Blog > Komentarze do wpisu
Witajcie w Murderlandzie

 

Wyd. MUZA SA , tyt.org.Bienvenue a Murderland, tł. G.Majcher , str. 198, Warszawa 2010

 

Gdy zaczęłam czytać , sądziłam ,że mam przed sobą tylko kryminał z okrutnym mordercą , którego policjanci będą ścigać. W końcu wstęp to właśnie zapowiadał. Otrzymałam zaś nietypową powieść sensacyjną z morałem.

Nathan Barnett , profesor prawa na Harwardzie, prowadzi raczej samotniczy tryb życia. Nigdy nie był towarzyski ,a rozwód tylko pogłębił sytuację. Lubi , gdy w domu przebywa z nim córka Lena. Mają swoje zwyczaje, na które czekają , gdy nadchodzi termin jej pobytu u ojca. Jego pasją jest prawo karne, które wykłada. Uważa, że to wielki zaszczyt .

Profesor zaczął spędzać dużo więcej czasu przed komputerem. Wciągnęła go wirtualna gra w 3D Island. Tam , w wymyślonym świecie, każdy może wybrać nową tożsamość, stać się kimś innym. Może zmienić zawód, płeć , sposób bycia. Kreuje swój wizerunek i nowy wymarzony świat. Gra wciąga go coraz bardziej, czuje się zadowolony nawet szczęśliwy, choć zaprzyjaźniony profesor Chris Gahan przestrzega , mówiąc „ …nie ufam tej grze. (…) Mówię o tym balu maskowym , na którym nie sposób odróżnić fikcji od rzeczywistości . O tych fałszywych przyjaźniach zawiązywanych, podczas gdy zanikają prawdziwe stosunki społeczne, a my pogrążamy się w interaktywnej samotności.” Pewnego wieczoru jako Nat – awatar profesora- jadąc samochodem potrąca kobietę, która pojawia się znikąd. Ma nawet wrażenie, że specjalnie rzuca się pod koła. Nat nie może tego zrozumieć , jest zszokowany. Świadkowie zapewniają, że wszystko widzieli wiec mogą zaświadczyć przed policją, że nie ma w tym jego winy. Starszy z policjantów podejrzewa, że śmierć kobiety jest podejrzana, ktoś mógł jej pomóc. Nat wraca do swojej rzeczywistej postaci, a fikcja staje się rzeczywistością. Ginie kobieta, Bonnie, której awatarem była Jerry z gry. Prawnik zostaje wciągnięty w wir zdarzeń, których nie rozumie. Kto wysłał mu kartkę ze słowami „ Zabiłeś ją. Zabiłeś Bonnie”? Oszołomiony, zdezorientowany , otrzymuje kolejną wiadomość "A gdybyś go zabił? A gdybyś zabił Studenta?”. Nie może uwierzyć w to , co czyta. Czuje się osaczany, prześladowany. Ktoś go wybrał , by prowadzić perfidną grę. Na dodatek światy zaczynają się mieszać. Przecież w Island nie istnieje śmierć , awatary się nie zabijają. Może zniknąć , bo jego odpowiednik w rzeczywistości rezygnuje z gry. Ale morderstwo ? Student ginie , jego odpowiednik Eliot zostaje znaleziony pod mostem Harwardzkim. W Realu śledztwo prowadzi bardzo doświadczony porucznik, legenda wydziału, Daniel Ryhs, a swą wielką szansę dostaje detektyw Marini . Niestety na razie nie mogą ruszyć z miejsca , nie mają żadnego śladu , punktu zaczepienia. Kilka śladów opon, butów, ale czy to da odpowiedź ? Policjanci stosują tradycyjne metody do rozwikłania zwykłego typowego przestępstwa, jeśli można tak powiedzieć. Muszą jednka zmienić tok myślenia, bo bardzo szybko tworzy się nowy typ przestępstw, internetowych. Marini wpada na ślad ,łączący Bonnie i Eliota .To gra Island. Przestępstwa internetowe są jednak trudno wykrywalne, wymagające zupełnie innego podejścia i umiejętności informatycznych na wysokim poziomie. Ryhs patrzy podejrzliwie nawet na sms , a co tu mówić o internetowym śledztwie . Dzięki Ianowi Pearcowi , specowi komputerowemu, hakerowi , mogą połączyć świat realny i wirtualny. Dziwne to śledztwo, nieco niezrozumiałe początkowo dla Ryhsa , ale wreszcie mogą ruszyć z miejsca. Wkraczają do wirtualnej gry, by rozwiązać sprawę i złapać mordercę. Natomiast biedny, przerażony Nathan na własną rękę próbuje rozwikłać sprawę. Kontaktuje się nawet w świecie realnym z awatarem Tommy`ego , agenta policji z Isalnd. Wtedy też uświadamia sobie ,że był naiwny, a jego kreacja w grze trąci amatorszczyzną, bo nie zmienił nic w swym wirtualnym życiu. Nadal jest wykładowcą uniwersyteckim, karnistą, samotnym, dojrzałym mężczyzną.
Czas umyka , a Nathan zdaje sobie sprawę z presji czasu, z tego, że musi odkryć , kto wziął go na cel, bo jest świadom, że to nie koniec morderstw . Policja stoi przed takim samym wyzwaniem. Kto i dlaczego? Muszą połączyć siły. I spieszyć się.
Świat wirtualny wkracza do realnego , miesza się . Dobrze ,że kursywa zaznacza świat Island , bo momentami nie wiadomo , gdzie się znajduje , co jest prawdą, co kłamstwem , gdzie kończy się rzeczywistość a zaczyna fikcja . Zaciera się granica.

Akcja toczy sie szybko, z zaskakujacymi zwrotami. Trudno raczej wytypować  podejrzanego. Molay zastosowała zwięzły język, fabuła nie jest przegadana , a interesującym zabiegiem jest , mającym trzymać czytelnika w niepewności i napieciu, przerywanie narracji rzeczywistości w miejscu istotnym dla rozwoju akcji, by wprowadzić informacje z gry. W przypadku tej powieści doskonale zdaje to egzamin. Epilog  zaskakujący ,ale przede wszystkim zatrważający.

Książka to swoista przestroga przed wszechobecnym w naszym życiu Internetem i jego zagrożeniami, z czego często nie zdajemy sobie sprawy. Najczęściej widzimy plusy. Nie trzeba wychodzić domu , by zamówić książki w księgarni, posłuchać muzyki, obejrzeć film. Pozwala na znalezienie różnych informacji bez przeglądania wielu książek. To też najszybsza forma łączności z przyjaciółmi , znajomymi dzięki komunikatorom, emailom. Te możliwości wciągają dalej . Bywamy na forach, czatach, czytamy blogi, sami je piszemy. Istniejemy w tym świecie. Wszystko to wydaje się tak zwyczajne i niewinne. Zanurzając się głębiej , dostrzegając możliwości dotąd nierealne, nieznane można zabrnąć za daleko i nie spostrzec się , jak trudny jest powrót. Przyciąga zapewne błędne przeświadczenie ,ze nick daje anonimowość, a to tylko pozór. Uzbrojeni w owe przekonanie wielu przedkłada sieć nad realność. Sieć jest takim samym uzależnieniem jak papierosy, alkohol ,narkotyki ,hazard. Należy się bać takiej zależności. Z czegoś jednak wynika przymus siadania przed monitorem, wejścia w inny świat. Jest duża grupa osób , które bez wielogodzinnego siedzenia przed komputerem nie wyobrażają sobie życia, a to już jest zły znak. Najczęściej grają w różnego typu gry, czasem zatracając się w nich całkowicie. Dużą popularność zyskują te, w których można kreować siebie i otaczający świat. To ucieczka od tego , co rzeczywiste w krainę iluzji, złudy, dającej jednak poczucie szczęścia, znalezienia przysłowiowej arkadii. Owo iluzoryczne poczucie łaski losu znika w Realu. I jak z każdym uzależnieniem bywa, potrzeba go więcej i częściej , by znów poczuć radość. To błędne koło, z którego niełatwo się w wyzwolić , o ile się zechce. „Ręce zaczynają mu się trząść , odstawia filiżankę kawy. Nęka go specyficzny głód. Czytał, że od światów wirtualnych uzależniają się nie roztrzepane nastolatki , lecz przeważnie ludzie w średnim wieku, znajdujący się na wyżynach swoich zdolności intelektualnych. Dlaczego dają się w to wciągnąć? Z powodu nudy, poszukiwania nowych doznań, poczucia wolności i władzy. (…)Dosyć ma odrzucania zaproszeń, żeby spędzać czas na island.com. Nie godzi się już na poświęcanie całego czasu wolnego tej ułudzie, do tego stopnia, że ogranicza sen. Nie znosi tego, że potrzeba grania dopada go w obecności Leny, nic nie powinno być ważniejsze od jego córeczki. Jeśli tego nie zmieni, zniszczy wszystko, łącznie z samym sobą.”
Ten cytat oddaje chyba najlepiej przeżycia tych , którzy zdecydowali się na grę , ale też zdali sobie sprawę z jej niszczycielskiej siły.

Nigdy nie grałam w żadne gry i tak do końca nie mogę zrozumieć tej fascynacji, toteż nieco trudno było mi się początkowo odnaleźć w tym świecie i pisać o przeczytanej książce.

Myślę sobie jednak ,że nie tylko możność nowych doznań czy poczucie wolności przyciągają nowych graczy. Zapewne niektórzy chętnie realizują swoje marzenia lub zmieniają osobowość. Ludzie, którzy są nieśmiali, trudno nawiązują kontakty , załamuje ich niewielkie niepowodzenie mają inklinacje , by być w wirtualnym świecie swoim przeciwieństwem. Myślę ,że samotność to też powód zatracania się w sieci . Czasem komuś zbytnio doskwiera , szuka więc w tym nowych możliwości. Tu raczej chodzi o osamotnienie wśród innych. Poczucie niezrozumienia , opuszczenia, odrzucenia to dobra pożywka dla netu. Istnieją też osoby, które faktycznie z wyboru lub życiowych wypadków zostają same. Bywa ,że szukają ucieczki w możliwościach Internetu. To jednak pułapka . Tak jak we wszystkich działaniach , człowiek powinien zachować umiar i ostrożność ,a w tym wypadku szczególnie.

Powieść Molay skłania do zastanowienia nad róznorodnymi zagrożeniami , które w miarę rozwoju techniki tylko się nasilą, a człowiek może stać się jeszcze bardziej samotny i opuszczony. Kim będę , zawierzając  tak bardzo Internetowi ? czy lepiej mieć więcej trosk , ale tez żyć w pełni w rzeczywistości? To ważne , by sobie odpowiedzieć na takie pytania.

Sieć w tej powieści skojarzyła mi się z rosiczką.

--------------------------------------------------------

Przeczytana książka przywołała pamięć powieści  J. Deaver`a”Błękitna pustka”

sobota, 28 sierpnia 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
clevera
2010/08/28 23:53:30
Mnie też ta książka pozytywnie zaskoczyła przesłaniem, nieprostą fabułą skupioną tylko na wykryciu mordercy.:)
-
szamanka30
2010/08/29 19:11:37
Prawda, że mile być tak zaskoczonym:) Zawsze się cieszę,gdy książka da mi wiecej niż oczekuję czy sobie obiecuję. Ostatnio mam szczęscie do dobrych powieści. Czasu za to brak na recenzje:(