Blog > Komentarze do wpisu
Dziedzic Tristana

  

 Wyd.Literackie MUZA , tyt. org. El coleccionista de sonidos, tł. P.Sobaś-Mikołajczyk , str. 286, Warszawa 2009

Kolekcjoner dźwięków - Fernando Trias de Bes  

 

Książka intrygująca, trochę nietypowa. Trudno ją też sklasyfikować- obyczajowa, thriller? Mieszanka gatunkowa. Jednak nie to jest najważniejsze ,a jej treść. Historia , która pisarz opowiada . Któż nie słyszał o Tristanie i Izoldzie? O ich nieśmiertelnej miłości? F. de Bes wykorzystuje mit, by stworzyć historię opartą na losach wielkich kochanków. I zapewne zainteresować nas, czytelników , wciągnąć w wir zdarzeń.

W opactwie w Beuron ojciec Jurgen zur Linden pragnie znaleźć schowek dla książki, której czytanie nie przystoi zakonnikowi. W już istniejącej skrytce znajduje 3 zeszyty. Zostały zapisane przez jego poprzednika ojca Stefana , a zawierały spowiedź największego tenora Niemiec Ludwiga Schmitta von Carlsburga. Od tego momentu narratorem jest Ludwig, on opowiada swoją historię.

Chłopiec urodził się z niezwykłym darem. Od pierwszego oddechu potrafił rozróżnić każdy dźwięk „…moim pierwszym wspomnieniem jest brzmienie oddechu karmiącej mnie mamki. Wystarczy ,że zamknę oczy , i mogę przywołać ten oddech delikatny i ciepły, szelest powietrza wpadającego do jej klatki piersiowej, dźwięk unoszenia i opadania piersi , a wreszcie szum , jaki rozlegał się przy wydechu z ust…To jest mój dar- mam władzę nad dźwiękami.” Gromadził je w sobie , zapamiętywał , rozkładał na czynniki pierwsze , docierał do jądra, esencji dźwięku. Gdy sądził, że zna już wszystkie , znalazł się poza domem. Ogarnęło go tysiące nieznanych ,a niezmiernie interesujących odgłosów. Początkowo przerażony „Mój umysł nie dał sobie z tym rady. Czułem się jakby przez głowę galopowało mi stado koni”, potem chłonął je jak gąbka. Był zachwycony tą wielością i różnorodnością. Świat okazał się „pełen nieskończonej ilości dźwięków”. Uznał, że zna je wszystkie, a jednak „
Pewnej nocy obudziłem się wystraszony i zlany potem. Jak ostryga , która czuje, że w jej środku powinna znajdować się piękna perła , tak ja poczułem , że brakuje mi jeszcze jednego dźwięku. Nie wiedziałem jakiego, ale potrafiłem go opisać – było to wyjątkowe brzmienie , najdelikatniejsze ze wszystkich, niebiańskie, czarodziejskie i wiecznotrwałe.(…) Przejął mnie straszny lęk :a jeśli ten dźwięk celowo mi się opiera?” W jego pamięci był już nadmiar dźwięków , co musiało znaleźć ujście. „I nagle zabrzmiała nuta.” Nie mógł się nacieszyć nową umiejętnością, nowym odkryciem. I śpiewał nocą całemu miastu „Cóż za rozkosz! To było połączenie władzy i samotności, które koniec końców dawało poczucie bezpieczeństwa wynikające z pewności ,że to ja tworzę dźwięki , a nie jestem ich adresatem. (…)modlili się do mojego głosu jak ci, co modlą się do Boga…” Gdy ojciec zapisał go na lekcje muzyki , nauczyciel był zdumiony. Uczeń, który nie widział wcześniej zapisu nutowego , potrafił zaśpiewać każdy dźwięk. Był zachwycony gamami. „Gamy! Co za odkrycie! Świat oferował mi wszelkie dźwięki , ale dotąd nie układały się one w żadnym porządku.” Teraz Ludwig miał swój porządek. Mógł zaśpiewać wszystko. Było wiadomo, że musi znaleźć się w odpowiedniej szkole .I tak trafił do Gesangshochschule. Nie spodobało mu się miejsce, dyrektor, uczniowie. Mały Ludwig uważał się za geniusza. Był przekonany ,że nikt mu nie dorówna, toteż patrzył na wszystkich z góry. Miał świat , do którego nikogo nie dopuszczał. Nie potrafił wyjaśnić, czemu od pierwszej lekcji ukrywał głębię, skalę swego głosu. Chciał , by dyrektor uważał go za przeciętnego ucznia. Sympatią obdarzył jednego tylko kolegę, Fridricha. Pomagał mu w doskonaleniu techniki śpiewu. Uczniowie wiedzieli ,że istnieje tzw. Chór Specjalny , dla tych z najlepszymi głosami. Wieść niosła, iż to spośród nich wybierano śpiewaków do najlepszych chórów i teatrów. Fridrich marzył o tym. Sceptyczny Ludwig czuł, że tkwi w tym jakaś tajemnica. Odkrył ją, a w najbardziej niebezpiecznej chwili życia , po raz pierwszy w tej szkole zaśpiewał tak, jak potrafił. I wówczas odnalazł długo poszukiwany dźwięk. „… właśnie w tamtej chwili usłyszałem dźwięk, którego odmawiano mi przez tyle lat , którego tak długo bezowocnie szukałem, dźwięk , który próbowałem stworzysz tylu różnych kombinacji (…)dźwięk dla którego żyją kobiety i mężczyźni i któremu pragną ulec , dźwięk, który sprawia , ze życie jest życiem i wciąż trwa , dźwięk …miłości.” Ze szkoły został wyrzucony, dokończył edukację w rodzinnym mieście. Starał się o przyjęcie do konserwatorium . Jego listy jednak były tak sformułowane, iż odpowiedź musiała być negatywna. W swym przeświadczeniu , uważał, że szkoła powinna być zaszczycona jego pobytem, ponadto żądał przyjęcia od razu na wyższy rok. W końcu przyjęto go w Monachium. Zamieszkał u ciotki. Często włóczył się po okolicy. Poznał Martinę. „Nagle ją zobaczyłem (…)Wszystko zamarło, gdy spotkały się nasze spojrzenia.” To pierwsza miłość Ludwiga , gdy wyobrażenia i marzenia nie przystają do rzeczywistości. Gdy młodzi w sposób nieunikniony zmierzali do do fizycznego spełnienia uczucia, chłopak stal się niepewny , nieporadny. Martina była jego pierwsza partnerką. Gdy oboje osiągnęli spełnienie, kochanka nagle umiera w jego ramionach. Zszokowany Ludwig szukał odpowiedzi, ale potrafił tez zadbać , by nikt go z dziewczyna nie połączył. Kolejną pannę , którą w sobie rozkochał była Ludovica. I ona umiera. Ludwig zaczyna podejrzewać , iż to on jest przyczyną śmierci dziewcząt. By zyskać pewność , wybiera się do prostytutki, która dzieli los poprzedniczek. Przeżywa katusze, nie rozumie dlaczego tak się dzieje. Zaczyna szukać pomocy. Lekarz i ksiądz w niczym nie pomogli. W końcu rumuńska Cyganka wykrzyczała, iż jest przeklęty, ale wskazała tez osobę, do której powinien się udać. Od wróża, jasnowidza dowiaduje się , że należy do rodu dziedziców Tristana. Jego głos był tak piękny , niezwykły , iż bez trudu mógł uwieść każdego – kobietę i mężczyznę. Nikt nie mógł oprzeć się miłości, jaką wzbudzał śpiewem. Jednak miłosne spełnienie zawsze niosło śmierć.   „Wszystkim im odbierze życie i przyniesie śmierć , aż zostanie sam. Miłość dziedzica Tristana zawsze kończy się samotnością." Nikt też nie mógł zdjąć tej klątwy, tej jednej jedynej. Wieczna miłość niosła śmierć. Czy pomógłby celibat? „Jego dusza musi się karmić ciałami kobiet, wiec będzie popychać go do kolejnych bezlitosnych mordów.”
Teraz wiedział , co grozi każdej kobiecie , do której się zbliży. Musiał spełnić akt miłosny, bo tak nakazywał mu instynkt samozachowawczy ,a kobiety wolały śmierć niż cierpienie fizyczne. Rezygnacja ze zbliżenia wiązała się z ogromnym , ciągłym bólem , wyniszczeniem organizmu.
Ludwig staje się znanym śpiewakiem , najlepszym tenorem. Wielbią go , kochają , pragną, składają hołdy. A on po każdym przedstawieniu niesie komuś śmierć. Czy to jego świadomy wybór czy poddanie się losowi? Nasuwa się pytanie , czy jest to jedyne wyjście. Niegdyś unicestwiano dziedziców Tristana.
Opowiada o tym w noc śmierci. Relacjonuje swoje sukcesy , wiele miejsca poświęca swemu głosowi, sposobowi interpretacji postaci oraz początkowej walce z okrutnym przeznaczeniem. I „Moja wola była słabsza od wiecznej miłości , która zmuszała mnie do tego , bym wciąż zabijał…”. W swojej świadomości przestaje być człowiekiem , on „zniknął z powierzchni ziemi. Uleciały ze mnie resztki miłosierdzia , jakie do niedawna udało mi się zachować. (…) Od tego czasu stałem się sługą mrocznej i zaślepiającej mocy ….” Szuka pomocy nawet u nielubianego dyrektora byłej szkoły. Jeśli istnieje dziedzic Tristana , musi istnieć dziedziczka Izoldy , o takich samych talentach wokalnych, ale za którą również kroczy śmierć. Ludwig spotka swą Izoldę. Kim staną się dal siebie? Czy powtórzy się arturiański mit? To część powieści ogromnie emocjonująca, wzbudzająca cała gamę różnych uczuć.
Trudno mi oceniać Ludwiga. Jako chłopiec żył dźwiękami , muzyką. Miał swój świąt, pasję, której się poświęcał. Może nie budził zbytniej sympatii z powodu dystansu , chłodu i poczucia wyższości wobec innych. Z drugiej strony bardzo pragnął akceptacji ojca, poczucia , iż jest z niego dumny. Zdziwienie wywoływało w nim spojrzenie ojca. Widział w nim lęk, jakąś obawę. Stając się śpiewakiem świadomym niesienia ziarna śmierci jest egocentrykiem , samolubem . Widzi tylko siebie. Dba o swą karierę. W tym momencie cena już nie gra roli. Nie jest zdolny do empatii. Może nawet przez chwile pomyśli o swych ofiarach , ale szybko jego myśli zajmuje tylko śpiew w kolejnej operze i osiągnięcie doskonałości. I chociaż na łożu śmierci żałuje , jest już za późno i dla jego ofiar i dla niego. Kto mu wybaczy? Wybrał świadomie. Kończy się przedstawienie , tenor rusza na łowy. Zaspokaja swe żądze. Nie, nie lubię Ludwiga. Dziecko było nieświadome , no i nie znało dźwięku miłości , wiec nie było groźne. On jest geniuszem , ale też bezlitosnym mordercą. na pewno jest postacia złożoną, niełatwą do oceny. Ile zależało od niego, ile od sił, na które wplywu nie miał?
Czym jest ta historia? To opowieść o miłości – do muzyki, ale też do kobiety .Uczucie do tej jednej jedynej naznaczone jest krwią niewinnych. Czy poświecenie zmaże winy? Mogę Ludwiga zrozumieć, ale rozgrzeszyć, wybaczyć- nie. Za nim stoją duchy tych, których jedyną „winą” było wysłuchanie  jego śpiewu .
W swej powieści de Bes stawia przed czytelnikiem pewne problemy do rozstrzygnięcia we własnym sumieniu. W trakcie czytania czasem nasuwało m i sie porównanie z książka Suskinda "Pachnidło". 
Takim smaczkiem z kolei  jest włączenie w tekst oryginalnych listów Wagnera o jego pracy nad operą „Tristan i Izolda”.
Książka de Besa warta jest poznania , choć mam niewielkie zastrzeżenia. Styl jest trochę nierówny. Czasem brak w opowieści pasji. To jednak niewielkie minusy.


Tristan i Izolda ( źródło:www.wikipedia.pl)

poniedziałek, 06 kwietnia 2009, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
lilithin
2009/04/09 10:34:50
Szamanko, widzę, że wracasz do formy :) Cieszę się :)
-
szamanka30
2009/04/10 11:48:28
Lilithin, jeszcze daleko do formy.Ten wpis przypłaciłam dolegliwosciami mojej łapki i aż boję się ponownie pisać. A zaległości rosną....
-
lilithin
2009/04/11 14:28:16
Oj, Szamanko, to nie martw się zaległościami, tylko się kuruj spokojnie :) Mam nadzieję, że łapka szybko wróci do dawnej sprawności. Wesołych świąt!
-
Gość: Alejka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/12 15:31:52
Nono...mimo ,że nie czytuję tego typu literatury,recenzja ciekawa i na pewno zachęcająca;)
Tristan i Izolda to była jedna z moich ulubionych ,szkolnych ksiażek...

To i ja Życzę Wesołych Świąt i powrotu do zdrówka;)
-
szamanka30
2009/04/13 11:42:35
lilithin, jednak sie martwię i dośc irytuję; najgorsze jest to,że w głowie masz poukładane, co chcesz napisac,a łapka nic sobie z tego nie robi i szybko męczy sie pisaniem, no i boli...; WESOŁYCH ŚWIĄT!

Alejko, dziękuję; książka ciekawa, ale trzeba sie nastawic na ten pewien chłód emocjonalny, sztywność i czasem brak pasji;
mam nadzieje,ze powoli do zdrowia wrócę; Tobie równiez Wesołych Świąt!
-
Gość: monie_pl, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/05/12 06:47:26
Szamanko,
Bardzo mi się Twoja recenzja spodobała. Bardzo przyjemnie się ją czytało, więc wrzucam na moją listę książek do przeczytania...
-
szamanka30
2009/05/16 10:13:58
Miło mi bardzo,że recenzja sie spodobała, a ksiażkę warto przeczytać, choć czasem ten uczuciowy chłód irytuje. Ciekawa jestem, jak Tobie sie spodoba.