Blog > Komentarze do wpisu
Miłość buja nad Szkocją

Wyd.Muza SA, tyt.org.Lover over Scotland, tł.E.McIver, str. 346, Warszawa 2011

Z wielką  ciekawością i niecierpliwością otwierałam pierwszą stronicę 3 części cyklu o Scotland Street . Zostawiłam kilku bohaterów na rozdrożu, inni podjęli ważne decyzje ,  nic dziwnego zatem ,że nie mogłam się doczekać lektury. Z przyjemnością mogę stwierdzić, że pisarz  trzyma formę , a tym samym czytelnikowi nuda nie grozi. Naprawdę miałam wrażenie, że wracam po kilku miesiącach w domowe pielesze i ktoś snuje opowieść o sąsiadach, przyjaciołach, znajomych przeplataną innymi historiami , wiec nieco rwaną, musi być czas na jakiś smakołyk, należy się więc anegdotka, by po chwili wrócić do głównego nurtu historii .  Takie przyjacielskie opowieści doprawione odrobiną plotek, przypuszczeń, opinii  i ocen. 

Domenica , zgodnie z postanowieniem,  wyjechała , by powadzić badania antropologiczne wśród  piratów w zatoce Malakka. Jest podekscytowana wyprawą, układa sobie w myślach , na co powinna zwrócić uwagę, jak prowadzić rozmowy i w jakim języku. Tutaj pisarz daje świetne próbki pidżynu. Chce się skoncentrować na roli kobiet w tym społeczeństwie. Kto już poznała Domenicę, nie będzie zdziwiony. A tak swoją drogą , chciałabym w tropikach mieć zapewnione usługi służby,  przewodnika na takim poziomie  jak ona. Choć z tym ostatnim różnie bywało. Domenica  trochę tęskni za znajomymi, martwi się o niektórych. Pisze listy do Angusa, przedstawiając swe nadzieje, najciekawsze aspekty wyprawy, a jej język nie stracił na uszczypliwości , gdy napomyka o tytule magistra  niezdobytym. Wyraża też swe przekonanie o nadzwyczajnych efektach badań. Lordi  i Cyril  często przesiadują u Dużej Lou.  Brakuje im towarzyszki rozmów. Angus wysoko sobie cenił konwersacje z Domenicą, szczególnie jej inteligencję i dowcip. Przyrzekł ,że zaopiekuje się znajomą badaczki , Antonią Collie, ale ma wiele obaw, czy ją polubi. I jakoś faktycznie nie rozumieją się , opatrznie interpretując działanie i słowa drugiej osoby.  Ze względu na Domenicę Angus będzie chciał jakoś unormować stosunki z Antonią, ale w drogę wejdzie kolacja i wino brunello Montalcino. Cyril przeżyje swoja niezwykłą psią przygodę, a uszczęśliwiony będzie, gdy znajdzie się w domu.

Duża Lou , zawsze chętna do rozmowy , udzielania porad  przeżywa swoje troski. Nie pozrzuca stałych bywalców , nadal dzieli się przemyśleniami, ale oni widzą ,iż jej narzeczony  radości i szczęścia jej nie da., nie jest człowiekiem godnym zaufania. Nie mogą nic zrobić, nie chcą się  wtrącać, ale niepokoją się i z wielka troską myślą o Lou. Na razie obserwują.   Matthew  nie oswoił się jeszcze z nową sytuacją , w jakiej się znalazł dzięki ojcu. Świadomość, iż jest bogaty powoli do niego dociera. Chce zmian- z jednej strony jest tym przerażony ,a drugiej podekscytowany jak dziecko, które pierwszy raz wsiada na karuzelę. Pragnie być podobnym do innych młodych ludzi, którym nie brak funduszy , ale mają w sobie dużo więcej swobody, cechuje ich pewność siebie i wiara w swoje umiejętności. Matthew jest przyjacielski, uczciwy, taki nieco staromodny w dobrym znaczeniu słowa, że nie mogę go krytykować. To taki dobry duch kawiarni, galerii. I dobry przyjaciel.

Pat wreszcie poszła na studia. W wyniku decyzji Bruce`a o wyjeździe do Londynu  , musiała opuścić mieszkanie przy Scotland Street. Obecnie mieszka z innymi studentkami. Wykłady ją nużą, sama nie wie, czego się spodziewała po historii sztuki. Nie rozumie , czemu ma się uczyć, jej zdaniem, zbędnych rzeczy. Oczekuje chyba gwiazdki z nieba. Pat mnie irytuje . Nie potrafi się zdecydować na nic. Nawet czy temat wykładu był interesujący. Jest tak bierna, że wzbudza nie opiekuńczość  , ale złość. Zdaję sobie sprawę, że studia , niektóre zajęcia  mogą zupełnie nie przystawać do wyobrażeń entuzjastów. Tylko ona nawet pasji w sobie nie ma. Bark jej energii , radości życia. Mam wrażenie, że jest wiecznie zmęczona, znużona, a w razie kłopotów czeka aż inni pomogą. Do  koleżanek odnosi się obojętnie - nie jest zainteresowana żadna formą kontaktu. Natomiast przystojny student z jej grupy wzbudza zainteresowanie. I tu Pat po raz kolejny wpadnie w romantyczną pułapkę. 

 Najwięcej emocji wzbudza oczywiście Bertie i jego rodzice.  Irene nie byłaby sobą, gdyby oddała pole bez walki. To nadal ona decyduje o wychowaniu syna, jego dodatkowych zajęciach. Jest przekonana ,że tylko ona potrafi go kochać jak matka powinna, zgaduje niemal jego myśli i pragnienia. Nie trzeba dodawać , jak bardzo się myli. To tylko jej przekonanie i pewnie przerażenie by ja ogarnęło, gdyby wiedziała , co myśli Bertie.  A 6-latek staje się coraz bardziej pomysłowy , zyskuje więcej wolności . Wypróbowuje sposoby zbadania granicy niezależności.  Nie zawsze uzyskuje, czego pragnie, ale pomysłowość chłopca nie zna granic. Ambitna Irene  na wieść o zapisach o  Edynburskiej Orkiestry Nastolatków , postanowiła, że synek weźmie udział w przesłuchaniach .Nie można marnować zdolności , no i okazji. Orkiestra udawała się bowiem na koncerty do Paryża. Na nic zdały się tłumaczenia Bertiego ,że nie jest nastolatkiem. Pobyt chłopca w Paryżu , jego przygody, w które nikt nie wierzy  są cudne. Jego psychoanalityk, który wg Bertiego jest szalony i niedługo zabiorą go w kaftanie do szpitala,  tak odmiennie interpretuje słowa chłopca, nie biorąc wcale pod  uwagę, że on faktycznie nie zmyśla. Trochę się tu pisarz śmieje z psychoanalizy i doszukiwania we wszystkim drugiego dna. Pojawi się też znajomy z poprzedniej części Smalec O`Connor z Glasgow. Irene i Stuart  będą mieli do czynienia z policja w  kwestii swego wiecznie znikającego  samochodu. Martwi mnie jedno – ojciec Bertiego. Wycofał się, jakby tej asertywności  nie starczyło mu na długo. Na pewno lepiej wypada jako ojciec niż w części pierwszej, ale miałam wielką nadzieję po wspólnej wyprawie do Glasgow  , refleksjach jakie go naszły, że będzie bardziej widoczny w życiu syna.

Wpadałam do Lou na ploteczki i historyjki , wypiłam kawę , zjadłam ciasto, zasiedziałam się wręcz nieprzyzwoicie, ale jak tu odejść, gdy tyle się dzieje.

Podobnie do poprzednich części autor nie skąpi  obserwacji i charakterystyki bohaterów, rysu obyczajowego, nieco filozoficznych przemyśleń, a i trochę satyrycznego spojrzenia. Wyraża tęsknoty, marzenia, pragnienia , czasem głęboko ukryte rozważania swych bohaterów. Ukazuje ich za maską dla świata i , niektórych, bez niej, bezbronnych , wrażliwych. McCall Smith wykreował tak ciekawych , w większości ciepłych i sympatycznych bohaterów, że z niecierpliwością  czekam na kolejne spotkanie.     

niedziela, 03 lipca 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
rr-odkowa
2011/07/03 20:21:29
Oooo, nie wiedziałam że już ukazała się trzecia część historii o Scotland Street. Przeczytam na pewno, bo pierwsza bardzo mi się podobała (drugiej jeszcze nie udało mi się wypożyczyć). Pozdrawiam.
-
Gość: szamanka30, *.net81.citysat.com.pl
2011/07/04 19:06:08
Tak , już jest! cieszy mnie to, bo ,podobnie jak Tobie, ksiażki bardzo mi się podbają. Mam nadzieję,że szybko zdołasz wypożyczyc drugą część,a może też trzecią i cieszyc się lekturą :) Życzę pomyślnych łowów. A w przygotowaniu kolejny tom"Świat wg Bertiego" . Miła perspektywa, prawda?