Blog > Komentarze do wpisu
Wagabunda

 

Wyd. Erica, tyt. org. Vagabond, tł. A.Bełdowska, str. 444, Warszawa 2009

Cornwella zawsze ogromnie lubiłam. Czekałam na jego powieści i od razu się w nie zaopatrywałam.  Przeszkadza mi tylko jedno , jak zawsze przy powieściach kilkutomowych , a
mianowicie czekanie. Toteż po lekturze „Hallequin. Jeźdźcy  z piekieł” postanowiłam po prostu zacząć czytanie , gdy w moich rękach  znajdzie całość. Nie będę się irytować, że nie wiem, co dalej, szczególnie gdy bohaterowie w końcowych scenach zostają postawieni w trudnych czy nawet niebezpiecznych sytuacjach.

Graal– marzenie ludzi od wieków. Graal , który zawładnął umysłami wielu. Poszukiwano go, śniono o nim,  zabijano dla niego.
Słowo „Graal” pozbawiało jasności myślenia, wywoływało gorączkę umysłu ,zmieniało życie . Dla niego zrobiono by wszystko. A czy był ktoś , kto wiedział, czym na pewno był Graal? Wielu sądziło, iż to kielich z krwią Zbawiciela ,największa relikwia  chrześcijaństwa. Potem pojawiły się teorie o snag real czyli świętej krwi, dziecku Magdaleny  i Jezusa , którą w swych żyłach mieli mieć  francuscy Merowingowie – królowie o długich włosach. Człowiek zawsze poszukuje wyjaśnienia , jeśli wierzy w istnienie czegoś , ale nie ma pojęcia ani gdzie to jest, ani jak wygląda. Potrafi poświęcić temu życie. Swoją drogą to ciekawe ,że kielich w wybraźni ludzi średniowiecza miał być z złota , misternie wykonany , oczywiście przyozdobiony szlachetnymi kamieniami. Tak sądzono, bo zapewne nie mieściłoby się w głowach ,iż może być to skromne naczynie , zgodne z warunkami  w jakich Jezus żył.

Znany z części pierwszej łucznik ,  nieślubny syn księdza, Thomas z Hookton po walkach we Francji w początkach wojny stuletniej , wraca do kraju.  Zdobył  informacje o swojej rodzinie, co jednak nie zmieniło na razie jego życia. Nadal chciał być łucznikiem ,  kiedyś  zostać dowódcą drużyny. Wiadomości o pochodzeniu ojca, pewnych tajemnicach, przyjął  raczej spokojnie.

 Hrabiowie Astarac ! ród Vexille , który  nie miał obecnie żadnych majątków, nie miał też prawa do występowania w czasie bitwy pod swoim sztandarem. Heretycki ród. Czemu ojciec Toma znalazł się w Anglii , zerwał kontakt z rodziną.  Może  on nie był szczególnie zainteresowany , ale jego król Edward III jak najbardziej , szczególnie gdy usłyszał, iż z szalonym księdzem wiąże się Graala. Miał być w ręku Vexillów , a ojciec Toma miał relikwię zabrać ze sobą. Na samą  myśl  król Anglii drżał z podniecenia i pożądania. Mieć święty kielich! Byłby najpotężniejszym władcą. To jego by słuchano. Bowiem  zgodnie z legendą posiadacz kielicha mógł doprowadzić do pokoju na świecie i odegrania wielkiej roli w historii.

Zgodnie z królewskim rozkazem Tom udaje się na północ kraju. W wędrówce towarzyszy mu ukochana kobieta Eleonora i ojciec Hobben. Duchowny i dziewczyna wierzą w Graala, mężczyzna natomiast jest wobec tematu obojętny. Nie spieszy się . Nie uważa ,by było to istotne. Dla niego walka to rzecz poważna, a  nie gonitwa za marzeniem.  Powinien odszukać brata Hugh Collinnmore`a, by uzyskać więcej informacji o ojcu i tajemnym skarbie , którym zainteresowany jest władca.Tom nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, z siły ludzkich  pragnień. Nie wie też ,że jego tropem rusza fanatyczny dominikanin , przedstawiciel inkwizycji,a oficjalnie jest wysłannikiem króla Francji do Szkotów. 

W tym czasie Szkoci doszli do wniosku ,że mogą zaatakować pogranicze , korzystając z  niejakiego osłabienia Anglików i związania większości ich sił na południu, ponadto zawarli sojusz  z Francuzami. Niedaleko Durnham dochodzi do walki , którą Cornwell drobiazgowo opisuje. Uważnie czytałam o młodym szkockim królu Dawidzie II Bruce, który tak bardzo pragnął sprostać legendzie ojca.Łaknął zwycięstwa. Szkoci zawsze staną przeciw Anglikom , wierząc w zwycięstwo.To odwieczny wróg. Coś tak oczywistego jak powietrze.

Tom , gdy tylko usłyszał o walce,porzucił swe zadanie i dołączył do bitwy nazwanej potem  pod Nevill Cross. Gdy wszystko się rozstrzygnęło , opadł bitewny szał , a zaczęło się liczenie łupów i  szacowanie wartości jeńców , Tom poznał cenę swej decyzji. Osobista tragedia spowoduje  powrót do zadania zleconego przez króla , a dodatkowym bodźcem  będzie chęć zemsty.

Tom wraca do Francji, a konkretnie do Bretanii. Oczywiście nie sam. Najbliższym towarzyszem łucznika  staje się wzięty do niewoli Szkot Robbie Douglas. Młody  jeniec ma nadzieję, że u boku Toma stoczy nie jedną bitwę, a tym samym zdobędzie łupy, by zgromadzić kwotę potrzebną na okup. Wesoły , otwarty ,żądny przygód Szkot stanowi doskonałe towarzystwo dla nieco przygaszonego Toma. Oczywiście muszą się też kłócić , zbyt wiele ich różni. Robbie czasem wpada w kłopoty, bowiem nie potrafi oprzeć się hazardowi i kobietom. Powrót do La Roche –Darrien to też przywołanie wspomnień o oblężeniu sprzed roku ,zdobyciu miasta , poznaniu niezwykłej dziewczyny , Czarnego Kosa, czyli Jeanette , hrabiny Armoryki. Nie tylko ją spotka , będą też  sojusznicy i wrogowie. A o najgorszym Tom nawet nie wie. Dominikanin  nie porzucił jego tropu. Znalazł się i tutaj. Sądzę ,że dla Toma uświadomienie sobie powagi  sytuacji wiązało się z dostaniem się w ręce inkwizycji. O tak! Ten fragment wywołuje ogromne emocje. O ile w walce każda ze stron jest uzbrojona i teoretycznie szanse są równe ( nie piszę tu o wyszkoleniu, umiejętnościach, broni , a to  decyduje), w walce z inkwizycją tylko duchowny ma władzę nad więźniem , a wszystko , co robi jest” w imię Boga”. Nie można spokojnie o tym czytać ani myśleć . A najgorsza jest świadomość , iż takie myślenie wcale nie przeminęło. Nie chcę pisać  o przygodach Toma , a podać tylko takie znaczniki jego losu.

Istotne jest , iż francuskie wojska zbliżają się do miasta, by je odbić z rąk Anglików. Wydawać by się mogło,że mieszczanie taką informację przywitają z radością.  Ale nie. Wspólnie z dotychczasowymi wrogami szykują się do obrony miasta, staną razem na murach. Czeka ich kolejna walka  w zupełnie nowej konfiguracji. Nie można nie wspomnieć o księciu Karolu z Blois , jego motywacji i  wielkiej ambicji, znanego już z pierwszego tomu. A Tom?  Ma misję do spełnienia.

W swej powieści pisarz jak zwykle doskonale odmalował tło historyczne. Tym razem w pierwszej części książki wiele miejsca poświecił Szkotom. Przedstawił relacje  z Anglikami , ambicje władców , znanych rycerzy, a też nadzieje tych młodych, dla których często to pierwsza bitwa. Intersująco,  wyczerpująco i niezwykle plastycznie  opisał sceny batalistyczne. Niemal słychać szczęk mieczy , świst strzał, rżenie koni , krzyki rannych, nawołania dowódców, jęki umierających. Cały ten bitewny zgiełk porywa czytelnika, choć wiem ,że nie każdy lubi czytać o okropnościach wojny.

Cornwell nie żałuje również czytelnikowi opisu stosunków społecznych oraz obyczajowych. Ciekawie spojrzeć oczami średniowiecznego przeciętnego człowieka na ich życie , wzajemne
relacje w ramach tej samej warstwy, powinności rycerskie, mieszczańskie Podkreśla mentalność ludzi , szuka jej przyczyn, przykłada wagę do ówczesnych zabobonów ,bo często wpływały na ludzkie decyzje i  postępowanie.To, co dziś oburza , wówczas nie było tak niezwykłe. To część życia ,wynikająca z określonej świadomości , wierzeń i zobowiązań. No i jak zawsze świetnie kresli postaci bohaterów. Pokazuje podłość, szlachetność , odwagę , tchórzostwo , brawurę. To ludzie pełnokrwiści , o charkterystycznych rysach charakteru.

Lektura powieści Cornwella zawsze dostarcza wiedzy , czytelniczej satysfakcji , wielu emocji, angażuje czytelnika w przeżycia bohaterów, nie mówiąc o wprowadzaniu takich emocji – w moim przypadku-ich miałam ochotę udusić książkowego bohatera , bo wiem, że  naprawdę tacy byli ludzie świętej inkwizycji.
Tom z Hookton nadal nie zdobył mojej całkowitej sympatii, ale nieco lepiej go rozumiem , współczuje mu , jednak minusy postępowania przeważają. Czy mogę powiedzieć,że jest wytworem swoich czasów? Do pewnego stopnia tak.

Podobnie jak w innych powiesciach , Cornwell umieścił mapkę  oraz notę historyczną.

Cieszę  się ,że na półce  w zasięgu ręki mam „Heretyka”, kończącego historię Toma i Graala.

I część trylogii  Graala- "Hallequin.Jeźdźcy z piekieł. 



sobota, 28 kwietnia 2012, szamanka30

Polecane wpisy

  • 1 września 1939

    Był piątek 1939 r. Dzieci szykowały się do powrotu do szkoły , dorośli mieli swoje plany. A wszystko to w cieniu hitlerowskiego zagrożenia agresją na nasz kraj.

  • Muchy w zupie i inne dramaty

    Wyd. Grass Hopper, str.350, Lublin 2009 " Dużo się teraz mówi o tym, że każdy powinien mieć bogate życie wewnętrzne . Jestem pewna, że życie większości kobiet

  • Ważny przyczynek do zwycięstwa pod Grunwaldem czyli unikatowy most łyżwowy

    Na grunwaldzkie zwycięstwo złożyło się kilka elementów. Niezaprzeczalny wielki wysiłek rycerzy polskich, litewskich, ruskich ( nieco Czechów, no i Tatarów, a i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/04/28 19:57:33
Książka zapowiada się ciekawie:) Tylko okładka upiorna!! :p
-
labareda
2012/04/28 21:49:53
Ksiazke wrecz pochlonelam. Uwielbiam Cornwella! Gdyby ktos mi wczesniej powiedzial, ze z takim zapartym tchem bede czytala opisy bitwy - nie uwierzylabym. Mysle, ze pozostale czesci trylogii rowniez polubisz. Szkoda, ze Thomas jest jaki jest;),
-
szamanka30
2012/04/29 16:31:35
avo_lusion okładka może nie najpiękniejsza , ale odpowiednia do treści, a długi łuk budził na pewno wielki starch i respekt. Książki Cornwella zawsze mi odpowiadały. Pisze interesujaco, niezmiernie plastycznie , no i w zgodzie z prawdą historyczną. Pozdrawiam z ogromnie wietrznego miasta :)

labaredo zgadzam się , jego książki się pochlania . Nie mogę ich odłożyć z ciekawości , co dalej , jak ułożaą się sprawy bohaterów, jak potoczy się bitwa. Odkąd pamiętam , lubiłam takie powieści. Nigdy nie przeszkadzały mi opisy wojennych zmagań. Cieszę się,że Ty też lubisz i podziwasz Cornwella. Przesyłam wietrzne i gorące pozdrowienia :)
-
blurppp
2012/05/03 13:21:00
Moim zdaniem książka rewelacyjna, co do recenzji to zbyt spojlerujesz