Blog > Komentarze do wpisu
Nadkomisarz i okultyści

                                                                              MIEJSKIE CZYTANIE -WARSZAWA

 

 

 Wyd. Dolnoślaskie , str.  262 , Wrocław 2007

 

Bogini  z labradoru - Konrad. T.Lewandowski

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością K. T. Lewandowskiego , choć nie pierwsza to jego powieść. Spotkanie okazało się bardzo udane. Spodobało mi się to, co zaproponował czytelnikowi pisarz. Nie jest to wielka literatura, nie jest to mroczny , krwawy kryminał .To kryminał , w którym najważniejsza jest przygoda. Dużym plusem autora jest umiejetnosć wciągnięcia czytelnika w stworzony przez siebie świat, a on przeżywa z bohaterami wszelkie zdarzenia pełen emocji i oczekiwania na dobre zakończenie.
Koniec września roku 1928 . Nadkomisarz Jerzy Drwęcki wraca z podróży poślubnej. Pełen miłości do żony, wspomina wspaniałe dni w Wenecji i Wiedniu , szybko jednak musi przestawić się na szarą rzeczywistość. Na peronie czeka pułkownik Wieniawa-Długoszowski i to mocno zaniepokojony. Prosi Jerzego o pomoc , a nawet , by skrócił urlop , odwołuje się do jego uczuć patriotycznych. Wieniawa jest zmartwiony, niespokojny , ma wiele obaw związanych z działalnością towarzystwa okultystycznego Astral Narodu. Upatruje w tym spisek , który może zagrozić życiu marszałka Piłsudskiego. Przedstawiciele Astralu uzyskali nawet u Marszałka posłuchanie , ale wyśmiał ich , bo w żadne czary nie wierzy. Wieniawa nikogo nie może być pewny , ponieważ okultystyczna moda ogarnęła Warszawkę. Ludzie z towarzystwa , wyżsi urzędnicy , wojskowi , policjanci należą lub sympatyzują Astralowi. Jedyna nadzieja w Drwęckim. A ten nie traci czasu i po załatwieniu pilnych spraw organizacyjnych, kadrowych na posterunku oraz odebraniu z więzienia pod swoja kuratelę byłego towarzysza broni Gryfka, zaczyna działać. Nadkomisarz ma znajomości w odpowiednich kręgach , Może z różnych źródeł korzystać . Tylko czy ktoś zechce mówić? Najlepsze , najciekawsze jest spotkanie z wszechwładną damą ówczesnego towarzystwa dyrektorową Zasławską. Tę elegancką, świadomą wpływów kobietę Jerzy pamięta jako młode, pełne zapału dziewczę z czasu obrony Lwowa. Wtedy była towarzyszem broni, Pyziabułcią .Kim jest dziś? Przekazuje Drwęckiemu ,że wszystkie poczynania Towarzystwa mają na celu tylko dobro Marszałka. Niczego więcej się nie dowie. Pyziabułcia twierdzi, że by zobaczyć, musi uwierzyć .A tego nie może zaakceptować Jerzy. Na przyjęciu u Zasławskich, gdzie zjawia się elita stolicy, spotka dziwnego Anglika Pulteney`a , ekscentrycznego, zainteresowanego działaniami Jerzego , ale dobrze to ukrywa. Pulteney świetnie zna polski, choć z archaizmami”
Atentat mój, proszę białogłowy...” By zyskać uznanie towarzystwa opowiada historię przodka , który zobowiązał męskich potomków do biegłej znajomości 3 języków martwych, a jednym z nich jest polski. Cóż, pruski ambasador zapewnił dziadka Pulteney`a ,że takiego narodu i języka już nie ma. W trakcie balu Drwęcki krótko rozmawia z Anglikiem „Proszę sobie wyobrazić, że my tutaj nie tylko mówimy niedoszłym martwym językiem, ale też czasami czytamy po angielsku …- Biuletyn Interpolu ?-upewnił się z uśmiechem Pulteney” .Anglik jest znanym prywatnym detektywem, nie wyjawi jednak celu i zleceniodawcy.
Śledztwo Jerzego nie toczy się gładko .Napotyka wiele przeszkód , czasem błądzi po omacku z braku informacji. Nie ustaje jednak w wysiłkach. Musi zdążyć do dnia uroczystych obchodów 10-lecia odzyskania niepodległości. Niezwykle pożyteczne jest spotkanie z prof. Karewiczem. Już wie, czego szukać. Giną ludzie. Ich śmierć jest okrutna , ale sposób jej zadania znany Jerzemu jako „Włócznie Zulusów” .Tak postępowano w 1919-20. Jest coraz bliżej sprawcy morderstw , bo to ktoś z przeszłości. Ktoś , kogo znał. Niektórzy z dawnych towarzyszy broni stają po drugiej stronie barykady.  Nieco ułatwi to sprawę Drweckiemu,ale tez przysporzy troski i nieco smutku. 
W spisek oraz działania Drwęckiego wpisane są postacie historyczne, jak wspomniany Wieniawa , ale też Witkacy , który wpakował w kłopoty Gombrowicza. Witold uważa, że zrobił to specjalnie. ”Raczej zrobił kawał w swoim stylu. To było zaraz potem jak poprosiłem go o ocenę moich próbek literackich. Powiedział, że mu się podobało, nawet dużą wódkę postawił”. No i filozof , artysta , wielbiciel zabaw wszelakich Franciszek- Franc- Fiszer , stały bywalec Ziemiańskiej. Wie wiele, a Jerzy musi znaleźć sposób , by zechciał mu pomóc. Niektóre postacie Lewandowski wprowadza, by dodać smaczku fabule, ale inne biorą czynny udział w biegu zdarzeń. Najbardziej przybity, sfrustrowany sytuacja jest Gombrowicz , któremu Astral sztukę napisać kazał. Ma tak dość, że do Jerzego mówi:” po prostu nurzają mnie w swoim dulsko-mieszczańskim guście teatralnym (…)Proszę, niech mnie pan aresztuje i zabroni pisać te szmirę! Mam kogoś zabić ? Czy raczej emigrować ? Jasnowidzem nie jestem, ale widzę jasno, jaka to będzie kompromitacja !Całe szczęście, że z pisania żyć nie zamierzam” . Witold w wyniku różnych zdarzeń umyka do Paryża.
Życie rodzinne nadkomisarza przybliża sylwetkę człowieka, rozmowy z żona pozwalają lepiej zrozumieć .Marysia, choć bardzo młoda, stara się , by dom był azylem , do którego mąż chętnie wraca. Co prawda młoda mężatka ulega modzie i Jerzy przeżyje szok, gdy zobaczy sypialnię w stylu hinduskim. Nie będzie jednak protestował, by wypróbować w praktyce porady z „Kamasutry” , w którą zaopatrzyła się żona . Marysia ćwiczy jogę , chodzi na spotkania do dyrektorowej Zasławskiej , ulega nawet okultystycznemu urokowi. Chce wiedzieć jak najwięcej, by mąż nigdy nie stracił zainteresowania .On jest centrum jej świata. A na skrytość Jerzego tez znalazła receptę .Powołując się na babcię , wytłumaczyła mu, że po miesiącu miodowym następuje „ piołunowy. To ma oznaczać ,żeby najpierw wszelkich drażliwych tematów unikać, cieszyć się życiem , za dużo nie pytać i dbać tylko o ot, by było nam ze sobą dobrze.(…) a w miesiącu piołunowym pora wreszcie o poważnych i właśnie gorzkich sprawach szczerze pomówić.(…)
dlaczego tak niechętnie mówisz o swojej przeszłości? Zbyłeś mnie nawet wtedy, gdy pytałam, skąd masz te bliznę. Pamiętam , powiedziałeś, że to od ukraińskiego bagnetu, nic więcej.” Ich sanktuarium staje się sypialnia. Z zapałem , radością i namiętnością oddają się miłosnej grze , by po spełnieniu Jerzy otworzył przed Marysią duszę .I tak żona poznaje przeszłość męża .Ten dość tragiczny, nieco mroczny rys. O ile o obronie Lwowa Jerzy mówi dużo, o tyle odmawia opowieści o walce w wojnie bolszewickiej 1920. Ta wojna była zbyt nieludzka , tłumacząc żonie, że wojny ludzkie bywają „Owszem, choćby ukraińska. Ta wiadomo o co była . Rusini twierdzili, że to ich ziemia, my-że nasza. Wszystko było jasne i proste. Odwieczna walka o ziemię miejsce do życia. Rozstrzyga odwaga i żelazo, a zwycięzca decyduje o wszystkim, łącznie z racja historyczna i moralną. Natomiast wojna bolszewicka była o ideę, a idee z człowieczeństwem nie maja już nic wspólnego. Idee jak tylko dotkną ziemi , zaraz ropieją i wyradzają się w tępą nienawiść”.
Dzięki Jerzemu, jego wspomnieniom oraz opowieściom Gryfka czytelnik przenosi się w czasy obrony Lwowa.. Czytałam to z ogromnym zainteresowaniem .Walkę , przeżycia, emocje , lęki , radości i rozpacz , a nawet nienawiść – wszystko to Lewandowski przekazał w sposób doskonały. Potrafi wzruszyć , potrafi wydobyć dumę , a to , wg mnie, niezmiernie cenne. Czytałam o obronie Góry Straceńców , Cmentarzu Łyczakowskim ,Cytadeli, ulicach Lwowa, gdzie niemal dzieci umierały za Polskę. „Rizaty Lachów!!! Ukraińcy wpadli do okopu. W sagan Karaimu!!! Zakotłowało się w okopowej ciasnocie, która momentalnie zmieniła walkę we wściekłe pandemonium.” (…) ludzie dopiero wtedy zobaczyli, co za wojsko przez te trzy tygodnie się za nich biło. Wychodzili na ulice i oczom nie wierzyli, że takie dzieciuchy…I nagle zrobiły się tłumy na ulicach .Brawa, wzruszenie, krzyki: ”nasi idą!”.
Postacie drugiego planu są bardzo dobrze nakreślone, szczególnie dawny towarzysz broni Jerzego, Adam Płachetko zwany Gryfkiem oraz panna Karolina , która w późniejszym nieco czasie obejmuje posadę panny służącej w domu Drwęckich. Język powieści świetny. Lewandowski z dużą dbałością zindywidualizował sposób mówienia bohaterów ze względu na kondycje społeczną oraz pochodzenie . Ogromnie podobał mi się sposób mówienia lwowiaka Gryfka .A to próbka „ Psze pani dobrodzijki , wszystko tak nagli…(…)Taż godzinę temu ja jeszcze pod celą siedział , ta tu nagli taka realność, mili ludzi…. Może li to tylko sen jaki ? Ta może też pani trochi jednak na mnie zła….”
No i Warszawa. Intryga jest istotna , zgrabnie zawiązana , czasy Lwowa fascynujące , ale w trakcie śledztwa wędrujemy z Drwęckim ulicami przedwojennej Warszawy. Zachodzimy do restauracji i zwykłych szynków. Znajdujemy się na salonach , w nędznych dzielnicach, a nawet domach publicznych. Chyba najczęściej zaglądamy do słynnej  Ziemiańskiej. Dzięki spacerom nadkomisarza taki widok nam się rysuję: „ minął Teatr Wielki i wszedł na Plac Saski .Trzeba przyznać ,ze kiedy wyburzono sobór razem z towarzyszącą mu wieża ciśnień prawosławia, znaczy dzwonnicą, zrobiło się tu przyjemnie przestronnie .Obok pomnika Poniatowskiego Jerzy przystanął i uchylił kapelusza przed Grobem Nieznanego Żołnierza , skrytym w mroku wyniosłej , dwupoziomowej kolumnady. Minął trzypiętrową kamienicę przy południowym skrzydle pałacu Saskiego i przeszedł Królewską na wysokości pałacu Kronenberga , którego dach projektował chyba pijany grabarz albo była to kryptoreklama zakładu pogrzebowego , stworzona kombinacji pięciu trumien, postawionych do góry nogami i powtykanych jedna w drugą. Dziwne ,że ktoś godził się mieszkać pod takim dachem , a jeszcze dziwniejsze, że owo dadaistyczne memento mori stało dokładnie przed frontem Zachęty.”
 
Ulica Królewska (źródło www.warszwaprzedwojenna.priv.pl)
 
 Plac Piłsudskiego , pomnik Poniatowskiego(źródło jw) 
poniedziałek, 10 listopada 2008, szamanka30

Polecane wpisy

  • Czas podsumowania

      Najwyższy czasnapisać chociaż kilka słowna temat czytelniczego wyzwania, bo d awno sie skończyło.Plan miałam taki ramowy, z założeniem ,że coś może si

  • Czy klątwa jednorożca?

    PODRÓŻE W CZASIE-WYZWANIE   Wyd.Literackie MUZA SA, tyt.org. Las puertas del mal , tł. K.Kurowski, str. 400, Warszawa 2009 Bramy zła - N.Masot   Ost

  • Klasztor

      PODRÓŻE W CZASIE- WYZWANIE Wyd. Salwator, tyt.org. Das Geheimes des Monchs , tł. P.Kolińska, str. 270, Kraków 2008   Książkę kupowałam w ciemno

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/11/10 23:27:28
o, a ja czytałam dwie jego książki, ale pierwszą i trzecią a tej nie;0)Może się zapoznam z nią, jak natrafi się okazja.
-
anahstasia
2008/11/11 11:39:31
Mnie najbardziej rozbroiło wyzwanie autora, który na niedawnym seminarium kryminalnym przy okazji Targów Książki powiedział mniej więcej te słowa: "Czytelnicy zarzucają mi, że moi bohaterowie są sympatyczni. Ale co ja się będę jakimś oprychem zajmował. Proszę Państwa, co on mnie obchodzi?". I wychodząc z tego założenia pisarz zamiast ubogacać kolejnymi cechami swoje postaci, ubogaca detalami świat przedstawiony. Nie czytałam jeszcze nic jego autorstwa, ale z tego co piszesz, to podejście pisarz faktycznie realizuje na kartach książki. Ale to dobrze. Lubię bogate, sugestywne tło historyczno-obyczajowe. W kryminałach retro jest ono bezcenne ;)
-
lilithin
2008/11/11 14:48:01
Szamanko, miło widzieć, że wróciłaś do pisania :)
Z tego co czytam w Twojej recenzji, to nie tylko świetnie zakrojona intryga, ale też obraz ówczesnej Warszawy, który wydaje się nie mniej fascynujący niż tajemniczy spisek.
-
szamanka30
2008/11/12 17:57:33
Chiaro, myslę,ze warto przeczytać, szczególnie że poprzednie znasz.

Aniu, raz jeszcze dziękuje za piekną note , jaką wystawiłaś mojej recenzji,a którą umiesciłaś w komentarzu do "Stanu zawieszenia" . A to bardzo ciekawe, co piszesz o wypowiedzi Lewandowskiego.Te oprychy u niego faktycznie mniej opisane, chociaż przestepców też dzieli.Gryfek nim jest.To złodziej, pajęczarz,a kreśli sywetkę, która wzbudza sympatię i to dużą.W ksiażce właśnie to tlo obyczajowo-historyczne najbardziej mi sie podobalo. Pewnie sięgne jeszcze po jego książki.
Lilithin , ano jestem . Przynjamniej na trochę. Ksiązkę czyta sie dobrze i szybko, a jak pisałam Ani ta ówczesna Warszawa i Lwów przyciągaja uwagę .Ma swój urok ksiazka i już.
-
2008/11/14 09:26:34
Pozdrawiam cieplutko i życzę jak najmniej 'stanów zawieszenia' bo doskonale sama wiem jak potrafią męczyć one czowieka.
-
szamanka30
2008/11/14 19:13:11
Paulino, dziekuję ; takie stany są frustrujace i męczace; Ciebie niech też omijają z daleka. Podrawiam.
-
Gość: Autor, 89.108.201.*
2009/06/15 15:21:03
Szanowna Gospodyni!
Nie streszcza się kryminałów do deski do deski, bo potem taka chiara76 marudzi na sieci, że ta książka ją "okropnie wynudziła"...