnictw – reformatorskiego i konserwatywnego, zachowawczego. Od tego , kto zostanie nowym papieżem będzie zależała droga, jaką pójdzie kościół. Czytelnik w pierwszej części prologu poznaje płatnego zabójcę Sebastiana. Otrzymał zlecenie, z którego jest zadowolony , bo pieniądze, jakie otrzyma zapewnią jego rodzinie dostatek na dłuższy czas. Jest zadowolony ,że do niego się zwrócono , bo , jak sobie tłumaczy, i tak ktoś dokonałby zabójstwa i przepił pieniądze, a on wykorzysta je lepiej. Sebastiano wywiązuje się ze swego zadania. Następnie towarzyszymy zleceniodawcy , spotykającemu się osobą, która chciała śmierci starca. Pod koniec rozmowy pierwsza z osób proponuje ,iż wyjedzie do Moguncji , by jeszcze lepiej przysłużyć się dostojnikowi. Czemu tam? Nie wiadomo. Następnie przenosimy się do Moguncji. Akurat w tym dniu Thomas Berger obejmuje stanowisko sędziego, oczywiście dzięki protekcji. Dla młodego człowieka to ogromna szansa. Każdy nowy sędzia musiał się zaprezentować księciu elektorowi. Thomas , oczekując na przyjęcie , słyszał pomstowanie elektora Dietricha von Erbacha na cechy , na rajców. Widać był to człowiek nie znoszący sprzeciwu. Pytania księcia były dla Thomasa zaskakujące . Nie wiedział , czy to dobrze ,że studiował w Bolonii , zdumiał się ,że dotychczasowy sędzia konsultował wyroki z elektorem , bo jak ten rzekł „Prawo stanowię ja”. Berger miał ochotę wrócić do rodzinnej Kolonii , czując ,że protektor „posadził go przecież na beczce prochu!” Postanowił jednak zostać i zaufać swoim możliwościom i umiejętnościom. Następnie musiał przedstawić się dowódcy straży miejskiej. A tam usłyszał z kolei o ucieczce 5 bandytów od tygodni terroryzujących okolicę. Strażnicy byli bezradni. Największą atrakcją , jaką Busch miał dla nowego sędziego , były różnorodne narzędzia tortur. W końcu czytelnik poznaje Katharinę Roth , nauczycielkę. Bardzo pragnęła uczyć, choć zdawała sobie sprawę, iż na razie jest to kwestią szczęścia, bowiem „kiedy umarł stary nauczyciel , przekonała rodziców uczniów ,żeby póki nie znajdzie się inny, zatrudnili ją. Od dnia , kiedy po raz pierwszy przekroczyła próg klasy, minął ponad rok, a ona nadal zachowała posadę.” W domu nie czuła się najlepiej, ojciec należał do ludzi surowych i wymagających. Postanowiła odwiedzić siostrę Klarę. Nie wiadomo czemu kobieta mieszka aktualnie za murami miasta w domu węglarza. Katharina była nieco zaniepokojona samotną wyprawą, ale coś ja niepokoiło. I słusznie , jak się okazało. Jak dalej potoczy się akcja , nie wiem. Jednak to, co przeczytałam budzi zainteresowanie. Na pewno trzeba przyznać autorowi , iż ciekawie prowadzi akcje, potrafi zaintrygować. Ma również dar tworzenia postaci. Świetnie nakreślona sylwetka mordercy Sebastiano. Nie wiem, czy się jeszcze pojawi, ale znamy jego myśli, pragnienia, uczucia wobec żony i dzieci. Poznajemy rodzinę. Podobnie z innymi bohaterami. Ponadto atutem jest dbałość o realia epoki, zwyczaje , historię, opisy miasta. Sądzę, że książka jest warta uwagi.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Cienie Barcelony

Wyd.Literackie MUZA SA,tyt.org.Marina , tł. K.Okrasko, C.M.Casas, str.302, Warszawa 2009
Marina - C. R.Zafón
Za sprawą Zafona po raz kolejny znalazłam się Barcelonie , mieście , które wyjątkowo mocno działa na wyobraźnię. Pisarz we wstępie zaznacza , iż „Marina” jest ostatnią powieścią przeznaczoną dla młodzieży. Zapewne tym należy tłumaczyć wiek głównych bohaterów.Oskar Drai , 15-letni uczeń gimnazjum, zamiast spokojnie i grzecznie przebywać w szacownych murach szkoły , wykonując ćwiczenia zadane przez zakonnych nauczycieli , marzy. Jest ciekaw świata za murami. Oskar bowiem nie tylko w ciągu roku szkolnego przebywa w internacie , ale również w wakacje, gdyż jego rodzice są nieobecni
Czeka na „cud, który wydarzał się codziennie o piątej po południu”. Wtedy kończyły się zajęcia i miał niemal 3 godziny wolnego, do kolacji. To ukochana chwila Oskara. Ostatnie promienie słońca przechodzą szybko w zmierzch, a on wymyka się z internatu i wędruje uliczkami Barcelony. Jest zainteresowany dawnymi pałacykami , domami , które lata świetności maja za sobą. Często oplecione bluszczem, z zapuszczonymi wokół ogrodami. Wyobraża sobie , jak niegdyś wyglądały , co się działo, gdy były pełne życia dzięki swym właścicielom. Teraz pozostały echa. Lubił penetrować okolice nazywane pustynią Saria. Pewnego razu dociera do dziwnego ,zdawałoby się opuszczonego domu „Zapadał już zmrok i zakątek ów wydał mi się cokolwiek złowrogi . Panowała tu grobowa cisza, tylko wiatr od czasu do czasu szeptał cos ku przestrodze.” Pomimo to coś ciągnęło go jak magnes do ogrodu i domu. Za Kafką, kotem mordercą(jak go nazwał) i niebiańską melodią „Jak urzeczony ruszyłem na poszukiwanie jej źródła” . Tak znalazł się w domu. Wziął do ręki kieszonkowy zegarek, gdy zdał sobie sprawę z czyjejś obecności . Pełen lęku umyka, niestety z zegarkiem.
Oskar musiał tam wrócić, by oddać pamiątkę. Tak poznał Marinę i Germana oraz oficjalnie Kafkę. W domu Mariny miał uczucie przeniesienia w czasie , pewnej nierealności .Sam styl bycia gospodarzy , wystrój domu, obrazy Germana budowały atmosferę niezwykłości , przeniknięcia do świata sprzed lat. Nie ukrywał przed dziewczyną, że lubi tajemnice, a ona zaproponowała wyprawę na cmentarz, bo coś ją tam intryguje. Przyszła dama w czerni „Sunęła miedzy grobami niczym zjawa .W dwóch palcach niosła czerwoną różę.” Kwiat położyła na grobowcu innym niż pozostałe- nie było nazwiska zmarłego tylko rysunek czarnego motyla z rozpostartymi skrzydłami. Ten symbol pojawi się wielokrotnie powieści, a jego znaczenie rozwiązane. Czarna dama pojawia się na cmentarzu co miesiąc. Młodzi postanawiają ją śledzić. Nie daje im spokoju dziwny nagrobek. Chcą rozwiązać tajemnicę. Oskar prócz tego pragnie przebywać z Mariną , bo lubi z nią być, rozmawiać, bo zaczyna się w niej zakochiwać. Po jakimś czasie dostał od tajemniczej damy wizytówkę. Składając wizytę Sentisowi , rozpoczynają tym samym poznawanie historii Michala Kolvenika i Evy Irinownej . Kolejni rozmówcy –Florian, Shelley, Claret – chętnie dzielą się historią czeskiego emigranta. Nie mają pełnych informacji, ich opowieści dopełniają się , rysując wyrazista sylwetkę bohatera. W międzyczasie Oskar i Marina odwiedzają też miejsca , które budzą lęk czy wręcz grozę i przerażenie. Ich wizyta w oranżerii , znalezienie albumu , różnych narzędzi i w końcu wystraszeni przez manekiny wprowadza elementy horroru , który będzie im od tej pory towarzyszył. „…ujrzałem ślepą twarz o pustych czarnych oczodołach. To drewniana baletnica otaczała szyję Mariny ostrymi jak brzytwa palcami.” Im lepiej poznają historię życia Michala , tym bardziej się narażają. Czego emigrant pragnął w swym życiu? O czym marzył? W Barcelonie zaczął nowe życie, zyskał bogactwo, założył firmę , realizował to, o czym myślał od dzieciństwa. Miał przyjaciół, ale oczywiście dorobił się również wrogów .W końcu zdobył miłość. Dla swej wybranki zrobiłby wszystko. Nawet teatr dla niej remontował –Gran Teatro Real . Oskar i Marina poznają tę historię , która powinna być już przeszłością, ale nie jest. Jej rozstrzygnięcie dopiero przed nimi. Młodzi badają wszystkie ślady i tropy , narażając się na coraz większe niebezpieczeństwo. Komuś nie odpowiada docieranie do prawdy. Giną ludzie , strach narasta , potęguje się otaczające zło, coraz częściej unosi się wokół specyficzny zapach, a nawet pojawia czarny motyl. Nie potrafią jednak przestać, pragną rozwiązać zagadkę.
Obok rozsupływania zagadek , Oskar jest zafascynowany samą Mariną , jej niezwykłym wdziękiem , rezolutnością, ale i eterycznością. Podziwia ją za oddanie, czułość i troskę wobec ojca, Germana. Jest w niej zakochany. Sam German to również ważna osoba w życiu Oskara. Malarz, który przestał malować po stracie, jaka poniósł. Wrażliwy , wykształcony mężczyzna, będący po trosze ojcem , a po trosze przyjacielem. Połączy ich przyjaźń i szacunek. No i Barcelona . Język Zafona jest magiczny , ma w sobie jakiś nieodparty urok. I chce się o tym mieście czytać bez końca . Nawet jeśli często jest mroczno, ciemno, snuje się mgła . Taką jasną plamą jest dom Mariny, miejsce , gdzie Oskar zazna szczęścia , radości.
Nie można oprzeć się prozie pisarza . Książkę czyta się doskonale i nic nie może przerwać lektury tej powieści.
niedziela, 17 stycznia 2010
Australijska zbrodnia

Wyd. Amber, tyt.org.The broken shore, tł.K.Bereza, str. 312, Warszawa 2008
Przeklęty brzeg -P.Temple
Zainteresował mnie australijski kryminał na dodatek obsypany tyloma nagrodami i to najwyższymi :
Ned Kelly Award 2006 – najważniejsza nagroda dla najlepszej powieści kryminalnej
Australian Book Industry Award 2006 – nagroda australijskiego rynku wydawniczego dla najlepszej powieści roku
Colin Roderick Prize – prestiżowa nagroda literacka dla najlepszej powieści australijskiej
Nominacja do Miles Franklin Award 2006 – nagrody literackiej dla powieści najlepiej ukazującej Australię.
Robi wrażenie, prawda?
Powieść Petera Temple`a przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością , płynącą z dobrej lektury.
W małym australijskim miasteczku jest też niewielu mieszkańców. Każdy zna tu swego sąsiada, wie , czym się zajmuje . To społeczność od dawien dawna zasiedlająca okolice Port Munro i Cromarty. Miasteczko , w którym nic wielkiego się nie dzieje. Jednak porządek musi być , więc i posterunek policji istnieje. Jego komendantem jest Joe Cashin, niegdyś pracujący w wydziale zabójstw w Melbourne. Wrócił do miasta , w którym dorastał, spędził młodość. W wielkim mieście stało się coś złego, co zmieniło policjanta. Czasem wraca wspomnieniami do tamtych chwil. Są to jednak jakieś fragmentaryczne informacje. Wiadomo, że czas Cashin dzieli na :przed Raiem Sarrisem i po Sarrisie. Ten człowiek wyrządził zło, zmienił cenionego policjanta. Długo nie będzie jasne , co takiego się stało. W końcu czytelnik dowie się prawdy. Ważne jest to, iż Joe nie potrafi już pracować w dawnym wydziale. Obecnie jego zmartwienia to bójki w barze, kłótnie sąsiedzkie, prowadzenie samochodu pod wpływem- banalne zadania prowincjonalnego policjanta. Ponadto spacery z psami – lekko się zdziwiłam , czytając o dużych , agresywnych pudlach…
Czas w miasteczku mija leniwie , rozmowy są krótkie , treściwe, nikt nie życzy sobie zbytniego zainteresowania jego sprawami. To ludzie przywykli do niezależności, ceniący sobie prywatność. Wydawać by się mogło – idylla. W miasteczku dochodzi jednak do brutalnego pobicia ogólnie szanowanego biznesmena, znanego z działalności charytatywnej. I spokój pęka jak mydlana bańka. W miasteczku prócz białych mieszkają Aborygeni . I nic nie może już ukryć wzajemnej niechęci tych ludzi. Niektórzy nie ukrywają wręcz nienawiści. Pierwsze podejrzenia padają na aborygeńskich nastolatków. Przypuszcza się, że nie udał się napad rabunkowy. Wszystkim białym takie rozwiązanie bardzo odpowiada, nie chcą nawet pomyśleć o innej możliwości. Na dodatek na scenę wkracza polityka w osobie aborygeńskiego działacza, spokrewnionego z jednym z podejrzanych. Cashin nie jest do końca przekonany o winie chłopców, ale niestety tylko on. Śmiertelne pobicie Charlesa Bourgoyne`a wyzwala cały szereg nieprzewidzianych działań. Wyzwala również upór i dociekliwość Cashina . Znów pragnie dobrze wykonać swoja pracę. Wie, że pośpiech nie jest w tej sytuacji wskazany, ale przeważają względy polityczne oraz chęć szybkiego zamkniecia sprawy, czytaj - dobre imię policji.Dochodzi do tragedii. W miasteczku wrze. Biali obwiniają aborygenów , niektórzy wręcz uważają, że powinno się zlikwidować całe ich osiedle. Na światło dzienne wychodzą uprzedzenia rasowe, nienawiść, przemoc. Cashin wie, że musi rozwiązać tę zagadkę dla dobra mieszkańców i samego siebie. Powoli, bardzo powoli policjant odsłania jego sekrety. Nie wszystkim się to podoba. Mariaż prawdy i polityki nigdy ni przyniósł niczego dobrego tej pierwszej.
To nie jest kryminał , w którym wydarzenia toczą się szybko czy trup pada gęsto. I dobrze. Pisarz pozwala czytelnikowi poznać mieszkańców, okolice miasteczka , plaże, dzikie pejzaże. Kreśląc taki obraz ujawnia ludzkie emocje , przyczyny zachowań, a dopełnieniem tego jest krajobraz, piękny , ale też czasem dziki jak i ludzie. Doskonałe opisy przybliżają tę odległą nam krainę. Powolność akcji ma tu ogromne znaczenie , pozwala głębiej spojrzeć na wszystkich bohaterów , postarać się zrozumieć niektórych.
Postać Joe Cashina to niezmiernie ciekawa kreacja bohatera . Jego postępowanie jest wielokrotnie nietypowe, niesztampowe. Rozumie miasteczko, potrafi poruszać się w obu światach – białych i Aborygenów. Sam biały, jest jednak spowinowacony z Aborygenami. Ma wśród nich kuzynów. Potrafił zaufać włóczędze bez dokumentów. Przyjął do swego domu , zaoferował pracę, nawet się z nim zaprzyjaźnił. Nie muszą się sobie zwierzać. To twardzi ludzie , rozumieją się bez zbędnych słow. Dobrze żyje z krewnymi , choć dobrze wie, że nie zawsze postępują zgodnie z prawem.
Joe szuka swego miejsca. Postanawia odnowić dom swego dziadka , przywrócić do świetności ogród. Wydaje się , że znajdzie swój kawałek na ziemi. Znajdzie spokój , zapomnienie, a może i wybaczenie.
Temple stworzył świetną powieść, bo to nie tylko kryminał, ale też doskonały kawałek prozy społeczno-obyczajowej. Tylko przeczytac. Polecam.
|