Blog > Komentarze do wpisu
Krwawe gody

Wyd. Bellona , tyt.org.La conjura de la reina, tł. M.Adamczyk , str. 268, Warszawa 2007

 

Noc  świętego  Bartłomieja- L. de` Medici

 

Powieść historyczna w bardzo dobrym stylu, której autorem jest Lorenzo de` Medici, ostatni z  owego rodu .

Zimowy dzień 5 stycznia 1589 roku. W komnatach zamku w Blois leży, złożona śmiertelną chorobą, Katarzyna Medycejska .Chce jeszcze wierzyć ,że to nie koniec. To nie Saint Germain, gdzie miał nastąpić kres jej życia , jak przepowiedział jej astrolog ( a przez długi czas wierzyła im niemal bezkrytycznie). Przez wiele lat unikała tego pałacu , a nawet Luwru , bo należał do parafii Saint Germain. Jest już słaba , dopadły ją różne dolegliwości , a i wiek już podeszły, bo ma lat 70, więc to nie przelewki. Myśli królowej błądzą sobie różnymi ścieżkami, przeskakują zdarzenia, by do niektórych wrócić.

Wspomina swój długi -56-letni- pobyt we Francji , swe władanie, smutki i radości. Czasy dzieciństwa i wczesnej młodości , spędzone w ukochanej Italii, zawsze będą najbliższe jej sercu. Tam czuła się szczęśliwa , pełna nadziei na dobry los. Przyjazd do Francji, małżeństwo z Henrykiem i pierwsze lata w nowej ojczyźnie w roli księżnej. Nie miała wówczas żadnych szans na koronę. Mąż był drugim synem. Niespodziewana śmierć delfina otworzyła drogę do tronu. A jej przyniosła podejrzenie o trucicielstwo. Co ciekawe pisarz pomija starannie postać Henryka II i jego wszechwładnej metresy Diany de Poitiers. Katarzyna nie była wówczas tak poważana, nie miała późniejszej potęgi i władzy. Była tzw. połowiczną królową. Kochała Henryka, wiec pogodziła się( dla wzroku i słuchu innych) z istnieniem Diany. Choć to metresa decydowała o wielu istotnych kwestiach , nawet tyczących życia prywatnego. Nie mogło się to podobać dumnej Katarzynie , ale była pragmatyczna. Czekała. Śmierć króla w turniejowym pojedynku zrodziło władczynię. Teraz pokazała swój polityczny talent. Stała się królową, której się bano, ale i szanowano. Była bezwzględna, bezlitosna , wszystko podporządkowywała władzy i synom. Kochała politykę, kochała władanie. Nie od razu stanęła na czele państwa, bo jej syn Franciszek II miał lat 15 , w rozumieniu prawa był pełnoletni, choć nie potrafił królować. Powinna zadowolić się statusem królowej- matki. Nie dla Katarzyny jednak takie rozwiązanie ! Sprzyjało jej to, iż synowie- Franciszek , a potem Karol - byli do niej przywiązani, a ponadto charakteru słabego. Łatwo ulegali sugestiom i wpływowi matki , która dzięki temu decydowała o losach państwa.

Myśli o ludziach , którzy wciągu tych lat ja otaczali, o wrogach, zaufanych doradcach, ale też o służbie. Chce zabezpieczyć ich przyszłość. Z ogromną czułością myśli o Tinelli, pokojówce, do której czuła wielką sympatię. Troszczyła się o nią , a w najważniejszym dniu nawet ostrzegła przed opuszczaniem pałacu. Tinella jednak znikła.

Katarzyna rozmyśla o najbardziej brzemiennej decyzji swego panowania- rzezi hugenotów. To czas wojen religijnych w całej niemal Europie. Niepokoje targają też Francją. Od dawna katolicy i innowiercy ścierali się ze sobą. Nienawiść narasta. Nie tolerowano heretyków , chciano dać im nauczkę. Należeli do nich też ludzie o bardzo znanych nazwiskach, mający duże wpływy.

18 sierpnia 1572 córka Katarzyny Małgorzata- Margot- de Valois poślubiła Henryka de Bourbon , króla Nawarry i jednego z przywódców hugenotów. Na weseli zjechali goście pana młodego z całego kraju. Wszystkich najważniejszych hugenotów królowa miała w Paryżu. Nie wszystkim ten ślub się podobał ,a już chyba najmniej potężnym książętom de Guise – Gwizjuszom, a i wśród hugenockiej szlachty nie brakło krytyków. Jednak Paryż się bawił. W końcu to królewskie wesele. A Katarzyna przygotowywała miażdżący cios. Przekonała syna , króla Karola IX,że hugenoci pragną jego śmierci , stanowią zagrożenie dla kraju. Wymogła na synu podpis na rozkazie zamordowania hugenotów. To była jej decyzja , ale sygnować musiał syn-król. Z ogromnym zainteresowanie czyta się o naradach w pokojach królowej , rozmowach u króla, szpiegowaniu , intrygach, załatwianiu własnych interesów. W pałacu dojrzewa plan. Przygotowano listę 50 hugenotów, którzy mieli zginąć, a w pierwszej kolejności admirał de Coligny. Wszystko ułożono precyzyjnie. A w tym czasie z Tinellą i jej wielbicielem można ujrzeć Paryż latem , z jego ulicami, bulwarami i ulubionym sklepem pokojówki. Spokój letniego dnia , piękno miasta kontrastuje z akcją przygotowywana pałacu. W końcu pada rozkaz. Można planować , ale ludzkie reakcje nie są przewidywalne. Nie można z góry przewidzieć emocji, jakie ogarną żołnierzy i mieszkańców stolicy. Tej nocy -23/24 sierpnia- Paryż spłynął krwią . Królewscy żołnierze , którym na pomoc rzucili się paryżanie zabili ponad 3 tys. hugenotów. Działy się sceny dantejskie. Okrucieństwo katolików było straszne. Zamieszki ogarnęły całą Francję , a życie straciło tysiące.

Katarzyna, wspominając ten dzień , chce w ostatnich godzinach życia potwierdzenia ,że jej decyzja była słuszna. Broniła władzy, tronu. Wzrost znaczenia Burbonów i hugenotów był jej bardzo nie na rękę. Czy jednak takie decyzje mogą się obronić? Chyba zawsze zostaje wątpliwość. Z konsekwencją tej decyzji musiała żyć, ale była pragmatyczna, twardo stąpała po ziemi. Pozbyła się przeciwnika , umocniła na tronie dynastię. Co prawda synowie nie mieli jej siły, przebiegłości , politycznego wyczucia , ale Katarzyna była dobrą matką . Kochała ich ,a ich słabości pozwoliły jej rządzić. Ulubieńcem matki był Henryk. Wspomina na łożu śmierci wybór syna na króla Polski i swoją troskę , iż w tym zimnym kraju nie zrozumieją jej syna (cóż, długo u nas nie zabawił). Czytelnik widzi rożne oblicza Katarzyny, ale przede wszystkim jest królową, potem dopiero matką i żoną.

Pisarz doskonale przybliża tło obyczajowe czasów Medyceuszki, opisuje obyczaje, wygląd komnat , wyposażenie , stroje. No i ludzi dworu- bardzo zhierarchizowaną społeczność- od kuchni i piwnic po komnaty króla i Katarzyny. Każdy zna swoje miejsce , przestrzega zasad surowego dworskiego ceremoniału. Prócz dworu ukazano zwykłych paryżan, żyjących w centrum miasta , jak też na jego obrzeżach.

Medici daje czytelnikowi złudzenie bycia we wszystkich miejscach przez siebie opisywanych, godzina po godzinie towarzyszymy bohaterom w Luwrze, pałacu Gwizjuszy ,na ulicach Paryża. To świetny zabieg, dzięki któremu zainteresowanie rośnie. Nie można oderwać się od powieści, póki nie pojawi się słowo „epilog”.

Pojawia się też słynna księga z kartami nasączonymi arszenikiem, o której nie wiadomo ,kto ja wysłał , ale często się o niej pisze w powieściach, tyczącej Katarzyny, a i historycy o niej wspominają.

Powtórzę to, co napisałam na początku – świetna powieść.

A jeśli kogoś zainteresowała szczególnie postać Katarzyny ,gorąco polecam doskonałą biografię królowej pióra J-F Solnon „Katarzyna Medycejska”.



piątek, 18 grudnia 2009, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
lilithin
2009/12/19 13:27:51
Wydarzenia tej nocy znam tylko z filmu "Królowa Margot" ;)
-
szamanka30
2009/12/20 10:59:46
Film też widziałam, podobał mi się; książkę jednak polecam, może się kiedyś skusisz? :)
-
lilithin
2009/12/20 22:57:19
Na pewno będę ją miała w pamięci :)
-
labareda
2009/12/21 13:18:37
Szamanko, znowu udało ci się mnie skusić. Przy okazji chciałam podziękować. Twoj blog jest dla mnie przewodnikiem po krainie książek, ponieważ gust mamy bardzo zbliżony. Serdecznie pozdrawiam.
-
szamanka30
2009/12/21 19:36:15
lilithin, cieszę się; na pewno nie pożałujesz :)

labaredo kochana! jak cie lubię kusić ... Bardzo mi miło,że mój blog jest dla Ciebie ważny ( się wzruszyłam), choć ostanio nieco zaniedbany. Mam nadzieję,że teraz więcej recenzji się pojawi. Pozdrawiam cieplutko z mego mroźnego miasta :)