Blog > Komentarze do wpisu
Morze Niegościnne

Wyd. Muza SA, str.304, Warszawa 2013

Z zainteresowaniem przeczytałam 2 lata temu pierwszą powieść J. SzamałkaKiedy Atena odwraca wzrok ”. Co prawda miałam niewielkie zastrzeżenia , ale dotyczyły one przede wszystkim sfery  językowej zbyt uwspółcześnionej jak dla mnie, natomiast sama fabuła była bardzo dobrze skonstruowana. Ucieszył mnie fakt ,że autor nie porzucił swego bohatera, ale zaprasza po raz kolejny do jego życia.

Od  wydarzeń w Atenach upłynęło kilka lat.  Jest rok 425 p.n.e. Leochares opuścił  swoje polis , uciekając przed zarazą , ale też zdegustowany , rozczarowany  polityką i politykami. Z ledwością udało mu się uratować swoje małżeństwo. Lamia nie była typową Hellenką ,których życie ograniczało się do domu. Nie wychodziły na agorę , nie wyjeżdżały , nie spacerowały czy podejmowały gości. To domena mężczyzn . Świat  kobiet to pokoje w domu ojca, potem męża. Prowadzenie domu ,rodzenie dzieci i opieka nad nimi w najmłodszych latach ich życia.Mężczyzna nie rozmawiał z żoną , pragnął , by spełniała swe obowiązki. Była posłuszna , uległa, cicha i gospodarna. Lamia chciała współuczestniczyć w życiu męża, wiedzieć ,co robi i gdzie bywa, a że jego zajęcie nie należało do bezpiecznych , nie można się jej dziwić. Chciała  wychodzić, mieć własne sprawy . Pragnęła czuć wartość , barwę  i różnorodność losu. Z wielkim trudem Leochares  przekonał Lamię, by dała im szansę. 

Stworzyli sobie nowy dom daleko , nad brzegami Morza Czarnego zwanego niegdyś Niegościnnym a potem Gościnnym.  No  bo kto  by pływał po takim , które nie sprzyja żeglarzom?  Co  prawda nazwano je Niegościnnym – jak pisze Strabon w swej „Geografii”- z powodu bardzo ostrych zim oraz dzikich plemion ,które zamieszkiwały jego brzegi . Z lękiem mówiono  przede wszystkim o Scytach , składających ofiary z ludzi. 

W ten świat rubieży Hellady posłał swego bohatera Szamałek , chcąc dać czytelnikowi nie tylko dobrą zagadkę kryminalną , ale interesujące miejsce akcji. Zwykle pamięta się o Grecji  -powiedzmy-kontynentalnej/europejskiej , a kolonie w Azji Przedniej gdzieś umykają. A i tam nie braknie przecież ekscytujących zdarzeń. Ponadto taki kocioł kilku narodowości daje duże pole do popisu . Wiadomo o odwiecznej rywalizacji Aten i Sparty , o toczonych wojnach .Były to jednak walki w obrębie samych Helleńczyków ,a tam w Bosporze możliwości są inne. Grekę słychać tak samo często jak scytyjski oraz język innych plemion zamieszkujących te tereny.

Leochares stał się rzemieślnikiem , a konkretnie złotnikiem .Może nie najwspanialszym na świecie , ale na przysłowiowy chleb zarabiał. Prowadzi spokojne życie ,zadowolony z siebie i rodziny, choć momentami z obawą myśli o przyszłości. Wiodą bardzo skromne życie  w Pontikapajon. On często wyrusza ze swym towarem w dalsze podróże , Lamia sama prowadzi ich dom, gotuje , pierze ,naprawia i wychowuje ich synka. Często jest jej trudno. Marzy  czasem o niewolnicy , która by ją odciążyła w licznych obowiązkach.

A tymczasem w pałacu archonta Satyrosa  dochodzi do zbrodni , która z daleka pachnie międzynarodowym skandalem , groźbą  wojny z Teodozją  , którą  jak na razie Grecy chcą mieć po swojej stronie jako  spolegliwego sojusznika. Zamordowano posła z owej Teodozji i to wyjątkowo brutalnie. Odcięto mu głowę, na dodatek nie wiadomo, co się z nią stało. Archont czuje kłopoty, więc chce utrzymać tę śmierć w tajemnicy  do czasu znalezienia sprawcy.  Mieszkańcy sąsiedniej Meocji nie mogą się o niczym dowiedzieć , a i lepiej , by pozostałe polis były nieświadome kłopotów Satyrosa.

I tu pojawia się nasz Leochares . Satyros posyła po niego ,a on ledwo zdołał otrzepać kurz po kolejnej wyprawie. Nie ma na to ochoty , ale też nie ma wyboru. Archonta nie lubi, nie ufa mu , co nie zmienia faktu , iż jest władcą, którego należy posłuchać . Leocheres nieco przeklina swego pecha, bowiem o jego poprzednim życiu i zajęciu  oraz sprawie spartańskiego szpiega , jak też podziwie Peryklesa opowiedział Satyrosowi pewien Platejczyk Skopas i teraz to się mści. Archont  powierza mu śledztwo w sprawie posła , oczekując szybko efektów. A w celu zdopingowania Leocharesa do działania ,powiedzmy ,„zaprasza” do swego pałacu jego rodzinę.  Mężczyzna wie, że musi wykonać zadanie ,ale za ten akt przemocy znienawidził Satyrosa. By mu przypominać o ważności sprawy oraz ku pomocy przydzielono mu dowódcę straży Kalligenesa.  Nie darzą się sympatią , ale jakoś będą musieli dojść do porozumienia , by rozsupłać zagadkę. Czytelnik towarzyszy Leocharesowi w jego wędrówkach po różnych zaułkach miasta , kiedy usiłuje zdobyć choćby strzęp informacji, a także w wyjazdach np. do Nimfajonu, niezależnego polis , jednak, jak mówi nasz bohater, „na pasku Aten” . Toczy wiele różnych rozmów, czasem bezowocnych , rzadziej dających nadzieję lub dalsze wskazówki.
Leochres czuje się  sterany życiem , zmęczony , postarzały  po przejściu ateńskiej zarazy. Nie ma  poczucia  zupełnej swobody w tym polis , nie zna tu wszystkich tak , tak jak  by chciał. Trudniej o informacje. Do pogawędek zostają osiedli tutaj Grecy . Miejscowi nie ufają zbytnio  żadnemu Grekowi .To zamknięta społeczność , a o hermetyzmie okolicznych plemion szczególnie Taurów może tylko posłuchać .Omijają ich nawet inne ludy Bosporu , uważając za niezmiernie okrutnych acz niezorganizowanych , porozumiewających się jakimś szczątkowym językiem.  O dotarciu do plemion znad Bosportu może tylko marzyć. Ani nikt go tam nie zaprowadzi, ani nie wskaże drogi do ludzi , których niezmiernie się lękają. Przecież oni nie tylko zabijają kogo chcą , ale też zjadają mięso ,a  czaszek używają jako kielichów. To nie Scytowie . Dopiero nad Morzem Gościnnym dowiedział się , jak wiele jest tych plemion , których Hellenowie wrzucili do jednego worka i w dziwny sposób odróżniali .

„W Atenach wydawało  mu się wszystko proste. Jak ktoś był z okolic Morza Gościnnego i był rudy – to Trak, miał ciemne włosy –Scyta, czarne , kręcone kłaki – przywieźli go z Kolchidy . A tu się roi od innych jeszcze ludów , w tych zaś , o których słyszał wcześniej , i tak trudno się rozeznać.”

Leo – jak go niektórzy  nazywają – czuje się samotny , opuszczony ,daleko od ojczyzny , którą musiał i chciał opuścić . A  jednak , gdy przygotowywał sobie w opuszczonym domu posiłek, nie pierwszy raz pomyślał

„ Co to będzie , jak już nie będę mógł pracować w warsztacie … W Atenach zawsze można było poprosić krewnych o pomoc , może nawet udałoby się rentę dostać.”

Wiele czytelnik dowie się w trakcie śledztwa przede wszystkim o samym Leocharesie , jego nadziejach, obawach , marzeniach , miłości , ale też stosunku do ludzi , świata.  To realista , czasem cynik, ale ma w sobie jakąś wrażliwość, która rzadko się ujawnia.

Prowadząc swoje śledztwo nie może zlekceważyć żadnego , nawet najmarniejszego tropu. W kręgu jego zainteresowań  są ludzie z dworu archonta jak Charnaks , Krateros  , ale też przedstawiciele różnych plemion , choć na plan pierwszy wysuwa się Szrama i Taurowie. Tylko gdzie jest motyw?  Arystydes , nieszczęsny poseł , był w Pantikapajonie  tylko 4 dni, tocząc delikatne i poufne rozmowy. Komu zawadzał, komu się naraził? Ważnym momentem śledztwa stanie się pewien zamach, zapach uryny  oraz rozmowa.   Powoli dochodzenie posuwa się do przodu , choć pewnie Leo chciałby tempa ekspresowego ze względu na swą uwiezioną rodzinę. Wartkości akcji i ekscytacji nie może nikt odmówić tej powieści , ale punkt kulminacyjny jest ogromnie dramatyczny i przejmujący.

I tutaj Szamałek inaczej skonstruował swą drugą powieść. O ile w pierwszym kryminale cały czas w centrum zdarzeń jest Leochares , a Lamia gdzieś tam w tle , w rozmowach , tutaj staje się równorzędnym partnerem , bohaterką , której pisarz poświecił tyle samo uwagi , co jej mężowi .  Lamia w pałacu archonta staje się więźniem jednego pokoju i to zamordowanego posła. Brr...Tylko tam może przebywać , co nie znaczy ,że niczego nie widzi ani nie słyszy. Początkowo trudno w ogóle zaakceptować jej zaistniałą sytuację i swą wściekłość kieruje  na męża. Uważa ,iż to przez jego aktywność w radzie został zauważony , posądza go też o słabość z powodu braku sprzeciwu wobec rozkazu Satyrosa.

 

"Gdybyś tylko schował na chwilę swoją głupią dumę, tobyś się z tego wykręcił", wypomni mu później Lamia.

"Wystarczyło udać przed Satyrosem, że ateńska zaraza rzuciła ci się na umysł": ot, "trochę się pojąkać, poślinić, zapomnieć o tym czy owym. I siedzielibyśmy teraz w domu!"

 

Pewnie sobie zdaje sprawę , że część zarzutów i złości na męża wynika z poczucia bezsilności i zwykłego strachu. A jednak nie potarfi się opanować.Leo może wieczorem widywać żonę. Czeka na ten moment od rana , ale nie zawsze Lamia widzi go z radością . Obwinia go, ale też pogania ,by szybko wykrył sprawcę, bo chce wrócić do siebie. Bardzo źle czuje się w domu archonta. Atmosfera jest gęsta , nieprzyjemna , docierają do niej echa politycznych rozgrywek , jak też spraw osobistych. Poznaje Stratonikę, niekochaną , a  wręcz pogardzaną  żonę Satyrosa. To bardzo nieszczęśliwa kobieta, aczkolwiek dominuje w niej egoizm, sceptycyzm , realizm. Doskonale wie, że  za dostatnim życiem kryje się rozpacz. Dla ludzi , służby jest daleka , zdystansowana, obca. Lamię traktuje dobrze,nawet jej zazdrości , bo wróci kiedyś do swego życia , skromnego , ale dającego jej dużą wolność, podczas gdy ona zostanie w pałacu na zawsze, niczym w niewoli. Tam Lamia widzi przepych , poznaje wygodę , dostatek jedzenia i wyposażenia. Ma nawet do pomocy niewolnicę Nanę. Dziwi się swojemu do niej stosunkowi. Zaczyna jej współczuć , lubić, ufać. Nie jest dla Lamii  mówiącym narzędziem , staje się człowiekiem ,któremu los wyjątkowo nie sprzyjał. Zaskakuje tym sama siebie.  O Lamii , jej dzieciństwie, czasach panieńskich, małżeńskich , a potem nieco niespodziewanego macierzyństwa bardzo wiele się czytelnik dowie. Co czuła , myślała , o czym skrycie marzyła – ten portret młodej kobiety pokaże pisarz. Mnie Lamia bardzo zaskoczyła pewną decyzją, a potem działaniem. Niby do niej nie pasowało , ale gdy się lepiej przyjrzeć zdumienie będzie mniejsze.

I rzecz niezmiernie istotna. Dzięki różnym rozmowom, które prowadziła lub podsłuchała,  zdobytym informacjom , które następnie przekazała Leocharesowi , jego zagadka stała się zupełnie jasna i  zrozumiała.  Mógł wreszcie podjąć radykalne kroki , pewien swych racji . To już nie tylko podejrzenia lecz całkowita pewność.

Myślę ,że zabieg J. Szamałka  ,by akcję poprowadzić dwutorowo , towarzysząc naprzemiennie Leocharesowi  i Lamii , umożliwił ukazanie dwu światów - kobiet i mężczyzn , ich oglądu świata, ale przede wszystkim możliwości, jakie im stwarza . Pisarz  w swej powieści daje doskonały obraz epoki. Świetne tło obyczajowe , bazujące na solidnych podstawach historycznych, od razu budzi zainteresowanie czytelnika. Powieść od początku
przykuwa uwagę ,a umieszczenie akcji na krańcach azjatyckiej Hellady dodaje niezwykłości , posmaku nieprzewidywalności i oryginalności. Och , człowiek się nie zmienia , zawsze bez względu na czas i miejsce jego pasje, namiętności pozostaną niezmienne, a jednak coś przyciąga do książek , których akcja osadzona jest w dawnych czasach.  Przynajmniej mnie zawsze to o wiele bardziej pociąga niż współczesność. Warto  podkreślić , iż pisarz stworzył galerię niezwykle ciekawych postaci, nadał im charakterystyczne , wielce indywidualne cechy . To postaci pełnokrwiste z wadami, zaletami , marzeniami , pełne różnych uczuć i emocji. Swych bohaterów wysłał nad Morze Niegościnne doskonale oddając zawiłości polityczne tamtego obszaru ,a także obyczajowe i kulturowe. Nie ma się uczucia ,iż wystarczy zmienić imiona postaci i można je przenieść w inne miejsce i czas.To nie element dekoracyjny. Nie, dla Szamałka to bardzo istotne , by czytelnik odczuł , iż jest w Helladzie  w V w. p.n.e, a jego bohaterowie przynależą do tej kultury. Odnosi się wrażenie ,że jest się  tam , nad Bosportem , odczuwając niepewność jutra, ale też radość z własnych dokonań , swego życia.

Żywię wielką nadzieję, że  raz jeszcze spotkam się z Leocharesem i Lamią , a  raczej otwarte zakończenie powieści pozwala na takie przypuszczenie. Spodobała mi się bardzo książka Szamałka , jego bohaterowie i świat miniony , który z takim talentem wykreował.

 

 

"Wóz, którym jechała Lamia, wydawał z siebie tyle odgłosów, że sprawiał wrażenie żywego, aczkolwiek ciężko chorego zwierzęcia. Koła skrzypiały na każdym wyboju, pałąki, na których rozpięta była plandeka, trzeszczały przy co silniejszym powiewie wiatru; słychać było też ciągłe cmoknięcia i nawoływania woźnicy, trzask bicza, pełne pretensji posapywanie wołów i nieustające bzyczenie ciągnącej za nimi chmary much i gzów. Głowa Lamii pękała od tej kakofonii; do tego w wozie, krytym na scytyjską modłę, było nieznośnie gorąco i duszno."

 

[Ponatikapajon] " Z daleka wyglądał jak Ateny. Tak jak i tam , był mur obronny z żółtawego kamienia , czerwieniły się pokryte dachówka domy, nad miastem wznosiło się wzgórze- zwane przez miejscowych , z właściwym brakiem wyobraźni , Górą- na którego stała świątynia. Z bliska jednak podobieństw było coraz mniej , a w oczy kłuły różnice .Świątyni nie budowano z marmuru , lecz z lichego porowatego wapienia , wyglądającego jak wysuszona  słońcem gąbka; rzeźb w sanktuariach było niewiele, a te , które stały , w Atenach by wyśmiano; teatr był mały , pokazywano w nich zupełne gnioty, albo staromodne sztuki sprzed półwiecza ;na ulicy język Scytów słychać było równie często jak grekę. Krótko mówiąc , koniec świata i zadupie." 



 

 

niedziela, 09 czerwca 2013, szamanka30

Polecane wpisy

  • Pustelnik z lasu Eyton

    Wyd. Zysk i S-ka, seria Kroniki brata Cadfaela, tyt.org.The Hermit of Eyton Forest , tł.M.Michowski, str.274, Poznań 2004 Pierwszą powieść , której bohaterem j

  • Dzicy wojownicy

    Wyd.WAB,Rycerze Sycylii #2, Le guerriers fauves , tł. J.Sozańska, str. 318, Warszawa 2010 Z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałam kolejny tom przygód

  • Warszawa nieodbudowana. Żydowski Muranów i okolice

    Wyd.Agora, str. 284, Warszawa 2012 Książka nieco poczekała na półce, zanim czas pozwolił mi ją wziąć do ręki, by zagłębić się w bezpowrotnie utracony świat. To

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2013/06/09 20:45:43
Wspaniała, wyczerpująca recenzja! Chętnie sięgnę po książkę, jeżeli znajdzie się w mojej bibliotece :) Przyznam również, że okładka jest przepiękna! Bardzo klimatyczna.
-
szamanka30
2013/06/10 22:20:38
avo_lusion , pięknie dziękuję:) jeśli sięgniesz po książkę Szamałka , radzę zacząć od pierwszej czyli "Kiedy Atena odwraca wzrok". Akurat w tym przypadku ważne są losy bohaterów , stąd wymagana chronologia. Zachęcam do lektury, bo naprawdę powieści Szamałka są dobrze napisane. Oby tak dalej! a okładka faktycznie interesująca:) Pozdrawiam miedzy grzmotami:)