Blog > Komentarze do wpisu
Bez pożegnania

Wyd. Axis Mundi, str. 326, wyd.III 2008

Niegdyś czytałam  wiele książek związanych z czasami wojny i okupacji , ale tematycznie dotykających  prześladowań hitlerowskich . Mniej lektur wiązało się z sytuacją ludzi na wschodzie. Mocną książką  był „Inny świat” Grudzińskiego . Z pewną więc obawą  przemieszaną z ciekawością wzięłam co ręki powieść Rybałtowskiej „Bez pożegnania” , otwierającą sagę składającą się na razie z 4 części.

Jest piękny, nawet gorący, sierpień 1939 roku. W majątku  Hajewiszcze przebywa Zosia Markowska z małą córeczką Kasią zwaną Mgiełką. Młoda kobieta początkowo była niezadowolona z wyjazdu. Pragnęła zostać w Warszawie i urządzać nowe mieszkanie na Freta.  Piotr , jej mąż , zdecydował inaczej z powodu niepewnej sytuacji politycznej, chociaż nikt nie wierzył, że naprawdę wybuchnie wojna. Leniwe dni w majątku zaczynają się jej podobać. Lepiej poznała, a nawet zaprzyjaźniła się z Anulą ,swą szwagierką. Co prawda Witek pozostawał nieco zdystansowany, ale była to raczej cecha charakteru. Poznaje ludzi z pobliskiego miasteczka Inowłodzi. Cieszą ją drobne , proste rzeczy. Zbiór grzybów, jabłka , śliwy , które zostaną na zimę . Spacery po leśnych dróżkach czy łąkach bardzo im służą. Piotr w czasie kolejnych wizyt uspokaja kobiety, ale niepokój  zaczyna się już  szerzyć . Chłopców powołują do wojska , rezerwistów też. Niby na próbne manewry, tylko wiary zaczyna brakować. I wreszcie dowiadują się – Niemcy wkroczyli. Zosia drży o męża, który broni stolicy. Nic nie wiedzą- kto wygrywa, co w kraju. Pozostaje czekać. Nie  spodziewano się ,że od wschodu jawi się  niebezpieczeństwo  równie groźne jak hitlerowcy. Czerwonoarmiści wkroczyli niespodziewanie, szybko. Przejęli władzę. Wszyscy są w szoku. Coś się skończyło, coś znanego i swojego. Stoją przed wielce niepewnym jutrem. Początkowo najeźdźcy tylko rekwirowali domy lub ich część , kazali iść do pracy. Nikt im jednak nie wierzył. Szykany nasilały się. Młodzi mężczyźni byli szczególnie podejrzani. Mogli walczyć, podburzać, wzywać do oporu. Nikt nie może być spokojny o jutro.  Zaczynają chodzić słuchy o pociągach w głąb Rosji, aresztowaniach i wywózce . Na razie Zosia , Piotr i ich znajomi pracują , gdzie mogą, by zapewnić byt rodzinom. Gdzież przyszłoby do głowy młodej kobiecie, że będzie drżała o jutro  a nie spełniała marzenia!  A wprost przeciwnie życie napisze inny scenariusz. Musi nauczyć się  też nieufności , bo nie wszyscy są lojalni wobec rodaków . Tu już decyduje instynkt przetrwania i siła zasad etycznych . Piotr zostaje aresztowany. Sama Zosia gromadzi zapasy jedzenia, ma spakowane ubrania. Na wszelki wypadek. I nadchodzi ten trudny, tragiczny dzień, gdy Rosjanie wchodzą do domu i nakazują stawiennictwo na dworcu w ciągu godziny. Nie wiedzą , co ich czeka , gdzie ich wywiozą. Muszą się podporządkować. Wiele rodzin z Inowłodzi  też upchano do towarowych wagonów , które zaraz szczelnie zamknięto. Ruszyli w nieznane. Grupa niemal obcych ludzi miała dzielić tę niewielka przestrzeń. Zareagowali  różnie na te warunki. Tam gdzie były  całe rodziny , szybko rozdzielono obowiązki. Gorzej , gdy ktoś był sam lub nie zdążył niczego ze sobą zabrać. Strażnicy niczego nie dawali – jedzenia , picia , nie pozwalali opuścić wagonu. Należało ostrożnie gospodarować tym , co się miało, pozbyć wstydu czy skrepowania przy codziennych potrzebach. Tu nie było miejsca na prywatność. Zosia cieszyła się, że miała zapasy, a i tak odmawiała sobie  niemal wszystkiego , by więcej zostało dla córeczki. Na postojach widywali czasem wynoszone ciała tych, którzy nie przeżyli. Nie dbano o pochówek. Ruszano dalej. Każdy gdzieś w samotności przeżywał tak diametralną  zmianę sytuacji. Byli wystraszeni, zdezorientowani, wpadali w apatię lub przeciwnie reagowali przesadnie agresywnie. Nie potrafili sobie poradzić z tym , co ich spotkało. Brak im było racjonalnego wyjaśnienia. Spokojnie pracowali  i  żyli , a raptem stali się wrogami , przestępcami. Każdy sam musi uporać się z tym poczuciem bezradności i narastającego strachu. Za oknami zmienia się krajobraz , wjeżdżają w głąb Rosji. Wtedy już mogą opuszczać wagon , biec po kipiatok , ale to też ryzykowne , bo pociąg nie czeka. Nie zdążysz – zostajesz . Wreszcie dotarli do celu . Aczyńsk.

Oczywiście  nie ma dla nich żadnych mieszkań . Muszą sobie radzić sami . Dostaną domy , jeśli je zbudują  na skraju tajgi. Mężczyzn pognano do wyrębu lasu , kobiety dostały inne zadania. Często zgłaszały się do mniej popularnych zajęć, bo dostawały za nie większy przydział chleba. Zosia z  sąsiadką cały dzień zajmowały się owcami . Świtem musiały je wypędzać na pastwisko , pilnować  ,by żadna nie zginęła , a wieczorem spędzać do wioski, gdzie były liczone. Musiało ich być 1,5 tys inaczej nie dostawały tych400 gchleba. Strażnicy nie pomyśleli nigdy ,że owce są kotne i jagnięta się na łąkach rodzą , wiec powinno być ich więcej. Tylko raz zdecydowali się zabić jagnię i podzielić mięso. Bali się , że zostanie to zauważone , a oni ukarani. Z miejscową ludnością nie mogli pod kara nawiązywać żadnych kontaktów ,a i Sybiraków on dotyczył. Nie byli tak wolni , jak Polacy sadzili . Zosia raz jeden rozmawiała z Sybiraczką, która obdarowała ją jedzeniem. Żyli odcięci od świata , wykonujący polecenia wojskowych, ich mężczyźni zostali zabrani i nie wiadomo , czy wrócą. Ta izolacja pogłębiała pogarszające się nastroje. Niektórzy starali się rozweselić pozostałych , ale często bezskutecznie. Byli przygnębieni , zrezygnowani, a do marnej kondycji psychicznej dołączało się niedożywienie , praca ponad siły, choroby i brak lekarstw. Myślami  wracali do innych ,lepszych dni . Nie wiedzieli czy przeżyją , czy wrócą , nie znali losu bliskich. Zosia często śniła o rodzinie, o stracie . Bała się tych snów, bo były prorocze.  Jeśli chcieli przeżyć , musieli nauczyć się wielu dla nich obcych zajęć , a w sobie odnaleźć siłę , by bardzo spartańskie warunki przetrwać , no i zmienić sposób myślenia . Tu nie  było miejsca  na szlachetność, uczciwość , sentymenty. Można oszukiwać, okradać  wroga. Z pomocą innym współwięźniom kwestia była otwarta i raczej była sprawą indywidualną każdego z nich. Przeżyli ogromnie trudny czas, niepozbawiony tragedii. Ich status się zmienił, gdy premier Sikorski zawarł porozumienie ze Stalinem. Nie oznaczało to ich powrotu, ale mogli za pracę otrzymywać wynagrodzenie , kontaktować się z  miejscową ludnością .Byłoby nieco lepiej niż dotychczas , ale wywieziono ich do Kirgizji. Zupełnie nie mogli się porozumieć  z tubylcami, jednak w wielu zaczęły ujawniać się ukryte talenty. Okazało się, że Zosia potrafi pięknie szyć , jej sukienki, kostiumiki zyskiwały wiele zwolenniczek. Coraz lepiej handlowała , wymieniała rzeczy niepotrzebne na te, które w górskim, zimnym kraju będą niezbędne. Nie mogą się nadziwić ,co może się spodobać i co za to dostać. Najczęściej płacono jedzeniem, czasem były pieniądze. Zosia  stała się też szewcem, kucharką , negocjatorem, pocieszycielką. Nigdy jednak nie grymasiła czy narzekała  . Miała jeden nadrzędny cel – przeżycie i uratowanie córki. A jednak i ona nie uniknie choroby. Jest o krok od śmierci . Lekarze nie chcą przyjeżdżać, nie dają leków. Polegać można tylko na sobie i życzliwych sąsiadach. A i to nie do końca. Zosia została okradziona , gdy była nieprzytomna , a potem w szpitalu.  Liczono się z jej śmiercią, toteż dobytek zabrano.  Wielkim przyjacielem i wielbicielem Zosi stał się Chińczyk , który nawet własne łóżko oddał , by było jej wygodnie. Zżerała  ją tęsknota za swoimi, za rodzinnymi stronami  , podobnie jak innych . Nękały ich choroby , wynikające z wielomiesięcznego niedożywienia. Uciążliwe były ciągłe zmiany pobytu, koczowanie na dworcach, bo nie wiadomo , kiedy pociąg nadjedzie. Dostosowywanie się do  nowych warunków i ludzi  również przyczyniało wiele problemów.

Już była pewna ,że nie wszyscy żyją. Miała jednak nadzieję , że chociaż  ktoś ocalał.  Maleńką iskierkę nadziei  hodowała na dnie serca, bo tak wiele tragedii widziała , tak wiele trudnych historii usłyszała, że ten płomyczek ledwie tlił.

To Polacy  musieli dowiadywać się u władz o nowe przepisy , o transport. Nikogo nie interesowało , co się z nimi stanie. A czekała ich kolejna przeprowadzka , do Taszkientu. Mogli dołączyć do żołnierzy Andersa i opuścić Rosję . Najpierw trzeba było zapisać się na listę, a tym celu czekała ich długa wielokilometrowa droga przez góry . Takim wstrząsającym momentem było napotkanie domku dwojga dzieci, sierot, które same o siebie dbały, a dziewczynka miała tylko 11 lat. To ona pokonała trudna trasę, zapisała ich do sierocińca i czekała na pociąg. A  na razie dbała o braciszka , jedzenie , pokoik tak jak robiłaby to mama. Łza się w oku kręci. I jeszcze taka refleksja – nikogo te dzieci nie obchodziły, nikt ich nie zabrał do siebie , bo stanowiłyby obciążenie ich rodzin i  skromnych zapasów. To takie trudne i porażające. Zosia postąpiła podobnie , myśląc o Kasi. Dla Kasi żyła , dla niej odejmowała sobie od ust jedzenie , by tylko dziecko było w miarę syte, dla niej chowała nieliczne słodycze , jakie dostawała dodatkowo za szycie . Czasem ulegała jej kaprysom , choć mogło się to źle skończyć, ale dziewczynka tak niewiele miała z beztroskiego dzieciństwa. Już  nie pamiętała Hajewiszcz , nawet twarzy ojca , kuzynów. W głębi Rosji ona też nauczyła się targować, wypraszać jedzenie, walczyć o nie z innymi , pilnować tego, co ich, czasem była tłumaczem , bo dość szybko nauczyła się rosyjskiego a nawet kirgiskiego. Dla Zosi –matki  to ona była najcenniejszym skarbem ,dla którego zrobiłaby wszystko. Przypuszczam, że i zabiła , gdy zaszła potrzeba. Kasia była rezolutna , ale też pozbawiona odpowiedniego wychowania, nauki. Zosię czasem przerażało, że rośnie jej dzikie dziecko.

Gdy odpływały do Teheranu ,  też nie wiedziały , co je czeka, ale na pewno nie ciężka , otępiająca, niewolnicza praca na wschodzie Rosji. Ten kraj , choć piękny, jak przyznawała, opuszczała bez żalu. Odpływała inna kobieta niż ta , która spędzała lato w Hajewiszczach , kochała  tylko Piotra i uwielbiła córkę. To była kobieta zaprawiona w walce  o życie , doświadczona , z bagażem swoich i cudzych tragedii. Zosia , w której coś umarło , ale narodziło się inne . Mimo tak trudnych przejść  mająca nadzieję na lepszą przyszłość. Ten nieludzki kraj nie pozbawił jej wszystkiego.  Wszystkie trudy zahartowały ją tak mocno, że nie obawiała się , co przyniesie jutro. Potrafiła walczyć o siebie i swoje dziecko.  

Książka Rybałtowskiej mocno porusza  , choć pisana jest zwykłym , prostym językiem, podobnym do tego, jakim snuje się wspomnienia. Nie ma tu patosu, podkreślania  heroizmu . Tego czytelnik się domyśla z działań bohaterów. Poza tym książka  mówi przede wszystkim o kobietach. To z ich punktu widzenia ogląda się  bitwę  o kolejny dzień, wysłuchuje opowieści o stratach, bólu tak wielkim ,że przekracza wszelkie granice i zostaje tylko pustka. Ta codzienna , żmudna batalia  może nie jest tak efektowna jak bitwa żołnierska , jednak niezbędna niczym powietrze. To wtedy jawi się siła tych kobiet. Pisarka  dorzuca nieco humorystycznych scenek –kirgiski wielbiciel pod oknem Zosi, rozmowy z Kasią. Niestety o wiele więcej tu trudnych tematów i problemów, bo czas był tragiczny. Rybałtowska wykorzystała wiele z własnych doświadczeń , ponieważ  sama została z matką wywieziona na Syberię , a wracały wschodnim szlakiem do kraju. Zresztą powieść tę poświęca swej "niezwykłej matce".  Książka  dla mnie ważna w pozycji literatury wojennej , będąca jednym z elementów mozaiki powieści  i dokumentu tamtych lat.                                                                                                             

sobota, 26 listopada 2011, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/11/26 19:52:53
I bardzo dobrze, że nie ma patosu, nie musi go być, sami bohaterowie wystarczą... Inaczej mógłby się z tego kicz zrobić. Zawsze podziwiam twoje głębokie, rozbudowane recenzje...
-
Gość: Jabłuszko, *.dynamic.chello.pl
2011/11/26 20:39:59
Jeżeli jesteś ciekawa tematyki losu Polaków w Związku Sowieckim podczas II wojny światowej, polecam Ci wspomnienia Oli Watowej (żony poety, pisarza Aleksandra Wata) "Wszystko, co najważniejsze". Moim zdaniem, a czytałam mnóstwo książek ma ten temat, bo bardzo mnie on interesuje, to jeden z najlepszych tytułów tej kategorii. Zresztą, same losy Aleksandra Wata są arcyciekawe - polecam dwutomowy wywiad-rzekę Czesława Miłosza z Watem "Mój wiek".
-
2011/11/26 22:57:22
mnie się tez podobała ta powieść. O mało mi serce nie pękło, kiedy czytałam, bo moje dzieci wtedy były małe. Straszne te czasy
-
szamanka30
2011/11/27 11:46:51
avo_lusion dziękuję:) I po raz któryś stwierdzę,że obszerne recenzje niektórych odstraszają. Trudno.Miło mi ,że Ty je lubisz. Książka Rybałtowskiej ma w sobie prostotę,a zarazem wielki ładunek emocji, heroizmu poprzez nią ukazanych.

Jabłuszko witam serdecznie na blogu. W ostatnich latach moja stycznosć z literaturą wojenną osłabła i to świadomie.Chciałam wrócić do mojej pasji - historii dużo wcześniejszych epok. O wspomieniach Oli Watowej słyszałam. Pewnie po nie sięgnę , natomiast książkę Miłosza czytałam już jakiś czas temu.

kasia.eire nie dziwię Ci się . Gdy czyta się o tak tragicznych losach , wyobrażnia zaczyna działać pełną parą. Z jednej strony obawa, by coś takiego się nie przytrafiło ,a z drugiej - ulga ,że żyjemy co prawda w niedoskonałym swiecie, ale bez takich niebezpieczeństw. Trudne, tragiczne czasy, o których równie trudno się czyta i pisze.
-
felicja79
2011/11/28 21:19:45
Lubię książki o kobietach i pisane z ich punktu widzenia :-).
-
szamanka30
2011/12/03 19:22:28
Felicjo, ja też lubie. Daje to nieco inny ogląd sytuacji, przesunięcie priorytetów czy ocenę sytuacji. Warto więc takie ksiażki czytać:) Oby było ich dużo i dobrych.