Blog > Komentarze do wpisu
Dziewczyna, która pływała z delfinami

Wyd.Znak, tyt.org.La mujer que buceo dl corazon del mundo, tł. M.Moś, str.230., Kraków 2011

Przeczytałam książkę o Karen , niezwykłą i nietypową. I od razu dodam ,że nie była to łatwa lektura z kilku powodów. Początkowo nie potrafiłam „wejść” w wykreowany świat. Pierwsze strony były osobliwe, inne. Zastanawiałam się nad dziwną dziewczynką , która stoi nad brzegiem  morza i powtarza ”JA”, po wielokroć. Pierwsze słowo dziewczynki.

Życie  zawdzięcza swej ciotce Isabell , która przybyła do Mazaltan w Sinaloa , by przejąć spadek- przetwórnię tuńczyka. Nikt jej nie uprzedził, że w domu jest dziecko. Można sobie tylko wyobrazić zdumienie eleganckiej damy, gdy zobaczyła małego obszarpańca. „Dzikie dziecko” nie mówiło, jadło resztki i piasek z plaży ,a spało w piwnicy. Ze zgrozą Isabell patrzyła na rany , przypominające przypalanie. Kim naprawdę jest ,nie wiedział nikt. Pani Nieto  była przekonana ,że to jej siostrzenica , której matka się wstydziła, a zdawała sobie sprawę, iż była pozbawiona sentymentów , raczej bezwzględna i na pewno surowa. Rzeczą najważniejszą  stało się przywrócenie światu zaniedbanego dziecka. Karen  nie potrafiła odnaleźć się w świecie ludzi, nie znała ich , nie ufała. Największa przeszkodą okazał  się autyzm wielofunkcyjny. Ta przypadłość  powodowała inne widzenie świata , inne priorytety , inne zachowania.

O swoich losach pisze sama Karen z perspektywy wielu lat. Ma 41 lat i chce opowiedzieć  swoją historię. Zabieg pisarki o tyleż  ciekawy, co ryzykowny. Czytelnik widzi świat oczami autystycznej osoby . Jednak na ile S. Berman  potrafiła to postrzeganie przekazać , jak bardzo jest wiarygodne? Na pewno starała się zbudować wizję świata, ludzi , ich zachowań z wielkim prawdopodobieństwem. Czuje się to w trakcie czytania. Jej percepcja jest tak inna! Gdy na uczelni  robiono jej badania , w większości umiejętności  nie wyszła poza próg drugoklasistki, ale w projektowaniu przestrzennym była geniuszem. Doskonale wie, że  różni się od innych  ludzi. Nie potrafi kłamać, nie ma wyobraźni, nie podaje nikomu nawet ręki ,wzbrania się przed tym w odniesieniu do siebie , nie odczuwa wielu emocji, uczuć.. Musi uczyć się wyrażać je mimiką, choć uważa to za zbędne. Skoro jednak ma jej pomóc na uczelni,  w kontaktach z wykładowcami, studentami, nie sprzeciwia się.  Nienawidzi metafor. Woli twardą rzeczywistość, nazywanie rzeczy po imieniu , nawet jeśli ranią lub wykraczają poza normy społeczne. Jej to nie interesuje Najbardziej pociąga ją morze. Tam czuje się szczęśliwa. A gdy odkrywa zdolność nurkowania , może pływać , obserwując podwodny świat. Często chodzi w domu w stroju nurka, a potem na uczelni, czym zniechęca do siebie potencjalne współmieszkanki.  Nie zależy jej na kontaktach z ludźmi. Zresztą ona jest przekonana ,że to ci zwykli przedstawiciele rodzaju ludzkiego są autystyczni . Nie rozumie ich. Nazywa standartowymi. Lubi wypływać z marynarzami na połów.  Gdy po dobrym połowie robiono zdjęcie z potężnym tuńczykiem, pojęła dogłębnie swoją inność. „Wtedy właśnie, stojąc jednocześnie  blisko i daleko od nich, zdałam sobie sprawę, że tak będzie już zawsze . Będę blisko ludzi, ale daleko od nich.”

 Na pewno interesujące jest podejście Karen do filozofii. Na zajęciach opinię o Arystotelesie , a potem Kartezjuszu wyraziła dobitnie, aczkolwiek skrótowo-„Głupie’. Szczególnym wrogiem był Kartezjusz , z którego powiedzeniem „Myślę, więc jestem” absolutnie nie mogła się pogodzić. „Zdanie  to wprawiło mnie w osłupienie, bo jest bez wątpienia niewiarygodne. Wystarczy mieć 2 oczu, żeby zauważyć , że wszystko, co istnieje, najpierw istnieje, a dopiero potem robi inne rzeczy.(…)Najgorsze przychodzi potem. Wierząc , że myślą , wiec są , ludzie uznają, że wszystko to, co nie myśli , nie istnieje w pełni.”  Karen wiele czasu poświęca na rozważania o słowach francuskiego filozofa, uznając, że i  dziś są dla ludzi najważniejsze, bo utwierdzają ich w przekonaniu bycia najlepszym, najistotniejszym gatunkiem  na ziemi. Gatunkiem , który  decyduje o całości, wszystko inne jest na tym niższym poziomie egzystencji i może najwyżej stać się pożywieniem człowieka lub elementem krajobrazu, który podziwia. Natomiast Karen mówi” Ja natomiast nigdy nie zapomniałam o tym, ze najpierw istniałam , a potem , z wielkim mozołem, nauczyłam się myśleć.” Istnienie jest dla niej najważniejsze. Wielkim szacunkiem darzy Darwina , wskazującego na podobieństwa między gatunkami  i nie rozumie , dlaczego większość poważaniem  otacza Kartezjusza.

Karen  przejmuje się losem zwierząt , ich ubojem. Widząc wielokrotnie połowy tuńczyka , ich rzeź, pragnie zrobić wszystko , by zabijanie odbywało się w sposób jak najbardziej humanitarny. Dąży do tego wszelkimi siłami, przekonuje ciotkę , inżyniera Penę .  W  życie wdrażany jest plan dziewczyny. Jak pisze , miała w życiu jeden doskonały pomysł, który i tak ewoluował , by dojść do raju dla tuńczyka. W czasie studiów przeszła w ubojni  z krowami całą drogę do komory śmierci, jak ją nazwała , tłumacząc wykładowcy, szczycącemu się humanitarnym ubojem, że wcale tak nie jest. Co prawda słowa  Karen o tym ,że zwierzęta czują, mają przyjaciółki, potraktował jak majaczenie chorego. Trudno jednak z dziewczyną się nie  zgodzić. To człowiekowi wydaje się, że  stworzył idealne warunki , bezstresowe , zabijania. Skąd bierze się ta pewność?

Tutaj mam trochę żalu do pisarki. Nie musiała aż tak szczegółowo przedstawiać  warunków uboju , bo można  przejść na wegetarianizm. Natomiast dobrze ,że sam problem został poruszony, ponieważ zbyt często zapomina się , staje się obojętnym to, jak traktuje się zwierzęta i to nie tylko te  przeznaczone na talerze. Wszystkie. Mówimy o psie – przyjaciel, a on przywiązany na łańcuchu, bez prawa wstępu do domu Można jeszcze wiele na ten temat pisać, ale istotę już przedstawiłam. Człowiek jest zbyt pewny siebie , zanadto przekonany o swej dominującej pozycji na planecie,o swojej na niej niezbędności , a tym samym coraz bardziej obojętny wobec innych jej mieszakńców.  Coż , nie było ludzi , ale przyroda istniała. Poradzi sobie bez nas.

Karen  miała w życiu wiele szczęścia do ludzi , bo , nie oszukujmy się , różniących się od innych , niekoniecznie autystycznych, ludzie się obawiają , odsuwają  się od nich. Czują często lęk, niechęć, wynikający najczęściej z niewiedzy. Karen otaczali życzliwi jej ludzie od ciotki poczynając , na Selmie kończąc. Mogła żyć tak , jak pragnęła. Dawało jej to radość, zadowolenie. Obcując z osobą tak inną jak Karen , trzeba mieć wiele tolerancji i szacunku dla odrębności drugiego człowieka, ale też cierpliwości, pogodzenia się z brakiem emocji, uczuć, obojętnością . Nie jest to proste i nie każdego na to stać. Czytać o tym  na pewno łatwiej  aniżeli obcować na co dzień.

Lektura dla mnie niełatwa przede wszystkim ze względu na pierwszoosobową narrację , zahaczająca o niebłahe stosunki interpersonalne , poruszająca problem traktowania zwierząt, pojęcia świata i znajdowania w nim szczęścia i radości. 

Żeby być szczęśliwym , wystarczy postrzegać zmysłami i bez Kartezjusza. Zmysłami i bez słów. Wystarczy całym ciałem  przebywać  w rzeczywistości. Aby być jeszcze szczęśliwszym , trzeba  otworzyć się na rzeczywistość , jak  gdyby była ona tym , co człowiek myśli.”

środa, 06 lipca 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: