Blog > Komentarze do wpisu
Hallequin.Jeźdźcy z piekieł

 

Instytut Wydawniczy  Erica, tyt.org.Harlequin, tł. J.Jankowska, str. 394, Warszawa 2008

 

Hallequin – ze starofrancuskiego: grupa diabelskich jeźdźców .



Powieść otwiera Trylogię świętego Graala. Lubię pisarstwo Cornwella. Autor zawsze w swych książkach buduje interesujące , pełnokrwiste postaci, aranżując sytuacje , w których mogą się wykazać , ale tez poznać można tę ciemna stronę, jaką każdy posiada. Zwykle jest bohater, którego obdarza się sympatią , przejmuje jego problemami , cieszy jego radością, powodzeniem. Czytając o Thomasie z Hookton , zdałam sobie sprawę ,że właściwie nie polubiłam żadnego z bohaterów . Naprawdę. Sama byłam zaskoczona, wiec przebiegłam w myślach wszystkich, z którymi niemal się nie rozstawałam i…nic. Rozumiem ich działania , choć czasem przerażają, na pewno ich nie pochwalam, bo nie świadczą dobrze o człowieku Dają raczej świadectwo temu, iż człowiek to najgorszy drapieżnik.

Tom jest synem proboszcza . zdaje sobie sprawę ,ze ojciec jest dobrze urodzony . na pewno wykształcony , oczytany , lubi prowadzić długie rozmowy z panem ziem . Pilnuje , by Tom się uczył w Oxfordzie , choć nie jest do tego entuzjastycznie nastawiony . w tajemnicy przed ojcem ćwiczy się w sztuce strzelania luku . Zaczął , gdy miał 5-6 lat , potem robił łuki sam. Aktualnie ma piękny cisowy , niemal czarny, specjalnie robiony. Chłopak czuje ,że jego powołanie to łucznictwo , wojsko i wojna.

Pewnego wieczoru na małą osadę napadają Francuzi . Czarny rycerz wziął niewolników , innych zabito. Najważniejsza dla niego jest włócznia , wisząca w kościele, po nią przybył. Z dziwnej rozmowy ojca z napastnikiem Tom wnioskuje ,że łączy ich rodzinna wieź ,a ojciec rodzinę porzucił. Umierając , zobowiązuje syna do przysięgi, iż odzyska włócznię. Młodzian ma teraz doskonały pretekst , by rzucić naukę i przystąpić do łuczników.

To początek wojny stuletniej . Edward III wysuwa roszczenia do francuskiej korony . Chce zaatakować i podporządkować sobie państwo rządzone przez chorego psychicznie Karola VI. Oczywiście szermuje argumentami , które mają mu gwarantować koronę Francji. Niejednokrotnie powtarza, iż jest to dom , którego go pozbawiono, a on tylko chce go odzyskać. Uważa tę wojnę za domową. Francuzi nie są do niej przygotowani. Zresztą dla nich, jak i wielu innych , podstawą armii jest rycerstwo , natomiast dla Anglików to piechota , szczególnie łucznicy, jazda wkracza do akcji, gdy oni wykonają swą pracę. Edward korzysta ze słabości francuskich i wysyła swoje oddziały , by pustoszyły ziemie Bretanii , choc to nie Francja , ale ich ksiażę popiera Karola.Oblegają miasto La Roche-Derrien , którego zdobycie staje się powoli punktem honoru . Wśród łuczników oddziału Toma zainteresowanie , ale i podziw budzi piękna kobieta , doskonale strzelająca z łuku , którą nazwali Czarny Kos. Po zdobyciu – w co nie wątpią- miasta każdy obiecuje sobie zdobycie dziewczyny.

Kiedy myśli się o bitwach , rycerzach ma się w pamięci kodeks rycerski wg którego mają żyć i postępować . Chcemy wierzyć, że byli dobrzy dla słabszych , ochraniali wdowy i sieroty , walczyli uczciwie, honorowo. Niestety, wyobrażenia nie oddają rzeczywistości, ubarwiają ją. Ubolewam nad tym, bo prawda jest bolesna i okrutna. Rycerz musiał dbać o siebie, swój ekwipunek .Samo wyposażenie było niezmiernie kosztowne – dobry , bojowy rumak (lepiej dwa i luzak) , zbroja i miecz z dobrej stali , tarcza, sztylet, topór, włócznia , a przecież i koń potrzebował ochrony. Dlatego dla rycerza ważne były turnieje , bo tam ,dzięki wygranym, mógł się wzbogacić , ale najlepsza była wojna. Nie walczył przecież tylko za swego władcę czy religię lub wyłącznie dla sławy, choć ta przydawała się , by nawiązać odpowiednie znajomości, dać się poznać możnym . Wojna miała mu przynieść łupy. Każde oblegane miasto, każdy wzięty do niewoli rycerz – to pieniądze. Zasady rycerskie zostawały na turniejach . W bitwie , zdobytym mieście reguła była jedna – zdobyć jak najwięcej dla siebie , nie licząc się z niczym . Tam nikt nie znał litości. To zrzucanie rycerstwa z piedestału, na którym sami chcieliśmy ich widzieć . Czuje się potrzebę bohatera bez skazy , człowieka honoru. Chcemy wierzyć ,że istnieje. Niestety nie można się łudzić. Cornwell na przykładzie sir Simona Jekylla świetnie ukazał dążenia rycerza przeciętnej kondycji finansowej. Zwycięstwa n turniejach, zabieganie o bogaty ożenek, a w Bretanii podeptanie niemal wszelkich zasad. Simon gotów jest zniewolić wdowę po rycerzu , Jenanette , hrabinę Armoryki , by zyskać bogactwo tego domu, do niewoli pragnie wziąć 3-letniego chłopca , syna hrabiny , bo może za niego dostać okup. Kradnie Jeanette zbroję i miecz jej męża , uznając to za zgodną z prawem wojny zdobycz. Dla wzbogacenia się dołącza do łuczników , by być pierwszym w mieście i obłowić się. Nie widzi w tym niczego złego. Jego celem jest wywyższenie rodu ,zdobycie przychylności władcy lub księcia i otrzymanie lukratywnego stanowiska przy dworze. Sir Simonowi długo będziemy towarzych i przyglądać jego działaniom.

Jednak o większą zgrozę przyprawiają mnie właśnie łucznicy. Wojna nigdy nie jest niczym pięknym , chwalebnym, a bitwa to zabijanie , brutalne, beznamiętne, nieludzkie. Zależy , kto jest lepiej wyćwiczony, uzbrojony, no i ma ten łut szczęścia. Jednak zanim dojdzie do bitwy , szczególnie przy obleganiu miast , ważne jest , by mieć czyste pole. Angielska piechota miała odciąć je od dostaw żywności , poza tym nie pozostawiać na tyłach nikogo, kto by pomógł Francuzom. Palono wioski, mordowano wieśniaków , czasem zapędzano do niektórych ciężkich prac , gwałcono kobiety. Prowadzono taktykę spalonej ziemi. Ci biedni ludzie ginęli ,często nie wiedząc o co ta wojna.

Prawdziwa wojna domowa polega na rabowaniu. Ludzie Skeata wjeżdżali w głąb krainy, która uznawała wierność lenną wobec stronników księcia Karola, i palili wsie, kradli żniwne zbiory oraz żywy inwentarz. Pana , któremu zrujnowani chłopi nie mogli płacić danin, nie było stać na wynajęcie zbrojnych . Żołnierze i konni łucznicy Skeata mogli rozlać się po wrogim terenie niczym plaga. Tom kochał takie życie. (…) Ludzie Skeata byli panami Bretanii , biczem z piekieł.


Łuk dlugi, o wyskości 2 m i zasiegu do 300 m, strzały do niego miały 90 cm. Dobry łucznik w ciagu 1 min potrafił wystrzellić 8-12  strzał.

 

Po zdobyciu miast zaczynała się rzeź. Palono, mordowano, gwałcono , no i rabowano. Uważali ,że należy im się nie tylko godziwy łup, ale też rozrywka. Biesiadowano więc, upijano się i brano kobiety, bo przecież zasłużyli sobie. Koszmar trwał. Próżno u kogokolwiek szukać współczucia czy litości. Gdy się czyta powieść ,oburza postępowanie Anglików , ale podobne było wśród Francuzów. Tyle tylko, że akurat pisarz wziął na warsztat największe zwycięstwa swych rodaków w średniowieczu, stąd potępienie dla Anglików. Niektórym łucznikom na wyprawach towarzyszyły żony lub kochanki . Te ostatnie to często Francuzki, które musiały przetrwać.

Anglicy dziwili się, że tylko oni taką wagę przykładali do formacji łuczników, która w polu dawała przewagę, pozwalała na lepsze podejście do wroga . Francuzi wynajmowali genueńskich kuszników , ale najważniejsza była jazda , rycerstwo.

Tom z Hookton szybko zasłynął z celności oka , pomysłowości , stad szybki awans na dwudziestnika . Przebiegły , sprytny , dbał o siebie. Bral łupy. Nie różnił się od innych hallequin. „
Palił wiejskie zagrody , zatruwał studnie , kradł ziarno na zasiewy, łamał pługi, podpalał młyny, zrywał korę z drzew w ogrodach i wyżywał się, plądrując."

Nie miał jednak zamiaru wywiązywać się z obietnicy danej ojcu, choć i ksiądz Hobbe wielokrotnie mu o tym przypominał. Polubił życie wojskowe i …polubił zabijanie. Szczycił się tym ,że budzą przerażenie wśród okolicznej ludności. Czuł dumę. Jeanette Chenier skwitowała : „Hallequini (…)są umarłymi , którzy nie mają duszy. Umarłymi, którzy tyle nagrzeszyli i tak są za to kochani przez diabły, że te nie chcą ich karać piekielnymi mękami, lecz wysyłają ich konno miedzy żywych , żeby dalej czynili zło.” Jeanette też musi przetrwać dla siebie, dla syna , szczególnie że książę Karol jakoś nie spieszy z pomocą swej krewnej . Tak, nienawidzi Anglików, ale potrafi wejść w układy z Tomem dla obopólnej korzyści , znajdzie wyjście, by zapewnić sobie i dziecku bezpieczeństwo , choć ociera się to o zdradę. Tom wiele razy zasłuży się w Bretanii, potem musi uchodzić do Normandii już nie sam. Dopiero poznawszy miłość, poczuje cos na kształt wyrzutów sumienia n wspomnienie niewiast branych siła po każdej walce. Powoli zbliża się do odkrycia , kim był czarny rycerz i , jak wierzy, poznania tajemnicy rodzinnej.

I w końcu na francuskiej ziemi postawił stopę Edward III z wojskiem. Nikt nie ma wątpliwości, że musi dojść do rozstrzygającej bitwy. Jesteśmy pod Crècy.Rozsądny Edward zaplanował precyzyjnie ruchy swoich wojsk. Nieco później przybyły Karol Szalony uległ namowom niezbyt mądrych doradców , by nie czekać na resztę oddziałów, nie brać pod uwagę zamokniętych cięciw kusz, ale wydać bitwę. Można by to zrozumieć , gdyby król prowadził wojsko, bo może przez przypadek poległby , ale w innym wypadku to tylko zadufanie , wzajemna niechęć i rywalizacja wielmożów .
Nic nie poradzę na to i nie mam zamiaru , że bez względu na błędy władców , dowódców , widzę innych , tych którzy gotowi są na każde poświecenie , na oddanie życia w imię honoru , odwagi i dumy. I to mnie wzrusza. Wielka wiara Francuzów w ich świętą chorągiew , przechowywaną w Saint –Denis

Oriflamme został wyciągnięty ze skórzanej tuby i przeniesiony na honorowe miejsce , przed pierwszym szeregiem rycerzy . Żaden inny sztandar nie miał prawa podążać za długim , prostym, czerwonym proporcem rozpiętym na drzewcu o kształcie krzyża, strzeżonym przez trzydziestu rycerzy noszących na prawym ramieniu szkarłatną wstęgę(…)Oriflamme znowu ruszał na wojnę.”

Oriflamme - złoty plomień; Symboliczne podniesienie  oznaczało początek wojny. Być chorążym to wielki zaszczyt, ktorego dostepowali najbardziej znani rycerze.


Wiadomo , jak zakończyła się bitwa . Tym razem Oriflamme nie ochronił Francuzów . Z rozkazu Edwarda nie brano jeńców, bo „ Musieli przede wszystkim szybko zabijać jeźdźców, którzy nadciągali na wzgórze.’ A Francuzi atakowali, ich rycerstwo nie poddawało się , jednak powoli Anglicy zaczęli przeważać. Były jednak w tej bitwie momenty , które jedni uznają za szaleństwo , inni za bezprzykładną odwagę, godną prawego rycerza. ‘…rozległ się przenikliwy sygnał trąbek , a ława rycerzy wbiła ostrogi w boki wierzchowców i formacja ruszyła cwałem w górę. Większość rycerzy zaczęła się rozglądać , chcąc zrozumieć , co znaczyły owe fanfary. Oznajmiały one , że król Francji i ślepy władca Czech przyłączają się do szarży, która ma zniszczyć Anglików(…) W ten sposób do bitwy ruszyła cala konnica armii francuskiej.” Ginie władca Czech i jego syn, król Majorki , wielu znakomitych rycerzy. To początek końca rycerstwa w Europie Zachodniej.
Tom z Hookton musi ruszyć dalej , już wie z jakiego rodu się wywodzi , ale swego przeznaczenia jeszcze nie zna.

Powieść napisana jest w sposób niezmiernie intersujacy. Bardzo wciągajaca tematyka ,  a pisarz, jak już zaznaczałam, ma dar snucia historii. Wciaga w ten interesujący , ale czesto brutalny i okrutny  świat średniowiecza. Pisząc o poczatkach wojny stuletniej , opierał sie na wielu źródląch historycznych, o czym pisze w posłowiu, dodajac jeszce informacje o bitwie pod Crecy i niektórych postaciach historycznych.

Bitwa pod Crècy- iluminacja z XV-wiecznej kroniki

niedziela, 05 września 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: