Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnica grobowca

Wyd.Amber, tyt.org. Grave goods, tł. K.Przybyś- Preiskorn, str. 270, Warszawa 2009

"Wciąż można było podziwiać wdzięczny zarys łuku bramy, choć została jej ledwie połowa; wciaż można było w myśli odwtorzyć długą elegancką nawę, transept, strzelistą kolumnadę krużganków;przepiękne płaskorzeźby wciąż zapierały dech w piersiach, choc pokrywała je warstwa sadzy; można było  wyobrażać sobie ,że zieleń wciaz rozkwita na pasach wypalonej ziemi...."

Nigdy nie ukrywałam, że lubię kryminały. A jeśli jeszcze mają ciekawą otoczkę , stanowią doskonałą rozrywkę. Z przyjemnością przeczytałam  kolejną książkę A. Franklin . Od pierwszego kryminału , jeszcze z przedblogowych czasów , spodobała mi się postać średniowiecznej  pani patolog Adelii Aguilar , o drugiej książce pisałam tutaj. Teraz czas na kolejną.

Legenda króla Artura i Ginewry wzbudza nadzieje jednych  , oczekiwania innych. Walijczycy wierzą ,że legendarny władca wcale nie umarł , tylko śpi. Odpoczywa , by być  gotowym na moment, gdy jego lud będzie potrzebował pomocy. Postać króla ,legendarnego przecież, została ogromnie wyidealizowana, ale  widać taka potrzeba tkwi w ludziach. Chcemy  mieć bohatera – odważnego, honorowego, dumnego, życzliwego poddanym. Z takimi cechami charakteru idą w parze  wyobrażenia  fizyczne- zapewne ma być wysoki , silny, dobrze zbudowany. Ktoś o kim bez wahania powie się  - heros. Jeszcze dziś , tak wiele wieków później, pobudza wyobraźnię. Wiele osób przyznaje ,że kochają , fascynują ich legendy arturiańskie. A cóż dopiero w wieku XII !

W roku 1154  w Glastonbury  w hrabstwie Somerset  dochodzi do trzęsienia ziemi. Mnisi chronią się , gdzie mogą. Brat Caradoc  posłuszny głosowi Pana  musi uratować księgę z cennymi zapiskami . Wraca do opactwa, chory, umierający , ale nadal pełen podziwu  dla Glastonbury i wierny swemu powołaniu. W mroku i deszczu  widzi  sylwetki  ciągnące jakiś ciężar na sznurze , który opuszczono do szczeliny. I słowa „Arturze..”  Nic to ,że Caradoc od 30 lat był mnichem  , ale od urodzenia Walijczykiem , wiec jedyny Artur to król , bohater  i myślał biedny „ czy scena rozgrywająca się  na cmentarzu oznaczała ,że umarł? Że wielki król Artur  nie żyje?”  Informację tę  przekazał swemu siostrzeńcowi Ryhsowi , ale on uznał, że to przedśmiertna wizja , a poza tym „wcale nie zamierzał informować podłych Anglików , że król Artur umarł”. Wówczas  piękne opactwo jeszcze nie ucierpiało , jakby chronione przez Kogoś – Boga  czy Artura?

Król Artur

 Mija niemal 20 lat. Tym razem po Glastonbury zostaje niewiele. Pożar strawił je niemal doszczętnie.  Przy  tej smutnej okazji dokonano odkrycia- dwa szkielety w jednym grobie. Wyobraźnia króla Anglii  Henryka II pogalopowała daleko- chce , by udowodniono, że to szczątki króla Artura i Ginewry. Dla niego dowód śmierci legendy to as w rękawie. Walia się burzy przeciw niemu, a on chce stłumić wszelki opór i narzucić Walijczykom swoje  rządy i  prawa. I tu pa raz kolejny na scenę  wkracza piękna mistrzyni sztuki śmierci. Przed kilu laty  Henryk sprowadził ją do Anglii . Adelia  nie rozumie kraju , w którym musi ukrywać swoje wykształcenie , podawać się za asystentkę swego opiekuna , Araba Mansura. Kocha swoje  rodzinne Salerno . Tęskni, chociaż  teraz sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Pokochała mężczyznę, biskupa, z wzajemnością , ale on  nie zrezygnuje dla niej z kariery. Wyjechać nie może bez zgody króla, której ten nie udzieli.  Lubi dokuczać swemu biskupowi , a i Adelii, wtrącać się w ich życie. Adelia żyje spokojnie, daleko od Rowleya , ale otoczona bliskimi jej ludźmi. Nadchodzi rozkaż króla  i nie ma wyboru. Musi opuścić mokradła z Gyltą , Mansurem  i podążyć do spalonego Glastonbury.  W czasie drogi ,a nie były one bezpieczne, cieszy się towarzystwem Emmy(początek  jej historii  jest w części 2, więc nie chcę więcej pisać), choć  ma poważne problemy, które przewijać się będą przez całą niemal powieść.

  Teraz Adelia ma kłopot . Nie potrafi  określić wieku kości . Doskonale wie, czego chciałby Henryk, ale ona pragnie prawdy, nie skłamie nawet dla niego. W opactwie zostało niewielu mnichów . Pozostali wyruszyli po  Anglii  i na kontynent prosić bratnie zakony o pomoc .Opat Sigward został. Wielu uważało go za świętego człowieka , nikomu nie odmówił pomocy, co tydzień  wypływał na wyspę trędowatych . Spokojny  , zrównoważony , cierpliwy i wyrozumiały. Niemal  zapomniano, że przed laty był to bogaty rycerz , raczej pyszny , dumny. Śmierć jedynego syna w wyprawie krzyżowej tak go odmieniła.   Piękno otoczenia  nie ukryje wielu tajemnic , jakie w opactwie i okolicy  snują się od lat niczym dym. Zainstalowawszy się w oberży „Pielgrzym" ,mogła zacząć  swą pracę. Co prawda gospoda i  gospodarze byli jacyś dziwni , ale znała skąpstwo króla , toteż nie spodziewała się luksusów. Nie potrafiła jednak zrozumieć , czemu na ich widok  gospodarz zemdlał. Jego żona zaś wynosi pod niebiosa opata, wszystko robi z myślą o Sigwardzie, potrafi nawet posunąć się do agresji w obronie klasztoru i opata, najczęściej słównej .  A mąż potulnie i w milczeniu znosi wszystko. Adelii z nich dwojga bardziej odpowiada milkliwość Godwyna. Mnisi są  przekonani, że podpalenia , nieumyślnego, dokonał Eustance Nicpoń , sokolnik, który zakradał się do piwnicy opactwa, by uszczuplić zapas wina. Nikt nie wie, czy to on, ale zniknął, a winą trzeba kogoś obciążyć. . Adelia  bada szkielety, ale nie może wiele orzec. Jeden jest tak niekompletny, że nie widomo nawet , czy to kobieta czy mężczyzna. Drugi  potwierdza, że to mężczyzna , wysoki . Znaleziono przy nich broń.  Kobieta musi uciec się do różnych sposobów , by  znaleźć  wyjaśnienie dla władcy. Mieli kości, waży . Niestety odpowiedzi brak. A wokół dzieją się rożne dziwne rzeczy. Pomijając wątek Emmy , Adelia nabiera przekonania, że ktoś z opactwa ma konszachty z kłusownikami ,a ci w jakiś sposób z rozbójnikami. W klasztorach pracowali wówczas świeccy pomocnicy, a więc informacje mogły być przekazywane do wsi. Chłopom nie żyło się dobrze, często polowali w  lasach królewskich. Wiedzieli, że czeka ich surowa kara , jeśli zostaną złapani, ale ryzykowali. Angielski system utrzymania porządku czyli frankpledge był okrutny, bo przewinienie jednego  spadało na głowy 10 rodzin , wszyscy ponosili karę. Oczywiście dotyczyło to tylko ludzi z klas niższych. Oni jednak nie byli aż  tak niebezpieczni  dla Adelii.   W lasach wokół Glastonbury i  Wells  grasowali  bezwzględni rozbójnicy pod wodzą nieobliczalnego Wolfa. I  ich należało się wystrzegać. Schodzić raczej z drogi, bo przed zabójstwem się nie cofali nigdy. Warunki pracy dla kobiety były dodatkowo utrudnione ze względu na niechęć mnichów  wobec Araba , a przecież musiała udawać, że tylko tłumaczy jego słowa. On uchodził za medyka, więc powinni z nim współpracować. Sigward  łagodził wszelkie konflikty, ale spokoju Adelia nie miała. Czuła wokół opactwa  jakieś tajemnice, coś, o czym nikt nie chce mówić, związane z przeszłością i teraźniejszością. Sami zakonnicy też co nieco ukrywali. Emma , Hilda i Godwyn , kłusownicy, rozbójnicy , Ryhs – niedoszły zakonnik, no i szkielety to nieco za dużo dla niej jednej, majac jeszcze na uwadze fakt, że kochały ja kłopoty i przygody.  Poza tym w trakcie wędrówek odkryła grotę i kolejny szkielet. Nasłuchała się opowieści  o tym niezwykłym i cudownym miejscu  , jakim  jest Glastonbury . To przecież tu w krypcie kościoła leży Artur, na wzgórzu miało znajdować się wejście do ukrytego królestwa Avalon, a wewnątrz  starej studni  ma być  ukryty święty Graal , dlatego mówi się Studnia kielicha, no i legenda Józef z Arymatei. Nie można się dziwić dumie mieszkańców. Czasem jednak tak sławne miejsce przytłacza, nie pozwala znaleźć odpowiedniej perspektywy .

Excalibur

Piszę o kryminale , więc nie mam zamiaru zdradzać przygód pięknej Adelii . Zagadkę , jak zawsze , rozwiąże, a przy okazji wyjaśni kilka innych rzeczy.  Czy faktycznie to Artur,  Ginewra i słynny Excalibur? A może Artur nadal śpi? By się przekonać , co odkryła medyczka , należy książkę przeczytać.  Ostania scena powieści sugeruje ,że należy oczekiwać kolejnych przygód. Czekam niecierpliwie.

 Kryminał średniowieczny bardzo wciągający. Czyta się doskonale . Pisarka nie tylko wie, że tematem zainteresuje czytelnika , ale potrafi budować napięcie. Właściwie bohaterowie poruszają się na niewielkim obszarze , ale skomasowanie zagadek, tajemnic, nieprzewidywalność ludzkiego zachowania, emocji i słabości , stwarza gęstą od podejrzeń atmosferę. Właściwie niemal czeka się na kolejne nieprzyjemne zdarzenie , ale i wyczekuje ich  rozwiązania. Świetna zagadka, dobrze nakreślone  sylwetki  bohaterów, tło obyczajowo -społeczne czynią z  powieści bardzo dobrą lekturę. 

 

Ruiny opactwa

 *

 A.Franklin  to pseudonim autorki powieści historycznych i biografii. Pierwsza powieść ”Mistrzyni sztuki śmierci” uhonorowana została The CWA Eblis Peters Historical Adward 2007,  brytyjską nagrodą dla  najlepszego kryminału historycznego.  

niedziela, 27 marca 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: