Blog > Komentarze do wpisu
Naga cytra

Wyd.MUZA SA, tyt.org. La cithare nue, tł. K.Sławińska, str.272, Warszawa 2011

 

Powieści Shan Sa ,od pierwszej przeczytanej,nieodmiennie mnie pociągały. Było w tej prozie coś, co nie pozwalało przejść obojętnie , co przywoływało czytelnika magią słów ,subtelnością ,  nastrojem poetycznym i na poły tajemniczym.
Proza, która ma w sobie tak wiele magii, posiada  ten nieodparty urok , któremu na próżno by się opierać. Zresztą ja z przyjemnością mu uległam.

Ogromie mnie ucieszyła informacja o kolejnej książce .Otrzymałam ją szybko i  choć od dawna miałam na półce , musiała poczekać na lekturę. Nie zawsze ma się nastrój na taki typ literatury. Nie potrafię czytać w pośpiechu , bo czas ucieka i recenzja powinna się ukazać. Wszystko ma swój czas i miejsce.

W pewien weekend zmęczona i nieco zdegustowana kolejnym mglisto- deszczowym dniem , postanowiłam zanurzyć się w niezwykłej prozie Shan Sa, obiecując sobie wiele przeżyć i emocji. Zawsze ciekawiła mnie kultura Chin i Japonii  ,  innych poprzez mentalność , wychowanie , tradycje tak różne od europejskich. Chętnie czytam o czasach dawnych , współczesność o wiele mniej do mnie przemawia. Moją wyobraźnię ożywia  świat, który odszedł z wszystkimi swymi problemami ,ale i niezwykłościami .

Dla mnie radością było już umiejscowienie akcji w V/VI wieku z odniesieniem do wcześniejszej epoki. Czas walczących królestw , zamieszek, chaosu , walki ,  braku jakiejkolwiek stabilizacji , ciągła niepewność  stanowią doskonały materiał na poruszającą powieść.

W Chinach od III w. źle się dzieje. Koczownicze ludy  Xianbei, Xongnu, Di , Jiang  wtargnęły do Państwa Środka i doprowadziły do upadku dynastię Han i Jin.  Chińczycy opuszczali swoje ziemie i uciekali na południe od rzeki.  Kraj podzielił się na dwie części. Wojna jaka targała państwem , nie pozwalała na spokój. Ciągła niepewność utrzymywała ludzi w strachu , w poczuciu życia na krawędzi , z dnia na dzień. Południe  skupiło się  przy cesarzu ,Synu Niebios , ale brak było w nich chęci zaprowadzenia ładu, bowiem  dynastie Południa walczyły ze sobą. Każdy marzył o wyższej pozycji , powiększeniu majątku , zdobyciu władzy czy wpływów. Musieli też mieć na uwadze Północ, niegdyś najechaną i zdobytą przez koczownicze plemiona , gdzie kolejni wojownicy-generałowie zdobywali władzę na bliżej nieokreślony czas. Musieli liczyć się z możliwością zamachu i sięgnięcia po tron przez następnego ambitnego człowieka. Podział na 16 królestw był ciągłym zarzewiem konfliktów wewnętrznych. Jedocześnie toczyli walki z Południem , by podporządkować sobie jak najwięcej  terenów.  Jak w każdej wojnie najbardziej cierpi lud. Śmierć , rany , niepewność jutra wpisane są bowiem w życie żołnierza , wojownika. Niestety nawet najmniej zainteresowani polityką nie umkną przed jej konsekwencjami. W tak okrutnych czasach jest to ich rzeczywistość . 

Życie wówczas całkowicie się zmienia. Nie można pozwolić  sobie na luksus kochaniai docenienia piękna. Zamiera lub umyka daleko. Z nostalgią wspomina się wiedzę , jaką przedstawiciele arystokratycznych rodów do tej pory uważali za oczywistość i nieodzowność doskonałego wychowania. Od najmłodszych lat uczono ich cenić , smakować  i tworzyć poezję  , dostrzegać subtelność  i symbolikę malarstwa , umieć delikatną kreską przekazać widzenie świata.  I kochać muzykę. Zamęt , szczęk broni , krzyki rannych ,napadanych , niewolonych, swąd palonych wsi czy zbiorów , dymy , tumany kurzu  unicestwiają delikatne dźwięki jakiegokolwiek instrumentu. W czasie wojny nie ma racji bytu. Znikają nauczyciele , lutnicy ,poeci , malarze. To czas bezwzględnych wojowników i tylko siła o wszystkim decyduje.  

W 400r. gdzieś z przemieszczającym  się wojskiem jedzie w powozie Młoda Matka. Nie wie ,czy przeżyje ten dzień , czy dotrze pod jakichś dach. Jest zrozpaczona . To ostatnie dni ciąży. Boi się.Jest młodziutka i całkowicie samotna. Zależna od mężczyzny , który może polec w następnej walce. Z poczuciem dotkliwej straty wspomina rodzinny dom. Żyła sobie spokojnie w rodzinie z najwyższej kasty społecznej Wysokie Progi na Równinie Środka . Jej bliscy nie interesowali się polityką , poświęcając się studiowaniu piękna  i ćwiczeniu umysłu oraz przyjemnościom. Gdy podrosła, zaręczono ją z synem innej arystokratycznej rodziny.  Początkowe obawy rozwiały się , narzeczony przypadł jej do gustu, czuła się zakochana. Trwały przygotowania do ślubu Młodej Panny, gdy w jej spokojny , przewidywalny świat brutalnie wkroczyła historia w postaci  kapitana Liu i jego żołnierzy.Oficer postanowił poślubić dziewczynę , choć wcześniej zabił jej ojca. Zgoda panny stanowiła o ochronie rodziny. Jej poświecenie miało uratować bliskie osoby. A jednocześnie  zdawała sobie sprawę ,że zawarte małżeństwo  drastycznie obniża dotychczasowy status społeczny. Była posłuszna wpojonym zasadom. Powinnością żony była lojalność ,wierność  , posłuszeństwo , wspieranie męża i dbałość o jego zadowolenie. Na razie jest przerażona. Następne lata przyniosą Młodej Matce nieco więcej spokoju. Mąż zdobył  Jing Ko i powierzył je jej opiece. Tam, w ogrodach , wsród muzyki i barw , czuła spokój. I chociaż u początku związku tkwiła przemoc , okazał się trwały , a Liu kochał swą żonę , ona też nie pozostała obojętna. Trwała przy nim , wspierała go,pomagała. Poza tym okazał się człowiekiem niezwykle ambitnym , snującym dalekosiężne plany, które mogły się ziścić dzięki jego  umiejętnościom dyplomatycznym i politycznym . Rzadko bywał w domu , miewał kochanki , ale to z Młodą Matką pragnął osiągnąć swój cel- władzę cesarską  i założenie nowej dynastii. Akcja toczy się na przestrzeni wielu lat. Kobieta doświadcza różnych kolei losu. Zmienia się , dojrzewa. Nabiera doświadczenia ,dokonuje wyborów , które zmieniają jej życie. Rozczarowana , cierpiąca usuwa się do buddyjskiego klasztoru. Wydawać by się mogło ,że w miejscu tak obojętnym na sprawy świeckie zazna ukojenia , odnajdzie spokój. Niestety.

Przez całe życie towarzyszy jej jeden przedmiot, jaki zabrała z rodzinnego domu. To piękna cytra. Ojciec nauczył ją gry na tym instrumencie tak innym i niezwykłym , a  była ślubnym prezentem , gdy życie miało być inne.  „Dostrzegła leżąca na stoliku cytrę w kształcie liścia bananowca, o korpusie z czarno-białej laki.  Serce zabiło jej mocniej. Rozpoznała najcenniejszy przedmiot z rodzinnej kolekcji , ten, który mama Liu wyjmowała z szafy i starannie wycierała jak noworodka.” Miała  też swoją historię . Należała bowiem do pani Cai Yan, którą koczownik porwał na mandżurskie stepy ,uczynił żoną ,  potem jednak odesłał ,pozbawiając ją dzieci. Smutna historia pobudzała wyobraźnię ,ale  wywoływała  też obawy ,że i kolejnemu właścicielowi pisany jest podobny los. Cytra pozwalała Młodej Matce na zatopienie się w muzyce, oddalenie od spraw budzących obawy. Gra to sposób rozmowy , uładzenia myśli i emocji. Cytra zaś jest arystokratką , nie znosi wokół żadnego instrumentu. Tylko jej dźwięk jest ważny. Wymaga skupienia i oddania się  światowi dźwięków.

"Człowiek mądry gra  na cytrze dla siebie, z dala od towarzystwa. Cytra kształtuje umysł , oczyszcza serce , wysubtelnia gust , wykuwa charakter , zmienia osobowość .(...)Cytra myśli i oddycha."

I tutaj historia kobiety  w jeszcze bliżej nieokreślony sposób połączy się z losem biednego lutnika Sheng Fenga. 
Mija ponad sto lat. Kraj jest w ruinie . Wielu  z tych, którzy dziś nalezą do wyższej warstwy ,nigdy nie uczyła się  malarstwa , poezji, muzyki. To tacy nowobogaccy, którzy uważają ,iż do dobrego tonu należy posiadanie cytry . Nie by na niej grać , ale by stanowiła ozdobę salonu. Tylko dlatego jest jeszcze na nie zapotrzebowanie. Na te najstarsze ,chętnie z jakąś niezwykłą historią, popyt rośnie , a za tym  idą duże  pieniądze.

 Feng mieszka daleko w górach ze swym Mistrzem , który przekazał mu swą całą wiedzę i umiejętności. Wykonują cytry , chociaż to długi proces i mogą tylko 1-2 sprzedać w ciągu roku. Mistrz jest już stary , schorowany , toteż tylko młodzieniec schodzi do miasta , by sprzedać  kolejny instrument. Za te pieniądze będą musieli żyć przez długi czas. Niestety , zapłata jest niższa od spodziewanej. Nad Fengiem i Mistrzem jawi się widmo głodu. Co prawda kupiec proponuje mu sfałszowanie cytry pani Cai Yan , wielkiej poetki, ale ten nawet nie chce sprawy rozważyć. Zdruzgotany usiłuje szybko wyjść z miasta, jednak jego stary przyjaciel Zhu Bao odnajduje go i przedstawia szalony plan. Przy klasztorze jest stary grobowiec ważnej kobiety, może nawet cesarzowej , a według powszechnego przekonania  w takich miejscach muszą być skarby.  Obaj potrzebują pieniędzy , więc  nie rozumie wahania starego przyjaciela, bo Feng wcale nie ma ochoty na tę nocną eskapadę. Boi się zbezczeszczenia grobu, gniewu duszy odpoczywającej w spokoju. Ulega co prawda  , ale z powodu faktycznie tragicznej sytuacji Zhu Bao.  Grobowiec jednak nie kryje skarbów. Feng zabiera tylko wieko trumny , której drewno będzie wspaniałe na cytrę. Ten moment zaważy na jego dalszym życiu. Swym czynem obudził ducha zmarłej. Teraz staje się jego cieniem , towarzyszy mu zawsze i wszędzie.
Ma  to jeden plus- nie czuje takiej samotności , odkąd Mistrz ,po dokładnym obejrzeniu wieka i odczytaniu niemal niewidocznego napisu , opuszcza go. Wraca w swoje ojczyste strony.

Historia Młodej Matki  i Fenga w pewnej chwili splata się w niemal magiczną jedność. To , co niemożliwe staje się realne. Na ile, to już zależy od wrażliwości  czytelnika , jego wyobraźni i wejścia w chińską mentalność. Zakończenie jest zaskakujące. Dziwne ,irracjonalne , a jednak w jakiś sposób zrozumiałe i dopełniające losy ludzi związanych z muzyką , z brzmieniem cytry.

Shan Sa nie opowiada tej historii chronologicznie. Najpierw gdzieś w stepie widać zrozpaczoną dziewczynę ,oczekującą i dziecka , i rozstrzygnięcia bitwy. Następnie pojawia się lutnik Sheng Feng  z Zhu  Bao plądrujący grób. I tak naprzemiennie obserwujemy losy kobiety i lutnika. Dzięki temu fragmentaryzmowi czytelnik z zainteresowaniem czyta powieść, chcąc poznać koleje  życia bohaterów. Nie tylko ich historie zostają opowiedziane. Mistrz ma swoją przeszłość i tajemnice, Zhu , Liu ,rodzina Młodej Matki, jej dzieci. Każdy jest inny , a został sportretowany przez pisarkę wyczerpująco , by czytelnik mógł ich poznać, wyrobić sobie zdanie ,obdarzyć sympatią lub jej odmówić. Piękna galeria ludzkich  losów, uczuć, emocji tym bardziej wciągających ,że kryją się pod maską dobrego wychowania, powściągliwości ,opanowania. Dla opowieści chińskich czy japońskich to typowe, iż emocji się nie ujawnia. Odczytać je może bardzo dobry obserwator z ledwie widocznych gestów ,subtelnych zmian twarzy czy sylwetki. Niewymówione przenikają głębiej ,wywołują żywsze  reakcje  u czytelnika.

Do mocnych stron powieści należy sfera obyczajowa. Pisarka nie skąpi ukazania zwyczajów różnych warstw społecznych od arystokratów do zwykłych chłopów. Wchodzimy do dostatnich domów i ubogich chatynek , nawet klasztor otworzy swe podwoje.  Wszelkie rytuały dworu, arystokracji ,mniszek  dają wgląd w sposób życia,postępowania , zachowania. Podobnie życie w miasteczkach czy wsiach , możenieco swobodniejsze, ale  również  ze swymi zasadami. 
Wszystko rozgrywa się na tle wojennych zamieszek , walk o władzę , gdy decydują się ludzkie losy. 

Ukazana historia porusza , fascynuje , nawet czaruje,  ale jednak nie porywa. Tym razem w powieści Shan Sa czegoś mi zabrakło. To zawsze proza doprawiona magią, poetycka, ale chyba nie ma w tej książce takiej mocy, by mnie porwać jak poprzednie powieści.
Oczywiście czyta się doskonale , wciąga opowiadaną  historię, nie ma jednak aż takiego uroku czy może  mocy jak poprzednie, które czytałam. I nie chodzi tu o czas wojny , bo przecież„Aleksander i Alestria” maja podobne tło. Może po prostu mniej do mnie przemawia ten sposób ujęcia tematu. Nie znaczy to ,że powieść nie jest interesująca czy źle się czyta. To naprawdę dobra lektura i na pewno wiele osób zaczaruje. 

niedziela, 18 marca 2012, szamanka30

Polecane wpisy

  • Morze Niegościnne

    Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013 Z zainteresowaniemprze czytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. Szamałka „ Kiedy Atena odwraca wzrok ”. Co pra

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ksiazkowiec, *.tktelekom.pl
2012/03/18 13:56:18
Podziwiam, że wracasz w tak odległy czas i daleką nam kulturę. Człowiek jest zawsze ze swoimi problemami taki sam, ale... Pozdrawiam:)
-
labareda
2012/03/19 04:18:08
Oj tak, ksiazki o Chinach i Japonii potrafia porwac, sama chetnie siegam po taka lekture. Niestety ta ksiazka, podobnie jak ciebie, nie zafascynowala mnie, czegos mi w niej brakowalo. Nastawilam sie chyba na inaczej opowiedziana historie i wieksze emocje. Po ksiazki tej autorki oczywiscie jeszcze siegne, pamietam "Aleksandra i Alestrie" i jak wspaniale potrafi pisac.
-
szamanka30
2012/03/19 19:45:46
książkowcu, dzięki:) zawsze fascynowala mnie przeszłość , a szczególnie ta daleka. Miałam chyba z 9-10 lat, gdy połknęłam bakcyla historii. I tak mi zostało:) To prawda ,że problemy sa takie same wszystko jedno ,gdzie żyjemy , czesto zostajemy z nimi sami , ale ciekawe jest to jak sobie człowiek radzi , co często zależy od kultury w jakiej został wychowany. Czasem chciałabym mieć takie opanowanie czy powsciągliwośc w wyrażaniu emocji jak ludzie Dalekiego Wschodu. Podrawiam serdecznie:)

labaredo:) tak , książki o tych krajach są niezmiernie inetresujace. Cieszę się,że mogłam ich trochę przeczytać , a radość mi sprawia , gdy znajduję kolejne o tej tematyce. Shan Sa to świetna pisarka i cieszy mnie,że jeszcze jedna ksiązka czeka na lekturę. I mam nadzieję,że tym razem mnie porwie w swój świat. Pozdrawiam cieplutko.