|
|
<
|
Listopad 2009 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
|
|
|
|
1
|
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
29
|
|
30
|
|
|
|
|
|
|
Zakładki:
ADRES szamanka30@gazeta.pl
Czytam
Na stoliku
Podczytuję
Przeczytałam 2009
Przeczytałam (od 29.04.2008)
Przeglądam
Wyzwanie czytelnicze
|
czwartek, 05 listopada 2009
Ziemskie bogactwo

Wyd. MUZA SA, tyt.org. The good earth(tom I trylogii The house of earth), tł. J.Polak, str. 320, Warszawa 2006
Łaskawa ziemia -P.Buck
Kolejna świetna powieść. Naprawdę lubię pisarstwo P. Buck i cieszę się, że Wydawnictwo Muza zaczęło jakiś czas temu wznawiać jej powieści. Kogo interesują Chiny , przeczyta ją z przyjemnością.
Wang Linga czytelnik poznaje w wyjątkowym dla niego dniu , jakim jest ślub. Bohater jest prostym chłopem , uprawiającym w pocie czoła swój kawałek ziemi , opiekującym się starym ojcem. Nie zna przyszłej żony .Została mu przyrzeczona rok wcześniej niewolnica w wielkiego domu Hwanga, miejscowego bogacza. Wang czuje jednak radość jako mężczyzna i syn. Żona zajmie się ojcem , on przestanie spać samotnie i zajmować się domem Wierzy, że jego życie się odmieni .O-lan jest spokojną, milczącą kobietą. Wniesie wiele dobrego do życia Wanga. Ich wspólne życie jest spokojne , bez wielkich porywów namiętności , ale daje zadowolenie , poczucie wartości. Na świat przychodzą dzieci. O-lan od samego początku pracuje w polu u boku męża, choć nie było to raczej przyjęte. Powodzi im się coraz lepiej. Mężczyzna nieśmiało zaczyna marzyć o kupnie ziemi. To dla niego wielka chwila ,ważka decyzja. Aż strach go ogarnia przed tym krokiem ,a drugiej strony czuje ogromną dumę ,że dzięki swej pracy może pozwolić sobie na kawałek ziemi Hwangów. Jak to jednak często bywa ,po latach dobrych przychodzą te chude. Nieurodzaj doprowadza na skraj rozpaczy wielu. Wang nie widzi innej rady – trzeba pojechać do miasta w poszukiwaniu pracy. Zmienne koleje losu Wanga i jego rodziny pozwalają czytelnikowi spojrzeć na miasto. Tak , jest tam mnóstwo jedzenia , pieniędzy, jest dostatek. Jednak tylko dla nielicznych . Chłopi ,podobni Wangowi, mieszkają na obrzeżach , ciężko pracują , by zarobić na nędzny posiłek .Udaje im się też zdobyć resztki , wyrzucane przez bogaczy. Muszą to robić w tajemnicy, bo strażnicy nie dopuszczają , by coś brali. Taki paradoks – lepiej, by się zepsuło niż mieli wziąć biedni. Najtrudniej utrzymać dzieci. Niejednokrotnie ojcowie podejmowali decyzje o sprzedaży córek , niewolnic –tak je nazywano. Dziewczynki nie znaczyły nic dla mężczyzn. Tym bardziej wzrusza postawa Wanga . Miał niedorozwiniętą córkę, ale kochał ją zbyt mocno , by zdecydować się na taki krok. Dziewczynka w niczym nie mogła pomóc, ale jej niewinny uśmiech rozbrajał ojca, osładzał biedę . Zawsze otaczał ją czułą opieką.
Po kliku latach mógł wrócić do swej ziemi. Wang nadal skupował ziemię. Stał się bogaty. Nie musiał już wychodzić pole . Miał dzierżawców, swych dawnych sąsiadów, których zrujnowały lata biedy. Awansował w hierarchii społecznej do tego stopnia ,ze mógł kupić dom w mieście .I dom dawnych bogaczy Hwangów. Swego rodzaju symbolika. Jego synowie nie znali już pracy na roli. Wstydzili się, że ojciec tęskni do niej, zagląda do starej chaty, chodzi po polach, rozmawia z dzierżawcami. Oni uczęszczali do szkół, dobrze się ubierali, zadawali z synami miejskich bogaczy, urzędników. Wang dbał o nich , dostawali wszystko, co najlepsze. Sam mężczyzna też zaczął cieszyć się życiem. Odwiedza herbaciarnię, dom uciech . Decyduję się na związek z dziewczyną z owego domu. Po raz pierwszy w życiu robi coś tylko dla siebie, dla przyjemności. Porywa go namiętność , daje ponieść się uczuciu. Nigdy tego nie doświadczył. To jego słabość, ale tez olbrzymia radość. Nie potrafi oprzeć się Lotosowi. Bierze sobie konkubinę. Żyje dostatnio. Ludzie go szanują , liczą się z jego zdaniem. Życie Wanga wydaje się spełnione. Dokonał więcej niż śmiał kiedykolwiek marzyć. On doskonale wie, że to ziemia i praca na niej oraz miłość , jaką ją darzy, dała mu to bogactwo.
Dzięki tak niezwykłym kolejom losu Linga czytelnik może poznać wiele egzotycznych dla Europejczyków zwyczajów XIX-wiecznych Chin- stroje mężczyzn , ich długie warkocze, krępowanie stóp kobiet, by były jak pączek lotosu , niezwykłość herbaciarni, zawieranie małżeńskich kontraktów. Interesujący jest też styl życia ,ścisłe reguły rządzące w domu zamieszkałym przez dużą, kilkupokoleniową rodzinę- wewnętrzne dziedzińce , oddzielające rodziny ,żonę od konkubiny, równie ścisła hierarchia podczas uroczystości dotycząca kobiet, bo każda miała inny status, rangę wobec pozostałych. Bardzo interesujący jest tez obyczaj związany z narodzinami dzieci (poznany dzięki przywiązaniu O-lan do tradycji) . Czas zaślubin i czas śmierci również maja swoje zasady , których nikt nie odważy się złamać, bowiem tradycji należy przestrzegać, być jej wiernym , bo ona określa skąd się wywodzimy i co dziedziczymy.
P. Buck stworzyła świetną powieść , doskonale oddała tło obyczajowe , ludzką mentalność. Jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości, mają wady i zalety , błądzą , popełniają błędy , poświęcają się , kochają i nienawidzą. Jest duma i pokora , wygrana i klęska , wybaczenie i zawziętość. Nadała im bardzo indywidualne rysy . Wchodzimy w ten świat z ciekawością i … nie chcemy go opuścić. Powieść wciąga niesamowicie , pochłania ten niezwykły świat. I czytamy, czytamy, by wiedzieć , co przytrafi się bohaterom, a kiedy pojawia się ostatnia strona z żalem zamyka się książkę.
" Ale myśląc o ziemi, nie martwił się , jaki przyniesie plon albo jakie ziarno trzeba w niej zasadzić.Myślał o niej samej, pochylał się, zbierał ziemię w dłonie i siedział z nią, trzymając garść na podołku.Czuł,że tętni życiem między jego palcami.Czuł radość,że może trzymać ją w dłoniach i ciągle o niej myślał."
niedziela, 11 października 2009
Idealista w Szanghaju

Wyd.Dolnośląskie, tyt.org.The Master of Rain, tł.J.Rybski, str.430, Wrocław 2008
Pan deszczu -T.Bradby
Powieść T. Bradby`ego czyta się doskonale .Właściwie od pierwszej strony potrafi stworzyć taką atmosferę ,że czytelnik nie potrafi opuścić świata lat 20-tych XXw. w dalekim Szanghaju. Szanghaj , miasto niezwykłe , egzotyczne , pociągające , dla wielu zgubne, dla niewielu – szczęśliwe. Miasto kontrastów, w którym panują rządy białej mniejszości , przedstawiciele możnych rodów, wielkich europejskich przedsiębiorstw, ludzi dążących do sukcesu. Biali miedzy sobą też walczą o wpływy. Anglicy i Francuzi nie ufają sobie, widzą w drugiej stronie zawsze konkurencję. I to Anglicy za wszelką cenę chcą być panami Szanghaju . Nie mogą jednak ignorować ludności chińskiej , choć w większości traktują jej przedstawicieli jak obywateli drugiej kategorii, sprawdzającej się w zawodach typu – służba domowa. Inna sprawa, gdy mają do czynienia z przywódcą chińskiego gangu , człowiekiem potężnym i wpływowym. Biali doskonale wiedzą, czym zajmuje się Lu Huong , ale nie chcą drażnić człowieka , od którego zależy spokój w chińskich dzielnicach. Przymykają oczy na morderstwa, grabieże , przemyt, zyski z wielu nielegalnych transakcji. Traktują go jak poważanego biznesmena. Pomijając kwestię spokoju w mieście , gangster zbyt wiele wie o różnych sprawkach białych, by mogli go tknąć. Niemal każdego ma w garści. Tańczą wiec taniec pozorów. A Lu Huang , nienawidzący białych, czeka na czas, by opuścili jego miasto. W tym tyglu musi się jeszcze znaleźć miejsce dla białych Rosjan .To ci, którym nie udało się przedostać na zachód Europy i jedyną drogą ucieczki okazały się Chiny. Ich miejsce w tym łańcuchu jest poślednie. Uciekinierzy, bez środków do życia , nie mają przyszłości. Miasto klubów dla białych na Bundzie , nocnych lokali różnej kategorii , domów uciech , palarni opium . Miejsce dekadenckie , zepsute. Miejsce, gdzie nikomu nie można ufać. Korupcja kwitnie , gangi walczą o terytoria, na policję nie można liczyć. Do tego niezwykłego miejsca trafia Sam Field z Anglii .Wstąpił do policji, przeszedł odpowiednie kursy, nawet zaliczył podstawy chińskiego języka. Młody człowiek wierzy w prawo , porządek, sprawiedliwość .To dla niego istotne wartości. Początkowo zostaje przydzielony do Wydziału Specjalnego, którego najważniejszym zadaniem jest tropienie komunistów. Nie bardzo wiadomo, czemu stosunkowo szybko Sam został oddelegowany do Wydziału Śledczego . Dla Fielda policja to jedność , a teraz się przekonuje, że niekoniecznie. Oba wydziały rywalizują ze sobą , nie ufają sobie, a bierze to swój początek w niechęci, by nie rzec nienawiści, szefów –Grangera i Mcleoda –wobec siebie. Początkowo Field w Wydziale Śledczym traktowany jest jako wtyczka Grangera .On sam doznaje raczej szoku wobec takiej postawy policji. Caprisi , z którym ma pracować, oraz chiński policjant Czen(zaufany Caprisiego) powoli przekonują się do Sama. Ubolewają jednak nad jego naiwnością. Cóż, musi sam nauczyć się żyć i poruszać w tym specyficznym mieście. Historia zaczyna się wikłać, gdy zostają wezwani do morderstwa Rosjanki Leny Orłowej. Field jest wstrząśnięty nie tylko brutalnością zabójcy , ale też obojętnością policjantów. To tylko jeszcze jedna rosyjska prostytutka. Młody policjant nie potrafi zapomnieć, grzebie w sprawie mimo ostrzeżeń. Swoją determinacją zyskuje szacunek i pomoc Caprisiego. Uzbrojony w opinię lekarza , że nie był to pierwszy raz mordercy, przeszukuje policyjne raporty , notatki prasowe, przesłuchuje różnych ludzi. Naraża się na niebezpieczeństwo , ale Caprisi i Czen są przy nim. W trakcie wspólnych działań połączyła ich przyjaźń. Field zyskuje coraz większą wiedzę na temat losu rosyjskich emigrantów, szczególnie kobiet. Uciekły z bliskimi z ogarniętej rewolucją Rosji .Pochodziły z zamożnych , bogatych rodzin , córki carskich oficerów. Jak przeżyc w obcym kraju, gdy się nie posiada żadnych środków? Początkowo próbują być guwernantkami. W efekcie jednak kończą jako tancerki nocnych klubów , a najczęściej jako prostytutki. Część z nich, w tym Lena , stanowi własność Lu Hugona. Jest ich panem , może zrobic z nimi co zechce .Takie XX-wieczne niewolnice. Field po spotkaniu Nataszy , z jeszcze większą zaciekłością poszukuje mordercy. Miedwiediewa to obsesja Sama, jego „rosyjska księżniczka” jak z pewną goryczą stwierdza żona jego wuja. Field w swej pasji docierania do prawdy , determinacji , wiążącej się z Nataszą , okazuje niezwykły upór , ale i odwagę, naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie . Dotarcie do prawdy postawił sobie za punkt honoru. Chce ocalić wartości , w które wierzy. Czy pokona złych ludzi ? czy miasto pokona jego? Doskonała powieść sensacyjna z drobiazgowo odmalowanym tłem obyczajowym, dbałością o szczegóły polityczne, towarzyskie, historyczne. Do tego sugestywne opisy miasta z jego różnymi obliczami. Tylko przeczytać.
"Legenda głosi ,ze sprawami"drugiego swiata"w Chinach zarzadzają biura lub ministerstwa.Najważniejszym z nich jest ministerstwo burzy i grzmotu, na którego czele stoi Pan Deszczu.(...)Jest wszechwiedzącymi kapryśnym dobroczyńcą- bądź oprawcą".
poniedziałek, 05 października 2009
Na antypodach

Wyd.Replika, tyt.org. Whale rider, tł. J.Roszkowski, str.134, 2006
Jeździec na wielorybie- W.Ihimaera
Z ogromną przyjemnością przeczytałam tę powieść, gdzie baśń przeplata się z rzeczywistością.
Niewielka objętościowo powieść niesie ze sobą wiele piękna , mądrości, pytań i emocji.
To historia niezwykłej maoryskiej dziewczynki Kahu .U Maorysów pierworodny syn danej generacji obejmował przywództwo. Tak było od wieków. Jednak w najmłodszym pokoleniu to dziewczynka urodziła się jako pierwsza. Pradziadek małej był ogromnie rozczarowany. Nikomu nie mieściło się w głowie, by następczynią wodza była kobieta. Dziadek nie zauważał małej Kahu , ignorował , bardzo rzadko bezpośrednio się do niej zwracał. Miał za złe rodzicom dziecka, że dali jej imię potężnego przodka, założyciela plemienia Maorysów z Whangary. W jego przekonaniu było to nadużyciem.
Dziewczynka pozornie nie zwraca uwagi na postępowanie Koro Apirany. Darzy go ogromną miłością , pragnie jego akceptacji .Walczy o to i o jego uczucie. Wydaje się ,że to walka daremna. Z biegiem czasu Kahu rozumie coraz więcej i za wszelką cenę pragnie udowodnić dziadkowi, ile jest warta. Gotowa jest na wszystko. Stary Koro Apirana zaczyna rozglądać się w plemieniu za chłopcem , który miałby potrzebne zdolności. Czuje wielką odpowiedzialność za los swych ludzi. Poważnie traktuje swe obowiązki wodza. Prowadzi zajęcia o historii i kulturze Maorysów. Oczywiście tylko dla chłopców. Kahu potajemnie wszystkiego słucha i przyswaja sobie. Już wie, że ukochany paka nie odwzajemnia jej przywiązania. Wielokrotnie siada nad brzegiem morza i słucha wielorybów. Nikt o tym nie wie, ale Kahu odziedziczyła umiejętność komunikacji z nimi po swym przodku, a stary wieloryb jest szczęśliwy słysząc głos Paikei ( bo nie wie, że ten dawno odszedł do przodków). Staje się łącznikiem miedzy dwoma światami. Czy Koro zobaczy w niej następczynię Paikei?
W. Ihimaera doskonale wplata piękne maoryskie legendy w opowieść o Kahu. Dzięki temu wiadomo, jaka silna więź łączyła świat przyrody i ludzi, Maorysi i wieloryby żyli w całkowitej harmonii. Potem ta nić została zerwana. Na pewno łatwo odczytać szerszy kontekst – stosunek człowieka współczesnego do natury, przejawy braku jej poszanowania , wręcz lekceważenia .A skutki? Dla logicznie myślącego człowieka oczywiste.
Pisarz przedstawia też współczesny świat Maorysów. Szarą rzeczywistość codziennej egzystencji. To ciężka praca , dostosowywanie się do realiów życia , do wymogów białych , będących właścicielami wielu przedsiębiorstw. A obok tego kultywowanie tradycji i obyczaju. Walka o pamięć historii plemienia , wierności swemu pochodzeniu. To niełatwe. Prócz tego Ihimaera dotyka problemu rasowego , fakt ,że delikatnie. Jak na niewielką powieść całkiem sporo poruszonych kwestii.
Mądra powieść, z elementami humorystycznymi ( postać żony Koro , Nanny Flowers) i magicznymi. Niezwykle klimatyczna.
Naprawdę warto ją przeczytać.
"Kiedyś miał złotego pana, który przywoływał go , grając na flecie. Później ,żeby móc z daleka przekazywać wielorybowi swoje polecenia, używał również muszli .W miarę jak poszerzały się możliwości komunikacyjne miedzy nimi, rosło też wzajemne zrozumienie i miłość. Chociaż młody wieloryb miał wtedy ledwie kilkanaście metrów długości, jego złoty pan zaczął pływać z nim w morzu. Pewnego dnia jego pan nagle go dosiadł i tak oto stał się jeźdźcem na wielorybie.(...)Tak wspominając , stary wieloryb zaczął śpiewać , snując smętną pieśń jak żałobną szarfę."
niedziela, 27 września 2009
Wzgórze Rzeźnika - L.Lippman

Wyd. Amber, seria Kryminał z klasą, tyt.org. Butchers Hill, tł.A.Weseli, str. 222,Warszawa 2008
O twórczości L.Lippman nie przeczytałam jeszcze negatywnej opinii. Może na taką po prostu nie trafiłam. Nie wiem. Mając w pamięci owe pozytywy , wzięłam się do czytania „Wzgórza rzeźnika”. Dodatkową motywacją było wydanie powieści w serii ”Kryminał z klasą” oraz nagrody , jakie otrzymała. Nie powiem, przeczytałam szybko. Tylko nie zainteresowanie , wchłoniecie w temat to wywołało, ale chęć skończenie lektury. Ksiązka mnie rozczarowała, zawiodła. Oczekiwałam więcej. Niezbyt spodobał mi się styl autorki, sposób prowadzenia akcji, rozłożenie wagi problemów. Zaczyna się nawet obiecująco .5 lat wcześniej Luther Beale zastrzelił 11-latka. Skazano go, odsiedział cały wyrok. Przychodzi do prywatnego detektywa Tess Monaghan , by odszukała pozostała 4 dzieci, świadków zdarzenia. Chce im zadośćuczynić- jak tłumaczy Tess- za to, co się niegdyś stało. Dla raczkującej dopiero agencji każde zlecenie jest dobre, nieważne czy się klienta lubi czy nie. W tym samym dniu uradowana bohaterka dostaje jeszcze jedno zlecenie- odszukania siostry klientki, która uciekła z domu z powodu ciąży przed 13 laty. Wydawać by się mogło, iż teraz czytelnik będzie z panią detektyw brał udział w śledztwie. Nic bardziej mylnego . Poznajemy całą rodzinę Tess na czele z upiorną babcią Weinstein, tyranizującą całą rodzinę. Zostajemy zapoznani z wszystkimi jej problemami- biedną zdominowaną matkę, która nawet własnych urodzin nie może sobie urządzić, wujków i ciocie z ich sprawami, wzajemnymi relacjami członków rodziny. Autorka drobiazgowo opisuje życie prywatne Tess .Potem wędrujemy ulicami Baltimore , poznając różne jego oblicza, bogate i biedne dzielnice, czarne dzielnice, miejsca, o których zdziwiona detektyw nie miała pojenia , nie uświadamiała sobie ich istnienia. Czuje się jak na innej planecie. Gdzieś na obrzeżach tego wszystkiego majaczy Luther Beale . Więcej czasu Monaghan poświęca nieco tajemniczej Jackie Weir , drugiej klientce, z którą nawiązuje bliższe kontakty. Kobieta ją intryguje. Zaczyna je nawet łączyć coś na kształt układu towarzysko- przyjacielskiego. Nie mam nic przeciwko dobremu tłu obyczajowemu w powieści kryminalnej. Nawet to lubię, pozwala lepiej zrozumiec bohaterów. Ale to ma być tło, dopełnienie obrazu. U Mankella czy Grimes tak jest . U Lippman to powieść obyczajowa z plączącym się wątkiem kryminalnym. Została zachwiana równowaga miedzy tłem i głównym problemem. Problem stał się tłem. Wielość obserwacji społeczno-obyczajowych przytłoczyła kryminalną zagadkę. Gdybym się nastawiła na powieśc tego typu, może byłabym zadowolona. A tak... Nie spodobała mi się powieść Lippman , raczej nie sięgnę po pozostałe.Inne książki czekają na odkrycie.
wtorek, 22 września 2009
Wieczne Miasto Augiasa

Wyd.Literackie MUZA SA, tyt.org.I segreti di Roma, tł. Krystyna i Eugeniusz Kabatcowie, str. 494, Warszawa 2008
Sekrety Rzymu - C.Augias
Rzym - miasto świetne, potężne i bogate. To pierwsze skojarzenie. Zawsze najpierw je odniosę do stolicy starożytnego świata. Miasta, które w swym centrum zdumiewało potęgą i pięknem świątyń , pałaców, domów patrycjuszy, szokowało nędzą na obrzeżach , w dzielnicach biedoty, ale tam mało kto docierał. Jakże łatwo wyobrazić sobie senatorów , udających się na obrady, tłumy witające zwycięskie legiony , tryumf wodza, Koloseum z walkami gladiatorów, cezara na wyścigach czy wystawnych ucztach. To stąd władcy decydowali o losach świata, tutaj przybywali posłowie, książęta, królowie, by ugiąć się przed potęgą imperium. A przecież nie tylko czas świetności ma to miasto za sobą, ale też złe chwile- napadów, plądrowania. Jednak znów stanie się najważniejszym miejscem Europy- dzięki Kościołowi. Przez kilka wieków ponownie ważyć się w nim będą losy ludzi i narodów. Ma za sobą 27 wieków i ciągle istnieje w lepszej lub gorszej kondycji, ale zapomnieć o nim nie można. Nadal oszałamia i elektryzuje. Jest tak nasiąknięte historią wszystkich epok, że nie można przejść wobec niego obojętnie .
Augias kocha swe miasto – choć pochowany chce być w Paryżu- i chętnie każdego zainteresowanego zabierze na niezwykłe zwiedzanie .Historia miasta to przecież nie tylko budynki, ale i ludzie, ich działania, które tworzą określoną całość. Opowieści, które przeczytałam, wciągają, nie pozwalają odłożyć lektury, póki nie skończy się dana gawęda. C. Augias postarał się, by jego powieść obfitowała w wiele interesujących zdarzeń , opowiadanych z wielką swadą. Można przymknąć oczy i zacząć podróż w wyobraźni. Oto Juliusz Cezar ze swymi ambicjami , planami zdobycia władzy . I obrońcy republiki, zawiązujący tajne sprzysiężenie. Przepowiednia dla Cezara ”Strzeż się id marcowych”. I ów dzień, schody senatu i 23 ciosy sztyletów. A jednak idea władzy Cezara przetrwała. Piękna Lukrecja Borgia, którą jedni przedstawiają jako inicjatorkę tragicznych zdarzeń, inni- uległą wykonawczynię poleceń ojca i brata. Dzięki poświeconemu jej osobie rozdziałowi można przyjrzeć się też lepiej obu panom , Aleksandrowi i Cezarowi . Nie może zabraknąć w Wiecznym Mieście Michała Anioła – genialnego i nieszczęśliwego, uwikłanego w realizację poleceń papieża Juliusza II, tutaj bardziej skoncentrowanego na rzeźbieniu Mojżesza. I inny Michał Anioł –Caravaggio .Posępny , pochmurny , agresywny , znany z różnych bójek. Malujący niepokojące obrazy, często odrzucane przez zamawiających. Ostatnie lata życia spędza na wygnaniu , na Malcie , a jego śmierć – akurat wraca do Rzymu- do dziś jest tajemnicą. Z osobą Caravaggia kojarzy Augias most św. Anioła , najsłynniejsze miejsce egzekucji , gdzie w pewnym okresie nawet mieszkańcy skarżyli się na nadmiar trupów przed okami. A na nim stracono jedną z najbardziej znanych postaci –Beatrice Cenci z matką i bratem. I jej historia została opowiedziana. Mnie najbardziej wzrusza i porusza postać Giordano Bruna. 8 lat walki z machiną kościelną , nastawioną na unicestwienie go. Sam , bez żadnych znajomości , poparcia, odpiera kolejne oskarżenia, przekonany, że logika i prawda go uratują. Nie. On śmiał myśleć dalej i głębiej niż dotychczasowi badacze. Musi zapłacić najwyższą cenę. Gdy słyszy wyrok , mówi:” Pewnie z większym lękiem ogłaszacie ten wyrok przeciw mnie, niż ja go wysłuchuję”. Stos na Campo de`Fiori kończy jego walkę. Do dziś kościół nie oddał sprawiedliwości temu człowiekowi. Najbardziej mnie zniesmaczyło i oburzyło, iż przewodniczący trybunału , kardynał Bellarmino został wyniesiony na ołtarze i to w XX wieku ! Ponadto rozpowszechniano jego kult szczególnie wśród katechetów. Tu Galileusz wycofał się ze swych poglądów -„zamienia honor na życie”. Musiało to być trudne dla człowieka , który widział pierścienie Saturna, Wenus, Drogę Mleczną , cały ogrom wszechświata.
To Rzym papieży ze słynną ulicą dei Santo Quarto , gdzie , jak głosi legenda , w IX wieku Jan VIII powił dziecię. Czy to prawda, iż kobieta była papieżem , nikt nie wie. Od tamtej pory jednakże po obiorze na konklawe papieża, najpierw specjalny kleryk bada płeć kandydata , by z ulgą ogłosić, iż jest to mężczyzna. To również Rzym zrywów wolnościowych , dążeń do zjednoczenia państwa z roku 1849. To również walka Garibaldiego. Chyba większości czas II wojny kojarzy się przede wszystkim z faszyzmem i Mussolinim , a pisarz zaprzecza temu, podając chyba mało znane fakty W czasie wojny Rzym był okupowany przez hitlerowców , którzy postanowili ukarać rzymian za stawiany opór i walkę partyzancką( niezmiernie ciekawy rozdział „IST AM 23.31944GESTORBEN”). Miasto, które pojawi w latach 50-60 w wielu filmach m.in. Felliniego czy Roseliniego, do którego przybywać będą gwiazdy Hollywood. Są w Rzymie budowle , które zna każdy, ale autor poświęca wiele miejsca tym mniej znanym, często niezauważanym. Ot , zwykła brama. A ma za sobą wiele wieków istnienia. To brama san Sebastiano przy via Apia. „Mógłbym poświęcić cały rozdział albo i książkę opowieściom dawnym i współczesnym o tej mitycznej drodze”. Nie zabraknie historii o Awentynie , Lateranie czy termach Karakalli. Miasto, gdzie spotyka się przeszłość z teraźniejszością. „Ta współobecność jest urokiem Rzymu, jaki musi udźwignąć. Osaczony przeszłością, nigdy nie był i nie będzie w stanie wyzwolić się spod władzy swoich duchów.” Pisarz ma dar opowiadania o ludziach i czasach tak, jak byśmy ich znali, a ich historie zdarzyły się wczoraj. To fascynujące mieć wrażenie, że jesteśmy niemal uczestnikami lub świadkami zdarzeń Książkę czyta się doskonale, co jest zasługa świetnego stylu autora , jak i wielkiej erudycji, za co wyrażam swój ogromny podziw. Jednak nie można jej zabrać na wycieczkę do Rzymu i dopiero tam czytać. Należy zapoznać się z nią spokojnie w domu lub po powrocie , by sobie utrwalić wiadomości o miejscach i ludziach. Książka Augiasa ma też tę zaletę ,że zaczynamy marzyć o takiej podróży , a potem szybko zamieniamy w czyn. Warto poznać ten bardzo niezwykły i nietypowy przewodnik, choć sam autor tak o nim nie mówi. Uważa, iż „stanowi raczej zbiór wydarzeń związanych to z jakąś ulica, to pałacem lub jakimś pomnikiem, czasem życiorysem autora…” I dlatego podtytuł „opowiesci, miejsca i ludzie pewnej stolicy” jest ze wszech miar adekwatny.
sobota, 19 września 2009
Wspomnienie

Wyd. W.A.B, seria archipelagi, str.402, Warszawa 2006
Lala- J.Dehnel
Książkę przeczytałam pod wpływem recenzji zosik.Zaintrygowała mnie. Gdy więc zobaczyłam upragnioną lekturę na bibliotecznej półce , od razu wzięłam ,nie bacząc nawet na jakieś zaległości oddaniowe. Przyznaję ,że nie przeczytałam jej tak od razu jednym tchem .Dla mnie to nie ten typ książki. Czytałam, odkładałam , wracałam. Jednak warto było.
Autor wprowadza czytelnika w swój prywatny świat , w najbardziej osobiste, intymne uczucia, ale przede wszystkim tytułowej Lali, ukochanej babci. Dehnel przedstawia ją w niezwykle piękny sposób , w różnych etapach życia. Od " i tak, od słowa do słowa ,urodziła się Lala" poprzez czarowny czas młodości i dojrzałego piękna do starości , choroby i smutku.Taka podróż przez życie.
Bardzo odpowiada mi styl pisarza , przekazującego wspomnienia babci . Nie są chronologicznie ułożone, pięknie podane , by czytelnik miał łatwiej. Dehnel przekazuje wspomnienia takie , jak bywają zwykle u starszych osób. Zaczyna się jakąś historię , słowo ,osoba wywołuje następne skojarzenie i wędrujemy przez meandry życiowych przypadków Lali. Zanim jednak poznamy jej historię ,pisarz uraczy nas dziejami rodziny oraz innych osób w jakiś sposób z nim związanych. A postaci to niebanalne. Trochę się gubiłam na początku w tej zawikłanych nieco związkach kilku rodzin, ale potem to już tylko czysta przyjemność. Historyjki, jakimi raczyła Lala swych najbliższych i gości , przyjmowane były z uśmiechem czasem rozbawienia, czasem rozrzewnienia. Zdarzało się , iż jakaś z nich była już doskonale znana, ale babcia retorycznie pytała- niby zdumiona- "znacie?" i ponownie raczyła ich opowieścią. A bliscy wymieniali tylko porozumiewawcze spojrzenia, bo zbyt ja kochali , by zrobić przykrość.
Lala snuje opowieści z czasów przedwojennych ,maluje świat , którego już dawno nie ma. Wspomina przodków , szczególnie dziadka Brokla , dla którego fortuna bardzo zmienną była. Dorobił się majątku, by go utracić i znów odzyskać.Wszystkie ciocie też nader interesujące- Ewa , Róża czy Sasza. Snują się rwane , delikatne jak dym historie o pięknej pani Bienieckiej, o Alle Karnauchow i jej mężu oraz panu Korytko. Jednak to życie Lali jest najważniejsze, stanowi centrum relacji autora.
Lala dzieckiem była absorbującym , lubiącym budzić zainteresowanie , stawiać na swoim. Już wtedy przejawiała pewien despotyzm i wcale jej to nie minęło z wiekiem. Młoda panienka z dworu była uwielbiana, kaprysy wybaczane.Pisarz kreuje postać bardzo wyrazistą, budzącą zainteresowanie również płci przeciwnej. Jawi się jako nieprzeciętna , niezwykła i chryzmatyczna kobieta. Na pewno od zawsze wiedziała, czego pragnie i potrafiła to zdobyć. Jeśli czasem nie wychodziło, potrafiła z godnością przyjąć porażkę. Te wszystkie powiastki, dykteryjki, anegdotki uwodzą czytelnika. Dehnel rzuca czar i wszystko jedno , czy czytam o przyjęciu i krowach w salonie , utracie majątku, kradzieży koszul przez lisowskich chłopów lub skomplikowanych romansowych sprawach , nie można pozostać obojętnym. Wciągają, angażując nasze emocje i gwarantując niesłabnące zainteresowanie. Bo Lala tak przeplata te opowieści, gdzieś urywa ,że czasem nie wiadomo , co z bohaterem kolejnego wspomnienienia się stało, ale należy cierpliwie poczekać. Dowiemy się na pewno. Wędrujemy z Lalą od Ukrainy przez Morawicę, Lisów - tak przez nią ciepło wspominany- do Oliwy. Czasy wojny wydaja mi nieco zbyt sielsko opisane , trochę trudno mi uwierzyć w taką uległość Niemców. Nie psuje to jednak niczego z przyjemosci lektury. Trudne czasy powojenne ,walka o swoje miejsce w tej nowej rzeczywistości to kolejne opowieści.
Wnuk jest pod jej ogromnym wpływem.Podziwia , uwielbia i kocha tę kobietę.Spędza z nią wiele czasu, a jej gawędy wpływają na jego życie, na postrzeganie świata, kształtują jego osobowość.Gdzieś w tle jest matka , ale to babcia Lala jest całym światem. Dehnel nie boi się przedstawić Lali jako starej kobiety, schorowanej , zależnej od innych. Jej zniedołężnienie to konsekwencja wieku i chorób , nie zmienia uczuć względem niej. Po prostu teraz to wnuk pomaga jej , a nie odwrotnie. Czasem się irytuje, bo Lala nadal jest uparta i nie chce nikogo sluchać, a już lekarzy na pewno. Ale kocha ją. Być z kimś bliskim w tym najtrudniejszym czasie jest dla mnie prawdziwą miarą miłości, przyzwoitości, zdania trudnego egzaminu bycia człowiekiem.
I coś jeszcze , bardzo dla mnie ważnego.Piękny język.Dehnel posiada tę umiejętność, dzięki czemu zapewne tak czaruje swą prozą. Chciałabym czytać częściej tak pisane powieści.
wtorek, 01 września 2009
1 Września 1939 -A lato było piękne tego roku
"Czuwająca od zmierzchu placówka 'Prom" pod dowództwem chorążego Gryczmana przygotowywała się już do odmarszu do koszar .Zbliżała sie godzina pobudki .Pojedynczy strzał pistoletowy z lasku przylegajacego do bramy kolejowej spotęgował czujność dowódcy placówki. Obsada nocna nie odeszła do koszar.
Nagle dwa wybuchy pocisków armatnich dużego kalibru , a w chwilę potem następne...To pierwsza salwa przebywającego z wizytą "kuruazyjną"w Gdańsku "Schleswiga".

Nie ma już żadnych wątpliwości - to wojna , a nie zamach stanu czy prowokacja. (...)Po chwili odzywają się dzwonki alarmowe na warowniach i koszarach. (...)Natarcie hitlerowskie załamuje się pod ogniem broni maszynowej naszych wartowni.Pierwszy dzień obrony dobiega końca.
7 września
O godz. 10.15 z uwagi na ogólną sytuację na frontach w kraju , ostateczne wyczerpanie załogi i brak wszelkich możliwości niesienia pomocy rannym- następuje kapitulacja"
(frag. książki "Westerplatte" w oprac. Z.Flisowskiego)

"Kiedy się wypełniły dni i przyszło zginąć latem, prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte."
niedziela, 30 sierpnia 2009
O kontroli umysłu

Wyd. Dolnośląskie, str.235, Wrocław 2007
Magnetyzer -K.T.Lewandowski
Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, uznałam jednak ,że krótka notka jej się należy. Kryminał Lewandowskiego jest otwierającym serię o komisarzu Drwęckim. Nie czytałam chronologicznie- choć w tym przypadku tak by należało- za mną już lektura „Bogini z labradoru”, czyli część druga. O komisarzu Drwęckim niewiele wiadomo. Jest młody , ale już z pewnym bagażem doświadczeń. W przeszłości brał udział w walkach o Lwów i wojnie polsko-bolszewickiej. Potem studia i świetlana przyszłość pracownika naukowego. Nie wiadomo , czemu zrezygnował z tej możliwości i wstąpił do policji. Już odniósł duży sukces , co niekoniecznie przysporzyło mu przyjaciół. Ponadto jest zakochany w młodziutkiej Marysi. Na razie jednak nie ma odwagi ujawniać przed panną swych uczuć. Przyjaźni się również z 80-letnimHiacyntusem Fedorczykiem , styczniowym powstańcem. Na Drwęckiego czeka już nowa zagadka kryminalna. W stolicy dzieją się rzeczy niezwykłe. Młode dziewczyny odbierają sobie życie . Nikt nie zna przyczyn. Komisarzowi nie daje spokoju widok ich całkowicie spokojnych twarzy. Męczy go to, ale nie zbliża w żaden sposób do powodów samobójstw. Nie może znaleźć punktu zaczepienia. Czuje tylko, że nie są to zwykłe samobójstwa, iż za nimi stoi ktoś , kto uważa ,że może kierować ludzkim życiem i śmiercią. I właściwie gdyby nie Hiacyntus , może Drwęcki nie rozwiązałby tej zagadki. Stary wiarus opowiada historię swej rodziny , a konkretnie Jana Fedorczyka. Młodzian ów bił się pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego. Pijani szczęściem zwycięstwa , utworzeniem Księstwa Warszawskiego , zołnierze pragną nie tylko się zabawić , ale i rozkochać w sobie szlacheckie panny. Jan jest nieśmiały, ale z pomocą przychodzi mu Rosjanin , magnetyzer Razguninow. Potrafi panować nad umysłami innych , zmuszać , by czynili to, czego on pragnie. Historia Jana jest inspiracją dla komisarza. Zaczyna podejrzewać, że ktoś korzysta z notatek lub pamiętnika Rosjanina . Tylko jak go znaleźć? Będzie to wymagało nie tylko umiejętności , ale i znajomości Drwęckiego. Interesująca jest zastosowana przez autora narracja , bowiem wydarzenia współczesne i początku wieku XIX rozgrywają się równolegle. Osobą łączącą te światy jest Hiacyntus Fedorczyk. Lewandowski nie poskąpił kreacji międzywojennej Warszawy. Tej, która już nie istnieje .Wraz z bohaterami wędrujemy przez Żoliborz , Wolę czy Muranów. Z komisarzem wejdziemy do pałacu arcybiskupiego, zajrzymy do słynnej Ziemiańskiej , a nawet podejrzymy bal na Gnojnej. By nas już całkiem uszczęśliwić pisarz na drodze komisarza stawia znane osobistości stolicy. A to przeszkodzimy Komendantowi zjeść z córkami spokojnie lody, posłuchamy Tuwima czy Fi8szera , wypijemy z Wieniawą – Długoszowskim , a nawet możemy pobiegać z Kusocińskim. Tak na zasadzie – dla każdego coś dobrego. Został jeszcze półświatek , zresztą dobrze przedstawiony. Nie może się obyć bez sławnego Taty Tasiemki , władcy Kercelaka. No i czytelnik może się dowiedzieć, czym była dintojra i w jaki sposób rozstrzygała swoje porachunki. Jak dla mnie nieco zbyt wiele miejsc i osób , bo nie zawsze mają uzasadnienie w działaniach Drwęckiego.
Mnie najbardziej podobała się historia z czasów Księstwa. Jest to jednak sprawnie napisany kryminał retro i warto mu trochę czasu poświęcić.
|