Blog > Komentarze do wpisu
Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz

Wyd. Świat Ksiażki, tyt.org. Snow flower and the secret fan, tł. A.Dobrzańska-Gadowska, str. 346, Warszawa 2005

Wspaniała powieść  Lisy See porwała mnie , zafascynowała , pozwoliła przenieść się do dawnego chińskiego społeczeństwa. Czytając  tę książkę ma się wrażenie przeniesienia w czasie , współuczestnictwa w zdarzeniach. Do tej pory powieści P.Buck potrafiły tak na mnie oddziaływać. I bardzo się cieszę ,że odkryłam See , bo przede mną jeszcze inne jej powieści.

To opowieść o kobietach , ich roli w bardzo zhierarchizowanym społeczeństwie. To historia przyjaźni , ułamka prywatności dzięki  wywalczeniu sobie choć nieco swobody przy pomocy  kobiecego pisma nu shu ,  ale też samotności  szeroko pojętej. Opowieść o rodzinie , pozycji w niej mężczyzn , kobiet i dzieci. Kobieta była niczym. Powinna być tylko posłuszna , wykonywać  z pełnym oddaniem swe obowiązki wobec teściowej,  męża i synów , nie miała prawa się skarżyć. Pełna pokory  przyjmowała  swój los.  Hierarchia w rodzinie kształtowała się od dzieciństwa. Oczywiście upragnieni byli synowie ,  przedłużali ród, mieli dobrze się ożenić. Gdy byli małymi chłopcami , matka była dla nich ważna, w miarę dorastania zmienia się ta relacja , teraz powinna usługiwać. Największym nieszczęściem były narodziny  dziewczynek , które nazywano „niepotrzebnymi gałązkami”.  Najstarsza miała lepszą pozycję  niż ostatnia w domu. Już w latach dzieciństwa uczyły się ,że  tylko posłuszeństwo jest ważne , no i umiejętności domowe, których uczyła matka. I jeszcze jedno – maleńkie stopy, bo to  był ważki argument  dla swatki przy układaniu małżeństwa. By uczynić swe córki  najlepszymi na małżeńskim targu , matki były twarde, bezlitosne , często okrutne. Nie jeden  raz dziewczynki doświadczyły bicia , co okupowały rzewnym płaczem. Nikt ich nie pocieszał. Matka miała zadanie do wykonania . Robiła to, czego sama doświadczyła. Powtarzała  znany sobie wzorzec. Może to oburzać, ale  ona wiedziała ,że dzięki jej pracy córka znajdzie dobrą partie, a  jej życie może lepiej się ułożyć .

Historia pięknej Lilii  i niezmiernie eleganckiego Kwiatu Śniegu  obejmuje kilkadziesiąt lat.  Narratorką jest Lilia , która swą opowieść zaczyna tak:” W naszej wiosce  o starych kobietach mówi się „te, które jeszcze  nie umarły” . Jestem wdową i mam osiemdziesiąt lat. Bez męża dni bardzo mi się dłużą. (…) Teraz interesuje mnie wyłącznie przeszłość . I mogę wreszcie opowiedzieć wszystkim , o czym  nie wolno było mi choćby wspomnieć , gdy byłam zależna najpierw od własnej rodziny , a później od rodziny męża. Dziś nie mam już nic  do stracenia.”

Mała Lilia  jako dziecko zabiegała o miłość matki , o odrobinę dobroci  ,ale spotykała ją tylko oschłość i nakaz wykonywania poleceń. Gdy cierpiała  po skrępowaniu stóp, matka szeptała do ucha , by wytrwała  dzień, tydzień, miesiąc . Lilia  z pespektywy czasu  uznaje ,że  w ten sposób nauczyła się znosić nie tylko ból fizyczny , ale też serca , umysłu i duszy. Taki rodzaj miłości matczynej to tengai. Pierwszy człon wyrazu  znaczy  „ból ‘, drugi ”miłość”.  Ojciec  czasem okazywał czułość , co bardzo sobie ceniła.

 Wszystko jednak zmieniło się, gdy doszło do krępowania stóp. Miała  wówczas 6 lat . Zawołano wróżbitę , który wywołał zamieszanie w całym domu stwierdzeniem, że nie jest zwyczajnym dzieckiem , poza tym należałoby skontaktować się ze swatką. Cały rozgardiasz i przerażenie rodziców Lilii wyniknęło z faktu ,że może mieć najmniejsze stopy w całym okręgu , piękne złociste lilie na 7cm. A to pozwoli wyszukać męża o znacznie wyższym statusie. Dzięki pani Wang i wróżbicie jej życie miało ulec zmianie. Niestety w domu też i to na gorsze. Dziewczynka miała wrażenie ,że cały gniew , niechęć  skupia się na niej. Z opinią wrózbity  wiązały sie wydatki i to na  ładnych kilka lat,a w domu  nie było pieniędzy. Swatka przywiozła jej piękny wachlarz od dziewczynki w jej wieku , która proponowała jej związek laotong, co było wielkim zaszczytem. Laotong, czyli „takie same”, łączyły się w przyjaźni na całe życie. , ale  musiało być 8 znaków wspólnych , np. rok urodzenia, ilość rodzeństwa, nawet śmierć w rodzinie. Laotong Lilii  została Kwiat Śniegu, wywodząca się z zamożnej rodziny, dobrze wykształcona. Sama Lilia nie dorównywała jej , ale dziewczynki powinny się uzupełniać. Pisały do siebie w piśmie kobiet, którego Lilię nauczyła stryjenka. Kwiat Śniegu gościła kilkakrotnie  u niej w domu , natomiast ona nigdy nie została zaproszona do miasta. Budziło to różne dyskusje, a u Lilii zdziwienie i zaniepokojenie. Swatka spisała się doskonale, aranżując jej  małżeństwo . Dzięki urodzie, maleńkim „złotym liliom” i zaletom umysłu, a także pani Wang wychodzi za syna bogatego, wysoko postawionego w swej społeczności  mężczyznę, co jest rzeczą istotną dla całej  raczej ubogiej rodziny,  bowiem jej wywyższenie spływa też na nich.  Lilia, przygotowując  się do zamążpójścia , zdaje sobie sprawę ,że przejdzie pod rządy teściowej , a od męża będzie całkowicie zależna. Nie na darmo pisze, że bycie synową tylko o stopień różni się od  sytuacji służącej. Nie trafiła co prawda najgorzej. Nie można tego niestety  powiedzieć o Kwiecie Śniegu , która w wyniku małżeństwa spadła w hierarchii społecznej (czemu winien był ojciec) , ale na dodatek jej nowy  dom  był całkowitym zaprzeczeniem dotychczasowego życia. Jedyna radością były wiadomości od jej laotong. Czasem , mimo obowiązków domowych , spędzają  nieco letnich dni razem. Wydaje się, że wówczas mogłyby porozmawiać szczerze, zwierzyć z trosk, marzeń, pragnień. Nie jest to możliwe, nie przewidziano tego w chińskim stylu prowadzenia rozmów. Wszędzie obowiązują niepodważalne zasady. Piszą  do siebie , gdy tylko mogą , ale też cenzurują informacje. W miarę upływu czasu Lilia staje się niekwestionowanym autorytetem dla kobiet w miasteczku, jest szanowana , mąż darzy ją uczuciem, dzieci są posłuszne. Jednak uwidacznia się jej krytycyzm wobec postępujących inaczej, myślących inaczej, nie potrafi współczuć. To konserwatywna matrona , która docenia swą pozycje, korzysta z niej i za nic w świecie nie pozwoli, by cos jej zagroziło. Kwiat Śniegu  ma się coraz  gorzej, w wyniku poczynań  rodziców  spada jeszcze niżej   hierarchii, a jednocześnie zdaje sobie sprawę ,że nie będzie mogła im oddać ostatniej posługi, co przyniesie jej  ujmę.

Przyjaciółki  nadal piszą, wachlarz wędruje . Jest tylko jedno „ ale”. Pismo nu shu trzeba odczytywać w kontekście. Wystarczy go źle zrozumieć lub zinterpretować i może szybko dojść do nieporozumienia. Niestety . Lilia i Kwiat Śniegu poróżnią się na dobre. Do końca życia Lilia będzie żałować, mieć wyrzuty sumienia , co nie zmieni przeszłości. Może późniejsze postępowanie  nieco jej  ulży , pocieszy , ale rana w sercu pozostanie. Będąc starą kobietą , widzi swe wady, nieprzemyślane działanie, brak zrozumienia i współczucia. Nie oszczędza się . Rozlicza wszystko- dobro i zło. Widzi teraz , jak trudny , samotny i pełen cierpienia jest los kobiety. Istoty, która nie posiada swojej woli – od narodzin do śmierci zależna. Jej podziwiane stopy  rónież stanowią element zniewolenia, ponieważ nie mogą sie swobodnie poruszać. Ich egzystencja ogranicza sie do domu.  Właściwie  tylko to znają, bo nawet po ulicy nie potafią chodzić. To takie uwiezienie w czterech ścianach.  Wszechwładza mężczyzn, brutalność i przemoc, której muszą ulec ,przynosi gorycz. Przyjaźń i miłość to wartości rzadkie, więc tym cenniejsze.

Dla czytelnika powieść  Lisy See to wspaniały fresk pisany pięknym ,poetyckim , niezwykle barwnym językiem. Świetnie  odmalowane społeczeństwo chińskie z wszystkimi zasadami, przekonaniami, tradycją i obyczajowością.  To zanurzenie się w czasie. Jaką ciekawość budzą swą innością , a jednocześnie oddziałują na wyobraźnię nazwy różnych okresów  życia kobiety – Dni Córki, Dni Upinania Włosów , Dni Ryżu i Soli, Dni Spokojnego Siedzenia. To historia przede wszystkim kobiet, pisana z ich punktu widzenia. Wydaje się ,że spokojnie, niemal beznamiętnie  toczy się opowieść Lilii o poszczególnych etapach życia, ale  to nieprawda. Wszelkie emocje są ukryte pod tym pozornym spokojem, kłębi się od nich – radości, miłości,  nienawiści, smutku, żalu , przygnębienia, rozpaczy , ale przede wszystkim samotności.

Znakomita  powieść, do której pewnie jeszcze wrócę, bo warto!

piątek, 12 sierpnia 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/08/12 13:23:43
Hmm, ja ostatnio byłam tak zachwycona, wiele lat temu, "Wyznaniami gejszy". Film zupełnie nie oddał cudowności tej książki ;)
-
mandzuria23
2011/08/13 10:51:11
Mnie też zachwyciła ta książka kilka lat temu i była leturą o tyle ważną, że pomogła mi przezwyciężyć pewien marazm czytelniczy, zacząć na nowo interesować się w pewłni kulturą dalekowschodnią, czytać i kupować książki niezwiązane z kierunkiem studiów. Tak więc wspominam ją jak najlepiej :)
Pozdrawiam!
-
szamanka30
2011/08/13 17:48:23
avo_lusion, ja lubię książki traktujace o Chinach czy Japonii , ale tych dawnych. Nie wszystkie jednak tak oczarowują. Co prawda do tej pory raczej miałam szczęście:) Nie czytałam "Wyznań gejszy" , film widziałam. Cóż, jeśli nie oddał cudownosci książki , trzeba ją przeczytać:)

mandżurio, wydaje mi sie ,że ta ksiazka ma w sobie coś takiego ,że wzbudza zachwyt, jest istotna w czytelniczej przygodzie. Dobrze że kiedys Ci pomogła :)W takim przypadku podwójnie zapada w pamięć.
-
2011/08/15 11:21:49
Chyba zaczęłam swoją przygodę z See nie od tej powieści co trzeba, "Dziewczęta z Szanghaju" w połowie odłożyłam na później, a "Sieć rozkwitającego kwiatu" rozczarowała mnie. Gdybym zaczęła od tej recenzowanej teraz przez Ciebie, może spojrzałabym na autorkę przychylniejszym okiem :).
-
szamanka30
2011/08/16 18:02:59
jane trudno mi coś powiedziec o innych jej powieściach.Mam jeszcze "Miłość Peonii" i "Dziewczęta z Szanghaju" . Zobaczymy po lekturze, czy i te mnie oczaruja. Natomiast przeczytana ksiażka See jest naprawdę świetna. Moze faktycznie kiedys sięgnij po nią :)