Blog > Komentarze do wpisu
Kiedy Atena odwraca wzrok

Wyd.MUZA SA , str. 252, Warszawa 2011

Książka wzbudziła moje zainteresowanie już  samym tytułem. Ogromnie byłam ciekawa, czy przełoży się to na jakość  powieści. Atena w tytule sugerowała opiekunkę Aten , miasta  demokracji. 

Do lektury przystąpiłam z ochotą, w nadziei na  dużą dawkę  historii. Ateny od zawsze rywalizowały ze Spartą o hegemonię nad półwyspem. Ze zmiennym szczęściem. W świadomości przeciętnego człowieka utrwalił  się szkolny obraz   obu polis . Ateny to demokracja , piękno, sztuka, umiłowanie nauki. Sparta – kult wojny , sprawności wojowników, walki do śmierci , lekceważenia  piękna , umiejętności oracji. Czy faktycznie ateńczycy  takie mieli pryncypia?   Czy pisarz potwierdzi  ten obraz czy go skoryguje?

Walcząc ze Spartą dążyli do zyskania dominacji, podporządkowania sobie mniejszych polis, decydowania o wspólnym skarbcu, narzucania poglądów. Spartanie w sumie pragnęli tego samego. Czym się różnili? Stylem życia, pojęciem  sztuki wojennej. Te same cele  można osiągać w różny sposób.  Historia to moja pasja , więc coś tam więcej przeczytałam o Helladzie. I dobrze dla mnie. Łatwiej mi było wejść w ten świat.

W momencie rozpoczęcia akcji - 430 r. p.n.e - trwa drugi rok wojny peloponeskiej . Wojny dla Aten niekorzystnej. Spartanie są coraz bliżej, okrążają miasto . Z uporem prą do przodu, niszcząc  po drodze osady, wsie, pozostawiają zgliszcza i ruiny.  Coraz więcej ludzi przybywa do Aten , chroniąc się przed wrogiem. Miasto jest przepełnione, zaśmiecone, ludzie sypiają  na ulicach, żebrzą o trochę jedzenia. Bogaci, jak zwykle w każdej kulturze i szerokości geograficznej , mają się dużo lepiej, chociaż i tak narzekają. Przeszkadzają im przybysze, drożejące produkty zarówno żywnościowe, jak i luksusowe, wszelkie ograniczenia związane z wojną. Nie zawadza im to jednak wydawać uczt z owymi delikatesami  , kupować nowych niewolników, chwalić się . W domach bogaczy  czy ulicach omawia się aktualne sprawy polityczne.  Z ostrą krytyką spotyka się Perykles ,ale najbardziej uwiera ludzi Aspazja . Towarzyszka Peryklesa , niegdyś hetera, ludzi traktuje z góry  , dość lekceważąco. To władcy Aten w jej złotym okresie . Czy tak sobie ich wyobraża współczesny człowiek? Zawsze będzie najpierw skojarzenie z rozbudową miasta, wspaniałością prac artystów , sztuką teatralną. Nie zadaje się pytań  jakim kosztem? No i przypomnienie - to polis, które stworzyło demokrację. Czy faktycznie była tak idelna, obiektywna?

Instytucja szpiega istniała  na pewno od dawna. Jest nieodzowną towarzyszką wojny. Spartanie też chcieli  pójść  nieco na skróty, więc znaleźli w Atenach  chętnych do współpracy.

 Bohaterem powieści  J.Szamałka jest Leochares  , którego bogowie obdarzyli umiejętnością dedukcji, sprytem , kojarzenia faktów. Po prostu detektyw czasów starożytnych. Pracuje dla  Peryklesa. Jego zadaniem  jest zalezienie szpiega Spartan. Wiadomo , że istnieje, może nawet więcej niż jedna osoba, ale kto śmiał zdradzić wspaniałe Ateny?  Przyznać należy ,iż nie ma łatwego zadania. Trudno znaleźć  jakikolwiek ślad. Do pomocy ma tylko nastoletniego niewolnika Damoklesa  oraz  Scytów , z których jedynie ich przywódca mówi łamaną greką Scytowie tworzą siły porządkowe Aten. W tej chwili wykonują polecenia  Leocheresa.  Wreszcie  na cos trafili. Niestety  potencjalny świadek umiera otruty. Łańcuszek zostaje przerwany, a to tylko pierwsza  z ofiar nieuchwytnego Proteusza. Trzeba przyznać ,że trup ściele się gęsto. Gdy tylko detektyw  natrafi na jakąkolwiek wskazówkę, człowiek zostaje uciszony piorunującą trucizną. Nawet  na Leocheresa zastawiono  pułapkę, ale przez czysty przypadek uniknął najgorszego. Gdziekolwiek się odwróci, wróg wyprzedza go o krok , jakby znal jego zamiary. Przeraża go myśl ,że mógłby zdradzić ktoś z jego nielicznych  przyjaciół. Walka toczy się o wysoką stawkę i Leochares musi zrobić wszystko, by powstrzymać i rozbić szpiegowską siatkę. Muszę wyrazić chyba podziw dla odporności bohatera , bo śledzi podejrzanych nawet po upadku z dachu , gdy widzi podwójnie , w głowie  mu się kreci . Żebra ma złamane , ledwo oddycha , jednak walczy z nieprzyjacielem. Dostał po głowie , nic to . Działać trzeba. Przepraszam, ale przypomina mi niezniszczalnych bohaterów amerykańskich powieści sensacyjnych, gdzie pobili, strzelali , a on uciekł ,  zdążył wycałować blondynkę, i rozwiązać sprawę.

Leochares  ma też kłopoty osobiste. Poślubił dużo młodszą kobietę, która nie jest tak posłuszna jak być powinna w  pojęciu każdego ateńczyka. Lamia nie kryje oburzenia, ale i smutku. Chce odejść.  Prócz żony  ma też słabość do swego niewolnika.  Z pewnym rozrzewnieniem wspomina  homoseksualne związki z czasów młodości. Na uczcie u przyjaciela wspomina  owe czasy, ale też wdaje się w dyskusję z młodym Sokratesem. Zawsze gdzieś  go można zobaczyć rozprawiającego, dyskutującego z ludźmi. Zajętego próbami odpowiedzi na wiele niełatwych pytań. Podobała mi się  scena dyskusji o pojęciu dobra. 

 Dzięki Leocharesowi  czytelnik może  wejść do domu Peryklesa , poznać Aspazję i samego stratega. Niestety nie budzi sympatii człowiek zapatrzony w siebie , próżny, przywiązany do kariery. Owszem wydaje mnóstwo na  nowe budowle , ale  nie widzi nędzy  i biedy wielu dzielnic. Pełnymi garściami czerpie ze wspólnego skarbca kilku polis. Aspazja podkreśla ,że Perykles to zwykły żołnierz, a rządy sprawuje dzięki niej. W sumie ona decyduje , pisze mowy, układa ustawy.  Postać na pewno wyrazista , ale  ciepłych uczuć  nie wzbudziła.

Takie sytuacje bardzo przybliżają  postacie historyczne , nie są tylko posągami, notkami w encyklopedii  czy podręczniku historii. Mają swoje radości i troski, wady i zalety. Nie idealizuje się ich w powieści. 

Leochares musi się spieszyć, czuje  bowiem, że Spartanie szykują cos groźnego. Wielką pomocą są Scytowie zdobywający informacje, chroniący Greka. Początkowo nimi gardził, jak  pozostali ateńczycy , ale z czasem obdarzył zaufaniem ,a nawet przyjaźnią. Nie wierzy w wszystkie opowiadane przez Scytów zwyczaje czy wierzenia ich ludu ,ale Scyles potrafił go zaskoczyć ,a nawet wprawić w zakłopotanie prostymi prawdami, potwierdzaniem czynem słów. Byli inni, obcy, w niezrozumiałej  dla nich kulturze,  budzącej czasem zdziwienie, ale wykonujący swe obowiązki z wielką  starannością.

 We wstępie autor zaznacza, że  chciał odejść od „sztucznego języka” z wyrazami typu „azaliż”, „ iżby” na rzecz naturalności językowej. Cóż, chyba z tym uwspółcześnieniem języka i naturalnością pisarz przesadził. Mnie ten zabieg nie odpowiada. Rozumiem ,że niekoniecznie trzeba pisać „odzienie” , ale czy zamiennikiem mają być „ciuchy”? ubranie nie wystarczy?  Podobnie z kilkakrotnie stosowanym zwrotem „spadamy stąd”  bardzo potocznym i współczesnym. To tylko przykłady, ale przeszkadzają mi w czytaniu. Wulgaryzmów też autor nie skąpi, nawet wtedy gdy nie jest to uzasadnione jakimś silniejszym negatywnym uczuciem. Można było osiągnąć zamierzony cel, stosując jednak większy umiar.

 Podobała mi się przede wszystkim warstwa historyczna. Opis Aten nie tylko agory , ale też brudnych , ciemnych i niebezpiecznych zaułków,  obyczajów mieszkańców, życia kobiet, ich niskiej  pozycji , status niewolnika.  Przybliżenie postaci historycznych, kulisy władzy, matactwa polityków . Prócz Aten zajrzy czytelnik do Pireusu , choć nie tak dokładnie, ale bohater nie miał czasu.  Spodobali mi się bardzo Scytowie , można ich darzyć szacunkiem. Leochares  jako niezłomny detektyw  może się spodobać, wzbudzić sympatię - sterany życiem , kłopotami , ale nie poddający się, uparcie dążący do celu. Nieco przypomina ulubionych skandynawskich  detektywów :) wypić też lubi.

 Książkę czyta się szybo, intryga jest interesująca  i dobrze przedstawiona. Szamałek z wielką dbałoscią  opisuje miasto i ludzi., co mi sie bardzo podobało. O minusach wspomniałam  , a zalety  podkreśliłam.  Lubię kryminały historyczne, ale jeszcze w starożytności  mnie nie było. Dobrze ,że pisarze sięgają do różnych epok, bo ludzka natura się nie zmienia, tylko metody i środki .  Kto chętnie  sięga po książki z  zagadką kryminalną w   połączeniu z historią , raczej się nie zawiedzie.  

sobota, 24 września 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/09/24 14:28:20
Ja mam to samo - książka ma kapitalny tytuł!! I widać, że ci się podobała - recenzja jak zwykle bardzo wnikliwa.
-
szamanka30
2011/09/25 10:36:36
Avo, dzięki:)Tytuł świetny! To prawda ,że książka mi sie podobała prócz tej zbyt potocznej i współczesnej warstwy językowej, na szczeście doytczy to tylko częsci dialogów.