Blog > Komentarze do wpisu
Kuchnia Neli

Wyd. Muza SA ,tyt.org. Nela`s Cookbook, tł. E.Jasińska, str. 328, wyd.VI, Warszawa 2010

 

Kilkakrotnie już wspominam ,że lubię gotować , odstresowuje mnie to ,sprawia przyjemność, stąd na blogu 2 razy pojawiły się teksty łączące kuchnię i literaturę. A dziś chciałam kilka słów poświęcić książce Anieli Rubinstein. Pamiętam , jak kiedyś w księgarni chodziłam koło niej, przeglądałam ,ale jakoś nie kupiłam . Trochę kusiła , jednak uznałam ,że mogę poczekać. Teraz jest w moim posiadaniu. Myliłby się ten , kto by sądził, że to tylko zbiór przepisów. To trochę swoisty pamiętnik żony wielkiego pianisty i równie wielkiego smakosza.

Nela Rubinstein w przedmowie przyznaje , jak wielką trudność sprawiło jej napisanie tej książki. Nie zdawała sobie sprawy na co się porywa. Nakłaniania do spisania swoich niezwykłych przepisów , w końcu uległa. Wtedy do niej dotarło ,że czytelnikowi musi podać dokładną ilość produktów, równie precyzyjnie spisać sposób przygotowania każdej potrawy. A tego Aniela nie notowała. Fruwała po kuchni - tam coś dodała , tu dosypała. Miała w palcach te wszystkie szczypty, łyżki i łyżeczki produktów , różne i ingrediencje. Ona w kuchni tworzyła. Była artystką. Poza tym przepisy były skrótowe, w kilku językach. Cóż było robić ? Należało wybrane potrawy raz jeszcze gotować ,a przyjaciółka Fela Krance szybko zapisywała, ile czego wziąć i jak przyrządzać krok po kroku.

Nela pochodzi z Litwy , potem zjeździła z mężem niemal cały świat , poznając nowe smaki. Od matki otrzymała kajecik, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Kolejne właścicielki dodawały swoje przepisy, zapisywały zasłyszane. Są w książce przepisy mamy i babci autorki, jej ukochanej kucharki z czasów litewskich - Barbarki Zinkewiczus, i wreszcie samej Anieli.

Często jakieś danie poprzedzone jest historią jego powstania , jakąś anegdotą z nim związaną. Taki pasztet Barbarki-przepis został nawet wydrukowany w „New York Times”- dziś w zwykłym domu raczej niewykonalny, ale przeczytać można. Chcę jednak zaznaczyć ,że bardzo wiele w tej książce prostych lub niezbyt skomplikowanych przepisów, na dodatek pani Nela uwzględniła też w niektórych wersję light dla tych , co liczą kalorie oraz na szybkowar , jeśli czasu brak. Świetnie czyta się wspomnienia poprzedzające przepis na nasz bigos . Żona pianisty podała go wyrafinowanym paryskim przyjaciołom męża, którym tak bardzo smakował , że stał się jej plat de resistance , w Nowym Yorku gościł na stole, gdy wydała pierwszy polski bal po wojnie , zawsze też królował podczas spotkań z rodakami.

Pani Nela i jej rodzina bardzo lubią grzyby . Ona od dziecka podążała za rodzicami ze swym koszyczkiem , zbierając do niego różne smakowitości. No niestety te najbardziej aromatyczne (i najdroższe) – trufle – to tylko we Francji i to w określonej porze. Zabawną nieco przygodę opisuje właśnie z nimi w roli głównej, choć tym razem strach pozbawił ją apetytu, natomiast uciszony był Artur , nieświadom przeżyć żony. Wspomina o przygodzie z oburzonym francuskim kucharzem barona Rotschildta , podróży przez ZSRR i kawiorze . Gotowała w różnych warunkach , dla różnej ilości osób , ale zawsze z sercem, czasem wprawiając w zdumienie np. towarzyszy kucharzy kolei transsyberyjskiej , gdy wkroczyła do ich wagonu i usmażyła jajecznicę. W trakcie podróży bywali z mężem w najlepszych restauracjach i Nela odkryła, że posiada coś w rodzaju absolutnego smaku, który pozwalał jej rozszyfrować skład nawet dość skomplikowanych potraw. Oczywiście skwapliwie z tego daru korzystała, wzbogacając kajecik potraw. Nela Rubinstein poprzez potrawy wyrażała swoje uczucie i przywiązanie do męża, rodziny , a i tradycji. „Odkąd pamiętam w naszej rodzinie posiłek był czymś więcej niż tylko zaspokajaniem głodu: był zawsze swoistym rytuałem.” (…)Poprzez gotowanie starłam się wyrazić moją radość. Przysmaki , które gotuję dla dzieci, rodziny i przyjaciół świadczą o moim do nich uczuciu.”

W tej książce znajdziemy wiele przepisów na proste i wyszukane danie , propozycje menu na różne okazje, porady, ale też anegdoty i wspomnienia 50 lat . Nie będzie tutaj kolorowych zdjęć potraw, rysunki wykonała przyjaciółka Neli Fela Krance. To wspaniały poradnik dla pań domu z takim bonusem , jakim są wspomnienia Autorki.

sobota, 23 października 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • 1 września 1939

    Był piątek 1939 r. Dzieci szykowały się do powrotu do szkoły , dorośli mieli swoje plany. A wszystko to w cieniu hitlerowskiego zagrożenia agresją na nasz kraj.

  • Z wizytą w Clamency

    Kilka dni temu przyznano po raz kolejny literacką nagrodę Nobla ,a to wydarzenie skojarzyło mi się z pisarzem , który też ją otrzymał , a swego czasu najgłoś

  • Czechow o jedzeniu

    A. Czechow Zawsze lubiłam gotować , z przyjemnością więc czytałam też w książkach o różnych daniach znanych i bardziej egzotycznych, niektóre nawet wyprowadził

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
mandzuria23
2010/10/26 09:18:15
Lubię takie ksiązki skąd inąd kucharskie, które przenoszą czytelnika do innej epoki, zwłaszcza, że jako Łodziance Rubinstein jest mi dość bliski. Z chęcią bym sobie pooglądała, poczytała, może coś przyrządziła.
Pozdrawiam!
-
szamanka30
2010/10/28 17:24:36
Książek typowo kuchrskich mam dostateczną ilość,a ta właśnie zafrapowała mnie owymi wspomnieniami. Przyznaję ,że wolałabym,by było ich jeszcze więcej. A przepisy w większości są do wykorzystania.Mam nadzieję,że i przeczytasz, i wypróbujesz coś z kuchni Neli :)