Blog > Komentarze do wpisu
Opowieści przy kawie

Wyd.Muza SA,tyt.org.Espresso tales, tł.E.McIver, str. 332, Warszawa 2011

 

Z wielką przyjemnością wróciłam na Scotland Street , dzięki drugiej powieści McCall Smitha. Oczekiwałam jej , bo przecież musiałam wiedzieć, jak potoczą się losy bohaterów. Czytanie powieści było jak powrót do znajomych po krótkiej nieobecności, gdy każdy chce podróżnika uraczyć opowieściami o zmianach w swym życiu. I słuchamy każdego z uwagą.

W tej części Smith najwięcej miejsca poświęca Bertiemu i jego rodzicom, nie zapominając jednak o Bruce`e , Domenice , Pat czy Dużej Lou. Niektórzy bohaterowie znikają, pojawiają się nowi. Na jak długo? Odpowiedź da pewnie kolejny tom. Taka zmiana jest nieuchronna, bo życie nie stoi w miejscu, ludzie podejmują różne decyzje , szukając jak najlepszych możliwości. Przyznaję, że po Pat spodziewałam się nieco więcej energii. Jest jakaś taka bezwolna, nieco płynąca z prądem. Wreszcie podjęła jedną decyzję – na temat studiów. Ojciec Pat, lubiący bardzo towarzystwo córki, obawiał się ,że wyjedzie ponownie do Australii , wiec kamień spadł mu z serca, gdy dziewczyna postanawia zostać w Edynburgu. Po raz pierwszy pojawia się informacja o jej matce, bo już podejrzewałam ,że jest mityczną postacią. Okazuje się, że Maureen jest tak strasznie zajęta pomaganiem w rozwiązywaniu różnych problemów swojej rodziny, iż męża oraz córkę traktuje nieco po macoszemu. Bruce , przekonany o swej doskonałości , zaczyna na poważnie zajmować się winiarstwem. Nieistotne ,że na winach się nie zna. Sądzi, że wystarczy dobra lokalizacja , pieniądze, no i zakup wina, by interes stał się opłacalny. Najgorzej u niego przedstawiały się finanse , więc namawia na spółkę kolegę ze szkoły , któremu , jak mu się zdaje , robi łaskę. O winie St.Petrus i pewnych opiniach na temat Bruce`a oraz jego karierze w tej branży warto poczytać. Domenica nadal pilnie obserwuje , co dzieje się w kamienicy, jest mentorką Pat, lubi sobie pofilozofować, nie unika też aranżowania życia prywatnego młodej przyjaciółki, choć tę ostatnią nieco to irytuje. Jednak Domenica , jak stwierdza stara przyjaciółka, aż za długo pozostaje jednym miejscu, co dla tej energicznej i ciekawej wszystkiego kobiety, jest niepodobne. Najwięcej jednak dzieje się w domu Bertiego. Chłopiec idzie do szkoły! Ze smutkiem i lękiem jednak, bo kochana mamusia kupiła dziecku ogrodniczki w kolorze zgniecionej truskawki, czyli po prostu różowe. I jak tu mieć kolegów? Nawet zaprosić chłopców ze szkoły nie może, bo pokój jest pomalowany na różowo. Irene chce przełamać stereotyp płci, co tłumaczy swemu mężowi z pełnym entuzjazmem. A Bertie kombinuje , co może zrobić , by pozbyć się znienawidzonych ogrodniczek, pójść do innej szkoły. Na razie ,prócz szkoły , nadal chodzi na psychoterapię, gra na saksofonie , uczy się włoskiego, no i chadza na jogę. Towarzyszy też matce w wizytach we flotarium. Tak czekałam , czy ojciec nadal będzie chował się za gazetą czy też zbuntuje się , zobaczy swego małego nieszczęśliwego synka. No i sprzeciwił się! Czas chyba był najwyższy. Wyprawa do Glasgow jest świetna, a szczególnie próba odzyskania samochodu, poznanie Smalca O`Connora.  Swoją drogą , jak można zapomnieć , gdzie się zostawiło samochód i to kilka miesięcy wcześniej? Ojciec zaczął sobie wreszcie przypominać, co może sprawić radość małemu chłopcu i najważniejsze, że zaczął wcielać to w życie „…Stuart wciąż trzymał Bertiego za rączkę. Nie może zawieść swego malca. Był tego blisko.”

Oczywiście nie można zapomnieć o Matthew . Prowadzi galerię i ku swemu zaskoczeniu całkiem dobrze mu to wychodzi. Będzie się jednak musiał zmierzyć z pewnymi dylematami. Ojciec zaskoczy go totalnie ,a on nie będzie gotów na żadne zmiany. Swoje miejsce i dozę humoru mają też Angus i Cyril(wielbiciel kostek).W kawiarni Lou spotykają się bohaterowie , dyskutują lub szukają rady właścicielki , którą los również zaskoczy. Zamykają się pewne stare sprawy , otwierają nowe. Wszystko jest w ruchu. A czytelnik znów trwa w oczekiwaniu.

Książkę czyta się szybko , z ciekawością dla biegu zdarzeń wykreowanych przez pisarza. Powiem nawet – za szybko. I mimo że wydaje się lekturą lekką, zabawną , autor przemyca wiele prawd, czasem niestety gorzkich. Ileż jest mamuś zapatrzonych w różne książki , poradniki o wychowaniu ,a kompletnie nierozumiejące swego dziecka, mamusie , które nie rozmawiają ,a tylko podejmują decyzje, przekonane ,że z racji wieku i , powiedzmy, funkcji są mądrzejsze , lepiej wiedzą, że na pewno uszczęśliwiają swą pociechę. Matki , którym nikt się nie chce sprzeciwiać , obawiając się ich reakcji.Czy naprawdę takie były wczesniej  czy stały się , by sobie lub innym coś udowodnić?  Iluż ojców chowających się za gazetą, milczących w imię świętego spokoju? A pośrodku dziecko pełne żalu , urazy , nieszczęśliwe, pełne sprzecznych emocji. A ilu takich biznesmenów pokroju Bruca spotyka się na co dzień? Ludzie , których sportretował McCall Smith , są wokół nas, wszędzie. Sztuką jest rozpoznać błąd, zmienić postawę, spojrzeć na swe życie nieco z boku.

Na pewno galeria postaci w powieści , jak też zdarzeń nie rozczarują. Wprost przeciwnie nabierze się ochoty na ciąg dalszy. A ten już w połowie roku:). Książkę zdobią , jak i poprzednią, ilustracje Iaina McIntosha.

niedziela, 06 marca 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • 1 września 1939

    Był piątek 1939 r. Dzieci szykowały się do powrotu do szkoły , dorośli mieli swoje plany. A wszystko to w cieniu hitlerowskiego zagrożenia agresją na nasz kraj.

  • Muchy w zupie i inne dramaty

    Wyd. Grass Hopper, str.350, Lublin 2009 " Dużo się teraz mówi o tym, że każdy powinien mieć bogate życie wewnętrzne . Jestem pewna, że życie większości kobiet

  • Ważny przyczynek do zwycięstwa pod Grunwaldem czyli unikatowy most łyżwowy

    Na grunwaldzkie zwycięstwo złożyło się kilka elementów. Niezaprzeczalny wielki wysiłek rycerzy polskich, litewskich, ruskich ( nieco Czechów, no i Tatarów, a i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: