Blog > Komentarze do wpisu
Lód w żyłach

Wyd. MUza SA , tyt.org.Audnin,tł.J.Godek, str. 364, Warszawa 2010

Wspaniały kryminał Yrsy! Całkowicie pochłonął mnie na 2 wieczory. Nie było mnie tutaj, przeniosłam się z Thorą na Grenlandię i z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów.

To czwarty kryminał Yrsy i nie wiem , czy nie najlepszy. Bardzo dobry był „W proch się obrócisz” . O dziwo jej powieści czytam w kolejności , chociaż nie zdążyłam jeszcze recenzji trzeciego napisać.

Tohra dostaje zlecenie z banku , w którym pracuje jej niemiecki przyjaciel, by zbadać zasadność roszczeń spółki wiertniczej o odszkodowanie spowodowane niedotrzymaniem terminu. Co prawda kancelaria Thory i jej wspólnika specjalizuje się w rozwodach , ale prawniczka ma ciągotki do spraw dziwnych, nietypowych , a po drugie chętnie wyjedzie. Zmęczona domowymi obowiązkami , pragnie odpoczynku. Już wyobraża sobie piękne plaże, słońce, egzotyczne drinki, a tu… Grenlandia. Wyjeżdża ich 7 , w tym 2 byłych pracowników Breagteni. Sytuacja w bazie jest co najmniej dziwna .Większość pracowników wyjechała, porzucając pracę, ale dwóch wiertniczych powinni zastać. Niestety, ani żywego ducha. Odkrywają też ,że anteny satelitarne zostały uszkodzone, podobnie skutery śnieżne , telefony padły, serwery siadły. Niemożność wyjaśnienia nieobecności mężczyzn doprowadza lekarza do wydania zakazu używania wody i zapasów jedzenia. Może to jakoś epidemia ? Czyż trzeba mówić, że ludzie marzący o prysznicu i jedzeniu sankcje lekarskie przyjmują źle. Musza się jednak dowiedzieć , co zaszło w bazie. Zaczynają sprawdzać w komputerach to, co jest dostępne . Zaginieni byli znani z wątpliwego poczucia humoru , często płatali „figle”, a na dodatek kręcili filmiki , które wrzucali do sieci .I na jednym z nich Thora zauważa w bryle lodu rękę. Do kogo należy? Przypomniało to Fridikce i Eyjolfurowi o zaginionej kilka miesięcy wcześniej pracownicy Oddny Hildur. Nie odnaleziono jej ciała, nie wiadomo tak naprawdę, co się stało . Wypadek czy celowe działanie? Kobieta nie była zbyt popularna , a w dzień swego zniknięcia doszło do pewnej scysji z pozostałymi pracownikami. Thora ma wrażenie ,że coś przed nią ukrywają , ale to dopiero początek. Najpierw znajdują na biurku czaszkę, wg lekarza, kobiety . Czy to Oddny ? Potem w każdej szufladzie poupychane ludzkie kości. Zaczyna robić się nieswojo, atmosfera jest napięta i gęsta, coraz częściej puszczają nerwy byłym pracownikom .Namacalnie niemal czuć wyraźną niechęć , by nie rzecz nienawiść. Nie przerywają jednak milczenia na interesujący temat. A i to nie koniec atrakcji. Znajdują ciało w lodzie . I wiadomo, że to morderstwo , bo nieboszczyk ma piękną dziurę w ciele. Znaleziono przy nim dziwne niezwykłe przedmioty , ale najbardziej przerażająca jest podobizna Tupilaka , boga czczonego przez tubylców. Co tu się działo?! Kim jest wiekowy trup i czyje kości grzechoczą w szufladach. Same pytania ,ale bez odpowiedzi.

Na dodatek mają wrażenie ,że ktoś ich obserwuje , śledzi poczynania. Daleko im do swobody i dobrego samopoczucia. Chcą szybko wyjaśnić. sprawę i wrócić do domu. Mają nadzieje, że po rozmowach z ludźmi z wioski wszystko stanie się jasne. Z doświadczeń lekarza wynika ,że Grenlandczycy są nastawieni przyjaźnie, ale nie w tej osadzie wschodniej Grenlandii . Dzięki sekretarce Belli Thora poznała tragiczne dzieje Kaanneq. Sama nazwa znaczy „głód”. Pierwsi osadnicy wymarli z głodu , a ich los poznano po wielu miesiącach zimy. W wiosce nikt nie chce z nimi rozmawiać , drzwi domów pozostają zamknięte . Jedyne co usłyszą , to rada , by jak najszybciej wyjechali , opuścili miejsce/ ziemie przeklętą .Nic nie rozumieją, są całkowicie zdezorientowani .A czyjeś czujne oczy bacznie przyglądają się ich działaniom czasem chaotycznym, czasem rozpaczliwym, a momentami śmiesznym lub nieporadnym. I to całkowite odizolowanie wśród wszechobecnego śniegu i lodu w siarczystym mrozie. Emocje coraz częściej dochodzą do głosu.
Yrsa pragnie , by czytelnik poznał tę druga stronę – Grenlandczyków . Zaprosi nas do ich siedzib, umysłów i po trosze serc.

Stary myśliwy Igimaq wraca do wioski .Musi. To człowiek wierny tradycji ,żyjący zgodnie z obyczajami przodków . Teraz jest zmartwiony, lęka się , co przyniesie przyszłość. Obcy na ziemi, której jako młodzieniec przysięgał chronić, strzec i opiekować się. Musi porozmawiać z byłym przyjacielem , spadkobiercą szamanów, związanym tą sama przysięgą .Czy się porozumieją ? Inaczej teraz , jako dojrzali mężczyźni, postrzegają świat. Ich drogi się rozeszły. I cień wiszący nad nimi – śmierć córki myśliwego. Surowy mężczyzna czuje też wstyd za syna , z którego niegdyś był tak dumny i łączył wielkie nadzieje. Niestety Naruana wpadł w szpony alkoholu .Upadł tak nisko, że jest na utrzymaniu kobiety, która niekiedyś nie byłaby go godna(inny stratus społeczny). Igimaq wie, że obcy muszą odejść , ale nie wolno pozwolić , by poznali prawdę. Nie zawaha spotkać się z Thora, by osiągnąć cel. W dalekim ośrodku odwykowym przebywa Arnar , którego myśli krążą wokół bazy. Pracował tam , znał ludzi ,ale nigdy nie poczuł się zaakceptowany. Zawsze samotny, narażony na kpiny, szykany. Coś nie daje mu spokoju, jakieś nieuświadomione myśli usiłują przedrzeć się przez zamglony umysł.A gdy stanie sie swiadom, zdoła znaleźć siłę, by spojrzeć im w oczy? 

A Thora nadal draży . Uważa, że Fridika i Eyjolfur są zbyt skryci, lakoniczni . Prowokuje więc do rozmów .Nie jest to aż tak trudne , biorąc pod uwagę emocje i narastające klaustrofobiczne poczucie odosobnienia. W osadzie znalazła tylko chętną do rozmowy Oqqapię za pieniądze na wódkę. To Thorę obdarzyła zaufaniem , jej uchyli rąbka tajemnicy .Pojawi się wątek Ushinny. Robi się jeszcze bardziej tajemniczo, groźnie , atmosfera jeszcze bardziej gęstnieje. Pytania się nadal mnożą , gorzej z odpowiedziami. Oczywiście nie zniechęci to prawniczki .Nadal będzie w myślach dopasowywać znane fakty, snuć przypuszczenia, szukać motywów, łączyć zdarzenia, ludzi. Nawet w śniegach Grenlandii dojdzie prawdy, choć nie bez pewnej pomocy.

Pisarka wciąga czytelnika w niezwykły świat . O ile Thora czy Matthew nie są zagadka, o tyle mieszkańcy Grenlandii wschodniej na pewno a szczególnie wioski Kaanneq. Zamknięci w sobie , poważni , surowi ludzie . Ich przodkowie żyli z polowań , często w tak trudnych warunkach , że trudno to sobie wyobrazić. Musieli zawierzyć sobie, znajomości sił natury i …bogom. Dziś korzystają z cywilizacyjnych zdobyczy , ale ich widzenie świata jest inne . Głęboko tkwią w ich mentalności stare obyczaje a nade wszystko wierzenia. Tu wśród lodów, mrozu i bieli należy dbać o dobro grupy, społeczności , nawet poświęcając to , co drogie. Surowe zasady dają efekty- przeżyli. Na tym małym kawałku ziemi zderzają się dwa style życia i pojmowania – twardy realizm i magia.

Yrsa nakreśliła świetnie tło obyczajowe , szczególnie starannie odmalowując społeczność lokalną. Poświęciła dużo miejsca charakterystyce , indywidualizacji bohaterów drugiego i trzeciego planu, nie tylko głównych. Stanowią bowiem jedność z miejscem , w którym żyją. Przybysze zwykle nie zadają sobie trudu , by poznać ludzi i miejsca, do których przybyli, gdzie są gośćmi .Oczekują określonych zachowań , zgodnych z ich pojmowaniem życia. , nie biorą pod uwagę specyfiki miejsca. Naprawdę z przyjemnością , ale czasem wzruszeniem , smutkiem lub irytacją czytałam o losach bohaterów –Grenlandczyków.

Pisarka doskonale odmalowała surowy klimat, biały niezmierzony pejzaż ,w którym emocje są stłumione , pogrzebane głęboko , co nie znaczy , że uwolnione nie mają siły wybuchu. To nie jest miejsce dla każdego przybysza. Potrzeba wielkiej siły psychicznej wobec trudów życia , izolacji i niewiadomego.Napięcie doskonale dawkowane- od początkowego zaniepokojenia z pewną dozą niefrasobliwości po strach, poczucie zagrożenia i mrok.

To kryminał, który warto przeczytać i tak z ręka na sercu zazdroszczę tym, którzy dopiero sięgną po niego. Świetna intryga , doskonale prowadzona akcja zachęcają , by z kubkiem herbaty zagłębić się w wykreowany świat.



Chciałam jeszcze przytoczyć słowa pisarki o miejscu , w którym umieściła akcję swej książki :

Pomysł na książkę bierze się z mojego zawodowego doświadczenia. Pracowałam przez cztery lata jako inżynier na budowie na wzgórzach Islandii, byliśmy na kompletnym odludziu. To było zimne miejsce, śniegu nie było jedynie w lipcu. W dodatku życie w izolacji, ckliwość i nieustanna bliskość współpracowników wymagały od człowieka czasu, żeby się przyzwyczaić. Chociaż warunki życia w tym miejscu pracy, które opisałam w książce były radykalną wersją tamtejszego, mojego miejsca pracy, opisanie tego niezwykłego środowiska, które tak dobrze znam, sprawiło mi wielką radość.
J
estem od zawsze związana z Grenlandią, zwłaszcza z jej wybrzeżami zachodnimi, gdzie trudno sobie wyobrazić życie. To piękny, ale niesamowicie surowy krajobraz, z szorstkimi ludźmi, o źle przez nas rozumianej kulturze, gdzie normy zachowań są zupełnie inne niż u nas. Z całym szacunkiem, idealne miejsce na mroczną tajemnicę!"

(
źródło- przedmowa Yrsy Sigurdardottir do jej powieści „Lód w żyłach”, napisaną specjalnie dla polskich czytelników i internautów (materiał ze strony wyd. Muza ).

czwartek, 11 listopada 2010, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
izusr
2010/11/11 14:22:18
A mi ten "Lód w żyłach" tak strasznie nie wchodzi, że zaczynam się zastanawiać czy aby wszystko ze mną w porządku, bo wszędzie czytam same pochwały :(
-
lilithin
2010/11/11 22:46:12
Tak mi się wydaje, że jesień to dobra pora na kryminały :)
-
szamanka30
2010/11/12 16:27:36
izusr, na pewno wszystko w porządku:) Może nie ten moment na kryminał Yrsy, a może akurat śniegi i mrozy Cię zniechęcają. Nic na siłę. Może jeszcze do niej podejdziesz i spodoba się:) A jeśli nie - trudno. Mnie tez niektóre zachwalane książki niezbyt mi sie podobają lub wcale nie są w moim stylu. No i nie zapłaczę się. czytam swoje.

lilithin, masz rację , kryminały są bardzo dobre na taki nieprzyjemny jesienny czas. Za oknem juz niemal ciemno, pada deszcz, jest silny wiatr,a ja jestem w Afryce Płd z boahterami kolejnego kryminału:) , a w ziemi świętej w pewnej powieści historycznej. O!