Blog > Komentarze do wpisu
Stokrotki w śniegu

 

 

 

Wyd. Znak, tyt. org. Christmans List , tł.E.Bolińska-Gostkowska, str. 304, Kraków 2010

 

Zabiegani, zapracowani często mamy coraz mniej czasu na chwile oddechu , przystanek, by pomyśleć o sobie ,życiu, wyborach , jakich dokonujemy. Już nie wspominając ,że chyba nie robimy tego swoistego rachunku sumienia , rozliczenia z relacji ja- bliscy, inni ludzie z otoczenia. To trudne . Myślę jednak, że potrzebne. Ku zdziwieniu wielu inaczej postrzegają nas przyjaciele czy bliscy , niż sądzimy sami o sobie. Czasem lepiej , czasem ta cenzurka nie jest zbyt dobra. Co z tym zrobimy , zależy od nas. Szczególnie że są takie dni w roku , które sprzyjają głębszej refleksji , przyjrzeniu się życiu jakie jest naszym udziałem. Jeden z nich za kilka dni , a drugi to piękny czas Bożego Narodzenia , gdy nasza wiara w cuda i magię wzrasta niepomiernie. Evans nie ukrywa ,że z niezmienną przyjemnością od wielu lat ogląda w lokalnym teatrze przedstawienie na podstawie „Opowieści wigilijnej” Dickensa . Dickens chciał dać nadzieję nam wszystkim ,że każdy moment życia jest dobry na zmianę, że nawet zatwardziały grzesznik Ebenezer Scrooge - i jemu podobni - może wejść na drogę poprawy, zyskując wiele –radość, przywiązanie, bliskość rodziny, serdeczność ,życzliwość, miłość. Skarby jakich w żadnym sklepie i za żadną cenę nie kupi.

Pisarz nie ukrywa ,że ta „kolęda prozą” stała się inspiracją do napisania „Stokrotek w śniegu”. Uwspółcześnił dickensowską wersję przypowieści. „…zapragnąłem napisać prawdziwie bożonarodzeniową opowieść o odkupieniu.”

Oto James Kier , bezwzględny biznesmen , deweloper , który mawia „jeśli chcesz mieć przyjaciół , zapisz się do klubu książki . Jeśli zależy ci na pieniądzach , zacznij robić interesy. Tylko głupiec może pomylić te dwa zajęcia”. Na pewno wybrał wersję drugą. Pieniądze są dla niego najważniejsze . Nie obchodzi go nikt i nic poza możliwością zysku .Żadnych sentymentów , gdy w grę wchodzą finanse i pozycja w świecie finansjery. Kier jest znienawidzony przez niemal wszystkich , w ciągu lat działalności dorobił się wrogów , o których już może nie pamięta. Zostawił zniszczone kariery , zrujnowane życie , bankructwo. Nie oglądał się za siebie . Czuł się zwycięzcą. Trudno lubić osobę , która z pogardą patrzy na gorzej sobie radzących. Na dodatek rozwodzi się z żoną po 25 latach małżeństwa. Ma już oczywiście odpowiednio młodą przyjaciółkę. Informacja o rozstaniu z żoną to taki gwoźdź do trumny jakiejkolwiek iskierki sympatii dla Kiera . Sara jest ciężko chora, ma raka , a James i jego prawnik jeszcze walczą, by dać kobiecie jak najmniej . To paskudne. W tym momencie czułam już taką antypatię do bohatera, że nie dałabym mu szansy. I tak się zastanawiałam , czemu ogromną lojalnością darzy go Linda .Długo czekałam na wyjaśnienie. 3 tygodnie przed świętami Kier wyjeżdża, by odpocząć .Pech chce(a może anioł?) , że zostaje odcięty od świata. Nie może się z nikim skontaktować bezpośrednio. Zostaje tylko Internet w hotelu. Następnego dnia po zamieci w recepcji czyta w gazecie własny nekrolog. Nasz bohater umarł dla świata. W Internecie James znajduje wiele wpisów na swój temat. Czyta je coraz bardziej zdumiony, że tyle osób go nienawidziło , tyle cieszy się z jego śmierci. Tylko jedna osoba wzięła go obronę . To żona , Sara , którą kiedyś kochał , mieli plany i wiele marzeń. To minęło…Kier ma zamęt w głowie , myśli mu się plączą, różne emocje przebiegają z szybkością błyskawicy. Paradoksalnie najbardziej zabolały go słowa żony. Uderzyły w niego silnie . Ta, którą odtrącił , broni go . Wierzy, że się tylko pogubił. Kier chce zrozumieć. Idzie nawet na pogrzeb drugiego Jamesa Kiera . Prostego człowieka, kierowcy autobusu, , ale żegnanego z tak wielkim smutkiem i żałością , wspominanego z ogromną miłością, że kolejny raz poczuł ból. I zapragnął , by i jego tak kiedyś wspominano. Dojrzał do zmiany . Uświadomił sobie winy i z pełną pokora grzesznika musi próbować je odkupić. Tą drogą jest poprawa . Musi spojrzeć za siebie , nie zmieni niczego , ale może naprawi . Podjął decyzję. Konsekwentnie wykonuje swój zamysł. Co prawda spotka się różnymi reakcjami na swojej nowej drodze, ale nie może się zniechęcać . Naprawa w sobie wymaga cierpliwości , czasem pogodzenia z przegraną, ale ciągle z nadzieją stąpania po obranej ścieżce. Wiadomo, że ta opowieść musi być w wymowie pozytywna , poruszająca i dająca nadzieję, że warto zawsze próbować . Możemy mieć drugą szansę, tylko nie wolno jej przegapić i wykorzystać trzeba mądrze. Powieść ma słabsze momenty , ale to nie umniejsza jej uroku.

Książka , którą czytałam z przyjemnością , ale i wiarą, że nie tylko w powieści spotkać można ludzi, którzy chcą zmienić swoje życie.

Na końcu powieści autor przygotował dla czytelnika specjalną stronę- „ Moja świąteczna lista” .

Podoba mi się tytuł powieści. Dla mnie poza znaczeniem dosłownym (kto czytał, wie czemu) jest jakaś symbolika w stokrotkach. W małych, niepozornych kwiatach, czasem niedostrzeganych, a tak wytrwałych i mających swój subtelny czar .

sobota, 30 października 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: