Blog > Komentarze do wpisu
Córka heretyczki

 

Wyd.SONIA DRAGA, tyt.org. The heretic`s daughter, tł. K.Petecka-Jurek, str.252, Katowice 2009

 

Purytanie wierzyli, że łączy ich przymierze z Bogiem ,ze On wyznaczył ich do zbudowania fortecy w dziczy i przemienienia jej w święte miejsce. Tam, w owych odległych zakątkach , mieli pilnować , aby sprawy tego świata toczyły się w zgodzie z boskim planem .
Dziś mogę powiedzieć: co za arogancja . Ojcowie miasta wierzyli, że są świętymi, predysponowanymi przez Wszechmogącego do rządzenia naszymi siołami , kierując się surową sprawiedliwością i uświęconym celem. Ów uświęcony cel przetoczył się niczym jesienny pożar i potężnie nadwątlił Salem oraz okoliczne miejscowości , rozbijając niezliczone rodziny, odbierając rozum, niszcząc zaufanie i dobrą wolę wśród sąsiadów , całych rodzin , podając w wątpliwość naszą wiarę Boga.
” (frag.listu Sary)


Salem- owiane złą sławą miasto, któremu nawet zmiana nazwy nie pomoże,bo  "nie zmieni jego historii”. Zawsze będzie kojarzyło się z procesami o czary. Porusza w człowieku emocje , każe przyjrzeć się przyczynom i skutkom.
Książka K. Kent o tyle bardziej mnie zaciekawiła , że została napisana przez potomkinię w 10 pokoleniu jednej z kobiet sądzonej , skazanej i straconej w Salem –Marty Carrier . To opowieśc o własnej bolesnej acz ważnej historii rodzinnej. Może uwierać, przerażać, jest jednak zbyt istotna, by przemilczeć.
Zawsze intrygowało mnie , jak mogło dojść do sytuacji , w której dorośli , wykształceni na owe czasy ludzie , dali posłuch bardzo młodym dziewczętom w kwestii czarów. Pomijam już rozważania , czy w ogóle istniały czarownice. Oni wierzyli ,że tak. Jeden w średniowieczu napisał nawet książkę , jak rozpoznać czarownicę, która była swego rodzaju podręcznikiem - „Młot na czarownice”. Co powodowało tymi dziewczętami?( W Szwecji był to młody chłopiec). Gdy dziś czyta się o Salem niektórzy doszukują się przyczyny ich omdleń, konwulsji w chorobie Huntingtona lub skutkach ubocznych po zjedzeniu sporyszu, który trafił do zboża. Inni upatrują przyczyn bardziej przyziemnych – w naturze ludzkiej. Pomówienia wysuwano niemal wyłącznie wobec kobiet., szczególnie takich, które w jakiś sposób sprzeciwiały się wyznaczonym normom społecznym Niektóre zajmowały się handlem, inne nie chodziły do kościoła, a jeszcze innych nie lubiano, bo były starszymi , zrzędliwymi kobietami. Większość była samotna raczej starsza, a to znaczyło , że były jedynymi spadkobierczyniami rodzinnych majątków. Niektóre były zależne , nikt ich losem się nie przejmował jak niewolnicy Tituby. Przeszkadzały, wiec trzeba było się ich pozbyć. Czarów bali sia wszyscy. Należało umiejętnie rzucić „zapałkę’. I im daję wiarę. Jakieś pląsawice na zawołanie ? Gdyby była to choroba, atak nie pojawiałby się w określonym miejscu i czasie . Nie, to było starannie zaplanowane. A duszpasterze, ojcowie miasta? Sadzę , że bali się, żeby i ich nie posadzono o czary , jeśli nie uwierzą, poddadzą w wątpliwość słowa niewinnych parafianek. A te „niewinne” istoty doskonale wiedziały , co robią, opracowały staranny plan. Pozbywały się kobiet, które w jakiś sposób im podpadły ,a same zyskiwały sławę, poważanie, ale przede wszystkim poczucie władzy. Przecież tych dziewcząt bali się mieszkańcy osady ! W każdej chwili mogły dostać ataku przed dowolnym dorosłym.
Proces w powieści jest punktem kulminacyjnym . Najpierw czytelnik poznaje życie osady , niektórych mieszkańców , no i rodzinę Marty oraz ją samą. Całą historię opowiada Sara , córka Marty , z perspektywy kilkudziesięciu lat . Ma już 71 lat i pisze list do wnuczki , w której wyjawia wszystkie , no niemal, sekrety. Ten dystans czasowy ma swoje znaczenie w sposobie narracji. Starsza pani wraca do czasów dzieciństwa, gdy ma lat 10 , odtwarza zdarzenia , o których chciała zapomnieć. I pewnie przez większość dorosłego życia jej się to udawało.
Wyjechali z Billeriki, gdzie panowała zaraza –ospa- i osiedli w Andower, w domu matki Marty . Od początku wiadomo ,że Marta to kobieta silna, przywykła do decydowania i oczekująca posłuchu. Twardą reką trzymała synów i córkę Sarę , Hanna była jeszcze maleńka. Zauważono po kilku dniach, że Andrew jednak zachorował . Miał małe szanse na przeżycie, jednak matka się poddawała. Walczyła o dziecko. Sara i Hanna zostały wyprawione do wujostwa , by przeczekać zły czas. Sara zaprzyjaźnia się ze swą kuzynką Margaret , cieszył ją miły , ciepły dom , zainteresowanie ciotki i wuja. Nie może uwierzyć, że pełna dobroci i czułości Mary jest siostra jej oschłej , czasem surowej matki. Tak, mała Sara miała żal ,że nikt jej nie przytula , nie okazuje uczuć. Ojciec był małomównym olbrzymem , za którym też ciągnęła się jakaś sekretna historia. Na pewno walczył przeciw królowi Karolowi , a szeptano, że był tym, który ściął głowę władcy. Nikt nie wiedział na pewno, ale historia robiła swoje – starano się nie wchodzić mu w drogę. Nie opowiadał historyjek , nie śmiał się jak wuj. Po powrocie do domu Sarze bardzo tego brakowało. Nie zdawała sobie sprawy ,że obie rodziny dzieli coraz bardziej sprawa ziemi po matce Marty , początkowo przeznaczona dla Allena, syna Mary ,ale oddana Marcie . W osadzie pani Carrier ma ustalona opinię. Wie wiele, w końcu umie pisać i czytać – na owe czasy rzadkość wśród zwykłych kobiet .Jednak ona jest niezwykła w swej mądrości ,znajomości ludzi, otwartości , zaradności, wyrobionych poglądach , bezkompromisowości . Potrafi skrytykować duchownego „Powiedziałam jej , co matka rzekła o przybyłym pastorze z dzikich terenów na wschodzie Maine . Zapytała go :” Czy jesteś pastorem , który służy w całym Salmon Falls?”. ‘Nie, zacna pani Carrier- odrzekł na to. Jestem pastorem , który rzadzi całym Salmon Falls”. Nie potrafi ugiąć się przed arogancją duchownych, ich poczuciem wyższości , widzi nadużycia ich władzy. Nie zamierza chodzic do kościoła. Podporządkuje się tylko ze względu na prośby matki oraz dobro dzieci. Potrafi leczyć, zna się na ziołach , ale nie patyczkuje się z nikim . Leniwcy , zaniedbujący swoje zwierzęta lub pola, usłyszą niczym nie osłodzoną prawdę. Przypadkiem jej słowa się sprawdzają , nie ma w tym jednak czarów , ale zwykła umiejętność konstatacji i logicznego myślenia. To, że potrafi przewidzieć , kiedy będzie burza , wynika z obserwacji nieba, zachowań zwierząt ,a nie mocy czarodziejskiej. Gdy palą się pola , a w pewnej chwili wiatr zmienia kierunek i płoną pola sąsiada, to również nie moce Marty sprawiły. Jednak coraz częściej słychać szepty o tym, że zadaje się z szatanem, uczy czarów swą córkę. Swoje 3 grosze , ale niezmiernie ważne , wtrąca Marcy Wiliams . Dziewczyna niegdyś służyła u Carrierów , jednak Marta kazała opuścić jej dom. Marcy była dziewczyną, która porwali Indianie , potem uwolnioną. Musiała jednak odsłużyć zapłacony wykup. Na pewno chciała wiele więcej od życia , miała ambitne plany, którym przeszkodziła Marta . Przysięgła zemstę . Dobrała się z Anne Putnam (jej rodzina miała wiele procesów z sąsiadami o ziemię) i Phobe Chandler. To one rozpętały temat czarów i czarownic, wzorem koleżanek z Salem .Zaczęły się aresztowania. Marta wiedziała ,ze przyjdą po nią.
Czytelnik nie będzie świadkiem przesłuchań, samego procesu, wydania wyroku. Nie, bo to relacja Sary. Ona opowiada , co działo się w jej rodzinie, gdy matki zabrakło. Wtedy wszyscy dostrzegli, że Marta była jej spoiwem, jej siłą napędową. Bez niej zaczęli zaniedbywać swoje obowiązki , dom był coraz bardziej zapuszczony. Każdy myślał o matce w wiezieniu , na przesłuchaniu . Łowili strzępy informacji o niej, o pozostałych, o torturach, wskazywaniu kolejnych osób, pierwszych egzekucjach. Może dzieci miały maleńką nadzieję na uwolnienie matki. Mogło do tego dojść tylko w przypadku, gdyby przyznała się do uprawiania czarów .Marta wybrała prawdę- jest niewinna. Ojciec wędrował każdego tygodnia do więzienia , nosząc jakiś prowiant, suknię. Przede wszystkim chciał ją zobaczyć. Była jego życiem. Z półsłówek ojca, opowieści braci i sporadycznych bytności u matki , Sara znała warunki życia w wiezieniu. Przerażało ją to , a jeszcze bardziej perspektywa przesłuchania jej i braci przez sąd. Och, oni już byli dla nich dorośli . Aresztowano, nałożono przecież kajdany 4-latkowi!
Okres 1692-3 to czas zawieszenia dla rodziny Marty , czas oczekiwania , uświadomienia sobie roli w rodzinie i wyrwie , jaką zostawiła matka. Każdy reaguje , przeżywa inaczej ten stan.
Opis warunków więziennych , wyroków , choć złagodzony opisem młodziutkich oczu Sary i tak szokuje. I chciałoby się zapytać , czemu Bóg tak doświadcza swe sługi?
Co złegło uczynił 80-latek, żebraczka czy niewolnica Tituba i niemal 80 innych osób. To też próba sił charakteru . Przyznać się ,żyć z piętnem czarownicy, czy zaprzeczyć i umrzeć , ale wiernym sobie.
Książka jest bardzo ciekawa, porusza niezmiernie ważne tematy , jednak zabrakło mi w niej nieco więcej pasji , namiętności . Potem sobie pomyślałam ,że może przyczyna tkwi właśnie w tej 60-letniej przerwie miedzy zdarzeniami a opowieścią o nich.
Do plusów powieści należy też opis życia w  osadach purytanów pod koniec XVII w. bardzo pieczołowicie przez autorkę oddany.
Mnie zawsze burzą krew takie tematy , chciałabym móc postawić przed sądem tych przesądnych , strachliwych ojców miasta przekonanych ,że czynią wg woli bożej, te „niewinne” dziewczyny. Chciałabym sprawiedliwości.

sobota, 08 stycznia 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
joanna_golaszewska
2011/01/08 20:53:43
Bardzo lubię takie książki.
Na maila odpowiem jutro, bo dziś ja się źle czuję.
-
szamanka30
2011/01/09 10:32:08
:) Mnie też. mają w sobie to "coś", które nie pozwala przejśc obojętnie wobec poruszonego tematu. Mam 2 książki już przeczytane , których nie mogę zrecenzowac, bo krew we się burzy aż nadto(jeszcze trochę odczekam, może potem...)
Tak mi przykro, ale pogoda daje w kosć. Mam nadzieję,że szybko poczujesz się lepiej , czego z serca życzę.
-
agawa79
2011/01/10 15:36:54
A znasz taką książkę "Krótka historia czarownictwa" Jeffreya B. Russela? Napisana trochę powierzchownie i chaotycznie, ale daje ogólne pojęcie o historii - no, czarownictwa właśnie oraz tego, jak karano za czary przez wieki. Przygnębiające.

-
szamanka30
2011/01/11 20:22:27
Nie, nie znam książki, o której piszesz.Dzięki za podpowiedź:) Czytałm inne, nieco artykułów, obejrzałm trochę progarmów - bardzo interesujacych- na Discovery. Jeśli znajdę "Krótką..." na pewno przeczytam.
-
czytaj-od-lewej
2011/01/15 19:16:01
podobała mi się ta książka.
fajna recenzja:)
-
szamanka30
2011/01/16 13:19:13
Dziękuję:) Pamiętam Twoją recenzję, no i wpis przy stosiku , gdzie pisałaś,że to dobra pozycja. Fakt - dobra. Wcześniej czytałam ksiazkę o Titubie , która też zrobiła na mnie ogromne wrażenie.