Blog > Komentarze do wpisu
Podróże po Azji Środkowej 1885-1890

Wyd. Naukowe PWN, seria Odkrywanie Świata, str. 704, Warszawa 2010 , wyd.III(II w PWN)


Wróciłam z podróży niezwykłej , w którą zabrał mnie równie niezwykły co fascynujący mężczyzna. Nic to ,że towarzyszył mi duchem tylko. Był przewodnikiem po egzotycznych miejscach Azji Środkowej.
Mowa oczywiście o generale B. Grąbczewskim , którego wspomnienia dane mi było przeczytać. Grąbczewski - syn polskiego zesłańca , carski oficer , podróżnik i badacz. Różnie oceniany , bo niektórzy jego ochotnicze wstąpienie do rosyjskiego wojska odbierali jako zdradę. Rozumiano tych wcielanych przymusowo , ale z własnej woli …. I intryguje mnie to , bo Grąbczewski w swych wspomnieniach stwierdza, że był do tego zmuszonym. Tłumaczy się to chęcią przygód, podróży. Czy wtedy użyłby słowa ”zmuszony”? Przez naukowców bardzo ceniony. Na pewno postać niezmiernie ciekawa , przypuszczam ,że ze swoimi tajemnicami albo przynajmniej przemilczeniami , ciekaw świata i ludzi . Otwarty na nowe doznania , z uwagą obserwujący tradycje i obyczaje poznawanych ludów.
W Azji znalazł się na własne życzenie. Jako chorąży w 1875 roku postarał się o przeniesienie. Zgodnie ze złożoną ojcu przysięgą, że nie będzie walczył z rodakami, wolał nie pozostawać w stronach ojczystych. Poza tym Azja była ziemia w dużej mierze nieznaną, z wieloma białymi plamami na mapie ,a jednocześnie budziła zainteresowanie ówczesnych mocarstw. A Rosja pragnęła wiedzy o ludziach , polityce, zasobach naturalnych , stanie dróg itp. Grąbczewski odbył podróże do chanatów Chiwy i Kokandu (w 1876 r), uczestniczył w nieudanym poselstwie do Jakuba Beka i w wyprawie ekspedycji w góry Ałtajskie (w 1877) oraz do Samarkandy (1878). W czasie tych wypraw Grąbczewski miał okazję zapoznać się bliżej z tymi krajami, o których geografia ówczesna miała niewiele wiadomości. Podróże rozbudziły w nim zainteresowanie etnografią i kulturą ludów, z którymi się zetknął.
Siedziałem w stopniu porucznika, więcej ceniąc swobodę włóczęgi myśliwskiej po przepięknym bożym świecie, niż wszelkie stopnie i awans”.
Podróże okazały się magnesem . W poznanej książce szczegółowo opowiada o wyprawie do Kaszgarii , Pamiru i Hindukuszu oraz Raskemu i Tybetu w latach 1885-90.

W 1885 Margelanie zajmował się, między innymi, wytyczaniem granicy chińsko-rosyjskiej. Zadanie jego polegało na porozumieniu się z władzami chińskimi miejscowymi w Kaszgarii i objeździe granicy w górach Tian-Szan oraz załatwianiu wszelkich spornych spraw granicznych.
Przy opisywaniu pierwszego spotkania z chińskim dostojnikiem parskałam śmiechem , choć nie powinnam . Zwyczaj to zwyczaj , ale sposób przedstawienia poszukiwania czapki przez półubranego Chińczyka, bo ona ukazuje jego pozycję społeczną był naprawdę zabawny, podobnie jak tłumaczenie zwiechnikom ,że rzeczka jest tylko pod inną nazwą. Nie dawało to efektu , bo nazwa się nie zgadzała. Grąbczewski przy okazji szczegółowo badał zwyczaje ludności, codzienne życie, stosunki handlowe i wojskowe, zabudowę miast, stan dróg, poczt i urządzenia administracyjne. Podobała mi się chińska uczta , która obfitowała w ilość dań tudzież trunków , trwała 4 godziny ,a wrócili na kwatery głodni. Jakieś wzruszenie i współczucie ogarnęło mnie , gdy czytałam o górze Osza, miejscu pielgrzymek przeważnie kobiet. „ Na jednem ze zboczy jest stroma skała , wypolerowana plecami wiernych kobiet. Wystarczy niepłodnej kobiecie ześlizgnąć się trzy razy na grzbiecie z tej skały(naturalnie przy odpowiednich modlitwach mułły),żeby była na zawsze wyleczona z bezpłodności , która według miejscowych , jest karą boską i stanowi powód do rozwodu.”
Interesujące jak nawet bogaty Kirgiz może stracić majątek. Cóż, wystarczy urządzić wyścig w pierwszą rocznicę śmierci ojca. Równie ciekawie i szczegółowo opisuje kirgiskie wesele czy przyrodę wielkiego Ałtaju.

Dzielił się tez doświadczeniami z Tien -szanu swej pierwszej wędrówki na dużej wysokości . „We dnie czułem się przytem lepiej , niż w nocy, nocą bowiem często brakowało mi tchu; zrywałem się z łóżka polowego z silnym biciem serca, nie mogąc schwytać płuca dostatecznej ilości powietrza.” Radził też jak zmniejszać ataki , no i co jeść bo „trzeba pamiętać ,ze na olbrzymich wysokościach woda wre już przy 75C, a nie przy 100, jak to bywa na poziomie morza , wiec wiele produktów , jak np. ryż, lub mięso, nie ugotują się , choćby je nie wiem jak długo gotować. Trzeba przeto jeść tylko rzeczy strawne i lekkie ,żeby nie obciążać żołądka . najlepszym pożywieniem jest polewka z parzonej mąki z dodatkiem suszonych moreli , no i kumys ,jeżeli go można dostać.”

W 1886 roku Grąbczewski podjął wyprawę w góry Tien-szan i do źródeł Syr-darii, zwiedził różne zakątki Fergany i korzystał z każdej okazji, aby poznać kraj i polować na zwierzynę. Niezmiernie pomyślne wyniki badań spowodowały, że Cesarskie Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne powierzyło mu w 1888 roku kierownictwo wyprawy naukowej do chanatu Kandżut leżącego na południowym stoku gór Karakorum na północ od Kaszmiru. I znów napotka czytelnik masę szczegółowych obserwacji skrzętnie zanotowanych. Ot, krótki pobyt w Jarkendzie , gdy wracał z pustyni Takla Makan , u bogatego kupca . Ijuż wiemy , jak funkcjonował kantor , znajdujemy dokładny jego opis , sposób sprzedaży- poczęstunek herbatą , a „wtedy dopiero przyzwoitość i dobre wychowanie pozwalały przystąpić do omawiania interesów” . Jego wyprawa do Kandżutu nie należała do najłatwiejszych , bo leżąc u źródeł Indusu , na zboczach Hindukuszu był w sferze angielskich wpływów. Rosjanie niewiele wiedzieli o tych terenach , a wobec Anglii stosowali politykę ustępstw „jest rzeczą godną uwagi ,że zaborcza polityka Rosji w Azji , jej żywiołowy pochód na wschód był prawie zawsze wynikiem inicjatywy prywatnej i odbywał się najczęściej wbrew woli rządu centralnego.” Nastepnie opisuje swoje perypetie ze zdobyciem stosownych zezwoleń. W koncu mógł wyruszyć do jednego z tych kilku niezależnych jeszcze państewek górskich, które utraciły niepodległość dopiero w latach 1889 – 1895. Ich dumni władcy uważali się za potomków dynastii wywodzących się w prostej linii od Aleksandra Wielkiego. Aby dojść do Baltitu (Hunzy), stolicy chanatu, musiał Grąbczewski przeciąć Pamir z północy na południe, przeprawić przez szereg pasm górskich, a przede wszystkim wyzyskać swoją znajomość stosunków azjatyckich. Z lekkim przestrachem czytałam ( nie lubię gór) o jego przeprawach przez wąziutkie mosteczki, jeśli je tak w ogóle można nazwać . To robi wrażenie „ Ścieżka biegła poczęci po występie skały, częścią się przerywała , i na przestrzeni kliku metrów trzeba było przytulić się twarzą do skały i przesunąć bokiem , czepiając się rękoma szczelin skalnych i równocześnie umocowując się palcami nóg w innych szczelinach. W przeciągu paru minut literalnie wisiało się na palcach rak i nóg nad przepaścią i szumiącą w głębi rzeką.” Dzięki zaradności tragarzy, którzy przeciagnęli linę , znaleźli się na ziemi chana kandżuckiego. W skrajnie trudnych warunkach topograficznych i klimatycznych ekspedycja odnalazła drogę do wnętrza Kandżutu, dotarła do stolicy – Baltitu, gdzie była gościnnie przyjmowana i zabawiła w niej siedem dni. Do Margelanu powrócili 12 grudnia 1888 roku.
Do ważniejszych rezultatów należy zaliczyć: odkrycie złóż nefrytu i stwierdzenie, że szczyt Czarkum na Pamirze nie jest identyczny z najwyższym jego wzniesieniem- szczytem Mustag- ata (Maztag-Ata). „Przeciwległy olbrzym , Czarkum , także zarysowywał się coraz wyraźniej , wprost zdumiewając olbrzymiemi lodowcami, spełzającymi z lodowatych zboczy , oraz mnóstwem śniegu , latami nagromadzonego.
1 czerwca 1889 roku Grąbczewski rozpoczął nową wyprawę, której celem było dotarcie do Kafiristanu. Była to nieznana kraina, o której Rosjanie nie posiadali żadnych wiadomości i z tego powodu wyprawa była popierana przez Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne, które przyjęło opiekę i wyposażyło ekspedycję w niezbędny sprzęt i instrumenty. Ekspedycja w drodze do Kafiristanu poznała leżące na trasie chanaty Badachszan, Roszan, Szugnan i Wachan oraz zbadała wiele przełęczy. Grabczewski jak zwykle robił notatki topograficzne, klimatyczne , zdjęcia, kreślił mapy.
Dalsza trasa podróży Grąbczewskiego wiodła na wschód, w górę rzeki Karakasz i 26 grudnia dotarł do Wyżyny Tybetańskiej. Przezimował w Kaszgarii i na wiosnę następnego roku ponownie wyprawił się do Tybetu i zbadał wnętrze tego kraju. Na początku czerwca wrócił do Kaszgarii i zajął się zbadaniem biegu rzek Tiznaf i Raskem-daria oraz okolicznych gór, w tym wschodniego stoku Pasma Kaszgarskiego. Łącznie przebył 12 000km po tych bezdrożach , ale materiały naukowe zdobyte przez naszego podróżnika były wykorzystywane przez wielu specjalistów rosyjskich i zagranicznych.
Wiadomości o dziejach badanych obszarów, kultury ludów i grup etnicznych żyjących w tej części kontynentu czerpał z literatury oraz z rozmów z mieszkańcami odwiedzanych miejscowości. Przekazy mówią , iż był człowiekiem bardzo uprzejmym , szanującym innych, miał wiele zrozumienia dla odmiennych poglądów, obyczajów i sposobu życia, a nawet słabości ludzi, wśród których mieszkał, czy tylko się z nimi kontaktował. Potrafił wiec zdobyć wiele interesujących go wiadomości.

Wśród opisów odnoszących się do najstarszego osadnictwa w Azji środkowej interesujące są wzmianki i legendy sięgające daleko w głąb dziejów, co świadczą o przechowywaniu ich w pamięci potomków ze względu na szacunek, tradycję, pamięć o przodkach, z drugiej zaś strony potwierdzały przekonanie , iż niegdyś ludy te miały żywe kontakty z odległymi nawet krajami, dopiero potem się odizolowały.
Żywa wśród wielu mieszkańców Azji Centralnej jest legenda dotycząca Aleksandra Macedońskiego. Śladem tego jest opowieść zapisana przez Grąbczewskiego w trakcie podrózy do Kandżutu:

O świcie byłem już w Chodżencie – obecnie jest to miasto powiatowe… stare kroniki utrzymują, że jest to krańcowy punkt na północy dokąd dochodziły kohorty Aleksandra Macedońskiego, który zawojował Bahrię, dotarł do Syr-darii i tu na wysokim stromym brzegu założył twierdzę i nazwał Chodżentem. Twierdzę tę od pokoleń podtrzymywali wszyscy władcy, jako punkt obronny i zamykający drogę do bogatej doliny Fergany. Dopiero Rosjanie z wysiłkiem zdobywszy, zaniedbali ją i obecnie ten zabytek starożytności wali się w gruzy
Podziwiam go za wszechstronność, za ciekawość , poszanowanie innych , skrupulatność badań . Podziwiał step, góry , pustynie, opisywał mosty linowe, przełęcze, kwitnący step, jeziora i góry .Opisywał kopalnie nefrytu czy złota, handel, armię , klimat, tradycje i obyczaje , zwierzęta , polowania. Na fotografii utrwalał jak najwięcej. Zachwycał go świat, jego różnorodność i i tak wielorakie piękno.
Cieszę się, że mogłam poznać tę książkę. Jej atutem jest też pozostawienie oryginalnej pisowni generała, zdjęcia , które robił w czasie wypraw , przybliżające i egzotykę i niebezpieczeństwo.
Niegdyś zaczytywałam się w serii powieści Szklarskiego o Tomku Wilmowskim , łowiąc wszelkie informacje o polskich badaczach , podróżnikach, odkrywcach na różnych kontynentach , a teraz mogłam poznać prawdziwego , fascynującego podróżnika, własnymi słowami relacjonującego swe przeżycia.

Kandżut

 

niedziela, 27 lutego 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: