Blog > Komentarze do wpisu
Spokojne czasy

 

Wyd.Muza SA, tyt. ang. Days of Silence, tł.z hebrajskiego M.Sommer, str. 160, Warszawa 2010


Spokojne czasy -Lizzie Doron

 

Przeczytałam ostatnią stronę , zamknęłam książkę i ...żal mi się zrobiło. Opuściłam bohaterów , do których się przywiązałam. Nie potrafię o nich przestać myśleć . Są ze mną , a ja bardzo bym chciała wysłuchać ich historii. Doron ukazała społeczność , o której nie można zapomnieć. Powieść porusza trudny problem holocaustu , ale przede wszystkim tego , jak żyją i radzą sobie ci , którzy ocaleli. Nie jest łatwo pisać o tej ksiązce. 

Powieść napisana mądrze, sugestywna ,frapująca. Nie ma tutaj miejsca na oskarżenia, wystawianie rachunków oprawcom, rozliczenia z nazizmem. Są ci, którzy przetrwali i ich życie. To istota fabuły.

Lea opowiada o wszystkich osobach i zdarzeniach z osiedla Tel –Awiwu. Jest już kobietą ponad 60-letnią, umarł jej ukochany Zajczyk , a ona wspomina całe swoje życie. I jak to bywa ze wspomnieniami , rwą się, są fragmentaryczne, by za chwilę znów wrócić na dawne tory. Lea kochała Zajczyka kilkadziesiąt lat miłością platoniczną. Odejście tego mężczyzny , załamuje ją. Skłania też do spojrzenia wstecz.

Naprawdę nie wie nawet, jak ma na imię , nie pamięta niczego o swojej rodzinie. Nie majaczy żadna twarz czy miejsce . Wojnę przeżyła w dziurze w ziemi , ukrywana przez Polkę , która wieczorami wypuszczała ją podwórze, a i tak towarzyszył temu strach. Po wojnie nikt się po nią nie zgłosił , więc umieszczono ją w polskim sierocińcu niedaleko Krakowa . Tam znalazł dziewczynkę Mordechaj , poszukujący z ramienia Agencji Żydowskiej wojennych sierot w Europie . Zabrał ją do Izraela. Lea trafiła do kibucu , ale źle się tam czuła , nie potrafiła sprostać niektórym zadaniom.„ Zapach świeżej ziemi otumaniał mnie i przyprawiał o wysypkę. To był dla mnie zapach wojny.” Poznała Srulika, spodobała mu się, poprosił , by z nim wyjechała jako żona. Zgodziła się. I tak trafiła na osiedle . Zaczęła poznawać ludzi . Pierwszą była Roza , później jej mentorka , po trosze zastępcza matka i wielka przyjaciółka. „Kochałam ją. Prawie całe życie i każdą przyjemną chwilę przeżyłam z Rozą.” Lea poznaje też radość macierzyństwa. Kocha swego syna Eitana , który z czasem stanie się dla niej źródłem trosk , zmartwień i rozczarowania.

Szybkie wdowieństwo Lei powoduje konieczność podjęcia pracy. Zajczyk , przyjaciel jej męża, przyjmuje ją do zakładu fryzjerskiego jako manikiurzystkę. Z niego obserwuje życie innych, wysłuchuje historii, czasem urywanych , niedokończonych. Na osiedlu nikt nie opowiada o sobie, ale o innych . Wyjątkiem jest piękna Ida Cytryn , której marzeniem życia jest umrzeć, bo wtedy w raju spotka swych bliskich i konia Cadyka. Opowiada , co zdarzyło się w jej miasteczku, a pożądany raj jest dla niej również możnością spotkania Boga „bo tego , co mam Mu do powiedzenia, nasz Pan Świata, siedzący tam na wysokościach- powiedziała zduszonym głosem- jeszcze chyba od nikogo innego nie usłyszał.” Ida żartuje z Zajczykiem , snuje wspólne plany otwarcia salonu piękności w Paryżu. Ożywia to oboje , dodaje prestige pracy, a nade wszystko impuls do dalszych zmagań. Przez moment wszystko jest inne.
Najtragiczniejszą postacią jest Tania , opowiadająca swoje przeżycia psu Reksiowi , choć sąsiadki, przyjaciółki uważają, że „ Nawet pies nie powinien słuchać o tym, co przeszła Tania.” Co ją spotkało dowie się Lea od Cyli, jednej z pierwszych więźniarek Auschwitz. Trochę śmieją się z Guty, żony rabina, upatrując korzeni jej wielkiej pobożności w tym, iż całą wojnę ukrywała się w klasztorze. Milcząca Fejga przychodzi do zakładu, gdy nikogo nie ma. Często znika, a oni jej szukają. Kobieta nie potrafi sobie poradzić ze wspomnieniem matki , która zostawiła ją na torach , stwierdzając ,że będzie żyć. Fajgele nic nie rozumie , płacze i przyrzeka, że będzie grzeczna . Jednak pociąg unosi w dal jej rodzinę. Fejga szuka swoich bliskich, matki, bo w ciele dorosłej kobiety nadal jest ta dziewczynka z torów. Nie może nad tym zapanować, a mąż nawet posuwa się stwierdzenia, iż szuka śmierci. Kobiety są przekonane , że najlepiej miała się pani Poliwoda , bo była u Schindlera. No i Zajczyk. Jego historii nikt nie zna dokładnie. Lea zdaje sobie sprawę, że przeżył coś niewyobrażalnego , utwierdzają ją w tym obserwacje, okruszki , wskazujące drogę. Przeraziła się , gdy w pierwszym dniu pracy, była świadkiem reakcji fryzjera na włosy w zakładzie. Miał zamieść tę różnobarwną stertę i „ Nagle zaczął drżeć, głowa trzęsła mu się z boku na bok, mrugał oczami, jakby wpadł mu do nich piasek, a kij od szczotki ściskał tak mocno , że aż odpłynęła mu krew i były teraz jak ręce umarłego.” Od tej pory robiła to ona. Zajczyk zawsze nalepiał plaster na przedramię, pod którym miał obozowy numer. „Ich” Zajczyk – wyrozumiały, serdeczny , pełen troski wobec innych, służący dyskretnie pomocą, bo ma serce z 24-karatowego złota , jak mówią. A jest jeszcze śpiewaczka operowa, pan Resistance , walczący z Niemcami we francuskim ruchu oporu. Wszyscy przeżyli piekło holocaustu . W Izraelu budują nowe życie. Ta garść informacji o ich przeszłości , pozwala dostrzec , jak bardzo jest to trudne, ile trzeba siły, ale też jak mocno się starają. Mają swoje rodziny, żyją , podejmują decyzje, martwią się o dzieci. To nowe pokolenie jest inne, nieobciążone jak oni, ale też nie zawsze ich rozumiejące. A może czasem odczuwają strach przed tym, co by mogli usłyszeć jak syn Tani.

Ocaleni z holocaustu czują się jednak opuszczeni, samotni , pozbawieni swych korzeni. Brakuje im wspólnoty pokoleniowej , rodzinnych wspomnień , określenia , kim są. Zostały przerwane więzi rodzinne, a ich wspomnienia dotyczą tylko utraty najbliższych i tragicznych zdarzeń. Życie odbudowywane z gruzów zawsze będzie nosiło ślady pęknięć, blizn. Poranieni psychicznie z determinacją próbują wznieść coś nowego, choć nie zawsze sprostają, mają chwile załamania. Szukają radości
i miłości w tym ocalonym życiu , ale nie potrafią tego poczuć do głębi. To więźniowie swych umysłów , wspomnień. One będą przyćmiewać każdą chwilę radości.

Często po jakiejś wielkiej katastrofie odczuwa się ulgę, radość, że ktoś ocalał, ale jakie będzie jego życie. Trudne , zwrócone do wewnątrz, jak mieszkańców osiedla. Lea jest narratorką, więc najwięcej o niej się dowiadujemy, o codziennym życiu, obawach , lękach. Jednak przez pryzmat wspomnień Lei widzimy też starania pozostałych. To wielki trud- życie.

Każdy człowiek tutaj to cała opowieść , opowieść , której nikt nie chce opowiadać i nikt nie chce słuchać.”

To powieść , która nie pozwala o sobie zapomnieć, taka z zadrą. Bohaterowie często zajmują myśli. Przynoszą smutek , bo taka to opowieść. I powinno się słuchać ich historii.

----------------------------------------------------------------------

Powieść  "Spokojne czasy" została wyrózniona w 2003 r. przez Instytut Yad Vashem nagrodą Buchmana.

wtorek, 06 lipca 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
labareda
2010/08/05 15:17:01
Książka jest właśnie taka, jak piszesz. Nie potrafię przestać myśleć o tym jak żyli, co myśleli bohaterowie ocaleli z holocaustu... Porusza głęboko, zostawia ślad i w myślach i w sercu... I chociaż zostało mi jeszcze trochę stron do doczytania, to już je sobie dawkuję, aby starczyło na dłużej. Trudno jest mi się rozstać z Leą i innymi mieszkańcami osiedla.
-
szamanka30
2010/08/06 11:30:02
labaredo, cieszę się,że ksiażka sie spodobałą , wywarła tak ogromne wrażenie. Czułam,że jeśli ją dostaniesz, takie będą Twoje odczucia :) Odebrałyśmy ją więc tak samo. Mnie też było żal żegnać się z Leą.Popatrz, tak niewielka objętosciwo książka a ile w niej emocji, jaką ma siłę oddziaływania.