Blog > Komentarze do wpisu
44 Scotland Street

 


Wyd. MUZA SA , tyt. org. 44 Scotland Street, tł. E. McIver, ilustracje I.McIntosh, str. 310, Warszawa 2010

Z ogromną ciekawością wzięłam do ręki powieść A.McCalla Smitha . Do tej pory nie miałam styczności z jego pisarstwem, jakoś ”Kobieca Agencja Detektywistyczna nr1” umknęła mi. Powodem mego zainteresowania był Edynburg, a to za sprawą kryminałów I. Rankina (nawet pojawia się w jednym z rozdziałów). Chciałam dowiedzieć się więcej, zobaczyć miasto i mieszkańców z innej perspektywy.

Scotland Street to nie byłe co. Dobry adres na Nowym Mieście. Za mieszkanie w takiej kamienicy trzeba płacić odpowiedni czynsz ,nawet jeśli wnętrze jest skromne. Do jednego z mieszkań szacownego domu chce się wprowadzić Pat, 20-letnia dziewczyna , która zaczyna drugi rok przerwy przed studiami . Sama uznaje to za nieco dziwne i trudne do wyjaśnienia , no i nastawia się na zaskoczenie rozmówcy. Pat bardzo zależy na mieszkaniu , ale musi zyskać akceptację Bruce`a , by stać się jedną z 4 osób wspólnie zajmujących mieszkanie . Dwoje jest nieobecnych i taka sytuacja ma jeszcze jakiś czas potrwać , wiec główny lokator zdecyduje. Ojciec Pat uważa , że nie musi nigdzie się wyprowadzać, powinna zostać w rodzinnym domu. Zresztą bulwersuje go sam pomysł wspólnego mieszkania osób różnej płci. W jego studenckich czasach chłopcy mieszkali razem , inna możliwość była wykluczona. Dziewczyna jednak pragnie zmiany, chce przeciąć pępowinę. Chociaż tak do końca nie wiadomo , czemu aż tak uparcie chce się wyprowadzić . Z ojcem dogaduje się naprawdę dobrze , zawsze znajduje w nim oparcie. Gdy jest jej źle lub nie jest pewna jak postąpić , kontaktuje się z nim. Jest ważną osobą w jej życiu. Natomiast niczego nie widomo o matce. Ani słowa. Czy jest to ważne ? Też nie wiadomo. To taka niedopowiedziana sprawa. Pat znajduje pracę w małej galerii sztuki. Należy raczej do spokojnych , wręcz biernych , często akceptujących , co życie niesie. Niewiele w niej energii. Raczej nieśmiała. Bardzo rzadko wypowiada własne zdanie czy przejawia aktywność. Nie bardzo spodobał się jej Bruce (zresztą z wzajemnością), ale przyjmuje warunki i przeprowadza się na Scotland Street.

Bruce przede wszystkim kocha Bruce`a. To niewyobrażalny narcyz. Uwielbia łazienkę, a w niej ogromne lustro, dzięki któremu może się do woli przeglądać , z podziwem patrząc na swoje wypielęgnowane i dobrze umięśnione ciało. Ilość kosmetyków do pielęgnacji przyprawiłaby o zdumienie wiele kobiet. Włosy Bruce`a pachną goździkami , bo takiego żelu używa, żeby utrzymać idealną, wg niego, fryzurę. Oczywiście strój też musi być odpowiedni , podkreślać walory ciała, ale zadowolić też konserwatywnego szefa. Pracuje u braci Todd jako rzeczoznawca nieruchomości. Dla kariery , dostatniego życia jest gotów na wszystko. Pójdzie na bal z córką szefa, której na oczy nie widział, skłamie, że sprawdził dach w sprzedawanym mieszkaniu, choć to wyniknęło z jego lenistwa i możliwości zabrudzenia ubrania. W innej sytuacji woli przypochlebić się zwierzchnikowi. Nie wiem, czy najbardziej komicznym a zarazem desperackim czynem nie było zwiniecie gatek szefa z suszarni, a związane z owym balem na 6 osób. W swoją urodę nie wątpi, ale też święcie wierzy, że marzeniem każdej kobiety jest randka z nim. Niemal współczuje dziewczynom , które w myślach ocenił niezbyt wysoko. Tak wiele tracą! Niesympatyczny, egoistyczny facet , którego ego jest wielkości planety.

Jednak , gdy dane mi było poznać Irene i jej syna Bertiego , przeraziłam się. Chociaż to może za wielkie słowo. Przecież dobrze wiem, że tacy rodzice istnieją. Nie muszę jechać do Edynburga, by się o tym przekonać. A na dodatek, ku mej rozpaczy , przybywa ich. Bertie, 5-latek, i zakochana w nim do szaleństwa mamusia, spełniająca swoje marzenia poprzez syna. To powinno być wypisane czerwonymi literami jako ostrzeżenie. Cóż z dzieciństwa ma Bertie ?Nic. Mamusia uznała, że synek jest geniuszem , wiec dba o jego wszechstronny rozwój i zorganizowanie mu czasu. Przedszkole nie spełnia jej oczekiwań. Nauczycielki nie rozumieją , jakie mają szczęście, są zbyt głupie , nie znają nowoczesnych metod wychowawczych i nie potrafią docenić Bertiego. Takie przekonanie żywi Irene, co nie pomaga nikomu. Chłopiec uczy się włoskiego, gry na saksofonie, a instrument wyższy od niego. Do rodziców musi zwracać się po imieniu . Jednak w Bertim narasta bunt. W przedszkolu wypisuje obraźliwe słowa o dyrektorce, ale po włosku, zostaje zawieszony w prawach przedszkolaka! Odmawia nauki gry i języka. Podpala ojcu gazetę. Nawet powiedział „mamo”. Zgroza! Należy szukać pomocy. Upiorna mamusia znalazła dziecku psychoanalityka. Do przedszkola nie mógł wrócić, wiec zapobiegliwa kobieta już snuła plany ćwiczeń jogi , nauki gry w szachy, bo Bertie miał się nadal rozwijać. Nieśmiałe protesty ojca zostały stłumione w zarodku. Ostatnie słowo zawsze należało do Irene. To, że wizyty u modnego terapeuty sprawiały przyjemność przede wszystkim jej to inna sprawa. Uważa się za kobietę wyrafinowaną, światową, obytą , o wielkiej inteligencji, która nie może swobodnie rozmawiać z otaczającymi ją przyziemnymi istotami. Aż strach myśleć , ile takich mamuś istnieje, a ile nawróci się na drogę pani Melanie Klein , wyrocznię Irene w zakresie wychowania dzieci . I ostatnia mieszkanka –Domenica- o barwnym życiorysie. Zbliża się do Pat, rozmawia z nią, oswaja z sytuacją, mieszkańcami, wyciąga nawet na imprezy, a w końcu opowiada o sobie. Pat jest nią zafascynowana . Domenica to jej przeciwieństwo. Zaufa jej , nawet powierzy tajemnicę serca. Co prawda w kamienicy ktoś jeszcze mieszka, ale choruje na agorafobię, więc nie można go nigdzie spotkać.

W tej historii bardzo łatwo o skojarzenie z ksiązką E. Noble „Dziewczyna z sąsiedztwa” , ale w jej powieści czytelnik pozostawał w obrębie domu, natomiast tutaj wychodzi na zewnątrz, towarzysząc mieszkańcom w pracy czy rozrywce. Matthew , szef Pat , nie wie, co zrobić z własnym życiem . To miły , marzycielski , dobrze wychowany , aczkolwiek nieco safandułowaty młody człowiek. Do tego kompletnie bezradny. Ojciec już się pogodził z faktem, że syn na szefa się nie nadaje .Ba! kolejne dobrze prosperujące firmy doprowadza do upadłości. Kupił mu wiec galerię, bo jej raczej do upadku nie doprowadzi. Nie zna się na malarstwie , nie wie , co ma w galerii. Oczekuje ,że Pat zrobi jakiś porządek, zorientuje się w zasobach. Jako że galeria świeci pustkami, Matthew dużo czasu spędza w kawiarni U Dużej Lou często w towarzystwie Pete`a i Ronniego. O Lou krążą różne opowieści, czasem dość niezwykłe lub egzotyczne ,ale prawda jest raczej banalna. Lou nie prostuje żadnej historii, to tylko czytelnik poznaje prawdę. Fakt, że kobieta mnóstwo czyta z różnych dziedzin ,a tę nowo zdobytą wiedzą dzieli się ze stałymi bywalcami kawiarni, którzy często nie mają pojęcia o czym lub kim mówi kobieta. Chyba satysfakcję sprawia jej fakt ,że wie więcej , potrafi ich zaskoczyć, wprawić w zdumienie lub zmieszanie, a i pognębić. Jest jednak życzliwą osobą, przejmuje się ich troskami, komentuje wybory, doradza postępowanie.

Todd, szef Bruce`a , nie potrafi odwołać balu Towarzystwa Konserwatystów ze strachu pomieszanego z dumą i uporem . Inne towarzystwa , związki bale miały, więc ten też się odbędzie. Co z tego , że w sali balowej będzie tylko 6 osób? Istotne, że w prasie ukaże się stosowna informacja... To człowiek , dla którego liczy się zdanie innych , status towarzyski, snob , zabiegający o poparcie i popularność. Nie zabraknie w powieści takich smaczków.

McCall Smith maluje barwną galerię postaci. Jednych od razu darzy się sympatią , innych niechęcią, a są i tacy, którzy budzą niesmak lub przerażenie. Pisarz nie waha się pokazać gorszej strony ludzkiej natury. Nie zabraknie snobizmu, samolubstwa, samozadowolenia, przerostu ambicji. Jednak nieco dla równowagi znajdzie się niepewność, optymizm , życzliwość, marzycielstwo , nawet niezdarność potrafi rozczulić. Aspiracje bohaterów ,cele życiowe czasem wywołują uśmiech pobłażania lub politowania , czasem irytację , ale bywa też akceptacja. Ten koktajl pisarz doprawił odpowiednią dawką humoru.

Powieść czyta się bardzo dobrze , jest wciągająca. Bohaterowie tak intrygują, że pragnie się im towarzyszyć , by wiedzieć , jak sobie poradzą, co się z nimi stanie. Ciekawy zabieg zastosował w sferze języka. W rozmowach bohaterów jest podwójność odczytu- co mówi bohater ,a co naprawdę w tym momencie myśli. Podobało mi się.

Pisarz na początku zaznacza, ze pisał powieść w odcinkach, która wymaga innego warsztatu. Każdy rozdział/odcinek powinien stanowić jakąś zamkniętą całość, a kończyć się w momencie , gdy ciekawość czytelnika sięga zenitu, by dowiedzieć się „co dalej’ . I to się pisarzowi udało. Chciałam jeszcze wspomnieć o rysunkach w powieści , których autorem jest I.McIntosh, a dodają uroku treści. O mieszkańcach kamienicy powstało 6 części. Mam nadzieję, że przeczytam je wszystkie. Muszę przecież dowiedzieć co dalej z Pat , Brucem , Bertim czy upiorną Irene.

Wydawnictwo zapowiada ,że następna część „Rozmowy przy kawie” ukaże się wkrótce.



niedziela, 17 października 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
claudete
2010/10/21 22:48:08
Po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji, w tym Twojej, wyszłam dzisiaj z księgarni z "44 Scotland Street" i już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ją przeczytać.

Pozdrawiam :)
-
szamanka30
2010/10/23 12:59:23
Cieszy mnie fakt,że i moja recenzja w jakis sposób przyczyniła się do Twojej decyzji zakupu ksiażki. Naprawdę doskonale się ją czyta. Już nie mogę się doczekac nastepnej części. Mam tylko nadzieję,że Ci się tak samo spodoba jak mnie. Będe wypatrywała recenzji. Życzę dobrej lektury:)
-
2lewastrona
2010/10/23 20:10:21
tez mi sie bardzo podobała :)
-
szamanka30
2010/10/24 18:11:03
Mary cieszę sie,że Ci sie podobała :) Zaraz zajrzę do Ciebie; no nawet w weekend nie mam czasu, zapracowana jestem,a recenzje czekają....