Blog > Komentarze do wpisu
Zbyt piękna dziewczyna

 

Wyd.Czarne, tyt.org. Ein allzu schones madchen, tł. E.Kalinowska, str.424, Wołowiec 2009

Było to moje pierwsze spotkanie z J. Seghersa , ale na pewno  nie ostanie. Nie przywiązuję wagi , a wręcz mnie irytują, oceny  typu „Wallander ma niemieckiego brata”. Ważne jest , jak pisarz konstruuje zagadkę, w jaki sposób  pisze, czy potrafi czytelnika przykuć do fotela. Przeczytany kryminał wzbudził moją ciekawość, zainteresowanie dla przedstawionych zdarzeń i ludzi, od których wiedzy , umiejętności zależał przebieg śledztwa. Nie jest to prosty kryminał  lub nie tylko kryminał. Daje duża dawkę emocji, ale też  ukazuje mroki ludzkiej duszy i egzystencji.

Prolog opowiada o dziwnym wypadku samochodowym we Francji  , w którym ginie małżeństwo z synem. Mają jeszcze córkę, ale nikt nie wie, gdzie może być. Długo trwają jej poszukiwania , ale bez rezultatów. W toku śledztwa wyszło na jaw ,że wypadek  nim nie był , ale zaplanowanym samobójstwem. Swoją drogą osobliwy  sposób  na odebranie życia sobie i najbliższym.

W niedługim czasie czytelnik towarzyszy dziewczynie, która przemyka leśnymi drogami, nie podchodzi do ludzkich siedzib zbyt blisko, jedzenie kradnie, śpi w stodołach, lesie i gdzie tylko popadnie, ale nikogo o nic nie poprosi.  Zyje z dnia na dzień, wędruje bez celu.  W końcu dociera do małej wioski , zasypia w stodole, ale tym razem znajduje ją gospodyni. Madame Fouchard jest wdową, której dom mieści się daleko od środka wsi. Dziewczyna , po kąpieli, okazuje  się być niezwykle piękna. Zostaje u wdowy. Wykonuje swoje obowiązki , pokazuje się we wsi, raz nawet bierze udział w jakimś festynie.  Woli jednak samotność, znany rytm dnia. Oczarowany jej wielką urodą zostaje syn bogatego gospodarza. Do tej pory niezwykle nieśmiały Jean –Luc Girod   , zmienia się, pragnie , by Manon (takie imię sobie wybrała)z nim została. Istnieje tylko ona i to marzenie. Niestety. Po niespodziewanej śmierci madame Fochard ,Manon zbiera swoje rzeczy i opuszcza wieś. Na szosie wsiada do samochodu z 3 mężczyznami i ślad się urywa.

 W Frankfurcie  komisarz Robert Marthaler dostaje zgłoszenie  o morderstwie w Parku Miejskim. Okazuje się, że ofiarą jest młody mężczyzna ,a  zabójstwo brutalne. Na razie  nikt nie wie, kim jest, skąd się tam wziął. A skoro pojawia się tyle znaków zapytania  musi je poprowadzić właśnie  Marthaler, któremu to całkowicie burzy urlopowe plany. Gdy już dojdą, kim jest ofiara , nie będą wcale mieli rozwiązania zagadki,  nie zbliżą sie nawet do tego. Młodzi mężczyźni zrobili sobie kilkudniowy wypad w ramach wieczoru kawalerskiego jednego z nich. Tylko gdzie są pozostali? Dlaczego żaden z nich  nie skontaktował się z policją, gdy prasa pisała o zmasakrowanym mężczyźnie , podając jego personalia. Roją się różne hipotezy. Niestety  nie posuwają śledztwa do przodu. A tymczasem ginie kolejna osoba. I znów brak śladów i  motywu. Nikt nic nie wie. Śledztwo z wiadomych przyczyn toczy się wolno , co pozwala autorowi na scharakteryzowanie  policjantów  , biorących udział w śledztwie.

Robert Marthaler jest samotny , ma 40 lat. Od 15 lat próbuje pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony. Nie potrafi związać się na stałe z żadną kobietą, choć samotność  mu doskwiera. Pragnie zmiany sytuacji, ale jednocześnie boi się tego. Jest człowiekiem bardzo oddanym swej pracy , jak się mówi-  policjant z krwi i kości. Zawsze całkowicie angażuje się w śledztwo. Nie ma zamiaru przegrać ze sprawcą, więc nawet najdrobniejszy ślad jest ważny, wart sprawdzenia. Nie jest supermanem. Ma swoje gorsze dni, czasem bywa bezsilny, co go irytuje.  Jest humorzasty , wybuchowy. Nie lubi kontaktów prasą, bo zwykle  daje się sprowokować. Często lubi najpierw sam przemyśleć sprawę, wówczas do gabinetu nikt nie ma wstępu , ale współpracownicy to respektują. Lubi rozmawiać ze swoim przyjacielem  technikiem Carlosem Sabato. Można powiedzieć, że łączy ich przyjaźń. Najlepiej czytelnik poznaje komisarza, ale pisarz poświecił też miejsce na przybliżenie postaci Kerstin Henschel , Kaia Dóringa, Svena Liebmanna czy Manfreda Petersena ,patologa Schilinga , sekretarki  Elwiry ,no i szefa Herrimanna , którego Robert starał się omijać z daleka.

Po śmierci dwu mężczyzn nadal nic nie wiadomo, wielu bliskich i dalszych znajomych wymiguje się od  udzielania informacji lub podaje wersję skrótową. Jednocześnie gdzieś cały czas przewija się postać  pięknej nieznajomej, o której nic nie wiadomo. Policjanci zdają sobie sprawę, że w jakiś sposób jest z związana z wydarzeniami , nad którymi pracują. Tylko kim jest – świadkiem, ofiarą, a może kimś więcej? Jak ją znaleźć w wielkim mieście ? muszą ją przecież przesłuchać.  Marthaler czuje ,że nie jest to zwykła osoba, wiąże się z nią zbyt wiele tajemnic, a jednocześnie starannie się ukrywa, jest taka nierealna , nieuchwytna. Piękno dziewczyny przyciąga, poraża. Czy można komuś współczuć, że jest tak bardzo piękny. Komisarz uważa, że tak. Każdy czytelnik też jest ciekaw losów dziewczyny, jej roli w makabrycznych zbrodniach. Watek pięknej Manon Seghers wplata bardzo zręcznie w całość powieści.  

Śledztwo nie będzie proste, ani łatwe. Wprost przeciwnie  przyprawi ich o ból głowy.  Jednak upór , cierpliwość i doświadczenie  pozwolą na rozwiązanie zagadki.

Czytelnik nie uzyska  jednak wszystkich odpowiedzi na dręczące go – mnie z pewnością- pytania  lub będą  niepełne. I tym niestety trzeba się będzie zadowolić. Może to i dobrze, bo każdy może znaleźć własne odpowiedzi , wyjaśnienia. Choć przyznam szczerze ,ze jestem zwolenniczką stylu klasycznego, gdy na końcu zostaje wszystko wyjaśnione. 

 No i Frankfurt , który staje się ważnym elementem powieści. Seghers  opisał go szczegółowo , zarówno centrum , jak i mniejsze uliczki. Robert Marthaler darzy wielkim sentymentem swoje miasto, choć nie tu się urodził, ale całe swoje dorosłe życie w nim spędził.. Cieszy go to miasto, wiąże  się z nim mnóstwo wspomnień tych dobrych , ale też smutnych. Gdy zmienia  środek lokomocji poznaje je  jakby na nowo, a czytelnik z nim. Można tylko jednego żałować, że Seghers nie umieścił mapki  Frankfurtu  jak Krajewski w swoich kryminałach wrocławskich. 

środa, 10 sierpnia 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/08/10 13:23:52
Mnie także irytują bezustanne porównania do innych pisarzy. Każdy ma swój styl i tworzy coś wyjątkowego :)
-
2011/08/11 12:33:21
Przyznam, że nie przepadam za kryminałami, ale może w końcu wypadałoby jakiś przeczytać? I może spóbuję zacząć od tego, który ciekawie opisujesz? :))
-
szamanka30
2011/08/11 20:14:23
avo_lusion no właśnie każdy tworzy inaczej, ma swój styl, sposób przekazu. Pewnie wydawnictwa myślą,że dzięki temu zwiekszy się sprzedaż:) Bardzo lubię książki Yrsy Sigurdardottir,a na okładce pisze "Islandzka odpowiedź na Stiega Larssona" Gdybym sugerowała się tym , zwlekałabym z lekturą, bo akurat mnie Larsson nie podszedł.

purple.girl myśle,że na kryminały zawsze kiedys przychodzi odpowiedni czas. Sama zaczęłam czytac je stosunkowo późno, bo na studiach. Nie zmuszaj się, jeśli nie przepadasz za nimi. Oczywiscie możesz zaczać- jesli chcesz kryminalnej przygody- od tego własnie, a może lepiej zapoznać się z klasyką czyli nieśmiertelnymi dziełami Agaty Christie. Teraz jest dużo ciekawych kryminałów, można wybierać:)

-
tommyknocker
2011/08/18 20:38:12
Bardzo lubię Seghersa i czekam, kiedy wydadzą coś nowego tego autora. Pozdrawiam :)
-
szamanka30
2011/08/20 16:23:36
Witaj. Mnie też spodobał się kryminał Shegersa , ale mam jeszcze 2 do przeczytania:) Jednak zawsze chcę, by wydawano wszystkie powieści autora , jesli spodobał mi się sposób jego pisania. Pozdrawiam:)