Blog > Komentarze do wpisu
Śmiertelne zlecenie

Wyd. Zysk i S-ka, Klub Srebrnego Klucza, str.294, Poznań 2011

Zamknęłam książkę i zadam sobie pytanie – co ja właściwie przeczytałam. Z definicji miał to być kryminał. Pisarka jednak dość szczodrze wymieszała kilka gatunków i powstał koktajl , który nie do końca mi odpowiada.

Do  lektury  przyciągnęły mnie dwie rzeczy-   przede wszystkim miejsce i historia zarówno bardzo dawna  jak i ta bardziej współczesna. 

Jak mogłabym się oprzeć Biskupinowi  i zamkowi w Gołuchowie ?No jak? Wystarczyła  informacja  , iż akcja toczy się w łużyckiej osadzie i byłam zgubiona. Gołuchów to jak deser.

 Nigdy wcześniej nie przeczytałam żadnej ksiązki K. Rygiel. Trudno mi wiec orzec , czy mam żałować czy niekoniecznie. Wiem już jednak , że bohaterowie przeczytanej powieści pojawili się wcześniej  chyba w „Gra w czerwone” i raczej należałoby  czytać chronologicznie.

Ewa Zakrzewska  po bardzo trudnych przejściach, również  rozwodzie z mężem , postanawia swój urlop spędzić w Biskupinie. Czuje do niego ogromną sympatię , bo w czasach studenckich pomagała organizować coroczny festyn archeologiczny. Na 7 dni biskupińska osada zmienia się całkowicie. Pracują dymarki, nici na krosnach  śmigają w dłoniach kobiet, na kole  garncarskim  wyczarowuje się piękne przedmioty – misy, wazy, dzbany. Szczytnicy , grotnicy , łucznicy też nie próżnują. Nie może zabraknąć twórcy rzeczy misternych , przepięknych i ozdobnych – złotnika. Turyści czekają na pierwszy tydzień września, by zobaczyć wszystkie przygotowane cuda. To niesamowite przeżycie. Byłam na tym festynie i mogłabym jeszcze raz pojechać. Świetna sprawa. 

Ewa spotyka kilku znajomych z dawnych lat- Jakuba Mroka , złotnika , znawcę dawnej biżuterii oraz archeolożkę Monikę . Z jednej strony cieszy ją to , a z drugiej pragnie samotności. Jakub ma problemy, chce o nich porozmawiać, a Ewa nie ma ochoty się w nic wplątać. Monice zazdrości udanego życia rodzinnego , pogody i radości , zadowolenia z pracy w osadzie i  harmonii w tym , co robi. 

Ewa w swoim życiu wszystko rozgrzebała, niczego nie załatwiła, nie zmieniła. Jedynym osiągnięciem był doktorat. Czuje się samotna, zagubiona  i niepotrzebna. Choć u boku ma wiernego adoratora w osobie Krzysztofa Sobolewskiego z stołecznej policji. Od 2 lat stara się o względy kobiety, która zaproponowała mu tylko przyjaźń. Krzysztof  zawsze jest obok, pomaga, ułatwia, załatwia, towarzyszy. Nie traci nadziei biedak.  Niespodziewanie spotkają się  w Biskupinie , do którego policjant został wysłany w związku z dość dużym śledztwem w sprawie fałszerstw dzieł sztuki.

 Jak na kryminał przystało musi być  morderstwo.  Z życiem rozstaje się stary znajomy Ewy ,  Jakub. Początkowo  śmierć wyglądała na utoniecie po pijanemu , ale to przecież złotnik . Tylko komu by zależało na jego śmierci? Jeśli był zamieszany w fałszerstwo , sam fałszował ,  powinno się dbać o niego, by mógł pracę wykonać. Sobolewski jest zmuszony współpracować z miejscową policją ze Żnina. Nie lubi tego , a i koledzy spoglądają podejrzliwie. Tylko Adam Bień jest zwolennikiem akceptacji zaistniałej sytuacji i pełnej współpracy.

 Jakby mało było zamieszania , na horyzoncie pojawia się były mąż Ewy , Tomasz Kalita , człowiek tyleż uroczy , co niebezpieczny. Doskonale zdaje sobie sprawę , jak działa na kobiety ,co wykorzystuje bez skrupułów. Oszust, pozbawiony uczuć , czysty egoista. Liczy się tylko jego sprawa , a ludzie na jego drodze to pionki, których używa i wyrzuca. Czy jednak jest zdolny do morderstwa?

 Mężczyzna  , który jest zakochany bez wzajemności i były maż w tej samej miejscowości to fatalny przypadek , bo nic dobrego z tego wyniknąć nie może . Jeden pragnie udowodnić, że nadal ma wpływ na kobietę, a drugi szaleje z zazdrości. Krzysztof  raczej o śledztwie nie myśli. Wiecznie nieobecny  i duchowo , i fizycznie  nie pomaga żnińskim kolegom. Dobrze że jest przytomny i rozumny Adam.

 Ewa  miota się gorzej niż nastolatka.  Strasznie mnie irytuje. Tomasza zna doskonale , więc jak może mu zaufać. A ta jak ćma do światła. Już zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę czuje do  Kality . Nie przekonuje mnie jej postawa, to się kłóci z logiką , a i psychologią.

 Zainteresowanie Krzysztofa i Ewy zaczyna budzić   pałac w Gołuchowie . Wiele tropów tam prowadzi- Tomasz bywa gościem, Monika robiła kwerendę ,a strażnikiem na ochotnika jest ponad 80-letni  pan Stanisław, lubiący wspominać dawne czasy. Chętnie dzieli się  wspomnieniami, tylko słuchaczy nie ma zbyt wielu. Zbywają staruszka. Gołuchów na swoją historię też z czasów okupacji, nie tylko XIX-wieczną związaną z Izabellą z Czartoryskich.  Już pod koniec wojny krążyły opowieści, że hitlerowcy nie wywieźli całego skarbu pałacowego do rzeszy.  Czy  naprawdę? Bo taki ukryty majątek rozbudza różne namiętności. Nieistotne, że nie ma pewności, łowcy skarbów i tak chcą wierzyć w jego istnienie. Czy Stanisław  coś wie? Kim jest Sophie, pędząca przez pół kraju po nocy do Biskupina?  Co właściwie jest motywem w tej kryminalnej aferze? I tak z jednej strony fałszywe dzieła sztuki , z drugiej miraż gołuchowskich skarbów- czy się wykluczają czy łączą? Faktem jest ,że obie sprawy pociągają i mają swych wielkich zwolenników. A może zupełnie co innego sprawi,że człowiek straci zycie , a ktoś stanie się mordercą? Odpowiedź da lektura , a i własne przemyślenia i wnioski.

Splata się w tej opowieści kilka wątków. Do mnie przemawia najbardziej historyczny. Z wielką uwagą łowiłam wszystkie informacje o Biskupinie, kulturze łużyckiej czy Gołuchowie i jego historii.  Uciszyły mnie znane mi miejsca , o których K. Rygiel pisze – Żnin , Gąsawa czy  wąskotorówka z Wenecji do Biskupina :)

 Fałszerstwo jest , trupy też , nawet w nadmiarze , bo niestety aż 3 ludzi straciło życie. Tajemnic nie brakuje. I nie tylko osadniczo- pałacowych. Napięcie rośnie , zagrożenie wyczuwalne, atmosfera gęstnieję. No , być gonionym w nocy  z maczetą w garści to trochę horroru. Wątek romantyczny też niestety jest. I on mnie irytuje , a właściwie  Ewa i jej dziwne zachowanie, psując przyjemność czytania.

Gdy tak myślę, to jednak pani Katarzyna napisała przyzwoitą powieść, nawet całkiem  wciągającą.

Podoba mi  się wykorzystanie zawodowej wiedzy pisarki i zręczne wplecenie jej w fabułę, czyniąc z niej ważny element sprawczy zdarzeń. A zatem kto lubi, niech się czuje zaproszonym do Biskupina.

 Wejście do Biskupina, zdj. własne

Pałac w Gołuchowie

sobota, 17 września 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/09/17 22:35:55
Biskupin?? O matko, nigdy tam nie byłam, a widać miasto piękne...
-
szamanka30
2011/09/18 22:31:26
Nie byłaś w Biskupinie?! Żałuj. Warto zwiedzić osadę z czasów przełomu brązu i żelaza. Biskupin to przede wszystkim muzeum, misteczko nieduże, ale blisko niego wiele ciekawych miejsc, zabytków. Cieszę sie,że byłam tam kilkakrotnie.To 2 z moich ulubionych tras w Polsce: Poznań- Kórnik- Rogalin- Ostrów Lednicki- Gniezno- Biskupin - Wenecja- Żnin -Gąsawa- Pobiedziska. Czasem trzeba nawet z czegos zrezygnowac, by wpaść np. do Muzeum Fiedlera czy Gołuchowa :)