Blog > Komentarze do wpisu
Świat ciszy Nicholasa Quinna

Wyd. GWP, tyt.org. The silent word of Nicholas Quinn, tł. E.Jusewicz-Kalter, str. 278,Gdańsk 2009

 Nie czytałam do tej pory żadnej powieści Dextera, chociaż postać inspektora Morse`a nie jest mi obca. Jakieś 2 lata temu  latem wyświetlano kilkanaście odcinków kryminalnych  z kontrowersyjnym bohaterem. Może nie był zbyt miły dla współpracowników, ale bystry , doskonale łączący fakty, zwolennik dedukcji. Wykształcony , po studiach w Oksfordzie , co było raczej przeszkodą w policyjnej pracy i karierze niż plusem. Miłośnik piwa( chociaż innymi alkoholami nie pogardzał) i opery. Na pewno snob.  Zawsze mógł się spodziewać jakichś docinków , złośliwostek. I założyć, iż skierują go do sprawy , w którą zamieszany był ktoś z akademickich kręgów. Swoją drogą dużo tych spraw kryminalnych w szacownych murach się zdarzało.

 Z kolei on sam traktował nieco z góry najbliższego współpracownika , nie rozumiał jego upodobań, sposobu myślenia. Uważał je za zbyt przyziemne. Pomimo tych różnic dobrze im się pracowało , choć sierżant Lewis obarczony był czarną robotą. Podobały mi się te adaptacje.

Mając możliwość poznania jednej z  książek, na podstawie której  filmy powstawały , ochoczo po nią sięgnęłam. I chyba po raz pierwszy napiszę, że film był lepszy. Książka nieco mnie rozczarowała. To nie ten inspektor Morse. Z filmowej postaci zostało mu tylko upodobanie do piwa. Ani słowa na temat wykształcenia czy upodobania muzyki klasycznej ze wskazaniem na operę. W powieści Dextera jawi się inspektor pewny siebie, ale arogancki, czasem wręcz wulgarny szczególnie w stosunku do kobiet lub rozmowie o nich, a jednocześnie  bardzo czuły na ich wdzięki. W zasadzie  nigdy do końca  nie trzeźwiał, stwierdziwszy iż w stanie lekkiego upojenia jego mózg pracuje najlepiej.  Śledztwo prowadzone ściśle wg reguł, procedur ogromnie go nudziło. Pracuje po swojemu, niekonwencjonalnie, czasem spontanicznie, intuicyjnie.  Okazuje dużą wrażliwość na poprawność językową rozmówców, nie omieszkając poprawiać błędów. Często naraża się zwierzchnikom.  Sierżant pozostał sobą - twardo stąpa po ziemi , wykonuje gros pracy, raczej służbista . Do rozpaczy doprowadza go częste bywanie w pubach , picie piwa, którego nie lubi, ale widzi wszystkie pozytywy płynące z pracy z Morse`em. Doskonale się uzupełniają.

Śledztwo , które przyszło im prowadzić, dotyczy morderstwa niedawno zatrudnionego pracownika Konsorcjum Egzaminów Zagranicznych. Pytań jest wiele , tylko odpowiedzi brak. Nie wiadomo było , kiedy dokładnie nastąpiła śmierć , a nawet gdzie, no i motyw. Komu przeszkadzał młody mężczyzna  pracujący dopiero od  trzech miesięcy. Trzymał się raczej na uboczu, chociaż pracę bardzo sobie chwalił i cenił. Tylko rozmowy telefoniczne sprawiały mu trudność , bowiem był głuchy.

Morse ma niewielkie grono podejrzanych .To musi być ktoś z pracy. Taka kameralna zbrodnia. Co zobaczył, usłyszał czy przeczytał Quinn ,że postanowiono go otruć? W feralny piątek , prawdopodobny dzień śmierci , wszyscy szybko opuścili biura. Nie było rygorystycznego sekretarza Bartletta, więc pozwolono sobie na wcześniejsze rozpoczęcie weekendu. Rozmowy z pracownikami prowadza obaj, choć niezmiernie atrakcyjną Monikę Morse od razu przeznaczył dla siebie. Będzie rozpraszała myśli inspektora. Czy jest szczera? A jej koledzy?  Niekoniecznie trzeba być mordercą , by cos ukrywać .Może to jakaś drobnostka , nawet coś istotniejszego, ale wolą pozostawić dla siebie, co może zaciemniać obraz. Śledczy i do takich przemilczeń musi dotrzeć.

Przyznać trzeba ,że śledztwo prowadzą po omacku. Oczywiście  śladów jest niewiele.   

A jednak po rozmowach z wszystkimi, Morse zaczyna tworzyć sobie prawdopodobny  scenariusz. Szuka nieścisłości , pęknięć w zeznaniach. Poza tym interesuje go zakres pracy Quinna, ale też  czas wolny , znajomości , sąsiedzi. Inspektor  szybko się zniechęca , zmienia linię dochodzenia  jak i obiekt zainteresowań. To wszystko tworzy wrażenie chaosu i przypadkowości.  Jakby Morse zajmował się  jednym , biedny Lewis  gdzieś zbierał informacje , czasem wyrażając swoje zdanie , co spotykało się  najczęściej z jakąś kąśliwością lub lekceważeniem szefa.  A jednak pod tym wszystkim kryje się upór inspektora , chęć dotarcia do prawdy. Morse wcale nie jest tak łatwy do przejrzenia.  

Pomimo pracy Lewisa , nieco impulsywnych posunięć Morse`a, nie potrafią dotrzeć do sedna. Co prawda wyłania się motyw , nawet podejrzani się znajdują ,ale zbyt ich wielu. Należy ponownie wszystko sprawdzić. Wreszcie czas , możliwość i motyw mają punkt styczny.

Powieść czyta się dobrze.  Przypomina raczej klasyczne kryminały, gdzie dominuje wolniejsze tempo , żmudna praca, umiejętność dedukcji i znajomość ludzkich słabości.  O kreacji bohaterów już wspomniałam. Jednak chcę podkreślić, iż Dexter stworzył bardzo wiarygodne postacie , dobrze scharakteryzowane nie tylko policjantów , ale też współpracowników zabitego . Czemu więc czuję nutę rozczarowania ? może zbytnio przywiązałam się do filmowego inspektora Morse`a . Na pewno jednak warto sięgnąć po książkę, poznać przedstawiciela komendy Dolnej Tamizy i wyrobić sobie o nim własne zdanie.

środa, 01 lutego 2012, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
tommyknocker
2012/02/02 09:57:40
Ach, te klasyczne kryminały... cykl z inspektorem Morse jest fajny i warto go polecać tym, którzy szukają dobrego angielskiego kryminału !
-
szamanka30
2012/02/04 12:52:30
Tak jak pisałam, najpierw spodobały mi się filmy, a teraz ksiażka z malymi zastrzeżeniami, ale to faktycznie taki klasyczny kryminał w angielskim stylu. Pewnie sięgnę po kolejną powieść z nieco gburowatym Morse`em :)
-
pabloluzak
2012/02/05 12:50:37
Cóż powody, aby sięgnąć po książke są różne, film jest jednym z nich. Mam podobne odczucia po oglądnięciu "Sazanych na Shawshank" na podstawie Kinga.
-
szamanka30
2012/02/05 18:48:04
To prawda,że często różne drogi prowadza nas do książek, które okażą się ciekawe. U mnie jednak po raz pierwszy film wyprzedził powieść, bo zwykle to książka jest pierwsza , a adaptacje filmowe jakos niezbyt zachwycają.