| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Zakładki:
Spis moli
ADRES szamanka30@gazeta.pl
Książki 2013
Lektury 2010
Lektury 2011
Przeczytałam 2009
Przeczytałam (od 29.04.2008)
Przeczytane 2012
Przeglądam
Sieć
Wyzwanie czytelnicze
czwartek, 06 grudnia 2012
Mój Mikołaj

 

Zapewne  do wielu z was dotarł już Mikołaj z pięknymi prezentami :)  Ja też na niego niecierpliwie czekałam. I przypomniałam sobie lata dzieciństwa. Ten całkowicie magiczny , czarowny czas wielkiego oczekiwania na wizytę Mikołaja. Zastanawianie się , czy prezent jaki
dostanę , będzie tym , o który prosiłam w liście ,  wcześniej starannie napisanym.



A kiedy nadchodził 6 grudnia z drżeniem serca czekałam na nadejście wieczoru. Nasłuchiwałam, kiedy  rozlegnie się stukanie do moich drzwi. Do dziś– a upłynęło wiele lat- pamiętam jedną z pierwszych takich wizyt. Wtedy chodziło dwóch Mikołajów , biały i czarny. Biały miał prezenty dla grzecznych dzieci, te wymarzone , wyśnione. Czarny nosił rózgi i dawał węgiel tym , którzy niestety nie sprawowali się najlepiej.  Gdy w drzwiach pojawiły się słuszne sylwetki gości , ze strachu schowałam się za plecami mamy. Za nic nie chciałam opuścić schronienia , bo widziałam  tylko czarnego jegomościa. Bałam się go okropnie. I gorączkowo robiłam rachunek sumienia. A może czymś zawiniłam i nic nie dostanę, no chyba że rózgą. Długo rodzice mnie przekonywali, że mnie pragnął odwiedzić biały Mikołaj. W końcu , trzymając się maminej sukienki, nieśmiało podeszłam  po prezent do uśmiechniętego białego pana.



A dziś za oknem sypie śnieg. Ja grzecznie leżę z łóżeczku , bo chora jestem. Biorę leki, pije gorącą herbatkę i marzę , by już poczuć się lepiej. Mikołaj o mnie nie zapomniał:) Paczka dotarła  po południu , sprawiając mi niekłamaną radość. Cóż może być lepszego dla mnie niż książki? No i spełniło się moje życzenie. Fotki nie będzie , bo nie mam sił bawić się aparatem. Umieszczę jednak okładki otrzymanych książek ściągnięte z netu. Same historyczne. Cudo! Dziękuję Mikołaju!!!

                         

 

                       

niedziela, 04 listopada 2012
A w listopadzie ...

smutno zaczyna być każdemu. Na drzewach resztki liści, ostatnie kwiaty walczą o byt. Wiatry zawodzą płaczliwie , przenikliwie. Niebo szare, deszczowe. Ani się obejrzysz , a srebrne , delikatne krople zamienią sie w nieprzeniknoną kurtynę wodną. Dni coraz krótsze, chłodniejsze. Przychodzi czas zadumy, nostalgii i smutku. Jesień  odsłania twarz wielce niesympatyczną. A jednak malarzy i poetów pociaga nieodmiennie w każdej odsłonie :) Ja jednak  tej późnej Pani Jesieni nie lubię. Wolę zacisze domowe, ciepełko, ksiażkę i dobrą, mocną herbatkę.

 

 

T.Axentowicz-Z parasolką po parku

 

 Żurawie.Pejzaż z łąką- J.Chełmoński

 

Ciąg żurawi 

 

W jesiennym niebie, pochmurnym wieczorem,

Wędrownym kluczem w odlotnej wyprawie

Ciągną wysoko z żałosnym klangorem

Żurawie! Żurawie!

 

Pod nimi pustka pól martwa, mgły, chłody,

Nagi las drżący w przymrozków obawie,

Znużone sady, zaparte zagrody...

Żurawie! Żurawie!

 

Płyną jak długie westchnienie bez końca,

Jak jęk ogromny ziemi w łkań zadławię,

Jak krzyk rozpacznej tęsknoty do słońca...

Żurawie! Żurawie!

 

Uniesie pastuch, o kij wsparty, głowy,

Długo za nimi pozierając łzawię

I porykując łby odwrócą krowy...

Żurawie! Żurawie!

 

Leciałbym z wami, gdzie pierś radość czerpie,

Lecz jak tu smutki swe same zostawię,

To wszystko, przez co cierpiałem i cierpię...

Żurawie! Żurawie!

L.STAFF

 

 

 

Późna jesień -C.Aghte

 

Szumiały smutno drzewa w ów ponury

Wieczór jesienny, gdyśmy żwirem drogi

- Depcąc liść suchy lecący pod nogi -

Szli, jak w los własny, zapatrzeni w chmury.

 

W niebie, przez kłębów ruchomych lot bury,

Przeglądał rzadko półmiesiąc dwurogi,

A w dali, jakby majak naszej trwogi,

Drzemały w głuchym śnie upiorne góry.

 

W milczeniu szliśmy, w rąk ostatnim splocie,

Ku swej rozłące i długiej tęsknocie,

Nie wiedząc, że ją lat popioły stłumią.

 

Nie myślisz o mnie dziś ni ja o tobie

I jeno drzewa w zmierzch, w jesiennej dobie,

Jak płacz po wielkim szczęściu smutno szumią.

 L.Staff

 

 Lipy jesienią-S.Filipkiewicz

 

 

 

Wierzba.Jesień- B.Czajkowski

 

 

Obłoki jesienne -S.Filipkiewicz

 

 

Dnie coraz krótsze, od mgieł co dzień chmurniej,

Rankiem mróz ścina w igły stawu płytę.

Z drzewami stoczył wiatr ostatni turniej

I legły liście na ziemi pobite.

 

Smutna ma dusza, opuszczona srodze

Przez siostry: miłość, wiarę i nadzieję,

W dal bezprzytulną idąc staje w drodze

I w suchych liściach zziębłe ręce grzeje.

 

Leopold Staff

Jesienny las -R.Kochanowski

 

 

W  lesie  listopadowym

 

Wokół góry góry i góry

I całe moje życie w górach

Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają

Niż śpiewak płatny na chórach

 

Jak łasiczki ścieżka w śniegach

Droga życia była kręta

Teraz z lasów zeszła na mnie

Młodych jodeł zieleń święta

 

Nie ludzką ręką malowany

Jest wielki smutek duszy mojej

Lecz nawet złockiej ikonie

Ja nigdy nic nie powiem

 

Ważne są tylko modre kopuły pieśni

Które na górze wysokiej zostaną

Nikt nie szuka inicjałów cieśli

Gdy cieśle dom postawią

 

Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie

Dobrze że chodzicie światem

Wkrótce jodełkę zieloną spalicie

Aby darzyła was ciepłym latem

 

Wokół lasy i wiatr

I całe życie w wiatru świstach

Wszyscy których kocham wita was

Modrzewia ikona złocista 

J.Harasymowicz

Jezioro jesienią- J.Mehoffer

niedziela, 23 września 2012
I nadeszła kolorowa, bogata...

Pejżaż jesienny-H.Kulikowska



Strofy o późnym lecie



1

Zobacz, ile jesieni!

Pełno jak w cebrze wina,

A to dopiero początek,

Dopiero się zaczyna.



2

Nazłociło się liści,

Że koszami wynosić,

A trawa jaka bujna,

Aż się prosi, by kosić.



3

Lato, w butelki rozlane,

Na półkach słodem się burzy.

Zaraz korki wysadzi,

Już nie wytrzyma dłużej.



4

A tu uwiądem narasta

Winna jabłeczna pora.

Czerwienna, trawiasta, liściasta,

W szkle pękatego gąsiora.



5

Na gorącym kamieniu

Jaszczurka jeszcze siedzi.

Ziele, ziele wężowe

Wije się z gibkiej miedzi

[...]

9

Z kuchni aromat leśny:
Kipi we wrzątku igliwie.

Ten wywar sam wymyśliłem:

Bór wre w złocistej oliwie.



10

I wiersze sam wymyśliłem.

Nie wiem, czy co pomogą,

Powoli je pisze, powoli,

Z miłością, żalem, trwogą.



11

I ty, mój czytelniku,

Powoli, powoli czytaj

Wielkie lato umiera

I wielką jesień wita



12

Wypiję kwartę jesieni,

Do parku pustego wrócę,

Nad zimną, ciemną ziemię
Pod jasny księżyc się rzucę.



Julian Tuwim, Rzecz czarnoleska

 

 

 

Dworek jesienią-S.Kamocki

 

 

Dzień jesieni



Panie: już pora. Wielkie było lato,

Cieniom zegarów pozwól - niech się dłużą

i po obszarach pozwól hulać burzom.

Owocom każ dopełnić się, a jeśli

potrzeba, daj im ze dwa dni gorętsze.

Do dojrzałości nakłoń je i ześlij

słodycz ostatnią w ciężkie wina wnętrze.

Kto teraz domu nie ma, już go nie zdobędzie.

Kto jest samotny, ten zostanie sam.

Czuwać i czytać, listy pisać będzie

długie i po alejach - tam i sam -

błąkać się w liści niespokojnym pędzie.



R.M.Rielke

 

Jesień w ogrodzie -H.Radziszewski

 

Jesień II -T.Gazda

 

Jesień nad wodą -H.Radziszewski

Jesień na grobli -M.Szczepaniak 

 

Jesienny staw-M.Kepka

 

 

Jesień w Ogrodzie Botanicznym -B.Jaśkiewicz

 

 Złota polska jesień -J.Tondys

 

Jesień

 

Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,

wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.

 

Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne

z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.

 

Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;

o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki

 

z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,

która by włosy twoje czesała nad ranem,

 

z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -

niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,

 

jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna

i jako jabłka owe cierpka i weselna.



Konstanty Ildefons Gałczyński

 

Jesień nad młynem-R.Tyszkiewicz

 

 

Trakt leśny.Jesień. -S.Żukowski

Sejm bociani- Malecki

 

Jesienne klimaty -M.Ziomkowska

niedziela, 01 lipca 2012
Zbyt upalnie , zbyt duszno

lUpalne dni(źródło www.kazina.pl)

 

 Parne południe w czas skwarnego lata-

Żaden liść nie drgnie od wiatru podmuchu ,

Tylko z lip starych źdźbła złotego puchu

Sypią się lekko, a rzesza skrzydlata

Owadów barwą malowanych tęczy

Cicho jak harfa niewidzialna brzęczy ...

 

Parne południe  w czas skwarnego lata-

Śpią szuwary, staw drzemie ...W tafli wodnej

Błękit się nieba odbija pogodny ,

A słońce płonie jak źrenica świata-

 

Parne południe w czas skwarnego lata...

                                        Z.Dębicki, Poezje 1907

 

 

 

Upał w letnim ogrodzie

 

 Nie ciepię upału. Czuję się jak więzień w czterech ścianach mieszkania odgrodzona od ognistej kuli zasłonami . Oddzielona od świata. Nie cieszy mnie ten, przez wielu upragniony, czas. Dla mnie to zamieranie aktywności. Dni oczekiwania na czas chłodniejszy , w którym mogę egzystować. Nie mam na nic ochoty. Nie wychodzę, nie podziwiam, nie opalam się. Wieczorkiem posiedzę na balkonie. No , trzeba też zaryzykować i nieco wcześniej podlać kwiaty. Wtedy napływa do mnie cudwony zapach kwiatu lip, które teraz pięknie kwitną i oszałamiająco pachną.

Jedym zajęciem jest czytanie. Obok mineralna lub chłodna herbata. Pisać też mi się nie chce. Z utęsknieniem czekam, aż jakaś pogodynka powie, że  wreszcie będzie chłodniej.

Z chęcią znalazłabym się nad rzeką świetm lub wieczorem, by poczuć chłód wody, lekki wietrzyk przynoszacy ulgę zmęczonemu i znękanemu ciału:)

Świt nad rzeką- A.Schumacher

 

Mewy-Z.Kosmulski

 

Sądzę,że jednak większość kocha upał, lato , więc im dedykuję wiersz i pierwsze reprodukcje. Oddają ten skwar, bezruch powietrza, jakby wszystko wokół się zatrzymało. Ten obezwładniajcy upał.

niedziela, 29 kwietnia 2012
4 lata i ...
 
 
 
 
 

Dokładnie 4 lata temu pojawił się na tym blogu pierwszy nieśmiały wpis. Nie byłam pewna , czy moja decyzja jest dobra,  długo się wahałam , czy nadaję się do prowadzenia dziennika lektur czytanego przez innych. Otuchy dodawała mi świadomość, iż blogi założyły wówczas osoby , które znałam z forum o książkach na  wizażu. Wymieniałyśmy uwagi na temat przeczytanych książek , polecałyśmy sobie inne. Te wirtualne znajomości były ważne. I faktycznie w pierwszych miesiącach dużo mi dały. Nie czułam takiego zagubienia czy osamotnienia w świecie mi dotąd nieznanym , którego reguł dopiero się uczyłam.

Na początku przez mniej więcej 1-1,5 roku faktycznie czułam się uskrzydlona, miałam w sobie energię.  Nie tylko czytałam , co lubię, ale pisałam o tym, dzieliłam się pasją, zainteresowaniem. Pojawiały się komentarze ,  dochodzili inni blogerzy, stając się częstymi gośćmi.   A potem  przyszedł zły czas. Mojej niedyspozycji , choroby , która ciągle ze mną  jest i nie opuści mnie już nigdy. Niewiele wtedy pisałam. Nie potrafiłam. To też czas, kiedy powoli ,kolejno porzucały świat blogów osoby , które wiele dla mnie znaczyły, a niektóre ograniczyły działalność tylko do swoich blogów. Bardzo żałuję ,że nie pisze już foxinaa, Paulina. Zamilkła germini , a Ana pojawia się bardzo rzadko i tylko na swoich włościach. Jakiś etap się skończył. Powoli jednak wracałam , pisałam , odkrywałam nowe blogi. Pisanie , czytanie u innych recenzji z przeczytanych książek działały czasem lepiej niż jakiekolwiek lekarstwo. W tym świecie szukałam ucieczki od rzeczywistości często nieciekawej, szarej  ale też swoich myśli i czarnowidztwa. Wydawało się, że będzie dobrze. Dostrzegłam jednak zmiany , jakie zaszły. Społeczność się  trochę zmieniła. Zaistniała potrzeba konkursów , jakichś  candy , posiadania  konta na fecebooku. Wszystko miało służyć promowaniu bloga. Dziwiło mnie to, nieco zniechęcało. O, święta naiwności ! nie wiem czemu , żyjąc już dość długo na tym świecie, nie rozumiałam potrzeby tej machiny. Nie interesowało mnie to, ale przede wszystkim nie miałam czasu na fecebooki, czy inne portale , gdzie byłabym widoczna. Poza tym jest trochę blogów,które funkcjonują tradycyjnie. Każdy wybiera po swojemu.  Zauważałam jednak, że nie bardzo potrafię się odnaleźć w tej zmieniającej się wirtualnej  społeczności. Trochę mnie to peszyło, deprymowało. W świecie rzeczywistym jestem bardzo kontaktową osobą , lubiącą mówić o swoich zainteresowaniach, pasjach . A tutaj coś  mnie zaczynało blokować, więc też trochę się dystansowałam. Mniej  mnie było. Napisałam 2 lata temu, że wycofałam się do takiego kącika. I tak mi chyba  zostało, o ile się nie pogorszyło. Już rok temu miałam wiele wątpliwości , czy dalsze pisanie ma sens. Kilka osób mnie zachęcało, bym została. Sama jeszcze też miałam ochotę spróbować. Nie ukrywam jednak ,że w ciągu ostatnich kilku miesięcy pisałam przede wszystkim ze względu na moją przyjaciółkę. Od kilku lat jej miejscem na ziemi jest piękna wyspa Guernsey, ale zawsze w momentach zwątpienia , podtrzymywała mnie na duchu , potrafiła znaleźć słowa, które przełamywały mój pesymistyczny ogląd świata.  Droga M. dziękuję z całego serca:) szkoda ,że jesteś tak daleko. Oczywiście pisałam też  , bo czułam nadal potrzebę podzielenia się  jakąś fascynacją książkową , historyczną czy obyczajową. Z tego powstał pomysł cyklu rocznicowego, który niestety  się nie udał . Bywa i tak.

 Czasem trzeba spokojnie pomyśleć  i zrobić rachunek sumienia. I właśnie to uczyniłam. Jeśli ktoś bywa  tu dość często zauważył ,że w tym roku niewiele jest wpisów , a i te dotyczą przede wszystkim kryminałów. Przeczytałam znacznie więcej , w tym moje ukochane powieści historyczne. I nie piszę  o nich. Nie wiem czemu. Gdy patrzę na monitor , palce kładą się na klawiaturze, a w głowie tkwi ułożona opowieść o historycznej powieści, zaczynam nagle pisać o kryminale lub tradycji. Historia nie zostaje przelana w post, coś mnie zatrzymuje.

Wiem jedno. Kocham książki i zawsze będę czytała, kupowała, choć już w domu brak miejsca. Chcę jeszcze  spróbować popisać , mimo wszystko. Nie kończę na razie  przygody z blogiem , choć wpisy są rzadsze, raczej weekendowe. I pewnie  zmierzam do stacji „koniec” w bliżej nieokreślonej przyszłości. Czy będzie to niedługo czy za rok, nie wiem.  Są jednak jeszcze książki recenzyjne , kilka innych o których przyrzekłam choć kilka słów napisać, więc jakieś wpisy się pojawią.  Długi weekend przed nami. :)

Widać jednak nie potrafię zmieniać się z otaczającym mnie światem , dostosować się do zmieniającego się tempa i potrzeb.

Popatrzcie !do dziś nie umiem zamieścić banerów czy innych obrazków na bocznej szpalcie. Nie zmieniłam nigdy szablonu. Przede wszystkim chyba jednak- odnoszę takie wrażenie- nie  umiałam stworzyć miejsca , w którym byście się dobrze, swobodnie czuli.  To moja wina , jeśli o takiej w ogóle może być mowa. Chyba jednak powinnam mówić o książkach , historii , bo to wychodzi mi o wiele lepiej. Wiem. Trzeba jednak spróbować, by potem nie żałować.

Bo ja nie żałuję tych 4 lat. Wiele mi dały. Teraz po prostu już mi brak motywacji. Czuję zmęczenie.Coraz więcej czasu zabiera mi też rzeczywistość . Wszak już toniemy w papierach, a następne  mnożą się z szybkością pączkujących drożdży .

Zawsze z ogromną przyjemnością zaglądam na Wasze blogi, ciekawa co nowego przeczytaliście , jakie jest wasze zdanie o danej lekturze czy refleksje bardziej ogólnej natury. Z zainteresowaniem przyglądam się stosikom , wyłapując tytuły , którymi jestem zaciekawiona. Od razu zapisuję w pamięci , by potem szybko przenieść do notesika . Znalazłam nowe ścieżki, co prawda nie stały się moimi , ale spróbowałam. Czasem jeszcze jakąś lekturę z tych nowych dla mnie dróg przeczytam. Wracam jednak , niczym dobrze ułożony konik, na utarte , dobrze znane szlaki. Tematyka wybrana wiele lat temu -  a może to ona znalazła mnie?- jest mi najbliższa, w niej czuję się jak w wygodnym starym ciuchu. Pasuje do mnie i już. Wiecznie poszukuję książek z nią związanych. Mogłam jednak posmakować czegoś innego, poza tym przekonać się , jak  interesująco inni potrafią pisać o swych lekturach. To cenne doświadczenie. Cieszę się ,że jesteście ,że mogę u Was bywać.

Wszystkim , którzy tu zaglądają, jestem bardzo wdzięczna. Z serca przyjmijcie podziękowania. A z dodatkowym uśmiechem  dziękuję tym , którzy poświęcają chwilę czasu, by zaznaczyć swą obecność. To wiele dla mnie znaczy. Blog bowiem nie istnieje bez czytelników. Cieszę się, że są osoby , które mnie odwiedzają i , mam nadzieję, czują się dobrze.

Dzisiejszy wpis może jest nieco przydługi , ale chciałam szczerze napisać , co się dzieje ze mną i moim blogiem. Mówią ,że nikt nie chce szczerości. Zobaczymy :) stawiam na to, że mnie zrozumiecie. A może coś mi poradzicie. Nigdy nie wiadomo.

A teraz zapraszam na wirtualny poczęstunek. Może trochę tortu? Do tego kawa czy wino?

 

                       

 

 

 Potem zaszyję się w jakimś kąciku z książką i umknę myślami w inny świat.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Książka

 

 "Już sama możliwosć zaistnienia ksiązki wystarcza, by stała się ona bytem" (J.L.Borges)

 

Kiedyś już pisałam  o książakch i czytelnikach, a konkretnie o kobiecie z ksiażką, co było wdziecznym tematem w malrstwie.

 Dziś z okazji święta książki umieszczam kilka kolejnych reprodukcji, które tylko potwierdzają, jak ważna jest książka w naszym życiu.

Wzrusza , bawi, uczy , skłania do rozmyślań , szukania wartości , pokazuje nieznane światy przeszłe i przyszłe , wyzwala wyobraźnię . Zawsze budzi emocje , pozwala  na ucieczke  do innego swiata. Mogłabym tak wiele  jeszcze wymieniać, ale każdy mol ksiązkowy to wie.  Zawsze jest , w zasiegu ręki. 

A zaczymy najczęściej tak , jak na poniższej reprodukcji. Pierwsza własna książeczka z obrazkami , otwierająca nowe możliwości , cudowne światy, zapierająca dech.  

 Książka z obrazkami -W.Llewellyn

Potem  szuka się już zawsze miejsca  i czasu , by zagłębic się w lekturze. Wszystko jedno czy w w ulubionym kąciku w domu , w ogrodzie pod parasolem , w dzień  czy wieczorem. Na możność otwrcia książki czeka  się jak na największą nagrodę. 

Zaczytana

 Obojętnie czy ma się lat naście czy nieco więcej , książkowe światy kuszą , wołają "czytaj!"

B.Jaśkiewicz- W ogrodzie

 Corot- LASENDE

 W momencie zwiększenia się domowych obowiązków , czasem trzeba czekać aż w domu zapanuje cisza, domownicy zajmą sie swoimi sprawami lub padną w objęcia Morfeusza, by sięgnać po kolejną lekturę, przeżyć coś nowego, innego.

Rychter- Janowska

 A zdarzyć sie może ,że ksiażka jest tak interesująca , iż czytamy , choć sen nam przymyka powieki. Walczymy z nim, bo jakże zostawić boahterów, ale bywa ,że sen nas jednak  zmorze przy kartach książki. I trzeba poczekać do następnego dnia:) 

 In the candle light

Kochajmy książki , czytajmy zawsze i wszędzie!

wtorek, 01 listopada 2011
Ślady dni, które przeszły

 kryje w głąb  serdeczna ziemia,

kolebka  życia

i grobowiec wieków

           (napis nagrobny z Opola , 1959)

 

 Biały Anioł, Wilno, Rossa

"Cóż jest w tej cichej śmierci okropnego? Czemu

Lękamy się tej ziemi, co nam czoła plami,

I snu z założonymi na piersiach rękami?"

                                          J.Słowacki

 

 Żyło się, żyło

 Boże mój,

kochało,

jadło,

piło,

pisało się,

marzyło,

walczyło,

cierpiało,

śniło,

płakało,

śmiało się,

pracowało,

podróżowało,

cieszyło

i smuciło.

Tak wiele  tego było,

tak wiele ,

że starczyło

na

dwie daty.

    Nagrobek, W.Zechenter

niedziela, 28 sierpnia 2011
Sierpień

 

Sierpień  ma się ku końcowi.  Dni  są upalne , duszne.  Nie mogę  powiedzieć, że  się cieszę z tej pogodowej zmiany. Wprost przeciwnie. Tęsknię za wiatrem orzeźwiającym ,  rozwiewającym włosy, muskającym skórę, ciepłem  jako przyjemnością a nie udręką. Czekam na jesiennie piękne dni. Mam nadzieję ,że  nadejdą i nie zawiodę się.  Jedno w lecie podziwiam – jego bujność, wielość , różnorodność , barwność. Nie potrafię  oprzeć się zachwytowi w sadzie na widok dojrzałych owoców , wabiących do siebie kolorem , smakiem zapachem- tu słodka , miodem niemal ociekająca renkloda lub różowfioletowym liczkiem śliweczka błyśnie,   tam jabłuszko rumieniec  ukazuje , a pachnie nieziemsko , ówdzie  grusze  wielkie panie i te niewielkie acz  równie smaczne i sokiem nabrzmiałe. W  ogrodzie  kwiecia bezmiar o kolorach tak wielu - wielkich dostojnych i niewielkich , wdzięcznych. Wokół brzęczą owady . Nie przepadam za nimi , ale są stałym elementem sadu, łąki, parku. Unikam pszczół  pracowicie zbierających nektar , os robiących  coraz mniejsze kółeczka wokół mnie. .  Gdzieś zabrzmi ptasi trel.

 Urocze południe to ogród , stół nakryty białym obrusem , owoce, soki, ciasto, dzbanek z lemoniadą , leniwa konsumpcja  sprzyjająca swobodnej obserwacji, błądzeniu wzrokiem po fragmentach otoczenia. Koniecznie pod drzewem , by delikatny wietrzyk dbał o dobre samopoczucie .Żadnego skwaru! Piękno i pokusa – to niesie lato. Czasem niebezpieczeństwo Któż oprze się  temu , co ofiarowuje ? Ja jednak wolę wyrażać ten  zachwyt  daleka.

 

Portret dziewczyny z kotką, B.Jaśkiewicz

 

Jak stół biesiadny żeńcom podany,

Ziemia w przededniu wielkiego żniwa .

Złotą symfonię  słońce dogrywa-

Strun  mu tysiącem rozchwiane łany,

 

Wian  zbóż szafirem chabrów  dziergany ,

Zwichrzonych kłosów  złocista grzywa,

Struną  mu miodna , hreczna niwa ,

Mleczny gościniec , skrzydłem pszczół tkany .

 

A po ugorach  stoją dziewanny

Tęsknie wpatrzone w szmat nieba siny –

Niby kapłanki białej Marzanny

 

Kwiatem  wyrosłe z gruzów Gontyny ,

I w pieśń wsłuchane  oną przedwieczorną ,

Zbożną i polną – kwietną – słoneczną .

 

                                               Lato, K. Zawistowska  1904

 

 Kamocki, Łąka

 

Parne południe w czas skwarnego lata –

Żaden liść  nie drgnie od wiatru podmuchu ,

Tylko z lip  starych źdźbła złotego puchu

Sypią się lekko , a rzesza skrzydlata

Owadów barwą malowanych tęczy

Cicho jak harfa  niewidzialna  brzęczy…

 

Parne południe  w czas skwarnego lata –

Śpią szuwary , staw drzemie …W tafli wodnej

Błękit  się nieba odbija  pogodny,

A słońce płonie jak źrenica świata –

 

Parne południe w czas skwarnego lata…

                                               Południe, Z. Dębicki 1907 

 

 Peonie, B.Jaśkiewicz

***

Świat  w złotym  słońc skwarze ,

W krąg ganku róże kwitną …

Obrusa biel błękitną

Obsiadły drogie twarze .

 

                    Radosne mówią głosy…

                     Pies łasi się  do pana …

                     Maliny pachną z dzbana …

                     Nad stołem krążą osy 

 

W oddali pól niebieskiej

Pieśń żeńców ucho chwyta :

Powraca niespożyta

Baśń Polski Czarnoleskiej

                

                   O słodkie piękno stare,

                   Jak ciężko cię pogrzebać!

                   Jak lubi duch kolebać

                   Przeżytych form ofiarę !

 

                                                         B. Ostrowska , 1918

  V.Busygin

 

Nawąchamy się tu ziela zielonego

-tataraku, mięty , macierzanki ,

napatrzymy się sosen wysokich

idąc lasem w rośne poranki.

 

Napatrzymy się , nacieszymy

lasem, latem motylim, wodą,

odnajdziemy  na ścieżce w polu

ślad , co został tu po nas- młodość.

 

                                               l. Staff, Sierpień,  frag. 1974

 

 Układająca floksy- B.Jaśkiewicz

 

***

A kiedy będzie lato i gorąco ,

Z promieni się nam dzień utka,

Rzeka niebieska  mrugnie drwiąco ,

I błyśnie  wiosło i łódka.

 

Łozy zielone  zaszeleszczą,

Wierzbina  listki poda ,

I wciąż pod wiosło- jeszcze i jeszcze-

Podbiegnie pachnąca woda.

 

A potem miłym Górom Pieprzowym

Uprzejmie się ukłonisz ,

Patrz, miła, oto na chmurze różowej

Podpływa nasz Sandomierz.

             

J. Iwaszkiwiecz, 1957

 

  Lato, M.Mutor

 

 
1 , 2 , 3 , 4