|
|
<
|
Luty 2010 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
Zakładki:
ADRES szamanka30@gazeta.pl
Czytam
Lektury 2010
Podczytuję
Przeczytałam 2009
Przeczytałam (od 29.04.2008)
Przeglądam
Wyzwanie czytelnicze
|
poniedziałek, 08 lutego 2010
Do odpowiedzi proszę......
Kalio poprosiła mnie o odpowiedź na pytania , książek tyczące. Dzięki:) Trochę czasu mi to zabrało, bo wydawać by sie mogło na pierwsze czytanie,że bez problemów, ale ....
1. Kim jest Twój ukochany bohater literacki? A kogo darzysz największą niechęcią?
Coś tak czułam ,że z tymi bohaterami literackimi będę miała kłopot. Gdy byłam nastolatką , uwielbiałam Tomka Wilmowskiego ,bohatera serii powieści A. Szklarskiego. Niemal rówieśnik, a tu podróżuje, przeżywa różne przygody, często niebezpieczne , do tego jest dzielny, ceni honor i prawdę. W przyjaźni wierny. Zawsze można było na nim polegać. Wzór chłopaka! Lubiłam też Anię z Zielonego Wzgórza za ogrom wyobraźni i wiele optymizmu.
A teraz zaczynają się schody. Nie mam jednego ukochanego bohatera literackiego. To chyba niemożliwe przy czytaniu tak dużej ilości książek. Jednak czasy wczesnej młodości pozostawiły we mnie pewien wzór – to musi być człowiek porządny, wierny i lojalny, prawy, mający szacunek dla innych, bardzo dobrze jeśli honor i kraj są dla niego ważne. Myślę , że Bogumił Niechcic jest takim bohaterem- ma za sobą przeszłość powstańczą, ceni pracę, jest zawsze wierny swym ideałom, można na nim polegać. Sympatię budzi we mnie również pułkownik Wołodyjowski. Cenię sobie postępowanie bohaterów „Opowieści o 47 roninach” J.Allyna. Wszyscy legitymują się podobnymi cechami. Bohater , dla którego mam szacunek to Ling Tan, bohater powieści ‘Smocze ziarno”. I jeszcze kilku by się znalazło.
Nie lubię wszystkich bohaterów- nie będzie imiennie – którzy postępowali nieuczciwie, często podle w imię wiary lub polityki. Nie potrafię spokojnie czytać powieści , gdy, uzasadniają swe karygodne postępowanie , łącznie z niewyobrażalnym okrucieństwem i mordami, iż „ Bóg tak chce”, „Dla chwały bożej” lub „My wam niesiemy cywilizację”, a pragną tylko ziemi i złota. Nie lubię Raskolnikowa , nie lubię Becky Sharp z „Targowiska próżności” .
2. Które ze światów pokazanych w książce zrobiły na Tobie największe wrażenie i dlaczego?
Zastanawiałam się nad tym pytaniem trochę dłużej , niż sądziłam. Nie ciekawią mnie światy wymyślone w powieściach fantasy . Moje myśli oscylowały wokół teraźniejszości i przeszłości , tej dalszej. Jednak wybieram światy minione. Czasem żałuję, że nie ma czegoś takiego jak wehikuł czasu, bym mogła się przemieścić na trochę w interesujące mnie okresy historyczne. Zawsze ciekawiło mnie , jak niegdyś ludzie żyli, czemu podejmowano takie , a nie inne decyzje w kwestiach politycznych (ci królowie ze swymi różnymi zobowiązaniami) , co decydowało o wygranej lub przegranej bitwie, co miało wpływ na sojusze z sąsiadami. Interesują mnie też poszczególne postacie historyczne. Żałuje ogromnie, że – jak dla mnie- za mało jest powieści historycznych , a już szczególnie tyczących historii Polski. Czyżby pisarze nieco się obawiali np. średniowiecznych dziejów naszego kraju? Czytałam trochę młodzieżówki, ale gdzie te dla dorosłych. Na razie posucha, ale czekam.
3. Jaka książka najbardziej Cię przeraziła ? A jak wzruszyła ? Która najbardziej rozśmieszyła ?z jakich powodów?
Najłatwiej odpowiedzieć na ostatnie. Nie będę oryginalna. Nieodmiennie śmieszy mnie książka Chmielewskiej „Wszystko czerwone” oraz kilka innych jej autorstwa, tych starszych .
Przeraziła mnie nie książka, ale ukazane w niej postępowanie człowieka. Na pewno będą to powieści F. Dostojewskiego , który jak nikt potrafi obnażyć ciemną stronę człowieka , całe zło tkwiące w ludzkiej duszy. Najbardziej przemawiają do mnie „Biesy”. To również czytane dawniej książki o II wojnie , np. opowiadania Borowskiego . Z czytanych nie tak dawno „ja, Tituba, czarownica z Salem „M. Conde, „Smocze ziarno” P.Buck, „Ines, pani mej duszy” I. Allende o konkwiście Chile ( recenzja w przygotowaniu, muszę ochłonąć, by napisać). I pewnie przypomni mi się jeszcze kilka innych, ale tak zwykle bywa, gdy odpowiada się na pytania.
Najtrudniej z tą , która wzrusza, bo ja raczej szybko ulegam temu uczuciu. Często sobie nawet popłaczę nad losem bohatera. I tutaj raczej nie podam tytułu. Cieszę się raczej, że podchodzę emocjonalnie do losów bohaterów.
A teraz moje pytania.
1. Czy jest powieść, do której wracasz?
2. Czy pamiętasz książkę , od której zaczęła się Twoja miłość do literatury, ewentualnie do określonego gatunku literackiego?
3. Jeśli nie możesz dostać książki, na której Ci zależy, szukasz do skutku czy rezygnujesz?
4. Jakiego typu książek jest wg Ciebie za mało na rynku?
5.Co decyduje o wyborze powieści- opinia przyjaciół, reklama, blogi ?a może jeszcze coś innego?
O odpowiedź poproszę pięknie Annie, cleverę oraz lilithin
środa, 03 lutego 2010
Piekło Gutenberga

Instytut Wydawniczy PAX, tyt.org. Das Gutenbergkomplott, str. 352, Warszawa 2010
Piekło Gutenberga - Ch.Born
"Piekło Gutenberga" to pierwsza pozycja w nowej serii IW Pax "powieść z kapturem" nawiązującej do najlepszych tradycji powieści sensacyjno-historycznej, dostarczającej czytelnikom nie tylko emocji i rozrywki, ale i rzetelnej wiedzy o dziejach chrześcijaństwa i Europy.
Moguncja, rok 1454. Syn bogatego kupca, Jan Gutenberg, udoskonala swój wynalazek, który odmieni oblicze świata: za pomocą ruchomych czcionek drukuje Biblię, co pozwoli rozpowszechnić znajomość Pisma Świętego wśród ludu. W mieście dochodzi do dwóch zabójstw. Jaki związek mają one z wynalazkiem Gutenberga? Czy młodemu sędziemu, Thomasowi Bergerowi, uda się znaleźć łączący je motyw i wykryć mordercę? Trzymająca w napięciu, barwna powieść oparta na realiach codziennego życia piętnastowiecznego miasta i wprowadzająca w początki historii druku. CHRISTOPH BORN studiował w Moguncji literaturoznawstwo, germanistykę i historię. Napisał pracę doktorską na temat wczesnych druków Biblii, od Gutenberga do Lutra. (ze strony wydawnictwa)
Książka Borna otwiera cykl „Powieści z kapturem” . Powieść miała swa premierę 15 stycznia. Niestety nie dane mi było poznanie całej powieści. Przeczytałam prolog oraz 3 rozdziały, choć tak do końca nie jestem pewna , czy III był cały. Mogę tylko opisać wrażenia , jakie odniosłam po lekturze ułamka książki. A żal mi , bo bardzo lubię powieści historyczne. W prologu czytelnik poznaje Rzym. Papieskie miasto , będące aktualnie wielkim palcem budowy. To papież Mikołaj V zachęca do jego odnowy, nie żałuje pieniędzy. Również dzięki niemu do łask wraca sztuka antyczna, zaczyna się też czytanie i poznawanie starożytnych mistrzów. Jest rok 1453 . Świat się zaczyna zmieniać. Nie wszystkim jednak te zmiany przypadają do gustu. Papież choruje , wiec kardynałowie zaczynają myśleć o następcy na tronie Piotrowym . Nie wszyscy też chcą posłusznie czekać na konklawe, zadając się na los. Wśród hierarchów toczy się walka. Czytelnik dowiaduje się o istnieniu dwu stronnictw – reformatorskiego i konserwatywnego, zachowawczego. Od tego , kto zostanie nowym papieżem będzie zależała droga, jaką pójdzie kościół. Czytelnik w pierwszej części prologu poznaje płatnego zabójcę Sebastiana. Otrzymał zlecenie, z którego jest zadowolony , bo pieniądze, jakie otrzyma zapewnią jego rodzinie dostatek na dłuższy czas. Jest zadowolony ,że do niego się zwrócono , bo , jak sobie tłumaczy, i tak ktoś dokonałby zabójstwa i przepił pieniądze, a on wykorzysta je lepiej. Sebastiano wywiązuje się ze swego zadania. Następnie towarzyszymy zleceniodawcy , spotykającemu się osobą, która chciała śmierci starca. Pod koniec rozmowy pierwsza z osób proponuje ,iż wyjedzie do Moguncji , by jeszcze lepiej przysłużyć się dostojnikowi. Czemu tam? Nie wiadomo. Następnie przenosimy się do Moguncji. Akurat w tym dniu Thomas Berger obejmuje stanowisko sędziego, oczywiście dzięki protekcji. Dla młodego człowieka to ogromna szansa. Każdy nowy sędzia musiał się zaprezentować księciu elektorowi. Thomas , oczekując na przyjęcie , słyszał pomstowanie elektora Dietricha von Erbacha na cechy , na rajców. Widać był to człowiek nie znoszący sprzeciwu. Pytania księcia były dla Thomasa zaskakujące . Nie wiedział , czy to dobrze ,że studiował w Bolonii , zdumiał się ,że dotychczasowy sędzia konsultował wyroki z elektorem , bo jak ten rzekł „Prawo stanowię ja”. Berger miał ochotę wrócić do rodzinnej Kolonii , czując ,że protektor „posadził go przecież na beczce prochu!” Postanowił jednak zostać i zaufać swoim możliwościom i umiejętnościom. Następnie musiał przedstawić się dowódcy straży miejskiej. A tam usłyszał z kolei o ucieczce 5 bandytów od tygodni terroryzujących okolicę. Strażnicy byli bezradni. Największą atrakcją , jaką Busch miał dla nowego sędziego , były różnorodne narzędzia tortur. W końcu czytelnik poznaje Katharinę Roth , nauczycielkę. Bardzo pragnęła uczyć, choć zdawała sobie sprawę, iż na razie jest to kwestią szczęścia, bowiem „kiedy umarł stary nauczyciel , przekonała rodziców uczniów ,żeby póki nie znajdzie się inny, zatrudnili ją. Od dnia , kiedy po raz pierwszy przekroczyła próg klasy, minął ponad rok, a ona nadal zachowała posadę.” W domu nie czuła się najlepiej, ojciec należał do ludzi surowych i wymagających. Postanowiła odwiedzić siostrę Klarę. Nie wiadomo czemu kobieta mieszka aktualnie za murami miasta w domu węglarza. Katharina była nieco zaniepokojona samotną wyprawą, ale coś ja niepokoiło. I słusznie , jak się okazało. Jak dalej potoczy się akcja , nie wiem. Jednak to, co przeczytałam budzi zainteresowanie. Na pewno trzeba przyznać autorowi , iż ciekawie prowadzi akcje, potrafi zaintrygować. Ma również dar tworzenia postaci. Świetnie nakreślona sylwetka mordercy Sebastiano. Nie wiem, czy się jeszcze pojawi, ale znamy jego myśli, pragnienia, uczucia wobec żony i dzieci. Poznajemy rodzinę. Podobnie z innymi bohaterami. Ponadto atutem jest dbałość o realia epoki, zwyczaje , historię, opisy miasta. Sądzę, że książka jest warta uwagi.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Cienie Barcelony

Wyd.Literackie MUZA SA,tyt.org.Marina , tł. K.Okrasko, C.M.Casas, str.302, Warszawa 2009
Marina - C. R.Zafón
Za sprawą Zafona po raz kolejny znalazłam się Barcelonie , mieście , które wyjątkowo mocno działa na wyobraźnię. Pisarz we wstępie zaznacza , iż „Marina” jest ostatnią powieścią przeznaczoną dla młodzieży. Zapewne tym należy tłumaczyć wiek głównych bohaterów.Oskar Drai , 15-letni uczeń gimnazjum, zamiast spokojnie i grzecznie przebywać w szacownych murach szkoły , wykonując ćwiczenia zadane przez zakonnych nauczycieli , marzy. Jest ciekaw świata za murami. Oskar bowiem nie tylko w ciągu roku szkolnego przebywa w internacie , ale również w wakacje, gdyż jego rodzice są nieobecni
Czeka na „cud, który wydarzał się codziennie o piątej po południu”. Wtedy kończyły się zajęcia i miał niemal 3 godziny wolnego, do kolacji. To ukochana chwila Oskara. Ostatnie promienie słońca przechodzą szybko w zmierzch, a on wymyka się z internatu i wędruje uliczkami Barcelony. Jest zainteresowany dawnymi pałacykami , domami , które lata świetności maja za sobą. Często oplecione bluszczem, z zapuszczonymi wokół ogrodami. Wyobraża sobie , jak niegdyś wyglądały , co się działo, gdy były pełne życia dzięki swym właścicielom. Teraz pozostały echa. Lubił penetrować okolice nazywane pustynią Saria. Pewnego razu dociera do dziwnego ,zdawałoby się opuszczonego domu „Zapadał już zmrok i zakątek ów wydał mi się cokolwiek złowrogi . Panowała tu grobowa cisza, tylko wiatr od czasu do czasu szeptał cos ku przestrodze.” Pomimo to coś ciągnęło go jak magnes do ogrodu i domu. Za Kafką, kotem mordercą(jak go nazwał) i niebiańską melodią „Jak urzeczony ruszyłem na poszukiwanie jej źródła” . Tak znalazł się w domu. Wziął do ręki kieszonkowy zegarek, gdy zdał sobie sprawę z czyjejś obecności . Pełen lęku umyka, niestety z zegarkiem.
Oskar musiał tam wrócić, by oddać pamiątkę. Tak poznał Marinę i Germana oraz oficjalnie Kafkę. W domu Mariny miał uczucie przeniesienia w czasie , pewnej nierealności .Sam styl bycia gospodarzy , wystrój domu, obrazy Germana budowały atmosferę niezwykłości , przeniknięcia do świata sprzed lat. Nie ukrywał przed dziewczyną, że lubi tajemnice, a ona zaproponowała wyprawę na cmentarz, bo coś ją tam intryguje. Przyszła dama w czerni „Sunęła miedzy grobami niczym zjawa .W dwóch palcach niosła czerwoną różę.” Kwiat położyła na grobowcu innym niż pozostałe- nie było nazwiska zmarłego tylko rysunek czarnego motyla z rozpostartymi skrzydłami. Ten symbol pojawi się wielokrotnie powieści, a jego znaczenie rozwiązane. Czarna dama pojawia się na cmentarzu co miesiąc. Młodzi postanawiają ją śledzić. Nie daje im spokoju dziwny nagrobek. Chcą rozwiązać tajemnicę. Oskar prócz tego pragnie przebywać z Mariną , bo lubi z nią być, rozmawiać, bo zaczyna się w niej zakochiwać. Po jakimś czasie dostał od tajemniczej damy wizytówkę. Składając wizytę Sentisowi , rozpoczynają tym samym poznawanie historii Michala Kolvenika i Evy Irinownej . Kolejni rozmówcy –Florian, Shelley, Claret – chętnie dzielą się historią czeskiego emigranta. Nie mają pełnych informacji, ich opowieści dopełniają się , rysując wyrazista sylwetkę bohatera. W międzyczasie Oskar i Marina odwiedzają też miejsca , które budzą lęk czy wręcz grozę i przerażenie. Ich wizyta w oranżerii , znalezienie albumu , różnych narzędzi i w końcu wystraszeni przez manekiny wprowadza elementy horroru , który będzie im od tej pory towarzyszył. „…ujrzałem ślepą twarz o pustych czarnych oczodołach. To drewniana baletnica otaczała szyję Mariny ostrymi jak brzytwa palcami.” Im lepiej poznają historię życia Michala , tym bardziej się narażają. Czego emigrant pragnął w swym życiu? O czym marzył? W Barcelonie zaczął nowe życie, zyskał bogactwo, założył firmę , realizował to, o czym myślał od dzieciństwa. Miał przyjaciół, ale oczywiście dorobił się również wrogów .W końcu zdobył miłość. Dla swej wybranki zrobiłby wszystko. Nawet teatr dla niej remontował –Gran Teatro Real . Oskar i Marina poznają tę historię , która powinna być już przeszłością, ale nie jest. Jej rozstrzygnięcie dopiero przed nimi. Młodzi badają wszystkie ślady i tropy , narażając się na coraz większe niebezpieczeństwo. Komuś nie odpowiada docieranie do prawdy. Giną ludzie , strach narasta , potęguje się otaczające zło, coraz częściej unosi się wokół specyficzny zapach, a nawet pojawia czarny motyl. Nie potrafią jednak przestać, pragną rozwiązać zagadkę.
Obok rozsupływania zagadek , Oskar jest zafascynowany samą Mariną , jej niezwykłym wdziękiem , rezolutnością, ale i eterycznością. Podziwia ją za oddanie, czułość i troskę wobec ojca, Germana. Jest w niej zakochany. Sam German to również ważna osoba w życiu Oskara. Malarz, który przestał malować po stracie, jaka poniósł. Wrażliwy , wykształcony mężczyzna, będący po trosze ojcem , a po trosze przyjacielem. Połączy ich przyjaźń i szacunek. No i Barcelona . Język Zafona jest magiczny , ma w sobie jakiś nieodparty urok. I chce się o tym mieście czytać bez końca . Nawet jeśli często jest mroczno, ciemno, snuje się mgła . Taką jasną plamą jest dom Mariny, miejsce , gdzie Oskar zazna szczęścia , radości.
Nie można oprzeć się prozie pisarza . Książkę czyta się doskonale i nic nie może przerwać lektury tej powieści.
niedziela, 17 stycznia 2010
Australijska zbrodnia

Wyd. Amber, tyt.org.The broken shore, tł.K.Bereza, str. 312, Warszawa 2008
Przeklęty brzeg -P.Temple
Zainteresował mnie australijski kryminał na dodatek obsypany tyloma nagrodami i to najwyższymi :
Ned Kelly Award 2006 – najważniejsza nagroda dla najlepszej powieści kryminalnej
Australian Book Industry Award 2006 – nagroda australijskiego rynku wydawniczego dla najlepszej powieści roku
Colin Roderick Prize – prestiżowa nagroda literacka dla najlepszej powieści australijskiej
Nominacja do Miles Franklin Award 2006 – nagrody literackiej dla powieści najlepiej ukazującej Australię.
Robi wrażenie, prawda?
Powieść Petera Temple`a przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością , płynącą z dobrej lektury.
W małym australijskim miasteczku jest też niewielu mieszkańców. Każdy zna tu swego sąsiada, wie , czym się zajmuje . To społeczność od dawien dawna zasiedlająca okolice Port Munro i Cromarty. Miasteczko , w którym nic wielkiego się nie dzieje. Jednak porządek musi być , więc i posterunek policji istnieje. Jego komendantem jest Joe Cashin, niegdyś pracujący w wydziale zabójstw w Melbourne. Wrócił do miasta , w którym dorastał, spędził młodość. W wielkim mieście stało się coś złego, co zmieniło policjanta. Czasem wraca wspomnieniami do tamtych chwil. Są to jednak jakieś fragmentaryczne informacje. Wiadomo, że czas Cashin dzieli na :przed Raiem Sarrisem i po Sarrisie. Ten człowiek wyrządził zło, zmienił cenionego policjanta. Długo nie będzie jasne , co takiego się stało. W końcu czytelnik dowie się prawdy. Ważne jest to, iż Joe nie potrafi już pracować w dawnym wydziale. Obecnie jego zmartwienia to bójki w barze, kłótnie sąsiedzkie, prowadzenie samochodu pod wpływem- banalne zadania prowincjonalnego policjanta. Ponadto spacery z psami – lekko się zdziwiłam , czytając o dużych , agresywnych pudlach…
Czas w miasteczku mija leniwie , rozmowy są krótkie , treściwe, nikt nie życzy sobie zbytniego zainteresowania jego sprawami. To ludzie przywykli do niezależności, ceniący sobie prywatność. Wydawać by się mogło – idylla. W miasteczku dochodzi jednak do brutalnego pobicia ogólnie szanowanego biznesmena, znanego z działalności charytatywnej. I spokój pęka jak mydlana bańka. W miasteczku prócz białych mieszkają Aborygeni . I nic nie może już ukryć wzajemnej niechęci tych ludzi. Niektórzy nie ukrywają wręcz nienawiści. Pierwsze podejrzenia padają na aborygeńskich nastolatków. Przypuszcza się, że nie udał się napad rabunkowy. Wszystkim białym takie rozwiązanie bardzo odpowiada, nie chcą nawet pomyśleć o innej możliwości. Na dodatek na scenę wkracza polityka w osobie aborygeńskiego działacza, spokrewnionego z jednym z podejrzanych. Cashin nie jest do końca przekonany o winie chłopców, ale niestety tylko on. Śmiertelne pobicie Charlesa Bourgoyne`a wyzwala cały szereg nieprzewidzianych działań. Wyzwala również upór i dociekliwość Cashina . Znów pragnie dobrze wykonać swoja pracę. Wie, że pośpiech nie jest w tej sytuacji wskazany, ale przeważają względy polityczne oraz chęć szybkiego zamkniecia sprawy, czytaj - dobre imię policji.Dochodzi do tragedii. W miasteczku wrze. Biali obwiniają aborygenów , niektórzy wręcz uważają, że powinno się zlikwidować całe ich osiedle. Na światło dzienne wychodzą uprzedzenia rasowe, nienawiść, przemoc. Cashin wie, że musi rozwiązać tę zagadkę dla dobra mieszkańców i samego siebie. Powoli, bardzo powoli policjant odsłania jego sekrety. Nie wszystkim się to podoba. Mariaż prawdy i polityki nigdy ni przyniósł niczego dobrego tej pierwszej.
To nie jest kryminał , w którym wydarzenia toczą się szybko czy trup pada gęsto. I dobrze. Pisarz pozwala czytelnikowi poznać mieszkańców, okolice miasteczka , plaże, dzikie pejzaże. Kreśląc taki obraz ujawnia ludzkie emocje , przyczyny zachowań, a dopełnieniem tego jest krajobraz, piękny , ale też czasem dziki jak i ludzie. Doskonałe opisy przybliżają tę odległą nam krainę. Powolność akcji ma tu ogromne znaczenie , pozwala głębiej spojrzeć na wszystkich bohaterów , postarać się zrozumieć niektórych.
Postać Joe Cashina to niezmiernie ciekawa kreacja bohatera . Jego postępowanie jest wielokrotnie nietypowe, niesztampowe. Rozumie miasteczko, potrafi poruszać się w obu światach – białych i Aborygenów. Sam biały, jest jednak spowinowacony z Aborygenami. Ma wśród nich kuzynów. Potrafił zaufać włóczędze bez dokumentów. Przyjął do swego domu , zaoferował pracę, nawet się z nim zaprzyjaźnił. Nie muszą się sobie zwierzać. To twardzi ludzie , rozumieją się bez zbędnych słow. Dobrze żyje z krewnymi , choć dobrze wie, że nie zawsze postępują zgodnie z prawem.
Joe szuka swego miejsca. Postanawia odnowić dom swego dziadka , przywrócić do świetności ogród. Wydaje się , że znajdzie swój kawałek na ziemi. Znajdzie spokój , zapomnienie, a może i wybaczenie.
Temple stworzył świetną powieść, bo to nie tylko kryminał, ale też doskonały kawałek prozy społeczno-obyczajowej. Tylko przeczytac. Polecam.
niedziela, 03 stycznia 2010
Fascynacja

Wyd.Czytelnik", tyt.org.Seta, tł.H.Kralowa, str.106, Warszawa 2009
Jedwab-A.Baricco
A. Baricco zaskoczył mnie swoją książką , ale bardzo pozytywnie. To niezwykła proza i w nietypowy sposób zapisana. Sam autor pisze „To nie jest powieść. Ani nawet opowiadanie. To pewna historia.” Historia Harvé Jancour`a , handlarza jedwabników. Bohater mieszka w Lavilledieu, ma lat 32 i żonę Hélène , którą ogromnie kocha. Kobietę o niezwykle pięknym głosie. Jego życie jest ustabilizowane. Żyje spokojnie , jest zamożny „Kupując i sprzedając jedwabniki , Harvé Jancour zarabiał co rok wystarczająco dużo, by zapewnić sobie i żonie te wygody, które na prowincji uważane są za luksusy". Może czasem myśli o dziecku, którego niestety nie mieli. Nie widział powodu , by w jego życiu coś miało się zmienić. „Gdyby ktoś go o to zapytał , Harvé Jancour odpowiedziałby, że jego życie zawsze toczyć się będzie w taki sposób.” Nadchodzi jednak moment , gdy epidemia zaatakowała jajeczka europejskich jedwabników. Producenci jedwabiu byli załamani „…rok ten zdawał się oznaczać początek końca” .Wyjście z sytuacji znalazł Baldabiou , który 20 lat wcześniej przybył do miasteczka i namówił mieszkańców do zainwestowania w przędzalnie jedwabiu.Pozostała im tylko podróż do Japonii , która leży „na samym krańcu świata”, ponadto „ Japończycy zgodzili się sprzedawać swój jedwab. Ale nie jajeczka .Tych pilnie strzegą. I jeśli próbujesz wywieźć je z tej wyspy, popełniasz przestępstwo”. A grozi za to śmierć. Mogli więc mieć jajeczka , ale nielegalnie .Trzeba było zaryzykować. Jancour wyruszył w długą i niebezpieczną drogę przez zupełnie nieznane mu kraje. Przybył do Japonii , kupił jajeczka. Z drogi powrotnej zawrócił go posłaniec , a Herve „pojął jednak, że Hara Kei chce się z nim zobaczyć”. I tu zaczyna się niezwykla opowieść. Fascynacja Hervé. Tylko czym tak do końca – podróżą, jedwabiem czy kobietą? Co jest najbardziej istotne? Sadzę, że jednak kobieta. Gdzieś na krańcu świata, u Hara Kei zobaczył kobietę z twarzą dziewczynki, „zobaczył, że te oczy nie mają wykroju orientalnego i że utkwione są z niepokojącym natężeniem w jego twarz…”. Nie padło ani jedno słowo , ale dziewczyna była zauroczona, również zafascynowana. I chciała to okazać , a pretekstem stała się filiżanka herbaty .”Okręciła ją powoli , aż przy jej wargach znalazło się dokładnie to miejsce, którego dotknął on, pijąc”.
I kolejne podróże do Japonii , zawsze tą samą trasą, w tym samym czasie. Gdy był trzeci raz u Hara Kei, został zaproszony do jego domu. Nieznajoma , o której wiele myślał , która stała się jego obsesją, była obecna, jak zawsze ,u boku gospodarza. Byli świadomi siebie „ Po tysiąc razy szukał jej oczu i po tysiąc razy ona znajdowała jego oczy. Był to rodzaj smutnego tańca, tajemnego i bezsilnego. Harve Jancour tańczył go aż do późnej nocy…”. Pokonywał tysiące kilometrów , by kilka dni spędzić w Japonii , a potem z radością wracał do Helene . Lubił z nią wyjeżdżać w ciekawe miejsca. Bawili się doskonale, czuli się spełnieni i szczęśliwi. Stawał się coraz zamożniejszy, kupił ziemię, budował, ale największą wagę przykładał do woliery , którą widział u Hara Kei. Fascynacja trwała. Jaki będzie los bohaterów? To już należy przeczytać. Może dodam tylko,że w "Jedwabiu" znajdzie sie piękny opis erotyczny, który tak naprawdę jest jednym wielkim wyznaniem miłości. Żona to miłość spokojna , stała , bezpieczna. Nieznajoma to namiętność, pasja , niebezpieczeństwo.
Historia Baricco to jednak też historia podróży i zmian , jakie w życie Harve ,i nie tylko jego, wnosi. Opowiada historię Jancour`a . Nie ocenia nikogo , nie podaje gotowych rozwiązań. To czytelnik może , jeśli zechce, postawić pytania, na które różne będą odpowiedzi. Historia opowiedziana jest w sposób niezwykły. Każde słowo ma swoja wagę i znaczenie. To bardzo oszczędna proza , zawierająca jednak maksimum treści. Największe emocje rozgrywają się w absolutnej ciszy. Spojrzenia i dotyk dłoni zastępują rozmowę.
W jakiś sposób jedwab symbolizuje ludzkie emocje. Jest piękny, niezwykły , leciutki, delikatny, a jednak mocny. Mając go w dłoni, ma się wrażenie „nie ma nic w ręku”.
Baricco pięknie operuje słowem , oddając dzięki temu nawet najbardziej ulotne , niewidzialne, ale silne emocje .Dzięki temu buduje też nastrój. Powieść ma również swój niepowtarzalny rytm. Mogę tu pisać o Jancour`cie jeszcze wiele, ale tę historię trzeba przeczytać, by ją docenić. „ Każda historia ma swoją muzykę .Ta ma muzykę białą. Trzeba to koniecznie powiedzieć , bo biała muzyka jest muzyką dziwną, czasami zaskakuje: gra się ją cicho i tańczy powoli. Jeśli jest dobrze grana , masz wrażenie ,że słyszysz muzykę ciszy , a znakomici tancerze wydaja ci się nieruchomi. Biała muzyka jest czymś diabelnie trudnym” (A.Baricco z przedmowy)
czwartek, 31 grudnia 2009
2010-WITAJ!
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
W NOWYM ROKU 2010

ZDROWIA, POWODZENIA, WIELE RADOŚCI, UŚMIECHU , OPTYMIZMU, SPEŁNIENIA MARZEŃ ORAZ NIEZMIENNIE INETRESUJACYCH PODRÓŻY DO KRAINY KSIĄZEK.
środa, 30 grudnia 2009
2009 -refleksje krótkie
Nie będzie to typowe podsumowanie. Raczej moje przemyślenia i coś w rodzaju usprawiedliwienia. To nie był dobry rok – czytelniczo, blogowo i zdrowotnie. Wszystko się z sobą wiąże, jedno wynika z drugiego. Spokojnie mogę stwierdzić ,że zły to czas . Cieszę się, że jeszcze kilkanaście godzin i minie. Choć mijające lata raczej przyprawiają o smutek, przypominając o nieuchronnym upływie czasu, jego nieodwracalności. Ten rok to miesiące walki z dolegliwościami, które już nie ustąpią. Będą ze mną jak ten cień. Oczywiście są lepsze dni, tygodnie. Od lutego nękały mnie problemy z ręką , o czym pisałam , potem diagnoza, która potwierdziła obawy. Przed dziedzicznym obciążeniem nie ma ucieczki. Po lekach trochę się poprawiło , a potem ból przemieścił się i totalnie mnie uziemił. Lato było torturą. Teraz różnie bywa. Częściej jednak przeciętnie niż dobrze. Wiadomo, że dochodzi do tego zestresowanie, nerwy, przygnębienie itp.
Piszę o tym nie po, by się żalić, ale dlatego, że łączy się z moim czytaniem i blogowymi zapiskami. Nie przeczytałam zbyt wiele. Wybierałam pozycje lżejsze , które mogły mój umysł oderwać od złych myśli. Czasem nie miałam ochoty nawet na najprostszą lekturę. Wiele książek nie doczekało się wpisu na blogu. Żałuję, że o niektórych ciekawych lekturach nie napisałam np. „Nefertiti” Moran. A warto o niej wspomnieć. Może zrobię to w przyszłym roku. W zakładkach są wszystkie pozycje , które przeczytałam , choć padma słusznie pisała ,że po zmianach , jakie wprowadzono, trudno wpisać książkę bez recenzji , bo zaraz żądają adresu, więc podałam – tylko mojego bloga i …tyle. Mam maleńką nadzieję, że blog wróci do życia. I znów pojawi się więcej recenzji. A ja sięgnę po różne lektury.Nie wiem,czy zachęciłam kogoś do konkretnej książki. Cieszyłabym sie, gdyby tak było. Chciałam serdecznie podziękować tym , którzy w swych komentarzach dodawali mi otuchy .Tym, którzy pisali emaile. Dziękuję tym, którzy zaglądali do mnie , choć nowe notki pojawiały się rzadko. To dla mnie ważne i cenne. Ja czytałam wiele ciekawych recenzji na Waszych blogach , zanotowałam sobie w kajeciku pozycje , które będę chciała przeczytać. I oby tak się stało.
Dopisek 31.12.09
Chciałam tylko dodać,że jednak przeczytałam trochę poważniejszej literatury i grzechem byłoby nie wspomnieć o książkach P.Buck. Ogromne wrażenie wywarła na mnie powieść "Smocze ziarno", ale również dobry i godzien uwagi jest I tom trylogii chińskiej "Łaskawa ziemia". Wiem,,za co dostała Nobla.
Cieszę się,że mogłam poznac "Sekrety Rzymu" Augiasa; to świetny zbiór opowieści. Na koniec o polskich pisarzach - Kościów i Dehnel to moje tegoroczne odkrycia.
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Wędrówka Elizy

Wyd.Literackie MUZA SA, tyt. org. Hija de la fortuna, tł. M.Jordan, str.456, Warszawa2008
Córka fortuny - I.Allende
Powieść I. Allende otwiera trylogię, której środek został napisany na końcu. W sumie nie jest to tak istotne, liczy się końcowy efekt, a ten jest bardzo dobry. Powieści można czytać osobno , ale ja wolę pewną chronologię zdarzeń , dopełnienie losów bohaterów. Bohaterką powieści jest Eliza Sommers , której od chwili narodzin pisane było niezwykle życie .Pewnego dnia znaleziono niemowlę na progu domu Sommersów w pudle po marsylskim mydle. Rodzeństwo przebywało wówczas w Valparaiso około 1,5 roku. Jeremy pracował dla Kompanii, a Rose ,młoda panna z przeszłością, prowadziła mu dom, bo na małżeństwo raczej szans nie miała. Drugi z braci był niespokojnym duchem , a jego domem było morze. Miss Rose postanowiła, że dziewczynka zostanie u nich . Bardzo o nią dbała , traktowała jak córkę , choć jej pozycja była niejasna. Uważała ,że Elizie należy się staranne wykształcenie. Koszmarem edukacji dziewczynki były lekcje gry na fortepianie. Skąd mogła wiedzieć, że kiedyś ta umiejętność bardzo jej się przyda? Mała Eliza żyła w dwu światach . Jeden to świat młodej panny - edukacja, salon Rose , przyjęcia , wieczorki muzyczne, towarzystwo Valparaiso , drugi to kuchnia z opowieściami Indianki Frezji , magia przypraw , zapachów i jedzenia, co małą fascynowało. Szybko odkryła sekrety kuchni i wówczas mogła dać upust pasji gotowania. Eliza jednak szybko dorasta, zaczyna być świadoma swej kobiecości , ogarniają ją też jakieś nieokreślone tęsknoty. I pewnego dnia poznała Joaquina Andietę , pomocnika wuja. Zakochała się szybko, gwałtownie , bezwarunkowo. Nic jej nie interesowało. Istniała tylko miłość. Spotykali się po kryjomu . Zakochani dali się szybko ponieść namiętności , co miało swoje konsekwencje. Eliza snuła plany wspólnej przyszłości, ale chłopak był biedny i nie zyskałby akceptacji Rose. A czas to był w świecie bardzo interesujący , bo zaczynała się gorączka złota w Kalifornii .Tysiące mężczyzn ruszyło na złotodajne pola. Każdy marzył o zdobyciu fortuny. Porzucali dotychczasowe zajęcia i pędzili za mirażem bogactwa. Informacja o tym szybko się rozprzestrzeniła .Chilijczycy też chcieli spróbować szczęścia. Joaquin wyjeżdża w pogoni za złotym piaskiem. Eliza nie chce i nie może zostać w domu .Postanawia uciec i odszukać ukochanego. Przeraża ją daleka , samotna podróż, nieznane dokładnie miejsce pobytu Andiety, ale nie rezygnuje. W porcie przetną się drogi Elizy i Chińczyka TaoChi`ena. Czytelnik poznaje historię Tao. Syn wiejskiego znachora, sprzedany na 10 lat w służbę kupca. Dopisało mu szczęście, bo potrafił pomóc rannemu , więc kupiec odsprzedał go sławnemu zhong yi , lekarzowi medycyny konwencjonalnej i mistrzowi akupunktury. U niego zdobył wiedzę , wyrabiał sobie powoli opinię, miał swoich pacjentów. Był szczęśliwy, ale życie pokaże mu tę gorszą stronę. Doświadcza tragedii, smutku , załamania. Dzięki jego historii czytelnik może przyjrzeć się przez chwilę Chinom z czasów wojen opiumowych. Tao opuszcza ojczyznę , szuka swego miejsca. To on stanie się opiekunem Elizy w czasie rejsu, a potem w drodze do Kalifornii. Mają jednak inne pomysły na życie . Rozstają się, ale nie tracą kontaktu. Siłą napędową Elizy jest odnalezienie ukochanego. Allende świetnie oddała czas wielkich nadziei tysięcy , ogrom rozczarowań i klęsk. To tragiczny obraz, szczególnie że niepowodzenia rodzą agresję, dochodzi do wielu aktów przemocy, powstają różne bandy. Garstka znajdzie złoto i zachowa życie . Gros kopaczy żyje na skraju nędzy. Wiele zarabiali kupcy i byli pewni swego dochodu . Dostarczali narzędzia czy żywność. Nie narzekali właściciele gospód , domów publicznych. Niektórzy dorabiali się niemałych fortun jak Paulina de Valle. To również czas budowy. Niemal jak grzyby po deszczu powstają nowe osady, szybko rozrastając się w miasta , a niektóre z nich staną się metropoliami np. San Francisco. Eliza widzi to wszystko w trakcie swej wędrówki , dla bezpieczeństwa przebrana za chłopca. By się utrzymać, ima się różnych prac, nawet gra na fortepianie w burdelu. Widzi tak wiele .Jej spojrzenie na świat , ludzi , ich motywy zmienia się, staje się coraz dojrzalsze. Ta młoda dziewczyna poznała ludzkie słabości i tęsknoty, podłość i dobro. Wędrówka jest jej nauką ludzkiego bytu. W końcu i ona osiądzie w mieście ,a drogi jej i Tao ponownie się zejdą. On doskonali swe umiejętności, poszerza wiedzę. Zajmuje go również los ‘splamionych gołąbek”. Eliza szuka Andiety. Musi zamknąć ten rozdział swego życia , by móc zacząć nowe. W ciągu tych lat Eliza z młodej , impulsywnej , ale i śmiałej dziewczyny zmienia się w samodzielną ,przedsiębiorczą i mądrą kobietę. Jest odważna , ma w sobie wiele siły. Akceptuje zmiany , jakie wokół zachodzą, starając się dostrzec pozytywy. Potrafi sobie poradzić niemal w każdej sytuacji. Jest niezależna. Doskonale wie, że nigdy by tego nie miała w Valparaiso , gdzie kobiety jej klasy nie maja żadnych możliwości na samodzielność. Allende ukazała w swej powieści mozaikę ludzkich losów. Czytelnik może przyjrzeć się stylowi życia w konserwatywnym Chile , musnąć mentalność ludzi Państwa Środka, wczuć się w pęd i chaos życiowych hazardzistów złotodajnych pól. Doskonale skonstruowana powieść, z pełnymi charakteru postaciami . Czyta się świetnie, a dobra lektura jest na wagę złota.
|