Blog > Komentarze do wpisu
Spójrz na mnie

 

Wyd.MUZA SA, tyt.org. Horfou a mig, tl.J.Godek, str.462, Warszawa 2011

 

Przeczytałam kolejną książkę Yrsy Sigurdardottir. To już piąte spotkanie z sympatyczną prawniczką Thorą. Gdy zaczęłam lekturę , nieco się wystraszyłam, że  pisarka  zmieniła gatunek literacki na horror ,a to zupełnie  by mnie nie interesowało. Na szczęście było to takie preludium. Mocne, bo chłód w mieszkaniu mimo maksymalnie włączonego ogrzewania, obłoczki pary wokół małego chłopca, nawet warstewka lodu  na szybach jego pokoju przyprawia o dreszcze, ale milczenie Peturka  lub prośby , by wpuścić Maggę do domu  zaczynają przerażać, bo wspomniana  dziewczyna zginęła kilka miesięcy wcześniej w wypadku, gdy zmierzała do ich domu. Peturka i jego rodziców odwiedza duch!

W  jednym ze szpitali leży młoda dziewczyna, z którą  nikt z personelu nie jest w stanie się porozumieć. Cierpi na tzw. zespól zamknięcia, czyli jest całkowicie sparaliżowana ,może tylko poruszać gałkami oczu. Psycholog wyszkolony w kontaktach z takimi pacjentami , odczytuje znaki jako „pożar”, „gorąco’. Nikt nie wie, o co może chodzić.  

 Po owym mocnym prologu czytelnik ponownie spotyka Thorę. Prawniczka  ma pewien dylemat . Zmierza do szpitala psychiatrycznego w Sogn . Prosił  ją o to skazany pedofil. Sądziła, że Josteinn będzie próbował znaleźć możliwość rewizji procesu. W trakcie rozmowy , którą z trudem prowadziła, bo skazany budził w niej wielka odrazę, oświadczył, że chce, by pracowała dla Jacoba . Zaskoczyło to Thorę . Postrzegała  Josteinna  jako egoistę , raczej  narcystycznego, a tutaj pragnie opłacać  kancelarię, by zajęła się sprawą innego człowieka. Czy naprawdę potrafi być bezinteresowny, bo wierzy w niewinność młodego mężczyzny ? Thora wątpi, ale nie może znaleźć przyczyn. Natomiast sprawa Jacoba ją zainteresowała. Chłopak ma zespól Downa. Niemal całe życie mieszkał z matką, która się nim opiekowała. Co z tego ,że był dobrze zbudowany, silny, gdy  jego iloraz inteligencji  sytuował go na poziomie dziecka. Nie mógłby  funkcjonować bez pomocy. Gdy skończył 20 lat , raptem wszyscy zaczęli się nim interesować. Pracownik socjalny bardzo nalegał, by umieszczono go w nowo powstałym ośrodku rehabilitacyjnym. Urzędnicy wpadli na kolejny rewelacyjny pomysł. W jednym budynku umieszczono niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo. Ponoć miało im to pomóc w pewnym usamodzielnieniu, lepszym funkcjonowaniu . Matka Jacoba nie chciała , by tam trafił, ale nie miała siły i możliwości, by oprzeć się opiece społecznej. Po półrocznym  pobycie Jacoba w ośrodku doszło  do tragicznego w skutkach pożaru.  Okazało się, że to nie przypadek , a podpalenie. W pożarze zginęło 5 młodych ludzi – czterech pensjonariuszy i jeden sanitariusz . Nie mogli się uratować, bo często ich choroba uniemożliwiała im podjecie działania jak autystycznemu Tryggvi , ślepej i głuchej Sigridur, Lisie , leżącej w śpiączce. O podpalenie oskarżono Jacoba . Proces był szybki , wyrok surowy. Uznano, że chłopak  był agresywny, nie chciał mieszkać w ośrodku, więc go podpalił. Przekonywało tylko to,że zanleziono go z kanistrem po benzynie.

Thora wzięła  jego sprawę. Zaczęła przeglądanie akt. I już na początku coś ją zastanowiło. Chyba nie  wszystko było tak idealne , skoro dziewczyna w śpiączce była w 4 m-cu ciąży. Jak mogło do tego dojść, skoro na dyżurach przebywało zawsze 2 opiekunów .Kto wykorzystał dziewczynę – któryś z chorych  czy pielęgniarz? I dlaczego nie wspomniano o tym na procesie? Pachniało ukrywaniem faktów. Na dodatek Tohra zaczyna dostawać dziwaczne sms , do których  na razie nie przywiązuje wagi.

Prawniczce   trudno porozumieć się z Jacobem. Najpierw  przeczytała  w Internecie wiele na temat osób z Downem, by mieć jakieś pojęcie o chorobie chłopca , wyrobić sobie ogólną opinię. Musiała porozmawiać o nocy pożaru, choć miał ogromne opory. Czy miała uwierzyć, a jeśli tak , to jak zinterpretować słowa  o aniele w przekrzywionej aureoli z teczką w ręku. Nikt temu nie da wiary.  Ona też nie wiedziała , co miał na myśli, jednak utwierdziło ją to w przekonaniu , iż kto inny odpowiada  za pożar i śmierć . Jacoba potraktowano tak, jakby wszystko rozumiał bez żadnych problemów , odpowiedzi też oczekiwano jak od zwykłego 20-latka. Nikt nie pomyślał, jak trudno ubrać  mu w słowa to, co widział lub słyszał, jak wytłumaczyć  błąknie się po okolicy z kanistrem w ręku?  Im bardziej Thora wgłębia się w sprawę, tym bardziej przygnębiona bywa, nawet zniechęcona. Nie ma nikogo, kto by udzielił  obszerniejszych informacji. Rodziny , które odwiedzały chorych , znały pozostałych powierzchownie, toteż w ograniczonym zakresie mogły pomóc. Nie można zaprzeczyć- każdy członek  rodziny   stara się pomóc, powiedzieć tyle, ile pamięta.Dręczy ją jednak sprawa Lisy , bo to może  być dowód, że komuś tak bardzo zależało na ukryciu prawdy, iż był zdolny do wielokrotnej zbrodni. Adwokat Jacoba  niewiele pomaga. Raczej nie był zbytnio zainteresowany obroną swego klienta, odpowiadało mu szybkie zakończenie procesu. Wszyscy byli przekonani ,że sprawca poniósł karę. Powoli jednak ze strzępów informacji , zdjęć wyłania się obraz ośrodka , jakiego postronni nie znali i nie  spodziewali się poznać. Nie traktowano tam chorych za dobrze. Jednego z pracowników oburzało , iż personel beztrosko sobie plotkował o chorym , który słuchał tych słów. Przecież ich choroba nie oznaczała  braku rozumienia .  Coś poza  opieką, leczeniem czy rehabilitacją działo się w ośrodku . Thorę zastanawia się, co miał na myśli Jacob , gdy mówił o gościach i dobrym powietrzu. Bardzo, bardzo powoli  prawniczce zaczyna się układać cała historia i łączyć , wydawałoby się, zupełnie odrębne wątki.  

 

Powieść Yrsy  bardzo porusza. Dla mnie była wyczerpująca psychicznie . Nie jest to pierwszy kryminał, w którym giną  ludzie w wyniku podpalenia. Jednak pierwszy , którego akcja toczy się w specjalnym ośrodku, a ofiarami są niepełnosprawni. Ludzie , którzy są zależni od opiekunów, którzy nie potrafią sami sobie radzić. Ich bezbradność i bezbronność silnie uderza w czytajacego. Oczekują pomocy , a jej nie otrzymują w najważniejszym momencie. Poraża też nieczułość większości  tych, którzy tam pracowali. Jakaś obojętność wobec pokrzywdzonych przez los. No dobrze, nie każdy musi wszystko wiedzieć o epilepsji , autyzmie , chorobie Downa  , ale może czuć empatię. Tego brakuje. To tak jakby świat podzielono na „my” i „oni”.  Oni są inni , więc lepiej zanadto się nie zbliżać, nie angażować. Pozostać z boku, w bezpiecznej odległości fizycznej  jak i emocjonalnej. Yrsa mocno zwraca na to uwagę. Chce uwrażliwić czytelnika  na tę inność, na to, że  ci ludzie żyją blisko nas, są częścią społeczności, należy ich widzieć, starać się zrozumieć, i akceptować. Tak, to trudne.  Jednak pierwszy krok jest ponoć najtrudniejszy, potem jest łatwiej.  Jedno jest pewne- nie można udawać, że ich nie ma, nie można ignorować ich istnienia. Tytuł "Spójrz na mnie” jest bardzo wymowny, choć można go różnie odczytać- dosłownie ( użyte w terapii słowa) i symbolicznie. Nie wiem, czy tak brzmi oryginalny, ale ten jest idealnie trafiony.

Tym razem w śledztwie towarzyszy Thorze jej niemiecki przyjaciel . Niestety  kryzys z jakim zmagała się Islandia , dotknął bardzo wielu ludzi. Michael  stracił pracę w banku i na razie nie widać żadnych  szans na zmiany. Nie chce siedzieć w domu , wiec jeździ z Thorą. Zresztą nie tylko on znalazł się w takiej sytuacji. Wielu bohaterów książki odczuło skutki kryzysu , obniżył się standard ich życia. Ludzie myślą o przyszłości ze strachem  , piszą czarny scenariusz. Lęk wyzwala te gorsze cechy, ale przede wszystkim niecierpliwość, rozdrażnienie , szybkie wyzwalanie agresji wobec siebie. Pogłębia to smutek i przygnębienie  , a nawet zagubienie płynące z powieści.Pisarka bardzo dobitnie rysuje obraz społeczeństwa załamanego kryzysem , ale też ludzi  biernych , obojętnych wobec nieszczęścia innych. Tragedii , jaka mogła spotkać każdego. To tylko przypadek, że ktoś ma padaczkę, a  kto inny  jest zdrowy. Kaprys natury. Nie oszczędza czytelnika . Wraz z Thorą poznajemy szczegóły chorób , ich skutki , problemy jakie nastręczają w życiu. Ich wielką samotność. A z drugiej strony to wyzucie z cieplejszych uczuć wobec nich. Miło było przeczytac o jednej z pielegniarek, przejętej swym zawodem czy pani psycholog, a także wielkiej miłości matki Jacoba do syna.  Maleńka iskierka nadziei.

Bardzo dobra , mocna w swej wymowie powieść islandzkiej pisarki.

wtorek, 02 sierpnia 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/08/05 09:09:21
Ja też czasami czytam kilka powieści tego samego autora, często kończy się to przesytem. Skoro jednak ty, po raz kolejny jesteś zadowolona, to znaczy, że książki na serio trzymają poziom :))
-
szamanka30
2011/08/06 17:03:38
Ja lubię czytać powieści tego samego autora , jesli mi się spodobał styl pisania.. Nie czułam jeszcze przesytu. Z ksiązek Yrsy jestem zadowlona, pisarka naprawdę trzyma poziom. A jej 5 ksiązek czytałm w ciagu 3 lat, więc nie tak często:)