Blog > Komentarze do wpisu
Noc rudego kota



Wyd. Weltbild Media, tyt.org.Die Nacht der rote Katze, tł.M.Dutkiewicz, str.336, Warszawa 2011

 Za oknem dni takie szarobure , przygnębiające ,nieco senne. Ileż można  patrzeć w to zachmurzone niebo  lub słuchać bębnienia deszczu po parapecie?   Zamiast więc grzecznie pisać recenzje książki , sięgnęłam po kryminał. Herbatka, kanapa i porządna zbrodnia książce oczywiście :)  To coś , co wyrwie z przygnębiającego nastroju. Trzeba tylko mieć interesującą książkę.

Co prawda od dawna jestem sceptyczna wobec zachwalania na okładkach  , w notkach , ale czasami coś przyciągnie uwagę mimo wszystko. Mnie zainteresował tytuł . Przyznacie , że interesujący, dający pole wyobraźni.? Kot , kobieta i zbrodnia – zapowiadało się nieźle.

 Pisarka Christine Bell chciała uciec od londyńskiego zgiełku , by w spokoju pisać kolejną powieść. Jej wybór pada na wieś Wrightford-on-Steatton. Może  zamieszkać w domu znajomej starszej pani, która wybrała się w roczną podróż. Z dala od zgiełku , hałasu, świateł wielkiego miasta zaczyna się czuć dziwnie. Cisza jaka ją otacza wcale nie uspokaja szczególnie nocą. Za spokojnie ,za mroczno.No i dom żyje swoimi dźwiekami. Tydzień pobytu  uświadamia jej, że nie jest to spokój ,jaki sobie wyobrażała. Ponadto  przywykła do aminowości ,a tutaj każdy zagaduje , wypytuje  czasem nawet zbyt natarczywie. Robiąc zakupy na małym ryneczku, wysłucha wszystkich plotek, opinii i domysłów. Woli , by ją zostawiono w spokoju , ale taka postawa też jest źle widziana. Ludzie chcą wiedzieć  o nowej mieszkance wszystko. 

 Pewnej nocy  budzą ją niepokojące  odgłosy z parteru. Ktoś jest w domu. Włamywacz!   Wystraszona , ale zdeterminowana  schodzi na dół. Włamywaczem  okazał się piękny rudy kot.  Jakoś dziwnie szybko zadomawia się u Christine. Ona kojarzy ją jako własność sąsiada, chce oddać uciekinierkę, bo to pani kotka. Nie spieszyła się z tym, ponieważ Heggindfield był niesympatyczny, gburowaty. Podchodząc do jego drzwi słyszy kłótnię, sąsiad po otwarciu drzwi wypiera się rudej kotki, a drugi mężczyzna odjeżdża jaguarem. Zdumiona , wraca do siebie. A następnego dnia  dowiaduje się ,że sąsiad nie żyje. Zgłasza się do komisarz Remington , opowiada, co słyszała i widziała. Po informacji o o czarnym samochodzie  patrzą na nią podejrzliwie, z niedowierzaniem. Zaczyna być traktowana jak osoba , która ma halucynacje lub wymyśla historie, by zwrócić na siebie uwagę . W ignorowaniu jej słów celuje posterunkowy Whiting. Bowiem kłopoty pisarki dopiero się zaczynają. Nikt nie może uwierzyć, że rzuciła podejrzenie na najbogatszego faceta w okręgu, monopolistę handlu mlekiem Biltforda. Waga wszystkiego, co  zaobserwuje jest pomniejszana, zmieniana w nic nie warte słowa histeryczki.  Nie zostaje jej nic innego jak samej odkryć prawdę. I tu zaczyna się najlepsza część historii , no i najobszerniejsza. Christine robi wszystko, co może , by dowieść swych racji. Jednak dużo brakuje temu „kociemu” kryminałowi(jak go ochrzczono)  do najlepszego angielskiego stylu. W sumie od początku wiadomo kogo podejrzewa, a czytelnik przede wszystkim obserwuje działania zmierzające do udowodnienia winy. Czasem są one desperackie , niekiedy jakieś takie  naiwne  jakby przeciwnikiem  był ktoś mało rozgarnięty , mający klapki na oczach. Zadawałam sobie pytanie , co skłoniło bohaterkę do takiej zaciekłości w odniesieniu do Biltforda. Owszem, pokłócili się z zabitym , ale  innych przesłanek nie miała, by być pewną jego winy. Pozostała tylko  intuicja.  Nawet przyjaciółka i siostra zostają wciągnięte w tę aferę, co dla jednej z nich nie kończy się zbyt dobrze. Susan jest ostrożniejsza, radzi wyjazd, ale Christine się zawzięła. Wiele razy wystawi się na niebezpieczeństwo . Do przyjemności nie należy spychanie samochodu z drogi, lądowanie w stogu siana  , włamywacze w sypialni , kradnący słodko śpiącą kotkę Izabelle. Co ma z tym wspólnego kotka? Christine musi odpowiedzieć sobie na to pytanie , by zachować życie. Policja jej nie pomoże. Lekarz policyjny każdą śmierć uznaje za wypadek nawet , gdy logika temu przeczy. Christine zdobywa coraz więcej poszlak, bo dowodów nie, że coś jest nie w porządku. Jednak kto i dlaczego, pozostaje na razie sprawą otwartą. W końcu zyska niespodziewanego sprzymierzeńca. Razem rozwiążą sprawę.  Niby jest wiele różnych zdarzeń, które powinny przejąć lękiem  lub rozbawić , a jednak nie zachwycił mnie ten kryminał, ani nie porwał czy poruszył treścią. Można przeczytać, gdy brzydko za oknem. Najfajniejsza  była kotka.  Na pewno niechęć części mieszkańców wsi, strach o życie, narastające niebezpieczeństwo daje podstawy do dobrego kryminału. A jednak czegoś zabrakło.  Bohaterka , wykształcona pisarka, postępuje jak narwana nastolatka, nie zauważa rzeczy ważnych, które ma na wyciągniecie ręki. Zbyt ufna. Otrzymuje telefon z obietnicą dowodów i już biegnie , spotyka kogoś na wzgórzu i jego słowa sprawiają, że na nim zaczyna  polegać.  Z drugiej strony nieco z góry traktuje  miejscowych. Niemal współczuje jednej z kobiet ,że tak są podekscytowani świętem mleka  i związanymi  z nim prostymi zabawami. Nie wiem , czy interesujące są zapasy dwu wysmarowanych masłem facetów , ale skoro to daje  komuś  rozrywkę, to czemu nie.Udziału brać nie musi. O wiejskim zaciszu można zapomnieć. Pisarka nie poświeciła mu zbyt wiele miejsca. Rynek , targ , mały sklep, poczta i 3 puby.  Gdy myśli się  o tej  wiosce to poprzez pryzmat plotek, wścibstwa i jakiejś nachalności mieszkańców, a także ostrożności a nawet wrogości.

 Nie można zapomnieć o wątku romansowym. Chyba niebezpieczeństwo zbliża ludzi, stwarza doskonałą atmosferę do zintensyfikowania emocji i atrakcyjności partnera.

Obiecywałam sobie dużo więcej . Szkoda, bo rokowało  całkiem dobrze.

Może jednak znajda się fani kociego kryminału.

wtorek, 26 lipca 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/07/26 22:08:35
Dobra książka na brzydką pogodę to jest to, szkoda więc, że nie okazała się aż tak dobra. Swoją drogą - ja uwielbiam deszczową aurę, upały i słońce mnie zabijają. Cyba mam w sobie coś z wampira.
-
szamanka30
2011/07/27 20:59:45
Ano szkoda:( pociesza mnie jednak to,że teraz przeczytałam dobrą powieść historyczną , co rekompensuje ten kryminał. Pogoda nadal nieciekawa, więc szukam kolejnej dobrej powieści:) Nie lubię deszczu, ale upał mnie dobija. Najbardziej lubię złotą jesień.